Granice przyzwoitości

Co jest dzisiaj przyzwoite a co nie? Gdzie znajdują się granice tego słowa? Przesuwają się one niemal każdego dnia i co jeszcze wczoraj wydawało się czymś godnym pogardy dzisiaj jest już akceptowane. Jeszcze paręnaście lat temu samotna matka była powodem wstydu dla rodziny a wspólne życie, czy posiadanie i wychowywanie dzieci bez ślubu czymś niemieszczącym się w standardach codziennego myślenia. Te stereotypy potrzebowały zmiany wraz z postępującym rozwojem ludzkości. Zawarcie związku małżeńskiego nie powinno determinować chęci bycia razem a ilość rozpadających się małżeństw zdaje się potwierdzać, źe często te decyzje podejmowane były zbyt pochopnie. Czyż można potępiać samotną matkę za to, że zaufała, albo partner okazał się nie tym kogo się spodziewała? Oczywiście, że nie. Bardziej lub mniej, w zależności od środowiska, akceptujemy tego typu sytuacje i mało kogo to już dzisiaj dziwi. Kiedyś, od ludzi pełniących władze oczekiwano bycia niemal nieskazitelnym pod każdym względem. Ewoluujące normy obyczajowe zmieniły i ten standard. Objadająca się posłanka na sali sejmowej podczas obrad to nic specjalnego. Romansujący szef partii ze swoją podwładną to rownież nie powód do wstydu i ucieczki w zapomnienie. Chamski język debaty publicznej miast powodować zawstydzenie zdaje się być nie tylko coraz bardziej akceptowany ale wręcz oczekiwany przez wybierający swoich przedstawicieli lud. Nikt już dzisiaj z rządzących nie odwołuje się do naszych dobrych emocji, a wręcz odwrotnie przede wszystkim do tego co jeszcze nie tak dawno nazywano niskimi pobudkami. To zdaje się dawać większe poparcie. Wszechobecne kłamstwo, skrywanie prawdziwych intencji pod przykrywką fałszywych słów na potrzeby słuchaczy to już dzisiejsza norma, bez względu na szeregi partyjne. Obłuda i chciwość. Stacja radiowa określająca siebie jako katolicka, namawiającą bez ogródek do nienawiści jest ślepo broniona przez swoich słuchaczy. Trudno nie zauważyć, że następuje całkowite przebiegunowanie i to co kiedyś było kanonem postępowania, miarą bycia człowiekiem przyzwoitym dzisiaj powszechnie uważne jest za słabość. W wyścigu szczurów nie ma miejsca na skrupuły, sentymenty czy empatię. Tempo tych zmian i ich powszechna akceptacja każe mi sądzić, że zmienić się tego nie da. Na końcu tej drogi, kiedy jedynym prawem będzie prawo dżungli, czeka nas konflikt, po którym być może znowu przypomnimy sobie, że tak naprawdę jesteśmy wszyscy tacy sami, tylko daliśmy się zmanipulować. A co z ceną tego doświadczenia? O tym wolę nie myślec.