Bla, bla, bla z To-ru-nia.

Przeglądam dzisiaj wpisy znanych mi blogerów i wciąż nie mogę wyjść z zażenowania. Oto bowiem w naszym kraju wielkie święto miejsca ma i nikt nawet nie raczył o tym wspomnieć. Żebym ja z Ekwadoru musiał o tym przypominać…to jakaś masakra połączona z klęską żywiołową. No cóż ojca durechtora darzę niewątpliwym szacunkiem, wezmę zatem na siebie rozpowszechnienie dobrych wiadomości. Slaby jednak jestem w górnolotnych myślach podeprę się zatem „inteligencjom”

Były już naczelnik i szogun wojska naszego wygłosił referat zatytułowany „Bla, bla, bla – radio gra”. Oto najważniejsze tezy.

Radio Maryja jest niewątpliwie radiem, które ma najszersze spectrum rzeczywistości społeczno-filozoficzno-duchowej w Polsce, jakie w ogóle jakiekolwiek medium przedstawia. To niezwykłość i wielki dorobek Radia Maryja, dlatego słuchacze radia oraz uczniowie Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej coraz częściej są liderami opinii publicznej, bo prezentują wartości, jakich często inni nie mają. (Radio Maryja) wyszło naprzeciw narodowi z wielkim, nieprawdopodobnym bogactwem tej myśli i (zademonstrowało – red. ) integralny związek między katolicyzmem a polskością. Nie ma dzisiejszej Polski bez Radia Maryja. To jest oczywiste”.

Co jest oczywiste dokładnie nie wiem. Pewnie tylko Tosiek wie

Gość o pseudonimie Prezydent, od czwartku boi się pokazać ludziom na oczy. Może z powodu Krychy i Stacha? Napisał zatem list do derychtora. Ponoć wciąż sprawdzają czy napisał czy tylko podpisał. Skrót myśli wielgiego patrioty poniżej.

W całej Polsce jest tylko jedna taka rozgłośnia, w której sama nazwa – czyli imię jej Najświętszej Patronki – wzbudza głęboki szacunek i żywe uczucia. Stacja, której nazwa przywołuje dumną pamięć o wielkiej polskiej historii i kulturze, o naszych bogatych tradycjach duchowych. Przypomina także o pracy kilkudziesięciu pokoleń, które pod hasłem „Bóg, Honor i Ojczyzna”, walcząc, tworząc i pracując z imieniem Maryi na ustach, wybudowały unikalny gmach naszej narodowej tożsamości, wolności i niepodległej państwowości. Jedno jest w Polsce radio, którego wierni słuchacze z całego kraju i na obczyźnie tworzą wspólnotę nazywaną przez niech nie klubem czy towarzystwem, lecz rodziną. Głos Radia Maryja jest wciąż bardzo potrzebny. Niesie pokrzepienie, katolickie nauczanie o Bogu i człowieku, ale też odważnie mówi o ważnych sprawach całej naszej wspólnoty narodowej, w tym również o problemach, które niektórzy wolą pomijać milczeniem. 

Radia Maryja współtworzy demokratyczny pluralizm opinii. Korzystając z wolności słowa, odważnie i suwerennie – realnie tę wolność umacnia. Zdecydowanie staje w obronie dobrego imienia Polski oraz chrześcijańskich i uniwersalnych wartości, na których opiera się cywilizacja europejska. (…) Tworzy przestrzeń duchowej i intelektualnej formacji, a jednocześnie niezależne, fachowe źródło informacji”.

Mój komentarz. Daj spokój Jędrek, mógłbyś wreszcie spoważnieć.

Przywódca ideowy naszego kraju tysz nie wzion udziału. Kolano po operacji jeszcze się nie zagoiło. Z drugiej strony skoro Kuchciński latał śmigłowcem bądź gdzie to i prezes mógł przecie sobie pozwolić. Oj nie ładnie panie Jarek. Wysłał on tysz list do wielebnego. Przeczytał go nowy Szogun naszej armii, były dowódca policjantów. To tak żeby wyglądało poważnie. Oto skrót.

Dziękujemy Panu Bogu za wielki boży dar, jakim jest Radio Maryja oraz pozostałe przedsięwzięcia podejmowane pod auspicjami czcigodnego ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka. Radio, telewizja, gazeta codzienna, wyższa uczelnia, fundacje i wspólnoty – już siłą rzeczy krótka i uogólniona lista budzi podziw i uznanie”.

Dzięki głosom państwa mamy większość bezwzględną w Sejmie i możemy kontynuować polską politykę niepodległościową, politykę wzmacniania naszej politycznej, gospodarczej, kulturowej i duchowej suwerenności. Politykę podtrzymywania wszystkiego, co składa się na fundament naszej chrześcijańskiej cywilizacji”.

Pięknie powiedziane. Ponoć na przejściu granicznym w Medyce ktoś powiesił baner „Witamy w Republice Banasiowj”. Cudnie panie prezes. Wzmacniamy tę republikę, tylko niebo może być limitem tego procesu. Hm..niebo tysz nie. Ten proces nie ma limitu.

Taki ważny zjazd a tu ani me, ani be. Może chociaż podzielicie się tym na FB. Dostałem od nich wiadomość żem podejrzana gnida i szlaban dostałem.

Zasłona dymna

Od paru miesięcy Polska żyje tak zwaną sprawą Banasia. Wciąż pełniący obowiązki prezesa NIK kryształowy Marian wije się jak piskorz aby utrzymać się na stanowisku. Nie ulega watpliwości, źe oszukiwał przy spisie swojego majątku, nie ma też dwóch zdań, że był i pewnie jest uwikłany w jakieś ciemne kontakty ze światem przestępczym. Nikt już dzisiaj nie ma watpliwości, że powołując Banasia na stanowisko prezesa NIK rządzący wiedzieli o jego nieczystej działalności. W państwie haków na tym to jednak polega, żeby na kluczowych stanowiskach mieć ludzi ślepo oddanych i w razie czego łatwych do usunięcia. Banaś spełniał te wszystkie wymagania.

Okazał się jednak zbyt pewnym siebie i dał się złapać na swoich machlojkach. Jeszcze próbował się tłumaczy o barku wiedzy lecz fakty okazały się niepodważalne. Dwukrotnie podawano, że zrezygnował z zajmowanego stanowiska i za każdym razem okazywało się to nieprawdą.

Czy rzeczywiście nie mozna się go pozbyć?

Osobiście doszedłem do wniosku, że Banaś to tylko zasłona dymna. To jego stawianie się to najzwyklejszy scenariusz, wymyślony przez prezesa albo kogoś jemu bliskiego. PiS ma zbyt wiele do stracenia a i sam Banaś też może dostać mocno po łapach jesli ta sprawa szybko nie znajdzie końca. Ten jednak musi być zgodny z wolą prezesa.

Jesli jednego dnia komisja sejmowa akceptuje wybrańców NIKosia na swoich zastępców stojąc za nim murem a już następnego dnia prezes ponownie domaga się jego rezygnacji to to dla zdrowo myślącego człowieka nie trzyma się kupy. Chyba, źe jest to ustalony plan gry.

I tak wlasnie jest w moim przekonaniu. Banaś jest gotów do odejścia problem w tym żeby razem z jego dymisją nie stracić NIKu. Kryształowy Marian zatem to taka zasłona a walka toczy się o prezesurę Izby. Ostatniaą rzeczą, której teraz potrzebuje Kaczyński po stracie Senatu to strata organu, który ma uprawnienia do kontrolowania spółek państwowych i jego urzędników. Uprawnienia NIKu są jesli dobrze się orientuje o wiele dalej idące. To byłby koniec samowoli, do której tak się przyzwyczaili rządzący.

Przyjmując mój scenariusz łatwo domyślić się co będzie dalej. Chcą zmienić zapis konstytucyjny dotyczący Izby. Nie ma na to zgody opozycji. Czas zatem na wykorzystanie tuby propagandowej czyli TVP i innych pro rządowych środków przekazu. Ludziom łatwo będzie wmówić, źe na drodze do usunięcia Banasia stoi opozycja, która blokuje działania rządu w sprawie zmian w konstytucji. Ciemny lud to kupi i znowu przeciwnicy rządu okażą się zdradzieckimi mordami. Dlatego sądzę, że gra nie idzie o krusztalowego Mariana. To władza w NIKu jest głównym powodem, dla którego Banaś udaje twardziela.

Pazerny to on zapewne jest. Czy taki twardy? Wątpię.

Podwójne standardy

Do napisania tej notki zainspirował mnie Anzai swoim wpisem „Między racją stanu a dupą trzynastolatki”.

Rzecz ma się na temat pedofilii w kontekście odwołania spotkania Romana Polańskiego ze studentami łódzkiej filmówki.

W Stanach istnieje powiedzenie; jeśli coś chodzi jak kaczka, kwacze jak kaczka to to jest napewno kaczka. Nie ma w tym stwierdzeniu żadnego kontekstu. Trawestując to jednak można powiedzieć, że jeśli ktoś wykorzystuje, molestuje czy gwałci dzieci to bez względu na to czy jest cywilem czy chodzi w czarnej kiecce to i tak jest pedofilem. Jako taki powinien być ścigany bez względu na przynależność religijną czy rozpoznawalność publiczną.

Hollywood rządzi się swoimi prawami. Nie mam zamiaru bronić Polańskiego ale jeśli ktoś myśli, że tylko jemu się przytrafiła mama handlująca nastolatką to polecam film „Ostatnia rola” na faktach oparty i dotyczący właśnie sławy i mam chcących „jak najlepiej” dla swojej pociechy.

To jednak na marginesie.

Powyższe zdjęcie pochodzi z Fb i ma już ponad pół roku. Pedofilia to przestępstwo. Traktowana jednak wybiórczo czyni z naszego wymiaru sprawiedliwości również przestępców. Osobiście nie mam co do tego wątpliwości. Czyżbym się mylił?

Ballada o krysztale

Od dwóch miesięcy kryształowy Marian wodzi wodza i prezesa w jednej osobie za nos. Miał zrezygnować po powrocie z wymuszonego urlopu. Widać podczas odpoczynku przeglądnął papiery będące w jego posiadaniu i doszedł do wniosku, że ma wystarczajaco dużo argumentów aby pokazać wszystkim partyjnym i rządowym oficjelom środkowy palec.

Marian miał szczęście bo odkrycie jego działalności nałożyło się z kampanią wyborczą, która pozwoliła mu na zrobienie z prezesa balona. Kaczyński próbował zatem, razem ze swoimi specjalistami od odwracania uwagi, zamieść banasiowe oszustwa i nadużycia pod dywan. Skala szamba była jednak zbyt duża.

Gdy nowy marszałek Senatu wyraził chęć przeprowadzenia rozmowy z szefem NIKu, strach wkradł się w szeregi komitetu centralnego partii. Banaś to nie byle Pięta, którego można było przepędzić na zbity pysk. To najbliższy współpracownik, który zapewne wie to i owo. Łatwiej było zatem zacząć kampanie oczerniania Tomasza Grodzkiego, nowego Marszałka Senatu. Wyglada na to, że i ona zakończy się fiaskiem a ostatnia próba sprokurowana przez niejakiego Guzikiewicza to wręcz kompromitacja. Donosiciel przekształcił nazwisko Tomasza Grodzkiego a zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa wysłał do nieistniejącego biura. Typowo członek, dosłownie i w przenośni, rządzącej partii.

Bezczelność kryształowego Mariana osiągnęła szczyt gdy zdecydował się zarekomendować komisji sejmowej swoich zastępców. Od tego momentu absurd goni absurd. Wszyscy w partii czekają na dyspozycje wielkiego wodza. Komisja zatwierdza banasiowych karabinieri, premier odwleka przeczytanie raportu abwery na temat Banasia. On też ma pełne portki, nie tylko przed prezesem ale i przed Banasiem bo w NIKu zgromadzili trochę brudów na Pinokia. Każdy czeka co zrobi prezes prezesów.

Doszło wreszcie do spotkania zainteresowanych stron. Wyszedł z tego niezły kryminał. Kaczyński przyciągnął na nie pierwszego policjanta, który notabene też ma podejrzaną przeszłość. Banaś podejrzany o kontakty z mafią, prezes i brudny glina, niezły zestaw. Pokrzyczeli na szefa NIK a po spotkaniu ogłosili, że oczekują rezygnacji sutenera z zajmowanej pozycji.

Widać Marian nie zamierza składać broni. Czyżby początek końca?

Polowanie z nagonką

To było do przypuszczenia, że pisowska maszyna propagandowa zostanie spuszczona z łańcucha. Operacja „Grodzki” zmierzająca do utrudnienia życia nowemu marszałkowi Senatu przybiera na mocy każdego dnia, każdej godziny, każdej minuty. Wszystkie psy zostały puszczone luźno w poszukiwaniu karmy dla tępoty, która niczym innym nie potrafi się żywić tylko pomówieniami, plotkami, retoryką nienawiści i wszelką podłością. Wypełzły hieny ze swoich nor, niczym pluskwy, zgodnie z życzeniem swego władcy.

Niczego nie mogą znaleźć ale to im nie przeszkadza. Wystarczy rzucić pare oszczerstw i niech się marszałek tłumaczy. Oni inaczej nie potrafią, zwłaszcza, że głupi lud wszystko kupi.

Zaczęło się od dochodów Tomasza Grodzkiego. Lud musiał się o tym dowiedzieć tuż przed jego orędziem. Pochodnia prawdy niejaka Holecka do spółki z terierem prezesa Kurskim dali upust swojej żółci i Kaczyńskiego frustracji swoimi dywagacjami na temat jego zarobków Tomasza Grodzkiego. Holecka zapomniała rzec choć słowo na temat swojego wynagrodzenia, które ponad trzykrotnie przewyższa to co zarabia profesor. Ile musi kasować Kurski?

Nawiedzona prawda obróciła się w fałsz. Znów lud został wydymany. Zaraz pojawiły się oskarżenia na temat jakiejś fundacji, w której marszałek miał dokonywać przekrętów, przy których nawet sutenerstwo Banasia to małe piwo. Znowu kurwa pudło. Spod zlewozmywaka wyszła jakaś profesor, której wszystko się pomyliło. Najpierw syczała, niczym Pawłowicz, na temat łapówki, którą miała wręczyć Tomaszowi Grodzkiemu, by już po chwili okazać się osobą o podejrzanych preferencjach politycznych. Odszczekała bo dowodów nie było i nie będzie.

Czy ktokolwiek znał jakiegoś Guzikiewicza przed dzisiejszym dniem? Wątpię. Pewnie nawet prezes nie wiedział jak usłużnego ma w swoich szeregach wynalazcę prawdy objawionej. Ten Gniewny poszukiwacz sprawiedliwości z PiSiego ula nawet nie zna prawidłowej pisowni nazwiska Marszałka Senatu, wie jednak, że przyjął łapówkę. Złożył zatem zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, które o dziwo CBA zamierza rozpatrzyć wyjątkowo wnikliwie.

https://www.facebook.com/groups/2056216077995375/permalink/2523475387936106?sfns=mo

A tymczasem sutener, prezes NIK, Banaś ośmieszył Sejm, niedoszły kryminalista rządzi policją, marszałek Sejmu anuluje głosowania według uznania, marszałek senior to smoleński kłamca, poprzedni marszałek senatu Karczewski wymalował sobie portret za prawie osiem kawałków na nasz koszt. Tak można by bez końca i aż dziw bierze, że opozycja nie zalewa prokuratury sądów i innych organów wnioskami o możliwości popełnienia przestępstwa. Już gołym okiem dzisiaj widać, że z prezesowymi metodami inaczej wygrać nie sposób. Skoro Guzikiewicz doniósł na marszałka nie będąc nawet stroną w aferze to może zacznijmy wszyscy składać wnioski o możliwości popełnienia przestępstwa przez Banasia, Glapińskiego, Witek, Kuchcińskiego, Karczewskiego, Pawłowicz, Piotrowicza, Ziobrę, Kaczyńskiego. Niech się to ich sądownictwo zatka wnioskami i nich sędziowie z ziobrowego nadania się trochę pogimnastykują.

A tu mam pomysł dla Guzikiewicza na następne zawiadomienie. Gość na zdjęciu wydymał nas całkiem nieźle. Jarosław zapewne by się ucieszył gdyby wreszcie ktoś doszedł do dna tego przekrętu.

Jest jeszcze gorzej

Dziś pozwolę sobie przypomnieć mój tekst ze stycznia 2017 roku ‚Granice Absurdu”. Właśnie go przeczytałem i mam wrażenie, że nic się nie zmieniło. Wręcz odwrotnie, jest jeszcze gorzej.

Mam wrażenie, że litery „p” i „s” to chyba dwie od, których zaczyna się najwiecej polskich wyrazów. Literka „i” aczkolwiek mniej popularna w kontekście ilości wyrazów się od niej zaczynających, jako spójnik jest w naszym języku niezastąpiona co da się zauważyć w poniższym tekście.

Rządzi nami „prezes i spółka”  i nie wolno tego mylić z prawem i sprawiedliwością bo akurat oba te rzeczowniki „pan i służba” jego mają w „poważaniu i się” nimi najmniej przejmują. „Potężnemu i surowemu” władcy z Żoliborza udało się „przekonać i skłócić” swoich zwolenników z resztą „Polski i społeczeństwa”. Ten wszechwładny pan zwaśnił rownież wszelkie grupy zawodowe. Nowa prezes TK nijaka „Przyłębska i sędziowie” powołani niezgodnie z prawem, nad konstytucję przekładają edykty wydane na Żoliborzu. Chłopiec na „posyłki i sekretarka” naszego króla ukrywający się pod pseudonimami prezydent i marszałkini owe edykty „podpisują i stanowią” prawem.  Nasz „Parlament i Senat” w których większość stanowią „posłańcy i sługusy” „pierwszego i samowładnego” wszelkie „poprawki i sprostowania” do edyktów królewskich wymyślone przez „posłów i senatorów” opozycji, tylko „przegląda i skierowuje” na okoliczny śmietnik. Nie mają się czego bać bo „prokuratorzy i sędziowie” wymiaru sprawiedliwości wymieniani są na tych co się „podporządkują i samodzielnie” bez „przymusu i solidarnie” edykty królewskie za prawo uważać będą.  Nie inaczej dzieje się w wojsku. Tu rządzą „piloci i spadochroniarze”, których zadaniem jest „podporządkować i spacyfikować” tych, których żoliborski władca „posortował i sklasyfikował” jako nieprzydatnych do życia w królestwie. Tym celom służy też „policja i strażacy”, którzy mają „polać i spałować” tych, których nie dopadli „piloci i spadochroniarze”. Głównymi zadaniami wszystkich ministerstw jest skoncentrowanie się nad „pomnikami i Smoleńskiem”, pozostawiając „Polskę i społeczeństwo” na drugim planie.  W telewizji rządzi „pół-terier i sfora” zajmując się przede wszystkim „plotkami i skandalami” dotyczącymi „posortowanych i sklasyfikowanych” co ma się nazywać „patriotyczną i społeczną” misją telewizji. Czy ktoś pamięta aferę podsłuchową z knajpy Sowa i Przyjaciele? Nie ma juz tego lokalu, zmienił swoją nazwę na „Przyjaciele i Sowa” żeby było wiadomo kto może „podsłuchiwać i sprzedawać” nagrania z tej działalności.  A czy wiedzieliście, że na ulicy rządzą „prostytutki i sutenerzy”? Ich głównym zadaniem jest walka z „pedalstwem i samogwałtem”, tak podłych dewiacji szczególnie wsród „panów i singli”. Ponieważ „prezes i sekretarka” należą do tej grupy, dlatego walka na tym odcinku będzie „powszechna i skoordynowana” pod nadzorem „posłów i senatorów” jedynie „prawej i słusznej” orientacji „partnerskiej i seksualnej”. Przeczytałem gdzieś na internecie, źe narybek partyjny ma się organizować jako „plemniki i sperma” głównego ideologa. Ile w tym prawdy – nie mam pojęcia. Czytając codzienne doniesienia mam wrażenie, że granice absurdu już dawno zostały przekroczone.

Post i Scriptum.

Po napisaniu tego tekstu uzmysłowiłem sobie, że nasze elity interesuje tylko walka o „pozycje i stanowiska” . Ta walka składa się z „porażek i sukcesów”, od pierwszych dostaje się bólu głowy od drugich jej zawrotu czyli nie ma miejsca na normalność.

https://widzianezekwadoru.wordpress.com/2017/01/26/granice-absurdu/

Protokół z posiedzenia

Po upublicznieniu kandydatur Piotrowicza i Pawłowicz, Roman Giertych opublikował przyszłościowy przebieg posiedzenia Trybunału Konstytucyjnego.

Sam nie wiem czy to śmieszne. Napewno jednak prawdopodobne.

Protokół rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym z dnia 2 lutego 2021 roku.

Przewodniczy: Krystyna Pawłowicz

Sędzia referent: Stanisław Piotrowicz

Sędzia: Julia Przyłębska

Woźny: Proszę wstać Trybunał idzie.

Przewodnicząca: siadać i mówić kto przyszedł.

