Na dobry poniedziałek

Czekałam w recepcji przed pierwszą wizytą u nowego dentysty, kiedy spostrzegłem jego dyplom wiszący na ścianie i odczytałam jego nazwisko.

Nagle uprzytomniłem sobie, ze przystojny, wysoki chłopak o tym samym nazwisku był w mojej klasie w szkole średniej trzydzieści lat temu.

Kiedy go ujrzałam porzuciłam moje przypuszczenia. Ten łysiejący, siwy facet z wielkimi zmarszczkami na twarzy był za stary, żeby być moim kolega z klasy. Kiedy badał moje zęby, spytałam, czy chodził do okolicznej szkoły średniej.

Tak – odpowiedział

A kiedy pan skończył?

W 1978 roku

Rany, byłeś w mojej klasie – wykrzyknęła

Przyjrzał mi się bardziej i spytał

A czego pani uczyła?

Rodziców pewnego 17-latka zamurowało, kiedy pewnego dnia ich syn wrócił do domu w lśniącym, nowym Porsche. Samochód był naprawdę przepiękny. Rodziców jednak cała ta sytuacja mocno zaniepokoiła i zaczęli rozmawiać z synem, nie kryjąc przy tym negatywnych emocji:

– Skąd masz ten samochód?!

Pełen spokoju i opanowania syn odpowiedział:

– Kupiłem go.

– Jakim cudem? – krzyczeli rodzice. – Przecież wiemy ile kosztuje Porsche!

– No cóż, – powiedział chłopak – zapłaciłem za to Porsche jedynie 15 dolarów.

Ojciec wściekł się jeszcze bardziej:

– Kto był na tyle głupi, że sprzedał ci Porsche za 15 dolarów?

Syn spojrzał na niego ze spokojem i odpowiedział:

– Kupiłem je od pewnej kobiety na ulicy. – powiedział chłopak, po czym dodał – Nie wiem jak się nazywa, ale zobaczyła mnie, jak wracałem ze szkoły na rowerze, zatrzymała mnie i zapytała, czy chcę kupić to Porsche za 15 $.

– O Boże! – westchnęła matka. – Ona na pewno musi jakoś znęcać się nad dziećmi. Kto wie, co planuje? Jonny, idź tam i dowiedz się, o co w tym wszystkim chodzi.

Ojciec chłopaka poszedł we wskazane przez syna miejsce, aby porozmawiać z kobietą.

Kiedy dotarł do jej domu, zastał kobietę w ogródku – ze spokojem sadziła rośliny.

Mężczyzna podszedł do niej i wrzasnął:

– Dlaczego sprzedała pani mojemu synowi Porsche za jedyne 15 dolarów?!

Kobieta ściągnęła rękawice ogrodowe i wyjaśniła:

– Dzisiejszego ranka odebrałam telefon od mojego męża. Myślałam, że jest na delegacji, ale okazało się, że właśnie uciekł na Hawaje ze swoją sekretarką. Najwyraźniej nie ma zamiaru wrócić. Powiedział, że tam zostaje, że mam sprzedać jego Porsche i wysłać mu pieniądze… tak też zrobiłam.

Źródła: kartoflisko

Wiesz.net.pl

Reklamy

Na humoru poprawę

Z mojej emailowej księgarni, rzecz o bacy dzisiaj będzie.

Siedzi Baca na drzewie i piłuje gałąź na której siedzi.
Widzi go przechodzący turysta i krzyczy:
– Baco spadniecie !
– Ni, nie spadnę !
– Spadniecie !
– Ni !
– No mówię wam że spadniecie !
– Eeee, ni spadne !
Nie przekonawszy bacy turysta poszedł dalej. Baca piłował, piłował aż spadł.
Pozbierawszy się popatrzył za znikającym w oddali turystą i rzekł :
– Prorok jaki, cy co ?

Siedzi baca na przyzbie, podchodzi turysta:
– Co robicie baco?
– A tak sobie siedze i myśle.
– A to wy zawsze tak ?
– Nie, ino jak mam czas.
– A jak nie macie czasu ?
– To sobie tylko siedze.

Był wypadek w górach, rozbił się maluch o drzewo.
Zebrało się dużo widowni, wreszcie przyjechała policja.
Wypytują każdego z widzów czy widział jak to się stało.
Nikt nic nie widział, aż jeden z nich zaproponował że zapewne Baca coś widział.
Podchodzą więc policjanci do Bacy i pytają się:
– Baco, widzieliście ten wypadek?
– Ano widziołem.
– Powiecie nam jak to się stało.
– Ano widzicie panowie to drzewo.
– Widzimy
– A oni nie widzieli.

Idzie baca przez połoniny i widzi jak turysta robi pompki dla zdrowia.
Stanął i kiwa głową z podziwem i mówi:
– Różne ja wiatry widziałem, ale żeby babe spod chłopa wywiało…?

Oddział terenowy Centralnego Biura Śledczego, Nowy Targ.
Dzwoni telefon:
– Centralne Biuro Śledcze, słucham…
– Kciołem podać, co Jontek Pipciuch Przepustnica chowie w stosie drzewa marychuanem.
– Dziękujemy za zgłoszenie, zajmiemy się tym.
Następnego dnia w obejściu Przepustnicy zjawia się grupa agentów CBŚ. Rozwalają stos drewna, każdy klocek precyzyjnie rozszczepiają siekierką, ale narkotyków ani śladu. Po kilku godzinach, wymamrotawszy niewyraźne przeprosiny, odjeżdżają.
Stary Przepustnica patrzy w zadumie to na drogę, którą odjechali, to na stos drewna. Nagle słyszy telefon. Wzrusza ramionami, wchodzi do chałupy, odbiera.
– Hej Jontek! Stasek mówi. Byli u ciebie z Cebeesiu?
– Ano byli. Tela co pojechali.
– Drzewa ci narąbali?
– A narąbali.
– Syćkiego nojlepsego we dniu urodzin, hej
!

Idzie góralka brzegiem strumienia, a po drugiej stronie chłopaki.
– Ej Maryś, pójdź do nas!
– Nie pójdę bo mnie zgwałcicie!
– Ej, nie zgwałcimy!
– To po co ja do was pójdę

Wesołego piątku.

Jak szaleć to szaleć

W domu zapanowała przedwyjazdową gorączka. Ni stąd ni zowąd spadło na mnie pare rzeczy, przed wykonaniem, których broniłem się dość skutecznie. Nie tym razem. Dom musi być odświeżony i pozostawiony w stanie niemal przedświątecznym. W takich sytuacjach szanse na ugranie czegokolwiek są raczej marne. Sprzątamy zatem. A ja postanowiłem w miejsce swoich dywagacji skopiować z mojej skrzynki jeszcze pare dowcipów.

W Zwiazku Radzieckim umiera babcia, Dziadek wzywa różnych lekarzy i ma

nadzieję, że babcię wyleczą. W końcu udaje sie do lekarza medycyny

alternatywnej, a ten mu radzi, aby czym predzej zaspokoił babcię

seksualnie.

Dziadek się wymawia: „Ależ jestem już na to za stary, dawno już tego

nie robiłem, Na moich rękach umarł towarzysz Lenin. Już seks nie jest

dla mnie. Lekarz był jednak nieubłagany i obstawał przy swoim. W końcu

dziadek skapitulował i się zgodził. Poszedł do domu i umierającą

babcię porządnie zaspokoił. Potem zmęczony zasnął.

Kiedy rano się obudził, zobaczył, że babci nie ma w łóżku, a jest w

kuchni i smaży naleśniki, usmiecha się, wesoło podśpiewuje, mało brakuje by tańczyła.

Dziadek chorobliwie uderzył kilka razy glową o scianę. – Jaki ze mnie dupek,

mogłem uratować towarzysza Lenina.”.

Amerykanin, Francuz, Turek i Polak rozmawiają o dumie narodowej.
– Ja jestem dumny z CIA – zaczął Amerykanin. Oni wiedzą wszystko o świecie, często zanim się to wydarzy.
– Ja jestem dumny z naszych kobiet – kontynuuje Francuz. To najpiękniejsze i najbardziej eleganckie kobiety na świecie, a do tego wcale nie łatwo zaciągnąć którąś do łóżka.
– Może to głupio zabrzmi – mówi Turek – ale ja jestem dumny z naszych dywanów. To najbardziej okazałe dywany na świecie. Mało kto może sobie na nie pozwolić, dlatego ozdabiają największe rezydencje i pałace.
Polak siedzi cicho.
– A ty, Polaku – dopytują pozostali – z niczego nie jesteś dumny?
– Ja jestem dumny z siebie.
– Jak to?
– W zeszłym tygodniu przeleciałem śliczną Francuzkę na tureckim dywanie  i dam sobie rękę uciąć, że CIA o tym nie wie.

