Shakira, Lopez i … Juszczyk

Wszyscy zapewne wiedzą kto taki Shakira i Jennifer Lopez. Któż to taki jednak jakiś Juszczyk? Zaraz wyjaśnię.

Tradycyjnie w pierwszą niedziele lutego w Stanach ma miejsce finał futbolu amerykańskiego. Każdego roku zamieszczam na ten temat notkę, chociaż ta dyscyplina sportu w Polsce jest mało znana. Zatem i w tym roku parę słów na temat tej imprezy.

Finał zwany Super Bowl to zdecydowanie najbardziej oglądalny przekaz telewizyjny za wielkim stawem. Nawet Oscary nie cieszą się taką popularnością. Nic dziwnego na boisku występują prawdziwi herosi sportu kojarzeni przede wszystkim ze Stanami. Futbol amerykański to kontaktowa dyscyplina. Uderzenia jakie mają miejsce w czasie meczu mogą przyprawić o ból głowy. Do tego trzeba mieć zdrowie i ciało z żelaza. Stąd Amerykanie widzą w graczach tej dyscypliny prawdziwych twardzieli, których nie tak łatwo zatrzymać podczas gry.

W tym roku do finału weszły drużyny z San Francisco i Kansas City. Faworytem byli zawodnicy z Kalifornii. Mniejsza jednak o to. Kiedyś pisałem, że dla Amerykanów, których też podzieliła polityka są dwa dni w roku kiedy różnice zanikają a Stany stają się jednością. Thanksgiving czyli święto dziękczynienia i Independence Day czyli święto niepodległości, popularny 4th of July. Śmiem twierdzić, że trzecim dniem, w którym Amerykanie mają w poważaniu polityków i inne podziały jest właśnie finał ligi futbolu amerykańskiego. Przyciąga on przed telewizory miliony widzów na całym świecie, przede wszystkim ze względu na oprawę. To jest prawdziwe święto. Bierze w nim udział cała plejada gwiazd, ludzi ze świecznika, przedstawiciele wszystkich rodzajów sił zbrojnych. Wreszcie i kombatanci walczący o wolność i amerykański sposób życia też mają swoje pięć minut. Typowo amerykańska pompa, której nie sposób się nie poddać.

W przerwie meczu w tym roku wystąpiły Shakira i Jennifer Lopez. Nie mam wątpliwości, że ta pierwsza nie ma kości w biodrach. To co ona wyprawia w tańcu jest trudne do zrozumienia. Nie przepadam za Lopez, chociaż i ona dała niezły popis swoich możliwości tanecznych. Śpiewały osobno by zakończyć występ w duecie. W pewnym momencie odwróciły się do publiczności plecami no i zaczęły wywijać takie wygibusy, że pisowska sekta dewotów pewnie by ten występ ocenzurowała.

Czas wyjaśnić zagadkę Juszczyka. Gracz o tym nazwisku wystąpił w drużynie z San Francisco. Zdobył dla swojej drużyny siedem punktów z przyłożenia, jak to się fachowo określa. Był wyróżniającym się zawodnikiem w swoim zespole. Jego wyczyny na niewiele jednak się zdały bo w końcówce drużyna z Kansas City mocno wzięła się do roboty wygrywając mecz jedenastoma punktami. Zabawne jednak był słuchać komentatorów hiszpańskich próbujących wymówić nazwisko Juszczyka, Dżuzik, Dżusyk najbliżej by Dżuscyk.

Mogę tylko podejrzewać, że jego korzenie związane są z naszym krajem, pewności jednak nie mam.

Zemsta doskonała

Być może ta opowiastka jest znana. Ja jednak przeczytałem ją po raz pierwszy. A, że mi się spodobała to i na bloga sobie ją przeflancowałem.

Pewna kobieta, krótko po rozwodzie, spędziła pierwszy dzień smutna, pakując swoje rzeczy do pudeł i walizek, a meble do wielkich skrzyń. Drugiego dnia przyszli i zabrali jej rzeczy i meble. Trzeciego dnia usiadła na podłodze pustej jadalni, włączyła spokojną muzykę, zapaliła dwie świece, postawiła półmisek z dwoma kilogramami krewetek, talerz kawioru i butelkę zimnego białego wina i przystąpiła do konsumpcji, aż już więcej nie mogła. Gdy skończyła jeść, w każdym pokoju rozmontowała pręty karniszy, pozdejmowała z końców zatyczki i do środka włożyła połowę krewetek i sporą porcję kawioru, po czym ponownie umieściła zatyczki na końcach karniszy. Potem zrezygnowana cicho wyszła i pojechała do swojego nowego lokum. Gdy mąż wrócił do domu, wprowadził się z nowymi meblami i z nową dziewczyną. Przez pierwsze dni wszystko było idealne. Jednak z czasem dom zaczął śmierdzieć. Próbowali wszystkiego! Wyczyścili, wyszorowali i przewietrzyli cały dom. Sprawdzili, czy w wentylacji nie ma martwych myszy i wyprali dywany. W każdym kącie powiesili odświeżacze powietrza. Zużyli setki puszek sprayów odświeżających. Nawet wykosztowali się i wymienili wszystkie drogie dywany. Nic nie działało. Nikt nie przychodził do nich w odwiedziny, robotnicy nie chcieli pracować w domu, nawet służąca się zwolniła. W końcu były mąż kobiety i jego dziewczyna zdesperowani musieli się wyprowadzić. Po miesiącu nadal nie mogli znaleźć nikogo, kto zechciałby kupić cuchnący dom. Sprzedawcy nie chcieli nawet odbierać ich telefonów. Zdecydowali się wydać ogromną sumę pieniędzy i kupić nowy dom. Eks-małżonka zadzwoniła do mężczyzny w sprawach rozwodu i zapytała go, co słychać. Odpowiedział, że dobrze, że sprzedaje dom, ale nie wyjaśniając jej prawdziwej przyczyny. Wysłuchała go ze spokojem i powiedziała, że bardzo tęskni za domem, i że porozmawia z prawnikami, aby uporządkować sprawy w papierach w taki sposób by odzyskać dom. Mężczyzna, sądząc, że jego eks nie ma najmniejszego pojęcia o smrodzie, zgodził się odstąpić jej dom za jedną dziesiątą rzeczywistej ceny, o ile ona podpisze umowę tego samego dnia. Przystała na to i w ciągu godziny dostała od niego papiery do podpisania. Tydzień później mężczyzna i jego dziewczyna stali w drzwiach starego domu, patrząc z uśmiechem, jak pakowano ich meble i wsadzano na ciężarówkę, by zabrać je do nowego domu…łącznie z karniszami.

Źródło: http://www.wiesz.net.pl