Powitanie.

Z pompą na ramieniu i emocjami sięgającymi zenitu udałem się wczoraj z wieczora na miejscowy dworzec autobusowy. Sprawdziłem wcześniej, na którym autobus z meksykańską delegacją się ma się zatrzymać. W dobie szybko postępującej prywatyzacji wszelkich usług te autokary maja tyle różnych miejsc zatrzymywania, że czasami trzeba mieć całkiem niezłą orientacje w terenie żeby się nie zgubić. Jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę notoryczne zmienianie nazw ulic, bo przecież nigdy nie wiadomo czy patron ulicy nie podpadł miejscowemu IPN-owi, to zwykle wyjście na dworzec PKS zmienia się aktualnie na wyprawę w miasto z mapami i innymi atrybutami wiedzy o tymże. No zawsze można wziąć taksówkę. W moim przypadku okazało się, że miejsce postoju autobusu nie jest aż tak daleko. Byłbym o tym wiedział, gdyby z tabliczek z nazwami ulic nie popędzono paru przeklętych. To jednak temat na osobny artykuł.

Czas na sprawozdanie poparte materiałem filmowym.

Autokar z delegacją właśnie zawija do portu

Stanowisko, na którym czekałem nie było właściwym. Pojechali trochę dalej.

Najważniejsze, że ten nowy PKS się zatrzymał.

A delegacja w składzie osób dwóch w niezłych humorach zjawiła się zgodnie z zapowiedzią.

Reklamy