Ojciec chrzestny mafii zorientował się, że jego księgowy ukradł mu 10 milionów.

Guido, księgowy jest jednak głuchoniemy. Mafioso specjalnie go zatrudnił aby ten nie mógł nigdy składać zeznań przeciwko niemu.

Aby dogadać się z Guido, Szef używa swojego adwokata, który rozumie język migowy.

Spotykają się zatem we trójkę Ojciec Chrzestny zadaje pytania a adwokat tłumaczy.

⁃ Gdzie schowałeś pieniądze – pada pytanie

⁃ Nie mam pojęcia o czym mówicie – pada odpowiedź

Ojciec chrzestny wyciąga pistolet i przykłada do skroni księgowego i każe zadać adwokatowi ponownie to samo pytanie.

⁃ Mów gdzie schowałeś pieniądze bo inaczej zginiesz – pyta adwokat

Przestraszony Guido odpowiada na migi.

⁃ Ok, wygraliście, pieniądze są schowane w brązowej teczce za stodołą mojego kuzyna Bruno.

⁃ I co ci odpowiedział – pyta Ojciec Chrzestny

⁃ On mówi, że nie masz na tyle dużych jaja by pociągnąć za spust – odpowiedział adwokat.

No i jak tu nie kochać i nie ufać adwokatom.

No to pośmiejmy się…

Po tym niezbyt sympatycznym wpisie, wracam tam gdzie czuję się najlepiej czyli w krainę uśmiechu, śmiechu, płaczu ze śmiechu. Bo przecież, jak powiadają śmiech to zdrowie.

 

Mąż i żona jadą przez wieś samochodem.

Nie odzywają się do siebie – bo własnie się pokłócili.

Nagle żona spostrzega stadko świń i pyta złośliwie męża:

-Twoja rodzina?

-Tak, teściowie!

 

Pewnego wieczoru uznany chirurg odpoczywał na sofie po powrocie z pracy.

Kiedy oglądał wiadomości, zadzwonił telefon.

Doktor spokojnie podniósł słuchawkę i usłyszał znajomy głos kolegi.

– Potrzebujemy czwartego do brydża – mówi kumpel.

– Zaraz będę – wyszeptał lekarz.

Kiedy zakładał kurtkę, żona nie lubiąca byś sama w domu zapytała:

– Czy to coś poważnego?

O, tak – odrzekł z poważną miną – jest tam już trzech lekarzy!…

 

Szpital, sala operacyjna, operacja prostaty.

-Doktor Mówi:

— Siostro, proszę poprawić penisa.

-…….

— Tak… bardzo dobrze…

-a teraz to samo pacjentowi…

 

Córka przyprowadza matkę do lekarza:

– Proszę – niech panienka się całkiem rozbierze

– Panie doktorze, ale to moja mama jest chora

– Aha, to niech starsza pani wystawi  język…

 

U lekarza:
– Pali pan?

– Nie.

– Pije pan?
– Też nie!

– Co się pan tak cieszy… I tak coś  znajdę..

 

Pacjent ustala szczegóły dotyczące operacji:

– A ile będzie kosztować narkoza? – pyta.

– 1200 złotych – odpowiada anestezjolog.

– 1200 złotych za to, żeby mi się film urwał? Trochę za drogo, nie sądzi pan?

– Nie. Urwany film dostaje pan gratis.

Opłata jest za to, żeby znowu zaczął się wyświetlać…

 

Babcia przychodzi do urzędu skarbowego. Urzędniczka sprawdza dokumenty i mówi:
– Brakuje pani podpisu.
– Ale jak mam się podpisać? – pyta starsza pani.
– No, tak jak zazwyczaj się pani podpisuje.
Starsza pani wzięła długopis i napisała:
„Całuję Was mocno, babcia Aniela”

 

– Przepiszę pani tabletki – mówi lekarz do pacjentki z olbrzymią nadwagą.
– Dobrze, panie doktorze. Jak często mam je zażywać?
– Nikt ich pani nie każe zażywać.
Proszę je rozsypywać na podłogę trzy razy dziennie
i podnosić po jednej…

 

Późny wieczór. Nowakowie przyłapali nastoletniego syna, jak wymykał się z domu z wielką latarką w dłoni.

– Dokąd to?! – pytają.
– Na randkę – przyznał syn.
– Ha! Jak ja chodziłem w twoim wieku na randki, to nie potrzebowałem
latarki – zakpił ojciec.

– No i popatrz na co trafiłeś…

 

Odbywa się konsylium lekarzy nad pacjentem.
– To grypa.
– Ależ skąd, to żółtaczka!
– Jaka żółtaczka, to gruźlica!
Po chwili:
– Panowie, spokojnie, nie kłóćmy się – jak umrze, sekcja zwłok wykaże      kto z nas – miał rację…

 

O, cześć. Byłeś u tego psychoanalityka?

– Byłem.

– No i co, nie moczysz się w nocy?

– Moczę. Ale teraz … jestem z tego dumny.

 

Znowu trochę humoru

Zwyczaj opalania się na plaży pochodzi z epoki brązu.

   ***

Jednym z nałogów szlacheckich w XVIII wieku było pijaństwo,

    któremu Krasicki poświęcił wiele czasu i wysiłku.

   ***

Dziadek był kawalerzystą, bo nie mógł znaleźć panny.

   ***

Wiersze, które pisała Konopnicka, przedstawiały obraz nędzy i rozpaczy.

   ***

Bogurodzica była napisana w języku polskim po łacinie.

   ***

Już przed ślubem Jagna miała liczne upadki moralne.

   ***

Straszne były te krzyżackie mordy.

   ***

Dzieci nie miały od dawna w ustach bochenka chleba.

   ***

Andrzej nie miał taty, więc zajmował się nim ojciec.

   ***

Bił swoją żonę, z którą miał dzieci przy pomocy sznurka.

   ***

Kolumb zobaczył u nagich Indian wisiorki ze szczerego złota.

   ***

Kochali się do utraty tchu, lecz bez wzajemności.

   ***

Chorym mówił miłe słówka, pocieszał ich tak, że nikt nie tracił nadziei, że umrze.

   ***

Lekarz przed operacją myje ręce i pielęgniarki.

   ***

Gramatycznie rzecz biorąc, dziewczyna ma inną końcówkę niż chłopiec.

   ***

Bakterie, które rozmnażają się przez kichanie, prowadzą tryb życia koczowniczy.

   ***

U żaby kończyny przednie są dłuższe niż krótsze.

   ***

Kijanka różni się od żaby tym, że nie jest do niej podobna.

   ***

Jeż i jaskółka to zwierzęta, które pomagają rolnikowi w zjadaniu robaków.

   ***

Potrzeby fizjologiczne u chorych w szpitalu załatwia salowa.

***

Była to wyspa położona z dala od morza.

   ***

Azja jest największym kontynentem na Ziemi, a nawet na świecie.

   ***

Okres baroku charakteryzował się tym, że wszystkie rzeźby były tłuste.

   ***

Gioconda z uśmiechem spoglądała na Leonarda, który ją wymalował po twarzy.

   ***

Michał Anioł rzeźbił ludzi nago.

Trochę humoru na weekend

Ostatnie humoreski z mjej poczty elektronicznej od znajomych przypadły do gustu. Skoro tak to znalazłem jeszcze parę dowcipasów ze szkolnych zeszytów.

Przez kilkadziesiąt lat Polska nie pokazywała się na mapie, bo była rozebrana.

     ***

Aleksander Wielki był dlatego sławny, bo założył wielkie reformy.

    ***

Działalność tajnych związków kończyła się ścinaniem członków.

    ***

Gaudenty wziął kropidło, zakropił mu oczy i członkiem uderzył w czoło.

    ***

Krzyżacy mordowali, palili i gwałcili starców, kobiety i dzieci.

    ***

Car, idąc do celu, opierał się na mordzie.

    ***

Emilia Plater była pułkownikiem o kobiecych piersiach widocznych spod munduru.

   ***

Kajetan Koźmian przez 25 lat gładził swój język.

   ***

Hanka i Wasylek kochali się tak bardzo, że ona się utopiła, a on umarł z głodu.

   ***

Jagna na szczęście nie była długo chora, wkrótce zmarła.

   ***

Liczne wypadki spowodowane są także przez dzieci. Te ostatnie powstają

     przez niedbalstwo, nieostrożność lub podczas zabawy. Chyba rodziców

   ***

Lis był chytry a pod spodem biały.

   ***

Krasicki zawsze wesoły i uśmiechnięty zmarł w roku 1801.

   ***

Na skutek żałoby swojej matki Iwona urodziła się 5 lat po śmierci ojca.

   ***

Obok grobów smutnych i zaniedbanych stały groby tętniące życiem.

   ***

Ludzie pierwotni mieli narządy z kamienia.

Na dobry miesiąca początek.

Angora na swoich łamach ma rubrykę zwaną humor z zeszytów.

W numerze 42 z 21 października ubiegłego roku ten humor był wyjątkowo zabawny. Oto parę uczniowskich przejęzyczeń.

 

Przed ganek zajechała golaska, z której wysiedli podróżni.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Pegazowi zanikły skrzydła w drodze ewolucji i stad mamy konie.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Sierotka Marysia służyła do spełniania życzeń gospodarza, a na swoje potrzeby miała tylko psa.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Cezary zupełnie sam wraz z tłumem ruszył na Belweder.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

U pasa Gerwazego wisiał kaktus.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Po bitwie na Polu Grunwaldzkim, zostało więcej nieboszczyków niż przyszło.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Po meczu Górnika z Legią najlepiej grała orkiestra strażacka.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Cel uświęca sierotki.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Rycerze urządzali teleturnieje

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Matejko namalował „Kościuszkę po Grunwaldem”.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Chłopi zrozumieli, że wielką kupą mogą wystraszyć żandarmów.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Miłość jest cnotą, której ofiarą padają przeważnie młodzi ludzie.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Chłopi maja dostatek, bo zjadają swoje jajka.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Kompozytor miał dużo pracy, ale dzieci mu przeszkadzały, więc je dalej dalej tworzył po nocach.

 

 

Humor z zeszytów. Angora nr. 42, 21 października 2018.

Na pokładzie samolotu cz. II

Celowo Opzycje 6.3 odpuściłem przy omówieniu nowości na rynku gier komputerowych. Po pierwsze wpis byłby zbyt długi, a po drugie Opozycja 6.3 załadowana na tym samym komputerze mogłaby doprowadzić do wybuchu twardego dysku i kompletnego zniszczenia naszej maszyny. No cóż aby poznać jeden i drugi zestaw trzeba mieć trochę więcej oprzyrządowania. Decyzja należy do indywidualnych graczy. Zarówno Rząd 1.5 jak i Opozycja 6.3 to gry absurdalno-paranoidalne. Aby wychwycić ów paranoidalny absurd trzeba mieć oba zestawy w posiadaniu. W przeciwnym wypadku możemy niespodziewanie znaleźć się w pozycji abstrakcyjnego zniewolenia spowodowanego ksenofobiczną reklamą o naturze wyświechtanych frazesów. Co to wszystko znaczy? Qu..a nie wiem.

Do rzeczy zatem. Opozycja 6.3 nie może być grana samodzielnie. Konieczne są dodatkowe tytuły. Spośród nich osobiście polecam Platformersi 4.9, Nowocześni 5.0, KOT 7.0, Wspólne Listy 3.1, Interpelacje 7.5, Hańba 6.6, Zdradzieckie Mordy 3.3, Gorszy Sort 2.9, Żal 8.2, Tęsknota 5.5, Przetrwać 4.6, Powroty 6.3

Już na pierwszy rzut oka widać, że cały zestaw został wymyślony przez analityka krytycznego wobec działań opozycji. To dla mnie bardzo ważne, bo po prawdzie opozycja nie ma zbyt wiele powodów do zadowolenia. Wręcz odwrotnie, jawi się jako formacja mocno skłócona, której bardziej chodzi o koryto niż o dobro czegoś co oni górnolotnie chcą nazywać ojczyzną.

Do rzeczy jednak.

Opozycja kiedyś rządziła, co opisałem w moim wpisie, do którego link poniżej. Zadufana w sobie, straciła kontakt z wyborcami bo bardziej była zainteresowana dożynaniem watah i spotkaniami w knajpach, gdzie usłużny kelner serwował jej ośmiorniczki z mikrofonem. Dodatkowo ich lider dał nogę do Brukseli i zostali sami, sponiewierani taśmami.

