Bagaże

Z Newarku wylecieliśmy opóźnieni o prawie dwie godziny. Ponoć samolot kołował ponad pół godziny po wylądowaniu bo nie było dla niego bramki. Potem już tylko poszło z górki. Jednym z powodów ponoć był dodatkowy bagaż, który leciał do Rzeszowa bez pasażerów. Nikt wtedy nawet nie myślał o tym zbyt długo i nad tym się nie zastanawiał.
W trakcie lotu odrobiliśmy pół godziny. Dreamliner 787, bo tym samolotem lecieliśmy to prawdziwa puszka na sardynki. Niestety większość miejsca klasie ekonomicznej jest tak ściśniętych, że o jakimkolwiek komforcie lotu nie ma nawet szans pomysleć. Byłoby dobrze mieć chociaż trochę więcej miejsca bo to jednak prawie dziewięciogodzinny lot i na dodatek nocny. Chciałoby się zamknąć oczy i choć trochę zdrzemnąć. Na to jednak nie ma najmniejszych szans, w klasie ekonomicznej ma się rozumieć, bo biznes ma swoje prawa i oczekiwania za odpowiednią cenę. Chociaż staram się to zrozumieć to jednak ugniatanie pasażerów w najtańszej klasie za wszelką cenę to trochę nieludzkie. Trzy rzędy po trzy miejsca w każdym dawały dziewięć siedzeń w jednej linii. Ile w sumie było rzędów tego nie wiem ale w rzędzie było okrutnie ciasno. Dwa posiłki, przede wszystkim ten dwie godziny po starcie to konkretna próba dla układu trawiennego. Dawno już nie jadłem tak kiepskiego posiłku. Z porannego śniadania na wszelki wypadek zrezygnowałem. Obiad oferowali w formie wegetariańskiej…z plastrem szynki na przystawkę…ot nasza rodzima ciekawostka.
Lotnisko w Rzeszowie wygląda rzeczywiście nieciekawie. Przypomina bardziej bazę wojskową niż miejsce cywilne. To jednak nie było najgorsze. Dopiero przy odbiorze bagażu zdaliśmy sobie sprawę co oznaczały mało interesujące informacje o dodatkowym bagażu. Było to grubo ponad sto walizek, które docelowo zmierzały na Ukrainę. Nie byłoby w tym niczego złego gdyby….no właśnie. Odbierało te walizki dwóch wysłanników z tego państwa, którzy nawet nie lecieli razem z nami. Wszyscy byliśmy zmęczeni po locie, tymczasem przyszło nam czekać ponad godzinę na nasze bagaże bo widać były one załadowane w tylnej części pomieszczeń bagażowych. Nie chce się czepiać ale to był ewidentny niewypał bo czuło się coraz większe zdenerwowanie wśród oczekujących. Na dodatek na zewnątrz też czekali na nas rodziny i znajomi nie wiedząc co się dzieje. Rozumiem gościnność ale nie dajmy się zwariować…w sumie to i my byliśmy gośćmi.

Reklama

36 myśli na temat “Bagaże

Dodaj własny

  1. Mnie uderza, że w tych dużych samolotach przeznaczonych na długie loty jest mniej miejsca na nogi niż w tych, co sobie latają na krótszych trasach – choć z tych na krótsze trasy wizzair i tak ma najciaśniej. Obecnie niestety zwykłe linie coraz bardziej biorą przykład z tych tanich, które zarabiają na dopłatach za każdy drobiazg (w wizz już nawet zwykły bagaż podręczny nie jest w cenie – z drugiej strony gdy kupowałam lot do Barcelony, to po dołożeniu dużego bagażu, możliwości wyboru miejsc i tak dalej i tak u nich wyszło najtaniej).
    Denerwująca w lotach jest ta konieczność oczekiwania – i nic nie zrobisz, nic nie przyspieszysz ani nie ominiesz. Z tymi walizkami dziwna sytuacja, jakaś niezorganizowana.
    Jeśli chodzi o te wrażenia zmilitaryzowania, to mnie są zupełnie obce. Kiedyś współpracownik z Rzeszowa będąc na Śląsku oznajmił coś w rodzaju: „u was to spokój, wojny nie ma”. 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. W samym mieście wojny się nie czuje. Lotnisko jednak to co innego szczególnie gdy podchodzisz do lądowania i widzisz je z góry, wtedy właśnie da się dostrzec sprzęt wojskowy.
      Szczerze mówiąc do Europy bym już nie latał właśnie ze względu na warunki w samolotach, rodzice jednak mnie trzymają przy tych lotach zwłaszcza, że zdrowotnie coraz słabsi. Taka kolej rzeczy. Gdyby nie bezpośredni lot to nasze linie lotnicze omqjałybym szerokim łukiem..z doświadczenia to najgorszy przewoźnik na trasie prze Atlantyk…musiałbym jednak się przesiadać i dla tego godzę się na te ich oszustwa…chociaż mógłbym definitywnie latać taniej.

      Polubienie

      1. Z tego co widzę w necie LOT od kilku lat staje sie coraz bardziej dziadowska firmą. Ludzie szczególnie na obsługę narzekają. Nawet Stonoga ostatnio pomstował na nich w swoich filmikach. Ale czemu się dziwić skoro za LOT również odpowiada rząd.

        Polubione przez 1 osoba

    1. A to mamy odwrotnie…pamietam bałem się tych katastrof lotniczych jak ognia…teraz w dobie wariatów na drodze łatwiej na niej zostać kaleką niż w trakcie lotu…tu zresztą chyba wszystko następuje szybko i nic się nie czuje..

      Polubienie

  2. Widziałam gdzieś propozycję, by samoloty były w sganie wcisnąć jeszcze więcej pasażerów poprzez ustawienie jednego rzędu foteli trochę wyżej, kolejnego normlnie, następnego znowu trochę wyżej, itd. Więc ten „wyższy” rząd miałby kupry na poziomie głów rzędów przed nimi i za nimi. Jeśli kiedyś zbudują taki samolot, to dopiero będzie ciasnota.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Dla mnie każdy lot samolotem jest dużym przeżyciem. chociaż latam od bardzo dawna.
    Ale dla mojego Szalonego Geografa każdy, nawet najdalszy lot to malutki pikuś…
    Witaj w Kraju nad Wisłą /wiem. że Rzeszów leży nad Wisłokiem/
    Stokrotka

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

NA SATURNIE

jestem na innej orbicie, a tu jest chaos

Pisane Kobiecą Duszą 💋

Witryna Internetowa Pisana Kobiecą Duszą*** The website has a google translator

Listy i [inne] brewerie.

"Plus ratio quam vis".

kosmiczne lata

papa was a rolling stone

Pielgrzymi

Z głową w chmurach po bezdrożach

Architektura doświadczeń

Proste doświadczenia i skomplikowana rzeczywistość

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

𝓛𝓾𝓼𝓽𝓻𝓸 𝓬𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮𝓷𝓷𝓸ś𝓬𝓲 - 𝓴𝓪𝓵𝓲𝓷𝓪𝔁𝔂

𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝒷𝓎ł𝒶𝓂 𝐸𝓌ą 𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝓈𝓀𝓇𝒶𝒹ł𝒶𝓂 𝓃𝒾𝑒𝒷𝑜 𝒞𝒽𝑜𝒸𝒾𝒶ż 𝒹𝑜𝓈𝓎ć 𝓂𝒶𝓂 ł𝑒𝓏 𝑀𝑜𝒾𝒸𝒽 ł𝑒𝓏, 𝓉𝓎𝓁𝓊 ł𝑒𝓏 𝒥𝑒𝓈𝓉𝑒𝓂 𝓅𝑜 𝓉𝑜, 𝒷𝓎 𝓀𝑜𝒸𝒽𝒶ć 𝓂𝓃𝒾𝑒

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat

FacetKA

... bo ktoś musi nosić spodnie!

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

rymki i nie tylko

Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,

Burgundowy Kangur

Zawiłości codzienności

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

Bursztynka

Cała ja:)

Spisane na kolanie

We and nature

%d blogerów lubi to: