O nas żarty zza wielkiej wody

Przygotowałem na dzisiejszy wpis kilka przykładów „Polack jokes”

Dlaczego Niemcy tak szybko i łatwo zdobyli Polskę?

Bo maszerowali tyłem, więc Polacy myśleli, źe ci wychodzą z kraju.

Co zrobisz jeśli Polak rzuci granat w twoim kierunku?

Wyciąg zawleczkę i rzuć z powrotem do niego.

Co zrobisz jeśli Polak rzuci do ciebie zawleczkę?

Spieprzaj jak najdalej, on wciąż trzyma granat miedzy zębami

Jak zatrzymać polską kawalerię?

Należy wyłączyć prąd na karuzeli.

Samolot rozbił się na cmentarzu w Polsce

Do tej pory polscy ratownicy odnaleźli dwa tysiące ofiar.

Czy widziałeś polski wykrywacz min?

Nic dziwnego jeśli nie, bo nikt go nie widział

Jak zatopić polski statek wojenny?

Najlepiej go zwodować, sam zatonie

Jak zatopić polski statek podwodny?

Zapukaj do drzwi gdy jest pod wodą

Czy wiesz jak ustawia się polski pluton egzekucyjny?

W koło

Azjata, murzyn i Polak znaleźli się w upale na pustyni. Przypadkowo znaleźli lampę Alladyna. Ze środka wyskoczył czarodziej i zaoferował im spełnienie jednego życzenia związanego z gorącem.

Azjata poprosił o lód aby mógł się schłodzić.

Murzyn o szklankę zimnej wody, w tym samym celu.

Polak zaskoczył wszyskich gdyż jego życzeniem były drzwi samochodowe.

Po co ci drzwi pytali zdumieni.

Żebym mógł otworzyć okno jak przyjdzie upał

Przechodząc ulicą Amerykanin zauważył Polaka próbującego zmierzyć kij na stojąco. Polak nie mógł jednak dosięgnąć do samej góry. Widząc to Amerykanin podszedł odebrał metr i kija od Polaka, położył kij na ziemi i go zmierzył. Kij ma długość pięciu metrów – rzekł do Polaka.

Na to Polak mocno wkurzony – mnie nie interesuje długość, tylko wysokość.

Polak, Anglik i Francuz wpadli w niemiecką pułapkę. Zdołali się jednak z niej wydostać i uciec. Pogoń jednak zmusiła ich do ucieczki na drzewa.

Niemcy to zauważyli i pod drzewem, na który siedział Francuz rozkazali:

-złaź wiemy, że tu jesteś.

-ćwir, ćwir – zaszczebiotał Francuz. Niemcy dali się nabrać

Podeszli do drzewa, którym siedział Anglik

-złaź, wiemy, że tu jesteś

-uh, uh – zahuczał głosem sowy Anglik. Ponownie Niemcy dali się nabrać

Podeszli do kolejnego drzewa na, którym siedział Polak

-złaź, wiemy, że tu jesteś

Polak chwile się zastanowił i po chwili – muu, muuu.

Niektóre z tych dowcipów mogły być opowiadane w trakcie satyrycznych programów na jednej z najbardziej popularnych stacji telewizyjnych o czym następnym razem.

A swoją drogą, jak wasze samopoczucie?

Reklamy

Znowu coś do śmiechu

Dawno już nie publikowałem żartów. Nadrabiam zatem zaległości.

Najbardziej szkodliwą pracę mają politycy. Nikt tak nie szkodzi jak oni.

Benek zaparkował samochód przed gmachem polskiego parlamentu. Od razu podchodzi do niego strażnik i mówi: – Nie możecie tutaj parkować. Tu wprost roi się od polityków

Na to Benek z uśmiechem: – Ja tym się nie przejmuje. Wykupiłem ubezpieczenie od kradzieży.

Szczoteczka do zębów pożaliła się w łazience: – Czasami odnoszę wrażenie, że mam najgorszą robotę na świecie.

Na to papier toaletowy parsknął śmiechem: – może się zamienimy.

Przyjaciółka rodziny wpada w odwiedziny: – Cześć, a gdzie twój mąż?

-Pokłóciliśmy się i teraz jest ogrodzie.

-Jakoś go nie zauważyłam, wchodząc

-Po prostu trzeba się do niego dokopać.

Od przyszłego roku zmienia się treść przysięgi ślubnej. Zgodnie z duchem czasu, zamiast „dopóki smierć nas nie rozłączy”, będzie się mówiło „dopóki rozwód, separacja lub zmiana płci…”

Do szanowanego profesora puka niezwykle atrakcyjna nowa sąsiadka:

Mam na imię Emilka, dopiero co się wprowadziłam do mieszkania obok i mam ochotę lepiej poznać miasto: potańczyć, poszaleć i wyładować w łóżku z kimś fascynującym. Czy ma pan wolny wieczór?

Zszokowany profesor niedowierzając własnemu szczęściu, przez chwile przyglądał się pięknej młodej kobiecie, pomęczyć jednym tchem wypalił:

-Oczywiście

-To będę mogła zostawić psa u pana?

Komisarz policji prowadzi wywiad z kandydatem starającym się o przyjęcie do służb porządkowych.

-Czy widział pan wykrywacz kłamstw.

-Ależ oczywiście, panie komisarzu! Z jednym z nich nawet się ożeniłem

Jarek pyta ochroniarza: – Czego ten kot tak w kuchni hałasuje

-A karmił go prezes?

-Nie

-To pewnie coś gotuje

Co następuje po biedzie? Nędza. A po nędzy? Minimum socjalne.

-Halo, przychodnia? Czy pan doktor dzisiaj przyjmuje?

-Jak zwykle.

-Chorych też?

Pacjentka ze skaleczonym palcem u lekarza.

-Bardzo dobrze, że przyszła pani właśnie dzisiaj

-Dlaczego?

-Bo jutro byłoby już za późno.

-Jak to? – pyta przerażona

-Bo rana by się zagoiła

Miłego tygodnia.

Święta w lipcu i żart do wpisu Optymisty

Słońce zdecydowanie nas nie rozpieszcza. Trudno jednak się dziwić bo ono przecież o tej porze roku operuje przed wszystkim na półkuli północnej. Po mojej stronie świata, nad oceanem zapewne jest ciepło, jednak w górach temperatury zdecydowanie niższe. Zdarzają się oczywiście dni słoneczne ale na tej wysokości, jak nawet wiaterek tylko sobie dmucha od niechcenia to i tak czuć go pod skórą. A gdy słońca nie ma i niebo zachmurzone i jeszcze do tego powiewa to ten chłód na zewnątrz natychmiast przenika do środka. Naszym jedynym ogrzewaniem jest kominek, który spełnia role bardziej estetyczna niż grzewczą. Kiedy jednak go rozpalę to już sam ogień wywołuje poczucie ciepła.

Niedziela była właśnie takim chłodnym i niesprzyjającym do wyjścia na zewnątrz dniem. Filmów mamy od groma. Tylko jeszcze znieść drzewa, rozpalić i oddać się filmowej muzie. W międzyczasie Luśka zamięsiła ciasto i wyszły z niego bułeczki z czekoladowym nadzieniem. W południe, czy jakoś tak, do tego kawka i chwila lektury.

A w świecie gdzieś ścigają się szczury, niech się ścigają.

Kominek ma coś w sobie.

No i nie ma to jak pieczywo własnej roboty

Na koniec ku przestrodze żart dla Optymisty w kontekście trzeciej płci.

Taksówkarz wiezie zakonnicę. Przygląda jej się w lusterku i nie może od niej oderwać wzroku. Wreszcie siostrzyczka spytała czego ją tak świdruje swoim spojrzeniem. Kierowca szczerze więc jej odpowiedział, że jedną z jego fantazji seksualnych jest całowanie się z zakonnicą. – No cóż, jeśli jesteś kawalerem i chrześcijaninem to mogę cię pocałować – zaproponowała siostra. – Tak się składa, że jestem i tym, i tym – odpowiedział taksówkarz. – Skręć zatem w jakiś zaułek i się zatrzymaj.

Już po chwili stoją w ślepej uliczce i zakonnica żałuje tak namiętnie taksówkarza, że nawet panienka lepszych obyczajów by się tego nie powstydziła.

Jednak po pocałunku kierowca nagle się rozpłakał.

– Co się stało – pyta zakonnica

– Skłamałem – odpowiada kierowca – jestem Żydem i do tego żonatym.

– Nic się nie martw – odpowiada siostra – ja mam na imię Andrzej i wybieram się na bal przebierańców.

Tak, tak panie Optymista nawet habit może człowieka wprowadzić w błąd.

Pora na trochę śmiechu.

Dawno nie było dowcipów. Wynalazłem pare ze starych numerów Angory.

Dwaj przyjaciele dyskutują o różnych formach uprawiania seksu.

– Uwielbiam na rodeo – mówi pierwszy

– Na rodeo? – dziwi się drugi – jak to jest?

– Kochasz się ze swoją żoną, pieścisz, a potem szepczesz jej do ucha: pachniesz takimi samymi perfumami jak moja sekretarka.

– No!?

– No i utrzymaj się w siodle dłużej niż pięć sekund.

W szpitalu wstrząśnięta pielęgniarka woła do lekarza.

– Panie doktorze! Panie doktorze! Symulant z sali numer 2 zmarł

– No tym razem to już przesadził – ze spokojem odpowiedział lekarz

– Halo! Gdzie się dodzwoniłam? Z kim rozmawiam?

– Tu sklep obuwniczy.

– Oj przepraszam pomyliłem numer.

– Nic nie szkodzi. Proszę przyjść, wymienimy.

Jakich słów używa Sycylijczyk na widok pięknej kobiety?

– Cioa! Szybki numerek i pizza?

A gdy kobieta pokaże mu środkowy palec, szczerze się dziwi.

– Naprawdę nie lubisz pizzy?

Jeśli posłucha się kobiet, to wszystkie mają genialne dzieci, a ojcowie ich wszystkich to idioci.

Rozmawia dwóch emerytów.

– Wyobraź sobie, że ostatnio mam kłopoty z pamięcią

– To niedobrze. Może pożyczyłbyś mi 300 złotych?

Pracownik rano dzwoni do szefa i mówi:

– Źle się czuje, nie przyjdę dzisiaj do pracy

Na to szef odpowiada:

– Dla mnie najlepsze lekarstwo na złe samopoczucie to seks z moją żoną. Też radzę ci spróbować.

Po dwóch godzinach pracownik dzwoni ponownie:

– Szefie to działa. Czuje się znacznie lepiej. Aha, ma pan bardzo ładny dom.

W supermarkecie, dwóch facetów zderz się wózkami.

– Nie może pan uważać!? – mówi jeden z nich

– Przepraszam, ale szukam żony i się zagapiłem.

– Ja również – odpowiada drugi – a jak pańska żona wygląda?

– Jest wysoka, smukła brunetka o niebieskich oczach, niesłychanie zgrabnych nogach, z pięknym biustem. No cóż, może nieco za duży dekolt, do tego przezroczysta bluzka i nie nosi biustonosza. A pańska jak wygląda?

– Zapomnijmy o mojej. Poszukajmy pańskiej.

Źródła:

Angora nr 38. 17 września 2017. Świat się śmieje.

Angora nr 44. 29 października 2017. Świat się śmieje.

Dobre wychowanie i żółwiowy słup

Ponownie sięgnąłem do mądrości i śmieszności z anglojęzycznych blogów. Te dwa dowcipy przypadły mi bardzo do gustu.

W trakcie jednej z lekcji w szkole, nauczyciel zapragnął nauczyć swoich uczniów jak się powinni zachować w określonej sytuacji.

Pytanie, na które mieli odpowiedzieć uczniowie brzmiało:

Jeżeli jesteś na randce połączonej z obiadem z piękną dziewczyną i nagle zachciało ci się iść do toalety, jakbyś jej to powiedział?

Pierwszym uczniem do odpowiedzi był Michał

-Poczekaj chwileczkę, muszę iść się wysilać – odpowiedział Michał.

-To nie byłoby ani sympatyczne, ani miłe – zestrofowała Michała nauczycielka

-A co ty byś powiedział, Ryszard?

-Wybacz proszę, ale naprawdę muszę iść do toalety. Zaraz wracam – odpowiedział Ryszard.

-Zdecydowanie lepiej. Przy obiedzie nie jest jednak wskazane używanie słowa toaleta – odpowiedziała nauczycielka.

-Jasiu, może ty zechcesz nam zaproponować swoje wytłumaczenie.

-Ja bym powiedział: Kochanie, czy możesz mi wybaczyć na moment? Muszę się przywitać z moim serdecznym przyjacielem, którego pragnąłbym ci przedstawić zaraz po obiedzie.

Doktor został wezwany do siedemdziesieciopięcioletniego rolnika, który rozciął sobie rękę na bramie w trakcie zagarniania bydła do zagrody. W trakcie zszywania rany postanowił uciąć sobie pogawędkę z rannym. Wkrótce rozmawa, jak to zwykle bywa przeszła na temat polityków i ich roli jako naszych przywódców.

-Według mnie – rzekł rolnik – większość polityków to żółwiowe słupy.

-Co to takiego te żółwiowe słupy – zapytał mocno zdziwiony lekarz.

-Kiedy jedziesz wiejską drogą i widzisz przy niej słup ogrodzeniowy a na nim balansującego żółwia, to to się nazywa żółwiowy słup.

Patrząc na lekarza, spostrzegł, że ten dalej nic nie rozumie.

-Zdaje sobie pan chyba sprawę, że ten żółw nie wylazł tam samodzielnie, ta wysokość to nie jego miejsce, na tym słupie on nawet nie wie co ma robić, został wyniesiony na wysokość, na której nie ma pojęcia jak ma się zachować, bo tu nie należy.

Wtedy człowiek zadaje sobie pytanie: co to za skończony idiota go tam położył.

Przeczytane w blogosferze

Właśnie przeczytałem na anglojęzycznym blogu bardzo śmieszny dowcip. Czemu nie, pomyślałem sobie i postanowiłem go wam przetłumaczyć.

Ksiądz i zakonnica przejeżdżali przez pustelnie na wielbłądzie. Trzeciego dnia zwierze bez żadnego ostrzeżenia zasłabło i zdechło.

Ksiądz z zakonnicą otrzepawszy się z pustynnego kurzu rozpoczęli zastanawiać się nad swoim położeniem. Po długiej ciszy ksiądz wreszcie przemówił

-Nie wyglada to dobrze siostro.

-Zgadzam się ojcze. Szczerze mówiąc myśle, że możemy przetrwać dzień góra dwa.

I ja tak sądzę – odpowiedział ksiądz. – w związku z tym, że prawdopodobnie nie przeżyjemy naszej sytuacji, czy mogłabyś mi sprawić jedną przyjemność siostro?

-Cokolwiek, ojcze- odpowiedziała zakonnica

-Nigdy nie widziałem kobiecych piersi. Czy mogłabyś mi je pokazać?

-Biorąc pod uwagę okoliczności ojcze, nie sądzę aby to kogokolwiek skrzywdziło.

Juz po chwili zakonnica rozpięła swój habit i ksiądz mógł podziwiać i delektować się widokiem jej piersi.

-Ojcze, czy teraz ja mogłabym cię o coś prosić?

-Oczywiście siostro – odpowiedział klecha

-Nigdy nie widziałem męskiego członka, czy mógłbyś mi go pokazać?

-Nie widzę w tym nic złego – odparł i natychmiast uniósł swoją sutannę. Jego podniecenie spowodowało natychmiastową erekcję.

-Czy wiesz siostro, że jeżeli mój penis znajdzie w prawidłowym miejscu to może dać życie?-zagadnął ksiądz.

-Czy to rzeczywiście prawda ojcze?-spytała zakonnica

-Najprawdziwsza – odparł klecha.

-To wspaniała wiadomość ojcze! Włóż go wielbłądowi i wynośmy się stąd czym prędzej.

Na dobry poniedziałek

Czekałam w recepcji przed pierwszą wizytą u nowego dentysty, kiedy spostrzegłem jego dyplom wiszący na ścianie i odczytałam jego nazwisko.

Nagle uprzytomniłem sobie, ze przystojny, wysoki chłopak o tym samym nazwisku był w mojej klasie w szkole średniej trzydzieści lat temu.

Kiedy go ujrzałam porzuciłam moje przypuszczenia. Ten łysiejący, siwy facet z wielkimi zmarszczkami na twarzy był za stary, żeby być moim kolega z klasy. Kiedy badał moje zęby, spytałam, czy chodził do okolicznej szkoły średniej.

Tak – odpowiedział

A kiedy pan skończył?

W 1978 roku

Rany, byłeś w mojej klasie – wykrzyknęła

Przyjrzał mi się bardziej i spytał

A czego pani uczyła?

Rodziców pewnego 17-latka zamurowało, kiedy pewnego dnia ich syn wrócił do domu w lśniącym, nowym Porsche. Samochód był naprawdę przepiękny. Rodziców jednak cała ta sytuacja mocno zaniepokoiła i zaczęli rozmawiać z synem, nie kryjąc przy tym negatywnych emocji:

– Skąd masz ten samochód?!

Pełen spokoju i opanowania syn odpowiedział:

– Kupiłem go.

– Jakim cudem? – krzyczeli rodzice. – Przecież wiemy ile kosztuje Porsche!

– No cóż, – powiedział chłopak – zapłaciłem za to Porsche jedynie 15 dolarów.

Ojciec wściekł się jeszcze bardziej:

– Kto był na tyle głupi, że sprzedał ci Porsche za 15 dolarów?

Syn spojrzał na niego ze spokojem i odpowiedział:

– Kupiłem je od pewnej kobiety na ulicy. – powiedział chłopak, po czym dodał – Nie wiem jak się nazywa, ale zobaczyła mnie, jak wracałem ze szkoły na rowerze, zatrzymała mnie i zapytała, czy chcę kupić to Porsche za 15 $.

– O Boże! – westchnęła matka. – Ona na pewno musi jakoś znęcać się nad dziećmi. Kto wie, co planuje? Jonny, idź tam i dowiedz się, o co w tym wszystkim chodzi.

Ojciec chłopaka poszedł we wskazane przez syna miejsce, aby porozmawiać z kobietą.

Kiedy dotarł do jej domu, zastał kobietę w ogródku – ze spokojem sadziła rośliny.

Mężczyzna podszedł do niej i wrzasnął:

– Dlaczego sprzedała pani mojemu synowi Porsche za jedyne 15 dolarów?!

Kobieta ściągnęła rękawice ogrodowe i wyjaśniła:

– Dzisiejszego ranka odebrałam telefon od mojego męża. Myślałam, że jest na delegacji, ale okazało się, że właśnie uciekł na Hawaje ze swoją sekretarką. Najwyraźniej nie ma zamiaru wrócić. Powiedział, że tam zostaje, że mam sprzedać jego Porsche i wysłać mu pieniądze… tak też zrobiłam.

Źródła: kartoflisko

Wiesz.net.pl

Na humoru poprawę

Z mojej emailowej księgarni, rzecz o bacy dzisiaj będzie.

Siedzi Baca na drzewie i piłuje gałąź na której siedzi.
Widzi go przechodzący turysta i krzyczy:
– Baco spadniecie !
– Ni, nie spadnę !
– Spadniecie !
– Ni !
– No mówię wam że spadniecie !
– Eeee, ni spadne !
Nie przekonawszy bacy turysta poszedł dalej. Baca piłował, piłował aż spadł.
Pozbierawszy się popatrzył za znikającym w oddali turystą i rzekł :
– Prorok jaki, cy co ?

Siedzi baca na przyzbie, podchodzi turysta:
– Co robicie baco?
– A tak sobie siedze i myśle.
– A to wy zawsze tak ?
– Nie, ino jak mam czas.
– A jak nie macie czasu ?
– To sobie tylko siedze.

Był wypadek w górach, rozbił się maluch o drzewo.
Zebrało się dużo widowni, wreszcie przyjechała policja.
Wypytują każdego z widzów czy widział jak to się stało.
Nikt nic nie widział, aż jeden z nich zaproponował że zapewne Baca coś widział.
Podchodzą więc policjanci do Bacy i pytają się:
– Baco, widzieliście ten wypadek?
– Ano widziołem.
– Powiecie nam jak to się stało.
– Ano widzicie panowie to drzewo.
– Widzimy
– A oni nie widzieli.

Idzie baca przez połoniny i widzi jak turysta robi pompki dla zdrowia.
Stanął i kiwa głową z podziwem i mówi:
– Różne ja wiatry widziałem, ale żeby babe spod chłopa wywiało…?

Oddział terenowy Centralnego Biura Śledczego, Nowy Targ.
Dzwoni telefon:
– Centralne Biuro Śledcze, słucham…
– Kciołem podać, co Jontek Pipciuch Przepustnica chowie w stosie drzewa marychuanem.
– Dziękujemy za zgłoszenie, zajmiemy się tym.
Następnego dnia w obejściu Przepustnicy zjawia się grupa agentów CBŚ. Rozwalają stos drewna, każdy klocek precyzyjnie rozszczepiają siekierką, ale narkotyków ani śladu. Po kilku godzinach, wymamrotawszy niewyraźne przeprosiny, odjeżdżają.
Stary Przepustnica patrzy w zadumie to na drogę, którą odjechali, to na stos drewna. Nagle słyszy telefon. Wzrusza ramionami, wchodzi do chałupy, odbiera.
– Hej Jontek! Stasek mówi. Byli u ciebie z Cebeesiu?
– Ano byli. Tela co pojechali.
– Drzewa ci narąbali?
– A narąbali.
– Syćkiego nojlepsego we dniu urodzin, hej
!

Idzie góralka brzegiem strumienia, a po drugiej stronie chłopaki.
– Ej Maryś, pójdź do nas!
– Nie pójdę bo mnie zgwałcicie!
– Ej, nie zgwałcimy!
– To po co ja do was pójdę

Wesołego piątku.

Jak szaleć to szaleć

W domu zapanowała przedwyjazdową gorączka. Ni stąd ni zowąd spadło na mnie pare rzeczy, przed wykonaniem, których broniłem się dość skutecznie. Nie tym razem. Dom musi być odświeżony i pozostawiony w stanie niemal przedświątecznym. W takich sytuacjach szanse na ugranie czegokolwiek są raczej marne. Sprzątamy zatem. A ja postanowiłem w miejsce swoich dywagacji skopiować z mojej skrzynki jeszcze pare dowcipów.

W Zwiazku Radzieckim umiera babcia, Dziadek wzywa różnych lekarzy i ma

nadzieję, że babcię wyleczą. W końcu udaje sie do lekarza medycyny

alternatywnej, a ten mu radzi, aby czym predzej zaspokoił babcię

seksualnie.

Dziadek się wymawia: „Ależ jestem już na to za stary, dawno już tego

nie robiłem, Na moich rękach umarł towarzysz Lenin. Już seks nie jest

dla mnie. Lekarz był jednak nieubłagany i obstawał przy swoim. W końcu

dziadek skapitulował i się zgodził. Poszedł do domu i umierającą

babcię porządnie zaspokoił. Potem zmęczony zasnął.

Kiedy rano się obudził, zobaczył, że babci nie ma w łóżku, a jest w

kuchni i smaży naleśniki, usmiecha się, wesoło podśpiewuje, mało brakuje by tańczyła.

Dziadek chorobliwie uderzył kilka razy glową o scianę. – Jaki ze mnie dupek,

mogłem uratować towarzysza Lenina.”.

Amerykanin, Francuz, Turek i Polak rozmawiają o dumie narodowej.
– Ja jestem dumny z CIA – zaczął Amerykanin. Oni wiedzą wszystko o świecie, często zanim się to wydarzy.
– Ja jestem dumny z naszych kobiet – kontynuuje Francuz. To najpiękniejsze i najbardziej eleganckie kobiety na świecie, a do tego wcale nie łatwo zaciągnąć którąś do łóżka.
– Może to głupio zabrzmi – mówi Turek – ale ja jestem dumny z naszych dywanów. To najbardziej okazałe dywany na świecie. Mało kto może sobie na nie pozwolić, dlatego ozdabiają największe rezydencje i pałace.
Polak siedzi cicho.
– A ty, Polaku – dopytują pozostali – z niczego nie jesteś dumny?
– Ja jestem dumny z siebie.
– Jak to?
– W zeszłym tygodniu przeleciałem śliczną Francuzkę na tureckim dywanie  i dam sobie rękę uciąć, że CIA o tym nie wie.

Ojciec chrzestny mafii zorientował się, że jego księgowy ukradł mu 10 milionów.

Guido, księgowy jest jednak głuchoniemy. Mafioso specjalnie go zatrudnił aby ten nie mógł nigdy składać zeznań przeciwko niemu.

Aby dogadać się z Guido, Szef używa swojego adwokata, który rozumie język migowy.

Spotykają się zatem we trójkę Ojciec Chrzestny zadaje pytania a adwokat tłumaczy.

⁃ Gdzie schowałeś pieniądze – pada pytanie

⁃ Nie mam pojęcia o czym mówicie – pada odpowiedź

Ojciec chrzestny wyciąga pistolet i przykłada do skroni księgowego i każe zadać adwokatowi ponownie to samo pytanie.

⁃ Mów gdzie schowałeś pieniądze bo inaczej zginiesz – pyta adwokat

Przestraszony Guido odpowiada na migi.

⁃ Ok, wygraliście, pieniądze są schowane w brązowej teczce za stodołą mojego kuzyna Bruno.

⁃ I co ci odpowiedział – pyta Ojciec Chrzestny

⁃ On mówi, że nie masz na tyle dużych jaja by pociągnąć za spust – odpowiedział adwokat.

No i jak tu nie kochać i nie ufać adwokatom.

No to pośmiejmy się…

Po tym niezbyt sympatycznym wpisie, wracam tam gdzie czuję się najlepiej czyli w krainę uśmiechu, śmiechu, płaczu ze śmiechu. Bo przecież, jak powiadają śmiech to zdrowie.

 

Mąż i żona jadą przez wieś samochodem.

Nie odzywają się do siebie – bo własnie się pokłócili.

Nagle żona spostrzega stadko świń i pyta złośliwie męża:

-Twoja rodzina?

-Tak, teściowie!

 

Pewnego wieczoru uznany chirurg odpoczywał na sofie po powrocie z pracy.

Kiedy oglądał wiadomości, zadzwonił telefon.

Doktor spokojnie podniósł słuchawkę i usłyszał znajomy głos kolegi.

– Potrzebujemy czwartego do brydża – mówi kumpel.

– Zaraz będę – wyszeptał lekarz.

Kiedy zakładał kurtkę, żona nie lubiąca byś sama w domu zapytała:

– Czy to coś poważnego?

O, tak – odrzekł z poważną miną – jest tam już trzech lekarzy!…

 

Szpital, sala operacyjna, operacja prostaty.

-Doktor Mówi:

— Siostro, proszę poprawić penisa.

-…….

— Tak… bardzo dobrze…

-a teraz to samo pacjentowi…

 

Córka przyprowadza matkę do lekarza:

– Proszę – niech panienka się całkiem rozbierze

– Panie doktorze, ale to moja mama jest chora

– Aha, to niech starsza pani wystawi  język…

 

U lekarza:
– Pali pan?

– Nie.

– Pije pan?
– Też nie!

– Co się pan tak cieszy… I tak coś  znajdę..

 

Pacjent ustala szczegóły dotyczące operacji:

– A ile będzie kosztować narkoza? – pyta.

– 1200 złotych – odpowiada anestezjolog.

– 1200 złotych za to, żeby mi się film urwał? Trochę za drogo, nie sądzi pan?

– Nie. Urwany film dostaje pan gratis.

Opłata jest za to, żeby znowu zaczął się wyświetlać…

 

Babcia przychodzi do urzędu skarbowego. Urzędniczka sprawdza dokumenty i mówi:
– Brakuje pani podpisu.
– Ale jak mam się podpisać? – pyta starsza pani.
– No, tak jak zazwyczaj się pani podpisuje.
Starsza pani wzięła długopis i napisała:
„Całuję Was mocno, babcia Aniela”

 

– Przepiszę pani tabletki – mówi lekarz do pacjentki z olbrzymią nadwagą.
– Dobrze, panie doktorze. Jak często mam je zażywać?
– Nikt ich pani nie każe zażywać.
Proszę je rozsypywać na podłogę trzy razy dziennie
i podnosić po jednej…

 

Późny wieczór. Nowakowie przyłapali nastoletniego syna, jak wymykał się z domu z wielką latarką w dłoni.

– Dokąd to?! – pytają.
– Na randkę – przyznał syn.
– Ha! Jak ja chodziłem w twoim wieku na randki, to nie potrzebowałem
latarki – zakpił ojciec.

– No i popatrz na co trafiłeś…

 

Odbywa się konsylium lekarzy nad pacjentem.
– To grypa.
– Ależ skąd, to żółtaczka!
– Jaka żółtaczka, to gruźlica!
Po chwili:
– Panowie, spokojnie, nie kłóćmy się – jak umrze, sekcja zwłok wykaże      kto z nas – miał rację…

 

O, cześć. Byłeś u tego psychoanalityka?

– Byłem.

– No i co, nie moczysz się w nocy?

– Moczę. Ale teraz … jestem z tego dumny.