Teraz próbują się odkuć. O tym właśnie mówią Platformersi 4.9 i Nowocześni 5.0. Odstawieni od koryta dużo paplają o wspólnym interesie. Gry są tak skonstruowane, że nawet na pierwszy rzut oka widać, że to ich gadanie to takie po próżnicy. Buntują się w trakcie posiedzeń parlamentu wnosząc swoje interpelacje ( patrz Interpelacje 7.5 ), wykrzykują hańba ( patrz Hańba 6.6), lecz nic z tego nie wynika bo za zamkniętymi drzwiami sobie sami pokazują środkowy palec. Widać w tych grach sporo smutku dewelopera, który nijak nie potrafił znaleźć optymizmu. Stąd odbywa się to wszystko w ponurej atmosferze czarnego humoru. W tej tonacji jest też KOT 7.0, który zdawał się rodzic nadzieje lecz szybko przestał szczekać, zmieniając się w miauczącego kota.

Trochę nadziei wnoszą gry Zdradzieckie Mordy 3.3 i Gorszy Sort 2.9. Dzięki nieokrzesanemu Belfegorowi z gier prorządowych, który tymi określeniami zwrócił się do opozycji, nagle okazało się, że sporo osób spośród ludu poczuło się dotkniętymi i wstąpiło w szeregi albo jednych,albo drugich. Opozycja początkowo na tej fali ogłosiła Wspólne Listy 3.1. Szybko jednak okazało,się, jak bardzo różnią się w definicji wspólne. Przechlapali zatem swój czas jak Benek z Autobigrafii i teraz trawią ich żale, tęsknota i chęć przetrwania o czym traktują gry o tychże tytułach.

Ale oto nadchodzi zbawca. W Powrotach 6.3 ponownie pojawia się gość, który przeniósł się kiedyś do Brukseli. Ma spore poparcie ale i mnóstwo wrogów. Czy zjedna opozycję? Tu gra kończy się znakiem zapytania.

Streściłem tu trochę rozwój wydarzeń ale to tylko z powodu wielokrotnego rozgrywania wszystkich niewiadomych, które doprowadziły mnie do optymalnych wyników. To wcale nie znaczy, że ktoś inny nie osiągnie lepszego rozwiązania.

Choć polecam ów zestaw to mój stosunek do niego jest psychodeliczny. Najlepiej mi się w to grało jak byłem najarany. A, że nie da się bez tego stanu rozgryźć kierunku, w którym podąża opozycja, proponuje zakup marychy, tam gdzie legalna lub chociaż jakiegoś dopalacza. Broń Boże nie wąchacie klejów. Już jeden się ich nawdychał i choć wciąż działa w parlamencie to rozum mu kompletnie odebrało.

https://widzianezekwadoru.wordpress.com/2014/08/01/gry-komputerowe-warto-wiedziec/

Na pokładzie samolotu cz.I

Światem rządzi moda. Co jeszcze dzisiaj było gorące jutro już zda się być przestarzałe i niegodne użytku. Potem sterta tych różności zalega szafy, pawlacze, garaże, piwnice i jeszcze inne komórki bo kto wie, moda jak kobieta jest kapryśna zmienia się i może wrócić w postaci retro. Tak jest ze wszystkim niemal może z wyjątkiem elektroniki bo w tej dziedzinie postępy wykluczają retro. Tak mi się wydaje.

W jednym z moich artykułów pisałem o grach komputerowych. Wyszły tamte z mody. Czas zatem przejrzeć rynek i wrócić do tematu. Ukazało się sporo nowych tytułów wartych polecenia. Oto one:

Nowy rząd 1.5 to kontynuacja gry pod tytułem Opozycja 1.4. Sporo w niej zabawnych momentów. W Nowym Rządzie 1.5 grający mają szanse sprawdzić co mówili będąc w opozycji i jak to się ma do tego gdy się rządzi. Efekt jest piorunujący bo kłamstwo goni kłamstwo. Twórca gry wykorzystał w niej efekt Pinokia, co daje zabawny obrazek długich nosów tych co zostali złapani na oszustwie. Sama gra byłaby nudna gdyby nie dodatkowe produkcje współpracujące z Rządem 1.5 na tej samej platformie. Proponuje zatem zakup Belfegor 1.8, Przybłęda 4.1, Trzy Beaty 7.3, Harnaś 4.4, Konie 2.2, Kornik 1.7, Polowanie 3.1, Antosiaki 8.0, Purpuraci 5.5, Ustawy 3.7, Długopis 2.5, Nagrody 3.9, Żarcie 3.5, Debata i Głosowanie 8.7. Miska Ryżu 3.4.

Po kolei zatem. Belfegor 1.8 to opowieść o cichociemnym, który rządząc chowa się za plecami innych. Gość jest generalnie tchórzowaty. Ma on zdolności hipnotyczne, toteż opętał całkiem niezła gromadę a ta wdarła się do Rządu 1.5 i stara się omamić resztę ludu. Kosmiczne sceny, niezłe dialogi, katastrofalny efekt końcowy. W Przybłęda 4.1 grający jest prawnikiem, który niewiele się na tym zna. Musi zatem kombinować jak tu się utrzymać na powierzchni. I tu jest właśnie moment gdzie gra nachodzi się z Rządem 1.5. Oto bowiem nasz prawnik łapie kontakt z szychą z tej gry, który notabene jest Harnasiem z produkcji Harnaś 4.4. Ów kontakt ma plecy u cichociemnego z Belfegora 1.8. Wszyscy się go boją, on bowiem wystraszył kiedyś cały Luwr. Akcja rozgrywa się na ul. Nowowiejskiej w stolicy. Obłędne dialogi, których nie będę zdradzał, pomiędzy Harnasiem i Belfegorem. Dochodzą jednak do porozumienia i prawnik Przybłęda staje się prezesem Trybunału. Opisałem to w skrócie jednak „momenty” w tej grze są całkiem niezłe.

W Trzy Beaty 7.3 jest sporo efektów humorystycznych. Akcja toczy się w Albatrosie. Tysiące Beat zjeżdża się do niego bo Belfegor ogłosił, że potrzebuje trzy kobitki do roboty. Płaca całkiem, całkiem, odpowiedzialność żadna. Trzeba tylko umieć mleć ozorem. I tu przychodzi z pomocą gra Antosiaki 8.0. W niej wyruszamy w kraj z pewnym Antonim. Ten zaś jako znany hipnotyzer wprowadza lud w pewien rodzaj narkotycznego transu. Dzięki temu poparcie ludu jest zapewnione co widać w kolejnych grach Konie 2.2, Kornik 1.7, Polowanie 3.1. W skrócie w tych produkcjach chodzi tu o danie swoim wyborcom odrobiny zabawy. I tak udostępnia się im konie do polowania na korniki i nie tylko. Jaja jak berety. Jeźdźcy niczym kawaleria tną wszystko co popadnie ku swojej uciesze a rząd zbiera kolejne punkty. Dzięki temu jedna z Beat może dymać lud ukazując rządowe sukcesy, za które należą się nagrody z Nagród 3.9, które ona opanowała. Druga z Beat zasadziła się w Ustawach 3.7 i te, które jej nie pasują sru do kosza. Niezła komedia. Trzecia z Beat ściemnia lud za pomocą mikrofonu, który jej dali w wieczyste posiadanie. Pomagają jej w tym gra Purpuraci 5.5, i Długopis 2.5. W pierwszej grupa popleczników rządu przebrana na purpurowo straszy lud, rzucając nań różne klątwy. To daje możliwość do szybkiego uchwalania przepisów zwanych ustawami w zabawie Ustawy 3.7, które dzięki prezydentowi z Długopis 2.5 zostają podpisane o północy gdy wszyscy śpią. Nad ranem nawet ów prezydent już nie wie co podpisał. Jego wyrzuty koją jednak Nagrody 3.9, które ponownie pojawiają się do dyspozycji tym razem gościa z długopisem. No tutaj wszyscy uczestniczy gier zostają docenieni za swoją ciężką prace skromnymi dodatkami do swoich żałosnych pensji. Ostatnie trzy gry czyli Żarcie 3.5, Debata i Głosowanie 8.7 oraz Miska ryżu 3.4 mają miejsce w parlamencie. Cała gama wystąpień ludzi rządu i opozycji. Niektórym debata umyka bo zajęci są konsumpcją. W sumie to bez znaczenia bo mając większość, rząd glosuje jak mu Belfegor każe. Ale ilość interpelacji opozycji, wystąpień partyjniaków niezależnych przyprawia o zawroty głowy. W tym obżarstwie w trakcie głosowania, rozbawiony lud nawet nie zauważył ustawy o misce ryżu na mieszkańca. Producenci podobno przygotowują kolejną grę pod tytułem Przebudzenie 7.7. Narazie nie przeszła cenzury.

Jak sami widzicie wszystko układa się w logiczną całość. Opisałem tu tylko parę możliwości spośród wielu oferowanych przez producenta. Prawdę mówiąc ilość nieprawdopodobnych połączeń jest nieobliczalna. Efekty humorystyczne dają poczucie świeżości dzięki czemu grający nie czują się zmęczeni.

Producent postanowił docenić tych graczy, którzy chcieliby być posiadaczami całego zastawu oferując zniżkę dochodzącą nawet do 75% oryginalnej ceny.

Nic tylko grać. Przyjemnej zabawy.

A dlaczego na pokładzie samolotu? Ano wpadło mi to do głowy podczas lotu.

W następnym odcinku opiszę zestaw Opozycja 6.3.

Blond czupryna.

Nie wiem dokładnie jaka jest geneza dowcipów o blondynkach. Nie wiem dlaczego niby mają być głupsze od kobiet o innym kolorze włosów. Nigdy nie gustowałem specjalnie w blondynkach, choć skłamałbym, że nigdy żadna nie zrobiła na mnie wrażenia.

Dawno temu pracowałem z jedna taką. Rzeczywiście warunki miała jak na mój gust niezłe i jak to mówią chłopy grzechu warta była. Mężczyźni, wbrew obiegowym wyobrażeniom też maja swoje zasady. Kiedyś rozwiązywaliśmy krzyżówkę. Siedzieliśmy przy stole z ową atrakcyjną blondynką. Ona czytała hasła a my asystowaliśmy, w sile trzech chłopa, z odpowiedziami. Rasa psa, takie była pytanie, pierwsza litera o. Nie czekając na nasze podpowiedzi, koleżanka pospieszyła ze swoją. Ogier walnęła z grubej rury. Nie pamietam czy pasowało czy też nie, dość powiedzieć, że jeden z nas tylko warknął, że trzech siedzi przed nią. Niespecjalnie się speszyła, tkwiąc w przekonaniu, że ogiery między psami też się trafiają.

To tyle z moich personalnych przeżyć z tym kobiecym kolorem włosów. Nigdy potem nie miałem przyjemności z kimś o równie wybujałej wyobraźni choć poznałem jeszcze parę atrakcyjnych pań w kolorze blond.

Jeszce do wczoraj to pytanie o złą sławę blondynek mogło mnie zastanawiać. Wczoraj jednak nastąpił ten punk przełomowy. Przepraszam z góry wszystkie panie blondynki ale gdy zobaczyłem w internecie zdjęcie nabuzowanego prezesa NBP w towarzystwie swoich asystentek to nagle mnie oświeciło. Choć nie wiem co one tam mają pod sufitem, to jednak na czole miały wytatuowany znak PLN, sprawiając wrażenie, że mało je obchodzi co i kto sobie o nich pomyśli. Wyglądały one na owym zdjęciu wyjątkowo tępo, przy czym muszę zaznaczyć, że jeśli ten głupek sprawujący funkcje prezesa myślał, że wyglada jak macho, to mu się już całkiem w głowie zaczadziło. Żałosny prostak bez odrobiny dobrego smaku w towarzystwie równie żałosnych kreatur a wszystkim im, sądząc po zdjęciu, atrybut myślenia zjechał windą w okolice krocza.

Żal mi inteligentnych kobiet z czupryną blond, to zdjęcie było jednak mocno żenujące.

Kończąc, dodam zatem dowcip, który umieściła na swoim blogu anglojęzyczna internautka.

Pewna blondynka nie mogła zajść w ciążę. Wreszcie udało się. Z wielką radością oznajmiła to swojej przyjaciółce. Ta jej serdecznie pogratulowała. Blondynka dodała, że będzie miała bliźniaki. To trochę zaskoczyło jej koleżankę bo to przecież był początek ciąży. Skąd wiesz? Zapytała zatem. Na to blondynka: w zestawie ciążowym była dwa wskaźniki, oba wykazały, że jestem w ciąży.

Ostrożnie panie prezes bo może się okazać, że z tego asystowania będą czworaczki. I idę o zakład, że w to uwierzysz bo wyglądasz nad wyraz jak szejk tyle, że nie tym arabski jeno z owoców w blenderze zrobiony.