Pół miliona plus. Program dla (nie)każdego

W Angorze z 9 grudnia ubiegłego roku wyczytałem taką oto informacje:

Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynęło sześć wniosków Narodowego Banku Polskiego o zabezpieczenie przed wszczęciem postępowania, w których NBP domaga się między innymi nakazania tymczasowego usunięcia artykułów prasowych w związku z aferą wokół KNF-poinformowała Sylwia Urbańska, rzecznik prasowy do spraw cywilnych SO w Warszawie.

-Żądanie wniosku obejmuje zakazanie obowiązanym rozpowszechnienia bezpodstawnych wypowiedzi naruszających dobra osobiste NBP, sugerujących niezgodne z prawem działania organów Narodowego Banku Polskiego , przez insynuowanie, że prezes NBP uczestniczył w tak zwanej aferze KNF. Uprawniony żąda także nakazania tymczasowego usunięcia artykułów prasowych dotyczących tak zwanej afery KNF – dodała.

Rzecznik nie podała personaliów dziennikarzy, których dotyczą wnioski NBP, ani redakcji, w jakich pracują, a także tytułów tekstów, o których usunięcie wnioskuje NBP. Wnioski wpłynęły w ciągu ostatnich dni, nie wszystkie jeszcze zostały zarejestrowane i przedstawione do losowania, zatem na obecnym etapie nie można jeszcze mówić o podjęciu czynności przez sąd.

Biuro prasowe NBP, zapytane o komentarz, odpowiedziało, „ Narodowy Bank Polski wszczął procedury prawne mające na celu ochronę dóbr osobistych instytucji zaufania publicznego również na drodze sądowej. Konieczność ochrony dobrego mienia NBP wynika z jego ustrojowej pozycji i troski o szeroko rozumiane bezpieczeństwo ekonomiczne kraju”. 23 listopada pełnomocnik NBP, adwokat Jolanta Turczynowicz-Kieryłło, poinformowała, ze zostały wszczęte procedury prawne „ w celu ochrony dobrego imienia Narodowego Banku Polskiego i przeciwdziałania wypowiedziom powodującym podważanie zaufania do konstytucyjnych organów państwa”. NBP nie udostępnił żadnych dodatkowych informacji o wszczętych procedurach prawnych”.

Nie wiem oczywiście jak dalej potoczył się to absurdalny wniosek. Mam natomiast pytanie do prezesa wszystkich prezesów, czy nie prościej byłoby wywalenie na zbity pysk Adama Glapińskiego z jego doradczyniami?

W 2017 roku NBP poniósł straty w wysokości ponad dwa i pół miliarda złotych. Ten niewątpliwy sukces prezesa Glapinskiego został doceniony przyznaniem mu w 2018 roku premii w wysokości pół miliona złotych.

To teraz beneficjencie 500 plus policzmy sobie. Pół miliona to tysiąc wypłat twoich pięciuset złotych. Teraz najlepsze, tysiąc wypłat to OSIEMDZIESIĄT TRZY LATA I CZTERY MIESIĄCE. Pewnie ze cztery pokolenia potrzeba, przy założeniu, że każdy będzie miał dzieciaka i wystarczy pieniędzy w budżecie aby wyrównać rachunki z prezesem NBP. I to wszystko z przyzwolenia dobrej zmiany.

Pani pełnomocnik NBP coś miele na temat dobrego imienia banku, które niby zostało naruszone przez jakieś publikacje. To chyba jeszcze jeden z żartów w pysk ludowi, który jest na tyle głupi, że nic z tego nie rozumie.

Powtórzę zatem do ludu. OSIEMDZIESIĄT TRZY LATA I CZTERY MIESIĄCE, tyle w jednej wypłacie dostał gość, którego instytucja straciła rok wcześnie ponad dwa i pół miliarda. I ten facet mówi, że dba o dobre imię i zaufanie do konstytucyjnej instytucji, którą reprezentuje. Tego nawet w PRL-u nie umieliby lepiej wymyślić.

Na koniec jeszcze cytat co myśli o tej premii inna tęga głowa rządzącej partii.

Szef klubu PiS Ryszard Terlecki pytany, czy ta kwota robi na nim wrażenie odparł: „Piękna suma”. Dodał jednocześnie, że w porównaniu z prezesami banków w innych bankach są to „skromne” zarobki.

Jeszcze pozwolę sobie zapytać lud pracujący miast i wsi, czy szanowny prezes coś wam o tym wspominał na tych rodzinnych piknikach? Jakoś wątpię.

Źródło: Angora nr 49 z 9 grudnia 2018 roku. „NBP walczy o dobre imię”

Jacy doradcy, takie wyniki

Reklamy

Pożegnanie lotnika

Wszystko już pewnie zostało powiedziane na temat marszałka sejmowego lotnictwa. Nie będę się zatem nad tym rozwodził.

Chciałem jednak dodać to do tego obrazka dwa spostrzeżenia. Pierwsze z nich dotyczy jakieś konferencji prasowej, w której brał udział prezes, lotnik i rzecznik prasowy kogoś tam albo czegoś tam, bo tych rzeczników w rządzącej partii jest więcej jak bezdomnych psów. Ów specjalista od PR trzyma w ręce plik dokumentów, który po opuszczeniu sięgnął aż do ziemi. To miał być niby spis lotów poprzedników. Pewnie i latali, co wcale by mnie nie zdziwiło. Różnica jest tylko taka, że obecni mieli tego nie robić. Po co zatem ta szopka z wydrukami? Chyba tylko po to aby tylko ogłupić tych co już są wystarczająco głupi.

Druga rzecz jaka mnie wręcz bulwersuje, to pożegnanie lotnika. I tu postanowiłem zamieścić z niego zdjęcie, które ukazało się na portalu Wirtualna Polska. Idzie sobie pomiędzy rzędami panisko z uśmiechem od ucha do ucha a z ław sejmowych biją mu brawo. Gościa odwołano, skompromitował swoje środowisko, a to w swojej bezwzględnej tępocie z usmiechami na twarzach prosi o bis. Czyż można wyborcy pluć bardziej w pysk? Pewnie można bo ich elektorat też jest bez twarzy. Jeśli do tego dołożymy podziękowania za ciężką i solidną prace wygłoszone przez złotoustą Krystynę i marszałka senatu Karczemnego-Karczewskiego pod adresem lotnika to mamy pełnym obraz tego jak traktują swoich wyborców pisowskie elyty.

Nawiasem mówiąc żal mi się zrobiło Karczemnego-Karczewskiego, że żyje w tak skromnych warunkach i pracuje oczywiście dla idei. Tylko kompletny idiota może kupić tak wierutne kłamstwo.

Zdjęcie pochodzi z Wirtualnej Polski

Doradca finansowy prezesa

Pisowska afera goni aferę. Jakoś udaje im się to wszystko zamiatać pod dywan. Po to zresztą maja tą swoją Kurwizje aby pompować swoich oddanych wyborców propagandą sukcesu. Po to mają też poPiSywacza w Belwederze, który nic nie widzi, nic nie słyszy podpisuje co mu każą i udaje zatroskanego o sprawiedliwość społeczną. Jak już jest czegoś niepewny to oddaje to do Trybunału Konstytucyjnego. Tam siedzi, na stanowisku prezesa, kobitka z tytułem magistra prawa, mądrzejsza od niejednego profesora. Ona już odpowiednio wybada zasadność kontrowersyjnej ustawy i oświeci doktora prawa z Belwederu. Z nich tacy prawnicy jak ze mnie Hermaszewski. Przyszło mi teraz do głowy, że można to śmiało określić jako bezprawie w świetle prawa.

Czytam właśnie w Angorze z grudnia ubiegłego roku o doradcy finansowym prezesa miłościwie nam panującej partii. Nijaki Adam Glapiński, znany rownież jako prezes NBP. Jego życiorys u boku JK to całkiem niezły kryminał z ofiarami śmiertelnymi włącznie. Pomysłowy Adam zawsze jednak jakoś wymigiwał się z odpowiedzialności i awansował coraz wyżej. Oficjalnie nie jest on członkiem PiS ale moczył łapy przy zakładaniu pierwszej partii Jarosław i Lecha Kaczyńskich. Było to Porozumienie Centrum. Kiedy w 1989 powołano do życia Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego FOZZ, Glapiński zarekomendował na jego dyrektora swojego człowieka. Zgodnie z tym co pisze Angora za pośrednictwem funduszu z kraju wyparowało ponad 100 miliardów zielonych. Co jeszcze bardziej ciekawe, byli świadkowie, którzy twierdzili, źe za pośrednictwem ministra Glapińskiego, sporo kasy z Funduszu FOZZ trafiło na konto Porozumienia Centrum. Sprawa trafiła do Sądu. Ten pod przewodnictwem Sędziego Kryże, nie dał wiary świadkom. W podziękowaniu oddany prawnik został wiceministrem sprawiedliwości w rządzie JK w 2005.

Ciekawe zbiegi okoliczności. Już nie wspomnę, że główni świadkowie ginęli jak muchy, a to w wypadku samochodowym, a to znowu na zawał serca lub z innych „naturalnych” powodów.

W 1991 pomysłowy Adam, jako minister budownictwa przeforsował ustawę umożliwiającą oddawanie bez przetargu, tanio lub nieodpłatnie, państwowych i gminnych gruntów, spółdzielniom mieszkaniowym oraz innym inwestorom. Rok wcześniej szychy z PC założyły Fundacje Prasową „Solidarność” i przejęli najlepsze kawałki z likwidowanego PRL owskiego koncernu Pras – Książka – Ruch, wśród nich cenne nieruchomości w centrum Warszawy. Po specustawie Fundacja stała się wieczystym użytkownikiem tych posesji. Poszli za ciosem. Wymyślili kolejne spółki, do których zaczął trafiać majątek Fundacji „Solidarność”. Tak powstała spółka Srebrna, która otrzymała w posagu biurowiec dawnego Expressu w Alejach Jerozolimskich i zakłady poligraficznej przy ulicy Srebrnej. O tym tworze było ostatnio głośno w kontekście budowy wieżowców dla bliźniaków.

W 1992 rok pan Glapiński załapuje się na kolejną fuchę. Zostaje ministrem współpracy gospodarczej z zagranicą. Wpada na pomysł koncesjonowania paliwa. Uzyskać je od niego mogli znowu tylko zaufani pana ministra. Koncesje udało się uzyskać dwóm firmom powiązany z mafiami. Niestety nie udało się jej otrzymać państwowemu Ciechowi. Widać mieli zbyt mało do zaoferowania.

Taki człowiek stanął na czele NBP. Czy kogoś dziwi, że w 2017 roku NBP poniósł ponad 2,5 miliarda złotych strat?

No i na koniec, czy pamiętacie aferę w której prezes Komisji Nadzoru Finansowego nijaki Marek Chrzanowski próbował wyłudzić milionową łapówkę od szefa Getin Banku. On też był protegowanym pomysłowego Adama.

Po tylu aferach gość ma się lepiej niż świetnie. Ba, ma całkiem niezłe doradczynie.

Na szczęście dla PiS-u lud nie rozumie co to co to NBP, KNF, spółka, fundacja, koncesja i tam takie inne różne. Można mu wmówić co się rzewnie podoba.

Gorzej z tym piekielnym samolotem, którym latał z rodziną pewien marszałek.

O kapocie i głupocie

Postanowiłem dać Wam chwile odpocząć od moich ekwadorskich opowieści i pomęczyć Was chwile moimi rymowankami.

Natenczas Jaro

Chwycił swą szarą

Zimową kapotę

Co jego biedotę

Podkreślać miała

Egzamin zdała

Owa kapota

Bo ludu głupota

Jest bezgraniczna

I równie cyniczna

Jak człek ów mały

Co dla swej chwały

Mędrca udaje

W rządzeniu krajem

Zbudź się ciemnoto

Pod tą kapotą

Oszust się kryje

Co dla nas szyje

Dług ponad miarę

Który za karę

Płacić będziemy

Gdy po nim na ziemi

Jak po Stalinie

Pamięć przeminie

Śmiej się śmiej

Powodowany dzisiejszym zachowaniem prezesa prezesów w sejmie zdecydowałem się na powtórzenie mojej rymowanki sprzed nieco ponad trzech lat.

Śmiej się, śmiej bałwanie

Wkrótce przed trybunałem staniesz

I prezydent ci pomóc już nie da rady

Bo sam namówiłeś go do zdrady

Za którą przyjdzie zapłacić mu drogo

A i historia oceni go srogo

Choć przyrzekał być samodzielnym

To wybrał bycie kundlem twym wiernym

Robi wszystko co mu rozkażesz

I widzi tylko co mu pokażesz 

Żałośnie obaj się prezentujecie

Bo chcecie wszystko a nic nie wiecie

Czy można bardziej niż wy nienawidzieć?

Trzeba być ślepym i nic nie widzieć

Żeby narzucać wszystkim swe zdania

Miast zadać sobie ważne pytania

Jak skończyć te głupie waśnie?

Co zrobić by kraj nasz właśnie

Stał się przykładem dla innych nacji?

Jak wysłuchać wszystkich racji

By podjąć najlepszą decyzje

Rozsławiając przy tym naszą ojczyznę

Wy jednak kłócić wolicie

Z nikim i niczym się nie liczycie

Bo najważniejsze są wasze ambicje głupie

A innych zdanie macie dziś w dupie

Krótkie więc będą te wasze rządy

I wkrótce ścigać was będą sądy

Bo arogancję zacząć karać należy

Żeby każdy kto w prawo wierzy

Mógł zawsze zasypiać spokojnie

I śnić o pokoju a nie o wojnie.

 

Blond czupryna.

Nie wiem dokładnie jaka jest geneza dowcipów o blondynkach. Nie wiem dlaczego niby mają być głupsze od kobiet o innym kolorze włosów. Nigdy nie gustowałem specjalnie w blondynkach, choć skłamałbym, że nigdy żadna nie zrobiła na mnie wrażenia.

Dawno temu pracowałem z jedna taką. Rzeczywiście warunki miała jak na mój gust niezłe i jak to mówią chłopy grzechu warta była. Mężczyźni, wbrew obiegowym wyobrażeniom też maja swoje zasady. Kiedyś rozwiązywaliśmy krzyżówkę. Siedzieliśmy przy stole z ową atrakcyjną blondynką. Ona czytała hasła a my asystowaliśmy, w sile trzech chłopa, z odpowiedziami. Rasa psa, takie była pytanie, pierwsza litera o. Nie czekając na nasze podpowiedzi, koleżanka pospieszyła ze swoją. Ogier walnęła z grubej rury. Nie pamietam czy pasowało czy też nie, dość powiedzieć, że jeden z nas tylko warknął, że trzech siedzi przed nią. Niespecjalnie się speszyła, tkwiąc w przekonaniu, że ogiery między psami też się trafiają.

To tyle z moich personalnych przeżyć z tym kobiecym kolorem włosów. Nigdy potem nie miałem przyjemności z kimś o równie wybujałej wyobraźni choć poznałem jeszcze parę atrakcyjnych pań w kolorze blond.

