Piłkarska drużynowa okręgówka

Fala krytyki przelewa się niemal we wszystkich mediach masowych po wczorajszym kompromitującym remisie i odpadnięciu Legii z rozgrywek pucharowych. Kraj, którego drużyna narodowa grawituje w okolicach piątego miejsca na świecie, nie ma ani jednej drużyny w fazie grupowej Ligi Mistrzów czy Ligi Europy. Nasze drużyny przygrywają z zespołami z Azerbejdżanu, Kazachstanu i Mołdawii. Powodów do dumy zapewne nie ma w tym żadnych. Po wygraniu Pucharu Polski przez Arkę byłem przerażony, sądząc, że oto po raz kolejny zostaniemy skompromitowani w rozgrywkach pucharowych przez drużynę, która w mojej ocenie była zbyt słaba aby nas w nich reprezentować. Tymczasem tylko drużyna z Gdyni pokazała charakter i omal nie awansowała do kolejnej rundy, przegrywając w doliczonym czasie. Jagiellonia to tradycyjnie drużyna na jedną rundę. Więcej napewno oczekiwałem od Lecha i zdecydowanie więcej od Legii. Obie drużyny zawiodły totalnie, przy czym Legia, która na krajowym podwórku finansowo bije każdego, zdegradowała siebie na arenie europejskiej do drużyny ligi okręgowej w wydaniu polskim. Czytam dzisiaj te wszystkie uczone wywody na temat tego co się stało, kto jest winien i jak zaradzić sytuacji na przyszłość. Nikt jednak nie mówi o jednym, a mianowicie o nowym właścicielu warszawskiej drużyny. Nie podobali mu się wspólnicy, więc odmawiał pracy z nimi aż dopiął swego. Konflikt właścicielski w Legii był wszystkim bardzo dobrze znany, nie ma zatem sensu do niego wracać zwłaszcza, że już go nie ma. Drużyna z Łazienkowskiej ma już tylko jednego właściciela i to jego wizja zbiera dzisiaj owoce. Nie wiem oczywiście ile wspólnego z nim miała masowa ucieczka wszystkich lepszych piłkarzy z Warszawy, fakt pozostaje faktem, że nieumiejętność ich zatrzymania w stolicy obciąża przede wszystkich jego. Żal mi oczywiście Jacka Magiery bo to wschodząca gwiazda trenerska i mam dla niego wiele szacunku i uznania za to czego dokonał w ubiegłym sezonie. Jeśli jednak odbiera mu się połowę drużyny i oczekuje od niesprawdzonych następców podobnych rezultatów to ktoś chyba uległ poważnemu wypadkowi z obrażeniami głowy włącznie. Pieniądze jakie dzisiaj zarabiają przeciętniacy piłkarscy już dawno tak im namieszały w głowach, że każdemu z nich wydaje się, że jest gwiazdą. Boisko oczywiście to weryfikuje, jak właśnie w przypadku Legii. Wciąż jednak, od strony finansowej, chyba lepiej być kiepskim piłkarzem niż fachowcem w innej dziedzinie. Piłka jak i zresztą większość dyscyplin sportowych to dzisiaj chory produkt, który utrzymywany jest na sztucznych aparatach oddechowych chyba tylko po to aby odwrocić naszą uwagę od reszty brudu jaki toczy dzisiejszy świat. I udaje się to znakomicie tym nowoczesnym twórcom igrzysk dla ludu, bo ciagle przeciętny kibic wierzy, że w sporcie wygrywa lepszy. Chyba jednak coraz częściej bogatszy.