Postscriptum do „Dnia z życia…”

Pewnie robię się nudny z tym nalotem na Adriana. Znalazłem jednak całkiem ciekawe zdjęcie, które dość zdaje się być dobrą kontynuacją do mojego ostatniego wpisu.

Przy okazji krótka rymowanka.

Prezydencka jedzie ciężarówka

A w niej wyborcza jest parówka

Pseudo mięsem wypełniona

I w saletrze zanurzona

Anżej mówi, ze to szynka

Lecz to w jego stylu taka kpinka,

Humoreska, żarcik mały

Lecz niestety masy si nabrały

Widać smaku szynki zapomniały.

Dzień z życia…

W bliżej nieokreślonym miejscu gdzieś w Polsce odbyło się spotkanie prezydenta Dudusia z wyborcami. Chociaż oficjalnie kampania wyborcza jeszcze się nie rozpoczęła to jednak, kto zabroni prezydentowi.

Adrian jak zwykle tryskał humorem, opowiadał dowcipy sam się z nich śmiejąc. W spotkaniu udział wzięła małżonka Agata z domu Niemowa tradycyjnie nie mówiąc ani słowa, jak to niemowa. Nawet gdyby chciała coś powiedzieć, nie była w stanie z uwagi na niezamykające się usta jej męża.

Prezydent w swoim wystąpieniu nawiązał do wielu znanych z historii cytatów sławnych ludzi, powiedzeń z którymi się utożsamia.

Zebrane ludziska z nabożną cisza wysłuchali prezydenckich opowiadań o walce z komunizmem dla dobra ludu.

Zebrani niczym zaczadzeni naciskali w kierunku Adriana, żeby choć dotknąć swego bohatera. Spotkanie trwałoby w nieskończoność gdyż nie obowiązki prezydenta. Oczekiwał go już prezes, niestrudzony bojownik w walce o lepsze jutro kraju. A, że była to sobota Adrian życzył wszystkim udanego weekendu.

I tylko okoliczne kaczki zdawały się nie podzielać ludowego entuzjazmu.

Bla, bla, bla z To-ru-nia.

Przeglądam dzisiaj wpisy znanych mi blogerów i wciąż nie mogę wyjść z zażenowania. Oto bowiem w naszym kraju wielkie święto miejsca ma i nikt nawet nie raczył o tym wspomnieć. Żebym ja z Ekwadoru musiał o tym przypominać…to jakaś masakra połączona z klęską żywiołową. No cóż ojca durechtora darzę niewątpliwym szacunkiem, wezmę zatem na siebie rozpowszechnienie dobrych wiadomości. Slaby jednak jestem w górnolotnych myślach podeprę się zatem „inteligencjom”

Były już naczelnik i szogun wojska naszego wygłosił referat zatytułowany „Bla, bla, bla – radio gra”. Oto najważniejsze tezy.

Radio Maryja jest niewątpliwie radiem, które ma najszersze spectrum rzeczywistości społeczno-filozoficzno-duchowej w Polsce, jakie w ogóle jakiekolwiek medium przedstawia. To niezwykłość i wielki dorobek Radia Maryja, dlatego słuchacze radia oraz uczniowie Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej coraz częściej są liderami opinii publicznej, bo prezentują wartości, jakich często inni nie mają. (Radio Maryja) wyszło naprzeciw narodowi z wielkim, nieprawdopodobnym bogactwem tej myśli i (zademonstrowało – red. ) integralny związek między katolicyzmem a polskością. Nie ma dzisiejszej Polski bez Radia Maryja. To jest oczywiste”.

Co jest oczywiste dokładnie nie wiem. Pewnie tylko Tosiek wie

Gość o pseudonimie Prezydent, od czwartku boi się pokazać ludziom na oczy. Może z powodu Krychy i Stacha? Napisał zatem list do derychtora. Ponoć wciąż sprawdzają czy napisał czy tylko podpisał. Skrót myśli wielgiego patrioty poniżej.

W całej Polsce jest tylko jedna taka rozgłośnia, w której sama nazwa – czyli imię jej Najświętszej Patronki – wzbudza głęboki szacunek i żywe uczucia. Stacja, której nazwa przywołuje dumną pamięć o wielkiej polskiej historii i kulturze, o naszych bogatych tradycjach duchowych. Przypomina także o pracy kilkudziesięciu pokoleń, które pod hasłem „Bóg, Honor i Ojczyzna”, walcząc, tworząc i pracując z imieniem Maryi na ustach, wybudowały unikalny gmach naszej narodowej tożsamości, wolności i niepodległej państwowości. Jedno jest w Polsce radio, którego wierni słuchacze z całego kraju i na obczyźnie tworzą wspólnotę nazywaną przez niech nie klubem czy towarzystwem, lecz rodziną. Głos Radia Maryja jest wciąż bardzo potrzebny. Niesie pokrzepienie, katolickie nauczanie o Bogu i człowieku, ale też odważnie mówi o ważnych sprawach całej naszej wspólnoty narodowej, w tym również o problemach, które niektórzy wolą pomijać milczeniem. 

Radia Maryja współtworzy demokratyczny pluralizm opinii. Korzystając z wolności słowa, odważnie i suwerennie – realnie tę wolność umacnia. Zdecydowanie staje w obronie dobrego imienia Polski oraz chrześcijańskich i uniwersalnych wartości, na których opiera się cywilizacja europejska. (…) Tworzy przestrzeń duchowej i intelektualnej formacji, a jednocześnie niezależne, fachowe źródło informacji”.

Mój komentarz. Daj spokój Jędrek, mógłbyś wreszcie spoważnieć.

Przywódca ideowy naszego kraju tysz nie wzion udziału. Kolano po operacji jeszcze się nie zagoiło. Z drugiej strony skoro Kuchciński latał śmigłowcem bądź gdzie to i prezes mógł przecie sobie pozwolić. Oj nie ładnie panie Jarek. Wysłał on tysz list do wielebnego. Przeczytał go nowy Szogun naszej armii, były dowódca policjantów. To tak żeby wyglądało poważnie. Oto skrót.

Dziękujemy Panu Bogu za wielki boży dar, jakim jest Radio Maryja oraz pozostałe przedsięwzięcia podejmowane pod auspicjami czcigodnego ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka. Radio, telewizja, gazeta codzienna, wyższa uczelnia, fundacje i wspólnoty – już siłą rzeczy krótka i uogólniona lista budzi podziw i uznanie”.

Dzięki głosom państwa mamy większość bezwzględną w Sejmie i możemy kontynuować polską politykę niepodległościową, politykę wzmacniania naszej politycznej, gospodarczej, kulturowej i duchowej suwerenności. Politykę podtrzymywania wszystkiego, co składa się na fundament naszej chrześcijańskiej cywilizacji”.

Pięknie powiedziane. Ponoć na przejściu granicznym w Medyce ktoś powiesił baner „Witamy w Republice Banasiowj”. Cudnie panie prezes. Wzmacniamy tę republikę, tylko niebo może być limitem tego procesu. Hm..niebo tysz nie. Ten proces nie ma limitu.

Taki ważny zjazd a tu ani me, ani be. Może chociaż podzielicie się tym na FB. Dostałem od nich wiadomość żem podejrzana gnida i szlaban dostałem.

Jest jeszcze gorzej

Dziś pozwolę sobie przypomnieć mój tekst ze stycznia 2017 roku ‚Granice Absurdu”. Właśnie go przeczytałem i mam wrażenie, że nic się nie zmieniło. Wręcz odwrotnie, jest jeszcze gorzej.

Mam wrażenie, że litery „p” i „s” to chyba dwie od, których zaczyna się najwiecej polskich wyrazów. Literka „i” aczkolwiek mniej popularna w kontekście ilości wyrazów się od niej zaczynających, jako spójnik jest w naszym języku niezastąpiona co da się zauważyć w poniższym tekście.

Rządzi nami „prezes i spółka”  i nie wolno tego mylić z prawem i sprawiedliwością bo akurat oba te rzeczowniki „pan i służba” jego mają w „poważaniu i się” nimi najmniej przejmują. „Potężnemu i surowemu” władcy z Żoliborza udało się „przekonać i skłócić” swoich zwolenników z resztą „Polski i społeczeństwa”. Ten wszechwładny pan zwaśnił rownież wszelkie grupy zawodowe. Nowa prezes TK nijaka „Przyłębska i sędziowie” powołani niezgodnie z prawem, nad konstytucję przekładają edykty wydane na Żoliborzu. Chłopiec na „posyłki i sekretarka” naszego króla ukrywający się pod pseudonimami prezydent i marszałkini owe edykty „podpisują i stanowią” prawem.  Nasz „Parlament i Senat” w których większość stanowią „posłańcy i sługusy” „pierwszego i samowładnego” wszelkie „poprawki i sprostowania” do edyktów królewskich wymyślone przez „posłów i senatorów” opozycji, tylko „przegląda i skierowuje” na okoliczny śmietnik. Nie mają się czego bać bo „prokuratorzy i sędziowie” wymiaru sprawiedliwości wymieniani są na tych co się „podporządkują i samodzielnie” bez „przymusu i solidarnie” edykty królewskie za prawo uważać będą.  Nie inaczej dzieje się w wojsku. Tu rządzą „piloci i spadochroniarze”, których zadaniem jest „podporządkować i spacyfikować” tych, których żoliborski władca „posortował i sklasyfikował” jako nieprzydatnych do życia w królestwie. Tym celom służy też „policja i strażacy”, którzy mają „polać i spałować” tych, których nie dopadli „piloci i spadochroniarze”. Głównymi zadaniami wszystkich ministerstw jest skoncentrowanie się nad „pomnikami i Smoleńskiem”, pozostawiając „Polskę i społeczeństwo” na drugim planie.  W telewizji rządzi „pół-terier i sfora” zajmując się przede wszystkim „plotkami i skandalami” dotyczącymi „posortowanych i sklasyfikowanych” co ma się nazywać „patriotyczną i społeczną” misją telewizji. Czy ktoś pamięta aferę podsłuchową z knajpy Sowa i Przyjaciele? Nie ma juz tego lokalu, zmienił swoją nazwę na „Przyjaciele i Sowa” żeby było wiadomo kto może „podsłuchiwać i sprzedawać” nagrania z tej działalności.  A czy wiedzieliście, że na ulicy rządzą „prostytutki i sutenerzy”? Ich głównym zadaniem jest walka z „pedalstwem i samogwałtem”, tak podłych dewiacji szczególnie wsród „panów i singli”. Ponieważ „prezes i sekretarka” należą do tej grupy, dlatego walka na tym odcinku będzie „powszechna i skoordynowana” pod nadzorem „posłów i senatorów” jedynie „prawej i słusznej” orientacji „partnerskiej i seksualnej”. Przeczytałem gdzieś na internecie, źe narybek partyjny ma się organizować jako „plemniki i sperma” głównego ideologa. Ile w tym prawdy – nie mam pojęcia. Czytając codzienne doniesienia mam wrażenie, że granice absurdu już dawno zostały przekroczone.

Post i Scriptum.

Po napisaniu tego tekstu uzmysłowiłem sobie, że nasze elity interesuje tylko walka o „pozycje i stanowiska” . Ta walka składa się z „porażek i sukcesów”, od pierwszych dostaje się bólu głowy od drugich jej zawrotu czyli nie ma miejsca na normalność.

https://widzianezekwadoru.wordpress.com/2017/01/26/granice-absurdu/

Uzależniony.

Z twarzą głupią swym wyrazem

Stoi Jędrek przed obrazem.

Wpatrzon w niego w uniesieniu

Ręce wznosi w uwielbieniu

Na obrazie pana swego widzi

I choć Jędrkiem on się brzydzi

Ten go sławić będzie zawsze

Nawet gotów jest się zaprzeć

Swej rodziny oraz wiary

I uwierzyć w kocie czary

A maszkarze z malowidła

W zadek z chęcią by bez mydła

Wlazł i chętnie tam zamieszkał

Choć to dupa rzezimieszka

Czy ludowi zatem dziwić się wypada,

Że w człowieku, który kraj okrada

Widzi swego w nim patrona

I za niego gotów byłby skonać?

Z powyższego mi wynika,

Że kraj łatwo jest wybzykać

Zwłaszcza gdy masz w Belwederze

Prymitywne nader zwierze

Co to przeszło przez tresurę

Nawet nie wie, źe jest szczurem

Takie były początki

Lecz już po chwili,

A dzisiaj

Pierwsze posiedzenie

W dniu dzisiejszym odbędzie się długo oczekiwanie pierwsze posiedzenie nowego Sejmu. Adrian zwlekał z wyznaczeniem tej daty licząc, że Stachu Karczemny przeciągnie w Senacie kogoś na stronę rządową lub, że w wyniku ponownego przeliczania głosów okaże się, że jednak gdzieś tam wygrał przydupas prezesa. Póki co pudła na obu frontach.

Tak czy inaczej przed pierwszym posiedzeniem Prezydent spotkał się z prezesem w celu wyznaczenia marszałka seniora.

Rozmowa przebiegała w rzeczowej i konstruktywnej atmosferze i obaj politycy wyznaczyli na to stanowisko Antoniego Smoleńczyka Macierewicza. To kultowa powstać w polskiej polityce. Wielokrotny minister, bezgranicznie oddany krajowi.

Nieprawdą okazały się rozpowszechniane informacje jakoby prezydent nie darzył szczególnym szacunkiem pana Antoniego. Okazało się, że krytykując MON, prezydent miał na myśli innego ministra.

Marszałek senior otworzy zatem kolejna kadencje naszego parlamentu. W trakcie swego wystąpienia Pan Antoni zadeklarował się, że uaktualni wszystkich posłów i telewidzów odnośnie prac pewnej komisji, która działa już od ponad dziewięciu lat. Właśnie odkryto nowe okoliczności wypadku w Smoleńsku.

Po przedstawieniu niepodważalnych dowodów, marszałek senior z chęcią odpowie na wszystkie pytania, również te dotyczące październikowych wyborów.

Inauguracyjne posiedzenie zakończy wspólna modlitwa za wszystkich szalonych..tfu na psa urok, do wszystkich świętych.

Kabareciarze

U mnie rano. Jeszcze przed śniadaniem. U was prawie albo już pora obiadowa. Mam nadzieje, że to śmieszne. Mnie ubawiło zdrowo. Tylko uwaga, nie oglądać przy jedzeniu, można się zaksztusic. A tego nikomu nie życzę.

To chyba nie nasi. Chociaż na trzeci rzut oka to może Antek z Bartkiem?

Koty mogą, zaznaczam mogą, być wyjątkowo podłe.

Żeby nie było, że uderzam w wiarę. Wyśmiewam tę fałszywą.

Źródła: Sympatycy Szkła Kontaktowego TVN24, Znajomi, którzy lubią stronę SokzBuraka, Wiocha.pl