Pełnomocnik składającej skargę konstytucyjną: w imieniu skarżącej adwokat Jan Kowalski.

W imieniu Prokuratorii Generalnej: radca Jan Nowak.

Skarżąca: Justyna Gaworek.

Sędzia sprawozdawca przedstawia sprawę:

skarżąca wnosi o uznanie za niezgodne z Konstytucją przepisów ustawy emerytalnej, która pozbawiła emerytur tych którzy rozpoczęli pracę w czasie, gdy istniała Polska Rzeczpospolita Ludowa oraz członków ich rodzin. Skarga dotyczy ustawy, którą Sejm przyjął w związku z problemami budżetu Państwa w dniu 18 września 2020 roku (mlaskanie).

W tym miejscu pełnomocnik skarżącej wstaje i prosi przewodniczącą o skupienie się na referacie, gdyż sprawa dotyczy nie tylko jego klientki, ale wielu milionów obywateli.

Przewodnicząca: milcz chamie.

Sędzia sprawozdawca: proszę aby mecenas nie pouczał przewodniczącej, która spożywa zasłużony posiłek.

Sędzia Przyłębska zwraca uwagę, że wobec pełnomocnika warto rozważyć odpowiedzialność dyscyplinarną za niegodne sali sądowej zachowanie.

Przewodnicząca: do prokuratora Cię podamy chamie, znieważyłeś wysoki urząd.

Pełnomocnik skarżącej siada.

Sędzia referent kontynuuje przedstawianie skargi i przedstawia komentarz:

Zwykle sędzia referent powinien powstrzymać się przed wyrażaniem opinii do momentu wyrokowania, ale (w tle mlaskanie) ponieważ skarga dotyczy praw osób, które pracowały dla komunistycznego państwa, to jej niezasadność jest oczywista na pierwszy rzut oka. Tylko nieliczne osoby pracujące w tamtym systemie – dodaje referent mają tak piękną kartę jak ja i mogą zgodnie z orzeczeniem ZUS zachować prawo do emerytury. Osoby, które nie walczyły aktywnie z komuną takich praw nie posiadają.

W tym miejscu wstaje skarżąca i mówi, że jej mąż zginął w kopalni „Wujek”.

Przewodnicząca: zamknij się babo!

Referent: to znaczenia nie ma, gdyż sprawa dotyczy emerytury dla Pani, a nie dla Pani męża.

Skarżąca: ale on nie żyje!

Przewodnicząca: bo każę Cię wywłoko wyprowadzić! Przerywasz rozprawę TK. Za to grozi surowa kara.

Referent: to jeśli nie żyje, to już emerytury nie potrzebuje.

Pełnomocnik skarżącej: Wysoki Trybunale! Ale przecież moja Mocodawczyni utraciła jedyne źródło utrzymania!

Przewodnicząca: stul mordę powiedziałam! Jak chcesz coś powiedzieć to na kolana!

Sędzia Przyłębska: czy mogę prosić o przyspieszenie posiedzenia, bo o 14 przychodzi do mnie ktoś ważny na zupę.

Referent: przepraszam bardzo pani sędzio, nie wiedziałem, że obowiązki wzywają i w takim razie kończę referat.

Przewodnicząca: jakieś wystąpienia?

Prokuratoria: Wysoki Trybunale! Wniosek jest bezprzedmiotowy i w rzeczywistości służy tylko poprzedniej kaście posiadaczy i wspiera łże-elity.

Przewodnicząca: brawo! Wszystkich ich do obozów pracy! Niech się tam odwołują!

Pełnomocnik skarżącej! Wysoki Trybunale! Skarga dotyczy fundamentalnego prawa obywatelskiego, które…

Przewodnicząca przerywa: znowu te obywatelskie ścierwa będą nas pouczać przeklęte zdradzieckie mordy. Tu jest Trybunał kanalio, a nie wasze wiece antykonstytucyjne. Wyrok wydamy za 10 minut.

Wszyscy wstają, Trybunał wychodzi na naradę. Wraca po 5 minutach.

Skargę należało oddalić ogłasza przewodnicząca, gdyż komunistyczne ścierwa pracujące w czasach komuny nie mogą liczyć na miłosierdzie dobrej zmiany. Niech żrą trawę-dodaje.

Koniec protokołu.

https://www.facebook.com/215392231834473/posts/3391531770887154?sfns=mo