Dewoci i dewotki

Z powodu braku seksu

Mam wiele kompleksów

Chodzę więc bez bielizny

Bo wciąż szukam mężczyzny

Takiego, który by mnie zrozumiał

Chciał zaspokoić i zrobić to umiał

Znalazłam już nawet takiego

Lecz on nie wiedzieć czego

Udaje, że mnie nie widzi

Pewnie się bardzo mnie wstydzi

On rownież zda się być samotnym

Przy tym jest bardzo obrotny

Ze swoim wzrostem Napoleona

Tak wiele on już dokonał

Że aż ciarki po plecach mi chodzą

A na myśl o nim pocę się nocą 

To on mi poradził by udać się w krzaki

Że tam się kryją jurne chłopaki

I rzeczywiście jeden tam czekał

Lecz gdy w nie wlazłam, on już uciekał

I jak tu człowiek ma zdrowym pozostać 

A przecież muszę funkcji swej sprostać

W czasach gdy w kraju lewactwo się szerzy

Potrzeba oddanych jak ja żołnierzy

A ja codziennie mam więcej kompleksów

Z powodu hormonów, które chcą seksu

Ten problem jakoś rozwiązać muszę

Coś mi się zdaje, że na Przystanek wyruszę

Bo tam miłości jest ponoć w nadmiarze

I chociaż zgrzeszę, to wszystkim pokaże,

Że to, co się tam dzieje naprawdę 

Zasługuje tylko na wszystkich wzgardę.

W ten sposób udowadniając racje nasze

Pragnienie ciała jednocześnie zgaszę 

Pod planem owym nawet niebo podpisać się nie chciało

Bo oto co podstępną pannę na Przystanku spotkało 

A było to zaskoczenie i wielka niespodzianka

Bo choć tam miłość uprawiają od samego ranka

To ma ona charakter bardziej jednak duchowy

A na dobrą zabawę każdy już od świtu jest gotowy

Bo taka jest ta dzisiejsza władza nasza

Gdzieś coś usłyszy, nawet nie sprawdzi i już do sądu zgłasza 

Przy czym własnego chamstwa wcale nie dostrzega 

Bo według niej rządzenie na tym ma właśnie  polegać 

By rozliczać wszystkich i każdego z osobna

A spojrzeć krytycznie na siebie-rzecz to niepodobna.

I tu jest właśnie największe oszustwo tej władzy,

Że chociaż stoją przed nami kompletnie nadzy

Pełni buty, kompleksów, nienawiści i złości

To te „przymioty” uważają za chrześcijańskie wartości.