Jeszce do wczoraj to pytanie o złą sławę blondynek mogło mnie zastanawiać. Wczoraj jednak nastąpił ten punk przełomowy. Przepraszam z góry wszystkie panie blondynki ale gdy zobaczyłem w internecie zdjęcie nabuzowanego prezesa NBP w towarzystwie swoich asystentek to nagle mnie oświeciło. Choć nie wiem co one tam mają pod sufitem, to jednak na czole miały wytatuowany znak PLN, sprawiając wrażenie, że mało je obchodzi co i kto sobie o nich pomyśli. Wyglądały one na owym zdjęciu wyjątkowo tępo, przy czym muszę zaznaczyć, że jeśli ten głupek sprawujący funkcje prezesa myślał, że wyglada jak macho, to mu się już całkiem w głowie zaczadziło. Żałosny prostak bez odrobiny dobrego smaku w towarzystwie równie żałosnych kreatur a wszystkim im, sądząc po zdjęciu, atrybut myślenia zjechał windą w okolice krocza.

Żal mi inteligentnych kobiet z czupryną blond, to zdjęcie było jednak mocno żenujące.

Kończąc, dodam zatem dowcip, który umieściła na swoim blogu anglojęzyczna internautka.

Pewna blondynka nie mogła zajść w ciążę. Wreszcie udało się. Z wielką radością oznajmiła to swojej przyjaciółce. Ta jej serdecznie pogratulowała. Blondynka dodała, że będzie miała bliźniaki. To trochę zaskoczyło jej koleżankę bo to przecież był początek ciąży. Skąd wiesz? Zapytała zatem. Na to blondynka: w zestawie ciążowym była dwa wskaźniki, oba wykazały, że jestem w ciąży.

Ostrożnie panie prezes bo może się okazać, że z tego asystowania będą czworaczki. I idę o zakład, że w to uwierzysz bo wyglądasz nad wyraz jak szejk tyle, że nie tym arabski jeno z owoców w blenderze zrobiony.

Efekt „cieplarniany”.

Gdzieś koło wtorku

Burza w rozporku

Dopadła Jarka

„To pewnie fujarka

Znowu przygrywa

I gacie rozrywa”

Pomyślał dumnie

I bezrozumnie

Złapał za krocze

By myśli prorocze

Dotykiem potwierdzić

„Coś mi tu śmierdzi”

Pomyślał gniewnie

I spojrzał niepewnie

W dłoni kierunku

Szukając ratunku

Gdy na nią patrzył

Dojrzeć był raczył

Przyczynę odoru

Z rozporka otworów

Syczało gazem,

Który tym razem

Nie mając ujścia

Na zewnątrz pójścia

Sprawiał wrażenie,

Że jest pragnieniem

Był on tymczasem

Węglem z potasem

Co się wydostał

I w miejscu pozostał

Gdy dłoń Jarkowa

Do czynu gotowa

Z impetem natarła

Rozporek rozdarła

Gaz uwalniając

Smród zostawiając

I tak zatruty

Jarek zepsuty

Będąc na haju

Mści się na kraju.

Warszawskie wybory

Rzecze Jontek do Patryka

„Ty nie będziesz mnie tu fikał,

Jak ja mówię burzyć trzeba

Znaczy polecenie to jest z nieba

Skąd ja swą sprawuje władze

Zatem dobrze tobie radzę

Jeśli wygrać chcesz wybory

Na właściwe wracaj tory”.

I rzucając gniewne mu spojrzenie

Sycił się Patryka ciała drżeniem.

I tak oto na początek

Hetman Wielki, Szogun Jontek

Zdradził partii swej zamiary,

Że w Warszawie zrobią czary mary

I z pałacu co ich drażni

Pomnik zrobią dla odważnych.

Tylko dla tych, których on szanuje

Bo ta reszta to sowieckie….zbóje

Coś w tym musi być na rzeczy

Skoro prezes też nie przeczy,

On się za obłędem Jontka chowa

Z niego przecież tęga głowa

I on rownież o pomniku myśli

Chociaż inny mu się przyśnił

Komu zatem tęskno do pomnika

Niech głosuje na Patryka

Pamiętajcie wszyscy jednak o tem,

Że on w rękach ich przedmiotem

Tak jak premier z prezydentem

On następnym delikwentem

Co na ichnim sznurku będzie chodził

A wyborców za nos wodził,

Że on taki niezależny strasznie

I to nie na żarty, lecz poważnie,

A to tylko są androny

Dobre dla wierzących w zabobony.

Kilka bowiem lat do tylu

Taki jeden co to powstał z pyłu

Tez obiecał wszystkich poprowadzić

A on tylko dymem przed oczami kadził

Patryk to powtórka właśnie tego

Z tej przyczyny nie głosuje więc na niego

Prawdą po oczach.

Dochodzę do wniosku, że niesprawdziliśmy się jako Europejczycy. Może to jakieś upiory przeszłości związane z minionym systemem? Wydawałoby się, że po jego upadku i otwarciu się naszego kraju na Europę i entuzjastyczne jej do nas nastawienie, staniemy się częścią wielkiej europejskiej rodziny wolnych krajów. Otwarcie granic, dostęp do zachodnich rynków pracy, możliwość osiedlania się i zakładania rodzin niemal w całej Europie pozwoliło nam poznać inny sposób życia, inne kultury. Mogliśmy wreszcie poznać różnice miedzy prawdziwą wolnością a tą tylko z nazwy. Spełniły się marzenia jednego albo nawet dwóch pokoleń naszych rodaków, którym totalitarny system ograniczał swobody i możliwości rozwoju osobistego. Światło zwane wolnością rozbłysnęło nad naszym krajem i pewnie by świeciło z każdym rokiem coraz mocniej gdyby nie….No właśnie gdyby nie odezwały się w wielu z nas dawne demony tak charakterystyczne dla naszej nacji szczególnie. Zawiść, zazdrość, brak tolerancji, brak samokrytycyzmu, źle pojęta wiara to zasadnicze ograniczenia w sposobie naszego myślenia, przez które daliśmy się podzielić, i które pchają nas w szpony nowego totalitarnego systemu. Wielu z nas wciąż wzdycha za PRL-em i jego opiekuńczością, nie pojmując dlaczego dzisiaj na to nie starcza pieniędzy. Każdemu się marzy dwa tysiące za stanie lub leżenie i niech państwo się martwi skąd wziąć na to kapitał. To niestety utopia i czas to zrozumieć. Z dużym zażenowaniem stwierdzam, że pomimo faktu bycia obecnymi w europejskiej rodzinie, do wielu ludzi nie dotarło dlaczego zachód jest od nas bogatszy. Idea dwóch tysięcy za stanie czy leżenie jest tam obca. Przeżyłem w amerykańskim systemie pracy ponad dwadzieścia lat i nic nie dostałem od niego za darmo. Takie są zachodnie realia. Obecna ekipa rządząca naszym krajem sprzedając iluzje, zdobyła poparcie ludzi, którym wmówiono, że to wina bogatych, że im się wiedzie gorzej. Chciwość lepiej sytuowanych bywa czasami przerażająca lecz obarczanie ich za nasz brak pomysłu czy idei na polepszenie własnego bytu jest aktem zazdrości. Najprostszą metodą ukrycia osobistych problemów jest obwinianie nimi kogoś innego. Niczego nie nauczyliśmy się przez te lata olbrzymich możliwości skoro wielu z nas dało się omamić bandzie pospolitych oszustów, którzy jedyne co potrafią to grać na naszych emocjach i uczuciach. Burzą i niszczą wszystko dla własnej prywaty podrzucając zaczadzonym ludziom resztki z pańskiego stołu. Co gorsze, wykorzystują do tego wiarę, która była czymś co nas zawsze jednoczyło.  W ciagu dwóch lat swoich rządów zawładnęli wszystkimi instytucjami wmawiając ludowi, że to dla jego dobra. Ten ciągle w to wierzy, bo pochłonięty nienawiścią do inaczej myślących, zachłysnął się słowami bez pokrycia. Lud dał sobie wmówić, że partia prezesa to jak kiedyś partia robotnicza „lud wyżywi, go obroni i ubierze”. To niestety brednie i oszustwo a ci, którzy sądzą inaczej wkrótce sami się o tym przekonają gdy którego dnia obudzą się z tego snu z gołym tyłkiem. Wszystkiego najlepszego.