Koniec drogi.

Postanowiłem dać dzień odpoczyneku od wspinaczki. Mam nadzieje, że każdy nabrał oddechu i jest gotowy na dalszą wspinaczkę.Skończyliśmy na mleczarni. To mniej więcej jeszcze dwa kilometry do naszej hacjendy. Na tym ostatnim odcinku wiele się nie dzieje. Droga wije się między pastwiskami. Jedyną ciekawostką jest dom Diego i Marizandry. Kiedyś już o nich pisałem. Diego... Czytaj dalej →

Idziemy dalej.

No to co, idziemy dalej? Codzienność w obecnej chwili kręci się wokół wyjazdu, więc pobędę przynajmniej na blogu w tych okolicach.Minęliśmy dom Pepe, który znajduje się mniej więcej pół kilometra od głównej drogi. Do jego domu okolice były w miarę zabudowane. Teraz domów będzie coraz mniej. Zasadniczo jeszcze sześć domów na przestrzeni pozostałych ponad czterech... Czytaj dalej →

Droga do domu

Dawno, dawno temu nasze pięć kilometrów do autobusu pokonywaliśmy nogami, jak to mówił nijaki Pawlak. Z górki to był nawet niezły spacer. Zajmowało nam to mniej więcej pięćdziesiąt minut. Powrót do domu, to jednak musiała być taksówka choćby z uwagi na zakupy.Tak więc na dół nogami, do góry Javierem i jego taksówką.Na naszej drodze znajduje... Czytaj dalej →

Sam w domu

Milansky wyrwał się wreszcie z trzeciego świata, porzucił kota i domostwo był zacząć oddychać przyjaznym jemu powietrzem słowackim. Dotarł do swojej ojczyzny bez większych kłopotów. Wytrzymał w Ekwadorze nieco ponad trzy miesiące. Jesteśmy w skajpowym kontakcie. Zostawił nam klucze żebyśmy od czasu do czasu mogli wpaść na pogawędkę z kocicą. Odwiedzamy ją dwa razy w... Czytaj dalej →

Wedle domu

Moje życie obfitowało w dość częste zmiany adresów. No ale nie mogło być inaczej skoro zaliczyłem trzy kontynenty. Moi rodzice też często zmieniali miejsca zamieszkania, zatem jabłko od jabłoni nie upadło zbyt daleko. Po wyprowadzeniu się od rodziców mieszkaliśmy u teściów. Po dwóch latach upragnione mieszkanie a potem wymiana na większe bo rodzina rosła. Ciągło... Czytaj dalej →

Otoczenie

Nasz dom znajduje się mniej więcej pięć kilometrów od głównej drogi. Pisałem o tym już wielokrotnie więc nie będę się powtarzał. Różnica poziomów wynosi około pięćset metrów. Zatem z miejsca gdzie wysiadamy z autobusu po przejściu owych kilometrów wspinamy się prawie pięćset metrów wyżej. Droga jest dość urozmaicona i wije się zboczem górskim. Często po... Czytaj dalej →

U sąsiada

Milansky wciąż na Słowacji. Odezwał się jednak przez jeden z komunikatorów. Był oczywiście ciekawy jak wjechaliśmy do Ekwadoru i czy nie mieliśmy problemów. Planuje również przetransferować się na nasza półkule bo u niego coraz zimniej. Na Słowacji tez podobno zarażenia biją rekordy a dodatkowo ichni premier też nie cieszy się zbytnia popularnością. Stad częste wystąpienia... Czytaj dalej →

Ostatnie kilometry

Ostatnie pięć kilometrów to już podjazd pod naszą górkę. Emocje sięgają zenitu. Na końcu tej drogi stoi nasza hacjenda. Niby to tylko kilka kilometrów lecz zabiera nam pewnie dobre piętnaście minut. Nasza „aleja” poważnie ucierpiała w porze deszczowej i jej stan pogorszył się znacznie od naszego wyjazdu. To, że jest wąsko to nic nowego. Nowe... Czytaj dalej →

Rzecz o pieskach

Być może tym wpisem narażę się trochę zwolennikom zwierząt domowych. Lubię je w domu, nie w tym rzecz. Kiedyś mieliśmy dwa nowofunlandczyki znane również jako wodołazy. Duży pies ale wyjątkowo bezpieczny w hodowli. Taki sporych rozmiarów niedźwiadek do przytulania. Uważam jednak, że pies powinien mieć i znać swoje miejsce w domu. Jakoś nie przekonuje mnie... Czytaj dalej →

Już prawie…

...zapomniałem, że mieszkam, póki co na stałe w Ekwadorze. Minęło piec tygodni od wyjazdu. Czas leci dość szybko. Polska niestety musi poczekać, być może nawet do następnego roku. Wyjechaliśmy w najlepszym z możliwych terminów, bo sierpień na półkuli południowej to najzimniejszy miesiąc. Mimo wszystko nie ma oczywiście śniegu , jedynie temperatury w nocy spadają do... Czytaj dalej →

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Na skraju miasta

takie tam obserwacje

transcendentphoto.com

professional photography - going beyond ordinary limits

mamamyslicielkahome.wordpress.com/

O macierzyństwie. O książkach. O życiu.

Balladeer's Blog

Singing the praises of things that slip through the cultural cracks

Work and travel

My work and travel. Chcesz coś zmienić? Może zmień wszystko!

arek nowakowski

wordpress.com

The Biveros Effect

To Travel is to Live

U stóp Benbulbena

pocztówki z Irlandii

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Prefiero quedarme en casa

Un blog sobre lo que me gusta escribir