Zrób to sam po słowacku

Kiedy odbieraliśmy klucze do naszego domu, po wejściu do środka kominek był pierwsza rzeczą wręcz rzucającą się w oczy. Spełniał nie tylko funkcje miejsca skąd miało wydostawać się ciepło domowe ale również i ściany dzielącej kuchniojadalnie od pokoju telewizyjnego. Już wkrótce przekonaliśmy się, źe zasadniczo to spełnia tylko funkcje ściany. Nasz architekt bowiem musiał przespać na studiach wiedzę o przewodach kominowych.

To akurat jestem w stanie mu wybaczyć, sam drzemałem na niektórych zajęciach podczas studiów. Gorsze w jego zachowaniu było to, że konsekwentnie wmawiał nam źe używamy mokrego drzewa i dlatego kopci nam się do środka. W końcu ściągnęliśmy fachowca. Gdy zobaczył dzieło sztuki naszego architekta mało nie dostał zawału. Należało sporo poprawić aby wreszcie zaczęło dymić w górę a nie na boki.

Mogłem oczywiście użerać się z moim pseudo architektem, ale gdy się jest w nowym kraju to ostatnia rzecz, której człowiek pragnie to gonić się z tubylcem po sądach. Poza tym koszt naprawy nie był powalający.

Na marginesie dodam tylko, że architekt to był mąż pani od, której ojca kupiliśmy ten przepiękny kawalątek ziemi. Oboje szybko wkradli się w nasze łaski oferując pomoc i różne usługi przyjacielskie. No i daliśmy się trochę nabrać tej pseudo przyjaźni. Podciągnęliśmy to pod frycowe…za nie trzeba płacić. Niesmak jednak pozostał zwłaszcza, że drobnych usterek było więcej a doprosić się o ich naprawę w ramach gwarancji było niepodobna.

Już działający kominek zdawał się spełniać nasze oczekiwania. Jednak ostatnie lata, dwa lub nawet trzy okazały się wyjątkowo chłodne, nie tylko zimnych miesiącach ale i w okresie je poprzedzającym. Dom się łatwo wyziębiał nagrzać go natomiast było nie sposób. W ten sposób wpadliśmy na pomysł wkładu, którego zadaniem miało być akumulowanie ciepła i oddawanie go do wewnątrz. Widziałem tego typu rozwiązania w Polsce i zdawały egzamin.

Ekwador generalnie nie ma żadnego w tym doświadczenia zatem byliśmy zdani tylko na siebie i…..Milańskiego. I tak dochodzimy do punktu wyjścia. Wkład jest już zrobiony wciśnięty w środek kominka tylko dym nie chce iść tam gdzie powinien. No ale jak to się u nas mówiło; przeżyliśmy najazd szwedzki .. przeżyjemy i dymny. Póki co zresztą u nas pogoda, która nie wymusza użytkowania naszego nowego nabytku. A kto wie może się przeflancuje na miejscowego kominiarza, trochę doświadczenia już mam. Hm, jednak do pracy już się nie nadaje.

Moje centralne

Widziane z drugiej strony.

27 myśli na temat “Zrób to sam po słowacku

Dodaj własny

  1. Nie wiem czy kojarzysz taką bajkę „Sąsiedzi”? Mieli podobny problem więc puścili rurę przez cały pokój, wykuli dziurę w ścianie i wyprowadzili na zewnątrz 🙂 🙂 Dobra, a tak poważnie, to współczuję,ale tak to już jest…Jak się samemu nie dopilnuje albo porządnie nie zrobi to i na innych nie ma co liczyć…..

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ty się nie śmiej Stasiu, bo u mnie fachowiec zrobił podobnie, kiedy miałam kominek. Też był z nim problem. Przez salon w podłodze poprowadził taki nawiew do kominka. Najlepiej, kiedy to się od razu robi przy montażu wkładu. Nie wiem też czy wkład nie powinien mieć jakiegoś połączenia z tą rurą. Hmmm… Słabo się na tym znam, więc nie wytłumaczę dokładnie.
      Masz tam jakiś nawiew doprowadzony do tego kominka? Z zewnątrz?

      Polubione przez 1 osoba

        1. To współczuję. Kucie podłogi i wstawianie tego nawiewu wspominam strasznie. Jednak chyba do zimy musisz to zrobić, bo może wtedy właśnie problemy miną.

          Polubienie

  2. niestety mieszkam w chorym kraju, chorym na skutek zarządzania przez coraz bardziej chore państwa, więc udziela mi się to i Słowacja kojarzy mi się tylko z jednym, co akurat na Słowacji robią ponoć porządnie i stosunkowo niedrogo…
    natomiast przypomniał mi się znajomy, który zbudował sobie chałupkę, ale wentylację i kominek chyba też robił jakiś Słowak, bo „cugu” nie było i skończyło się na farelce zasłoniętej jakąś elektryczną atrapą 😆 … ale z daleka robiło wizualne wrażenie…
    p.jzns 🙂

    Polubienie

    1. Uwierz mi, byliśmy, architektowi znaczy się, bardzo wdzięczni za wykończenie. Niestety poza efektem nic więcej ten kominek nam nie dawał. No i teraz ten wkład. Zwykle tak bywa, że jak się nie ma już kłopotów to się je samemu znajdzie. 😂😂

      Polubienie

  3. Spotkałam się w życiu nie raz z takimi „przysługami”, które mi potem ością w gardle stawały, bo nijak nie mogłam ich „spłacić”. Nauczyło mnie to korzystanie z ludzi obcych, pracujących legalnie, wobec których nie będę miała zobowiązań, a nawet reklamować będzie mi wypadało jakby co. Tyle, że to drogo kosztuje 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

transcendentphoto.com

professional photography - going beyond ordinary limits

mamamyslicielkahome.wordpress.com/

O macierzyństwie. O książkach. O życiu.

Balladeer's Blog

Singing the praises of things that slip through the cultural cracks

Work and travel

My work and travel. Chcesz coś zmienić? Może zmień wszystko!

arek nowakowski

wordpress.com

The Biveros Effect

To Travel is to Live

U stóp Benbulbena

pocztówki z Irlandii

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Der Amateur Photograph

Ein experimentell kreativer Fotoblog über Optik und Photographie

Prefiero quedarme en casa

Un blog sobre lo que me gusta escribir

saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera

w poszukiwaniu perspektyw

moje bzdury, radości i frustracje

%d blogerów lubi to: