Iguana i politycy

Październik zawsze będzie mi się kojarzył ze złotą polską jesienią. W Stanach ten okres nazywają Indian summer. W najlepszym wydaniu słoneczko wciąż przygrzewa ale dzień jest już coraz krótszy, noce chłodniejsze no i liście na drzewach zmieniają swoje kolory. Widok jest niesamowity.

Początek jesieni to taki fajny okres roku. Szczególnie właśnie październik.

W tym roku będzie jednak trochę inaczej. Miesiąc zdominują niestety największe chwasty naszego kraju zwane politykami. Oblepią swoimi szpetnym plakatami wszystko co się da i wszędzie gdzie się da. Uśmiech podszyty kłamstwem będzie spozierał na nas zza każdego winkla, zakrętu, rogu. Zapach plucia będzie unosił się wszędzie w powietrzu i zapewne będzie nawet ostrzejszy od smogu w najbardziej zanieczyszczonych miastach. Ciężko będzie oderwać oczy i inne zmysły od wszechobecnej propagandy wyborczej i skupić się na urodzie naszej pięknej jesieni. Na szczęście to tylko raz na cztery lata.

Z myślą o tym zamieszczam dzisiaj zdjęcia meksykańskiej iguany. Podobnie jak kameleon ma ona zdolności do maskowania się w otoczeniu zmieniając swoje barwy. Tak jak nasi politycy, zmieniają się w zależności skąd wiatr wieje.

Chociaż ta adaptacja w odniesieniu do polityków budzi obrzydzenie to w przypadku iguany ma w sobie coś tajemniczego. Sami popatrzcie.

Ogon powoli adaptuje się z nowym otoczeniem.