Komórkowe dywagacje

Od sierpnia weszła w życie naszym kraju ustawa antyterrorystyczna. Walka z terroryzmem to jak walka z globalnym ociepleniem, i jedno i drugie wykreowali ludzie, i jedno i drugie jest wszędzie i na oba problemy trzeba bardzo dużo pieniędzy. Kwitnie zatem radosna twórczość polityków wszystkich krajów i kreują ustawowe buble żeby społeczeństwo myślało, że coś robią w walce z oboma problemami przy okazji dzieląc i wydając pieniądze podatników, bo przecież bez szmalu problemów tych rozwiązać się nie da. Do tego wszystkiego dołączył Putin, który szykuje się z napadem na cały świat i znowu wydatki na walkę z czymś tam lub kimś tam trzeba zwiększyć. Ustawa antyterrorystyczna to jednak coś więcej niż zwykła walka z problemami obecnego świata. Na jej podstawie każdy posiadacz telefonu komórkowego w Polsce musi swój numer zarejestrować podając swoje dane osobiste. Nie bardzo rozumiem dlaczego. Czyżby ustawodawca myślał, ze w dobie internetu, połączeń satelitarnych, skype’ów, whattsapow i innych gadu-gadu terrorysta będzie ustalał detale swojego ataku przez komórkę? Dodatkowo będą to robić ze swojego miejsca zamieszkania? Zakrawa to dla mnie na kompletna głupotę. Jakoś nie mogę wyobrazić sobie jakiego polskiego bin Ladina siedzącego na komórce w swoim mieszkaniu obgadującego szczegóły zamachu gdzieś tam w Polsce z jakimś innym Abdullahem. Widocznie mam słaba wyobraźnie. Ona mówi mi, że chodzi tu bardziej o inwigilacje całego społeczeństwa niż o jakieś działania antyterrorystyczne. Wydatki z tym związane napewno nie będą małe ale gdzieś tych wszystkich kumpli i znajomych trzeba zatrudnić. Nie przeszkadza mi to aż tak bardzo bo przecież tutaj nie mieszkam i nie płace podatków. Pewnie bym o tym nawet nie wiedział gdybym nie musiał od czasu do czasu pooddychać naszym powietrzem. Zjawiłem się zatem w kraju nad Wisła a ponieważ chwile tu będę przydałby się telefon komórkowy. Postawiłem na Orange bo zawsze go używam będąc w kraju. Zapomniałem mojego starego chipa musiałem zatem kupić nowy. Zakup to oczywiście żaden problem ale aktywizacja juz nie jest taka prosta. Okazało się bowiem, że muszę tego chipa i mój nowy numer zarejestrować w autoryzowanym oddziale Orange.  Niby proste, tyle że znaleźć autoryzowanego dilera Orange graniczy w moim mieście z cudem. Obszedłem centrum miasta, większość galerii, natknąłem się na wiele Plusów, Playów i T- Mobile ale Orange był niemożliwy do znalezienia. Rodzice wreszcie wiedzieli o jednym jego punkcie dzięki czemu udało mi się wreszcie mój telefon uruchomić. W dwustutysięcznym mieście zabrało mi dwa dni aby zacząć używać mój telefon. Ustawa ustawą, wciąż uważam konieczność rejestracji komórki za głupi pomysł z pogranicza wręcz kłamstwa pod hasłem walki z terroryzmem. Nie pojmuje jednak jak to jest możliwe aby sieć operująca na terenie naszego kraju nie miała wystarczającej ilości punktów umożliwiających aktywizacje telefonu. Tym razem jestem uzależniony od Orange, który używałem od lat. Widzę jednak, ze Orange wystawił na mnie tylną część ciała na co mogę tylko odpowiedzieć w jeden sposób: Nigdy więcej. Mało tego tym wpisem mam nadzieje wpłynąć na telefoniczne decyzje tych, którzy odwiedzają nasz kraj na dłużej i przydałaby im się komórka. Trzymajcie się z daleka od Orange.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

kosmiczne lata

papa was a rolling stone

Pielgrzymi

Z głową w chmurach po bezdrożach

Architektura doświadczeń

Proste doświadczenia i skomplikowana rzeczywistość

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

𝓛𝓾𝓼𝓽𝓻𝓸 𝓬𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮𝓷𝓷𝓸ś𝓬𝓲 - 𝓴𝓪𝓵𝓲𝓷𝓪𝔁𝔂

𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝒷𝓎ł𝒶𝓂 𝐸𝓌ą 𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝓈𝓀𝓇𝒶𝒹ł𝒶𝓂 𝓃𝒾𝑒𝒷𝑜 𝒞𝒽𝑜𝒸𝒾𝒶ż 𝒹𝑜𝓈𝓎ć 𝓂𝒶𝓂 ł𝑒𝓏 𝑀𝑜𝒾𝒸𝒽 ł𝑒𝓏, 𝓉𝓎𝓁𝓊 ł𝑒𝓏 𝒥𝑒𝓈𝓉𝑒𝓂 𝓅𝑜 𝓉𝑜, 𝒷𝓎 𝓀𝑜𝒸𝒽𝒶ć 𝓂𝓃𝒾𝑒

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat

FacetKA

... bo ktoś musi nosić spodnie!

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

rymki i nie tylko

Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,

Burgundowy Kangur

Zawiłości codzienności

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

TAKI JEST ŚWIAT

życie to nie bajka

Bursztynka

Cała ja:)

Spisane na kolanie

We and nature

Katie's Planners

Tworzę piękne i minimalistyczne kalendarze, notesy, plenery cyfrowe oraz do druku, także autorskie narzędzia i szablony ułatwiające organizację i wcielanie planów w życie.

sudeckie klimaty

hills and valleys of grassroot creativity

UnstableTrip

Digital Nomad Travel Blog

%d blogerów lubi to: