Lojalność zawodowa.

Czym różni się dobry prawnik od wspaniałego prawnika? Żeby otrzymać odpowiedź na to pytanie musiałem rozwiązać krzyżówkę. Zwiozłem ich trochę na czas solowego pobytu i teraz zapełniają mi chwile wolnego czasu. Ale do rzeczy. Po podstawieniu liter w miejsce cyfr takie oto otrzymałem hasło: dobry prawnik zna prawo, wspaniały prawnik zna sędziego i prokuratora. Już od dawna chodził mi po głowie temat lojalności zawodowej i ta krzyżówka a właściwie jej rozwiazanie przyspieszyło ten tekst. Wielokrotnie wspominałem o mojej słabości do „Angory”. W każdym jej numerze jest artykuł poświęcony pokrzywdzonemu przez jakiegoś lekarza pacjentowi. Pomyłki takie często kończą się uszczerbkiem na zdrowiu a czasami nawet śmiercią pacjenta. W konsekwencji wiele z tych spraw kończy się w sądach. Prowadzącym rozprawę sędziom brakuje oczywiście wiedzy medycznej aby wydać sprawiedliwy wyrok. Zwracają się zatem do biegłych sądowych lekarzy, których zadaniem jest określenie i zdeterminowanie stopnia winy placówki leczniczej i jej personelu, jeśli taka oczywiście zaistniała. No właśnie. Zdecydowana większość tych opinii nie dostrzega żadnego błędu w trakcie opieki nad pacjentem uważając, że w procesie leczenia, nawet tego najprostszego, mogą zdarzyć się powikłania. Niektóre z tych uczonych ekspertyz nawet laikowi muszą zdawać się podejrzane. Skąd ta lojalność zawodowa i brak empatii dla cierpiącego pacjenta? Czyżby każdy z nich miał coś na sumieniu i oczekiwał, na wszelki wypadek, rewanżu. Niepojętą dla mnie jest ta krótkowzroczność i brak wyobraźni, który może przynieść w przyszłości stratę kogoś bliskiego w innej rodzinie. Zły lekarz lekarz to balast dla całego środowiska i obrona jego nie znajduje żadnego uzasadnienia. Pomyłki zdarzają się wszystkim,, jednak brak podstawowego zachowania ostrożności to nie pomyłka to lekkomyślność  i brak szacunku dla pacjenta. Zacząłem ten artykuł od sądów, bo i tutaj ta zmora niszczy wiarę ludzi w prawo i powoduje, że dzisiaj mamy kryzys w tej dziedzinie a rządząca partia pod pozorem naprawy problemu, chce go jeszcze bardziej skorumpować. Prawo powinno być proste jak dwa dodać dwa w wyniku czego otrzymujemy cztery, nie trzy i pół i nie cztery i pół. Jak to się zatem dzieje, że przepis prawny można interpretować na tyle rożnych sposobów? Jak to możliwe, że nawet w Trybunale Konstytucyjnym sędziowie odczytują prawo zawarte w konstytucji zgodnie z wolą partii, która ich na to stanowisko wyniosła? W tym środowisku rownież da się zauważyć tą dziwną lojalność zawodową. Chociaż walczą miedzy sobą to w kwestiach zawodowych bronią nawet najgorszego i najbardziej zepsutego prawnika. W obu środowiskach na hasło „Reforma” jeżą się jak pies, któremu ktoś  próbuje odebrać kość. Nie wiem jak spowodować aby środowiska zawodowe zrozumiały, że obrona czarnej owcy przynosi więcej szkód niż pożytku. Wiem natomiast, że właśnie przez tą ignorancję we wszystkich profesjonalnych zawodach, kolejne ekipy rządzące będą próbować coś tam naprawić a naprawa jest możliwa tylko od środka. Na koniec jeszcze jedno słowo o służbie zdrowia i empatii jej pracowników do pacjenta. Moja żona znalazła się w szpitalu ze złamaną nogą. Kontuzja wymagała natychmiastowego zabiegu, po którym przez najbliższe sześć tygodni nie wolno jej obciążać zrekonstruowanej nogi pod żadnym pozorem, taką opinie wydał lekarz. Następnego dnia po operacji gdy zwróciła się do pielęgniarki z prośba o asystę aby dojść do toalety, ta oddana niesieniu pomocy, opryskliwie odpowiedziała „może mam panią wziąć na ręce”. To już nawet nie jest brak profesjonalizmu, to zwykłe chamstwo, które powinno dyskwalifikować kogoś takiego z wykonywania tego zawodu. To właśnie tacy ludzie powodują, że generalizujemy na temat całego środowiska i dlatego powinni być eliminowani jak chwasty. Przynajmniej moim zdaniem.