Reprezentacje na boiska

Eliminacje do przyszłorocznych mistrzostw świata w piłce nożnej Rosja 2018, wkraczają w decydująca fazę. W ciągu najbliższego tygodnia rozegrane zastaną kolejne dwie rundy, po których zapewne poznamy kilka reprezentacji, które wywalczą awans. Wsród nich może być rownież reprezentacja naszego kraju. Kluczowy w tym kontekście będzie piątkowy mecz z Danią w Kopenhadze. Ewentualne zwycięstwo i wygrana z Kazachstanem w przyszłym tygodniu zagwarantowałyby zwycięstwo w grupie i kwalifikację do mistrzostw. W piątek emocji zatem będzie co niemiara. Dzień wcześniej, bo w czwartek wystąpi reprezentacja Ekwadoru, który zmierzy się z Brazylią na wyjezdzie. Ciężko w tym meczu wyobrazic sobie zdobycie chociaż jednego punktu, zwłaszcza, że w domu Ekwadorczycy przegrali 3:0, grając fatalnie. Jeśli jest jakakolwiek szansa na urwanie Brazylijczykom choćby punktu, to chyba tylko dlatego, że reprezentacja tego kraju gra w zasadzie o pietruszkę, mając już zapewniony awans. Zapewne obejrzę ten mecz chociaż bez większych emocji, bardziej jako etap w oczekiwaniu na piątek i występ drużyny Nawałki. Bez względu na wynik spotkania w Kopenhadze, jesteśmy i tak zdecydowanym faworytem do wygrania grupy. Przewaga punktowa, jaką wywalczyła sobie nasza reprezentacja powoduje, że tylko jakieś nieszczęście mogłoby nam odebrać bezpośredni awans z pierwszego miejsca. Rozumiem doskonale, że Dania to nie jakaś drużyna, z którą wygrywa każdy na zawołanie. Nie zgadzam się jednak z opinią naszego najlepszego piłkarza, jakoby nasi przeciwnicy mieli być faworytami meczu. Robert Lewandowski swoją wypowiedzią zapewne chce obniżyć presję jaka niewątpliwie ciąży na zawodnikach, w związku z oczekiwaniami kibiców. Są one dość spore ale dobra drużyna, za jaką uchodzi nasza reprezentacja powinna się do tego przyzwyczaić i radzić sobie z tym bez tego typu wypowiedzi.  W końcu w klasyfikacji FIFA zajmujemy piąte miejsce, a to powoduje, że w wielu meczach będziemy faworytami. Kapitan naszej reprezentacji to bezdyskusyjna gwiazda piłki nożnej. Osiągnął bardzo wiele, jego imię jest rozpoznawalne w całym piłkarskim świecie. Ma zatem prawo do wygłaszania swoich opinii. Dodatkowo jest na tyle mocny psychicznie, że nie obawia się ani presji, ani krytyki pod swoim adresem. Piłkarze tego pokroju nie rodzą się na kamieniach i są podstawą swoich drużyn klubowych i narodowych. Jeśli cokolwiek mi przeszkadza w naszym kapitanie to fakt, że jest go zbyt dużo w mediach. Klasa jaką reprezentuje zapewne daje mu do tego prawo, odrobina pokory jednak by nie zaszkodziła. Ale to już moje prywatne odczucia. Życzę wszystkich wielkich emocji w obu meczach, zwycięstw i obyśmy się cieszyli z awansu na mundial już w przyszłym tygodniu.

I niech stanie się światło

Czyżby kościół zwątpił w dobrą zmianę? Słowa księdza Lemańskiego na temat premier rządu nie mogą o tym świadczyć z uwagi na jego pozycje w hierarchii kościelnej. Co innego jednak Biskup Tadeusz Pieronek. To już nie pierwszy lepszy klecha, lecz uznany i respektowany przedstawiciel tej instytucji. Jemu rownież nie spodobały się ostatnie pociągnięcia rządzącej partii. Dostało się zatem wszystkim po kolei począwszy od wszechmogącego, wszystkowiedzącego szanownego prezesa. Nazwany przez biskupa naczelnikiem państwa został porównany pod względem zachowania do kogoś kto nadużywa narkotyków. To i tak bardzo łagodne określenie bo szanowny naczelnik już dawno stracił poczucie rzeczywistości a co gorsza razem z nim otaczający go klakierzy. Nie szczędził słów krytyki Biskup Pieronek pod adresem pierwszego obywatela, któremu bez ogródek zarzucił łajdactwo wynikające z bezprzykładnego łamania konstytucji. Krytykant prezydenta ma szczęście, że nie jest byle pierwszym Kowalskim z ulicy, bo za takie słowa nasz wymiar sprawiedliwości mógłby wszcząć dochodzenie przeciwko niemu. Kościół i jego zwierzchnicy w Polsce nadal znaczą wiele i mogą wiele. Z drugiej strony kubeł zimnej wody powinien dobrze zrobić mieszkańcowi Belwederu. Naraził się biskupowi rownież, wielka gwiazda młodego pokolenia, Patryk „Bylejaki” Jaki. Swoimi słowami na temat tortur i kary śmierci dla zboczeńców z Rimini. Jako członek rządu, nie przysporzył mu ani sobie chwały. Jest to jednak tylko potwierdzeniem, że myślenie i branie odpowiedzialności za swoje słowa nie jest najsilniejszą stroną tej władzy. Wielokrotnie pisałem już o Lechu Wałęsie, jego wadach i jego niepoprawnej wierze o swojej wielkości. Bez względu jednak na wszystko, czy się to podoba kaczystom czy nie, to pozostanie on symbolem zmian w Europie wschodniej. Kompletny brak szacunku dla przywódcy Solidarności i konsekwentne mieszanie go z błotem graniczy z obłędem i świadczy o braku kultury i respektu nie tylko dla niego ale i dla całego naszego kraju i jego historii. Cieszy mnie zatem opinia biskupa w tej sprawie, który uważa, że nagonka na Wałęsę nie znajduje żadnego usprawiedliwienia i ktoś na jego zgliszczach chce postawić swój pomnik. 

„To dramat Polski. Ludzie, którzy wybili się na wielkość, jak Lech Wałęsa, i byli na ustach całego świata, u nas jest niszczony, bo komuś przychodzi do głowy, że można stanąć na piedestale, niszcząc tego człowieka. To dramat całej „Solidarności”, bo kto inny zabrał nazwę i znaczek „Solidarności” i dyktuje kto może do niej należeć, kto może z nimi się modlić – powiedział Pieronek. – Nie potrafię tego zrozumieć, jak można wyzbyć się swoich bohaterów?”

Osobiście chciałbym wierzyć, że ta wypowiedź jest początkiem zmiany w sposobie myślenia w kościele. Zła nie można usprawiedliwiać kolejnymi dotacjami ze skarbu państwa. Słuchacze stacji ojca dyrektora powinni uważnie wysłuchać tego co powiedział Biskup Pieronek. Posłuchać i pomyśleć. Być może i wsród nich nastanie światło. 

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/bp-tadeusz-pieronek-straznik-konstytucji-chce-ja-zmienic-zeby-usprawiedliwic-swoje/64r8snp