Iguana i politycy

Październik zawsze będzie mi się kojarzył ze złotą polską jesienią. W Stanach ten okres nazywają Indian summer. W najlepszym wydaniu słoneczko wciąż przygrzewa ale dzień jest już coraz krótszy, noce chłodniejsze no i liście na drzewach zmieniają swoje kolory. Widok jest niesamowity.

Początek jesieni to taki fajny okres roku. Szczególnie właśnie październik.

W tym roku będzie jednak trochę inaczej. Miesiąc zdominują niestety największe chwasty naszego kraju zwane politykami. Oblepią swoimi szpetnym plakatami wszystko co się da i wszędzie gdzie się da. Uśmiech podszyty kłamstwem będzie spozierał na nas zza każdego winkla, zakrętu, rogu. Zapach plucia będzie unosił się wszędzie w powietrzu i zapewne będzie nawet ostrzejszy od smogu w najbardziej zanieczyszczonych miastach. Ciężko będzie oderwać oczy i inne zmysły od wszechobecnej propagandy wyborczej i skupić się na urodzie naszej pięknej jesieni. Na szczęście to tylko raz na cztery lata.

Z myślą o tym zamieszczam dzisiaj zdjęcia meksykańskiej iguany. Podobnie jak kameleon ma ona zdolności do maskowania się w otoczeniu zmieniając swoje barwy. Tak jak nasi politycy, zmieniają się w zależności skąd wiatr wieje.

Chociaż ta adaptacja w odniesieniu do polityków budzi obrzydzenie to w przypadku iguany ma w sobie coś tajemniczego. Sami popatrzcie.

Ogon powoli adaptuje się z nowym otoczeniem.

Różana farma.

Z różnych powodów mało mieliśmy możliwości zwiedzenia okolic Cuenki. Podróże do kraju, po który następowało odreagowywanie nie sprzyjały inicjatywom poznawczym naszego terenu. Postanowiliśmy to zmienić i zacząć brać udział w zorganizowanych wycieczkach.

Od czasu naszego przyjazdu tutaj, ilość obcokrajowcow znacznie się powiększyła. Mówią nawet, że pod tym względem Cuenca bije rekordy w Ameryce Południowej. Już nie tylko Amerykanie dominują wśród osiedlających się tutaj ludzi. Coraz częściej pojawiają się Kanadyjczycy, Australijczycy a nawet i obywatele z różnych krajów europejskich. Nic więc dziwnego, źe swoisty renesans przeżywają wszelkiego rodzaju agencje oferujące, jedno lub kilkudniowe wycieczki po okolicy.

Zdecydowaliśmy się wreszcie na taki wypad. Celem była farma róż. Okazuje się bowiem, źe Ekwador w eksporcie tych kwiatów zajmuje dość wysokie miejsce na świecie. Eksportują nie tylko do obu Ameryk ale również i do Europy.

Biblian to miejscowość oddalona od Cuenki około godzinę jazdy. To tam właśnie znajdowało się owe miejsce różami pachnące. W cenie wycieczki, $35, był dojazd śniadanko i lunch plus drobne pamiątki. Nic dziwnego, że przyciągnęło to dość sporą grupę ludzi. Mamy już swoje lata a tu masz babo placek, okazało się, że byliśmy jednymi z najmłodszych. Potwierdziła się zatem teza o emerytach uciekających ze swoich krajów ze względu na koszty utrzymania. Przysłuchiwałem się różnym rozmowom na temat doświadczeń innych ludzi w zakresie lecznictwa szczególnie. No cóż, w tym wieku ludzie najczęściej właśnie o zdrowiu rozmawiają. Opinie były w większości pozytywne, ku mojemu zadowoleniu.

Do rzeczy jednak. Farma to trzydzieści hektarów powierzchni, większość to oczywiście róże. Spora część to jednak również eko rolnictwo z rożnego rodzaju zwierzętami. Właścicielami są dwie siostry, które poślubiały dwóch braci. Zatrudniają około 160 osób a roczna produkcja to około dziewięć milionów kwiatów. Oblecieliśmy kilka namiotów z bieżąca produkcją, dowiedzieliśmy się sporo szczegółów na temat tych kwiatów. Okazuje się, że i tu panuje moda. W zamówieniach dominuje czerwień i jej odcienie, potem kolor żółty i biały. Jeden z kolorów bardzo modnych pare lat temu właściciele musieli kompletnie zlikwidować z powodu totalnego braku zainteresowania. Dowiedzieliśmy się przy okazji, źe to właśnie Valentine Day wyciska z nich najwiecej potu a przy okazji najbardziej nabija domową kasę. Drugi taki dzień to Dzień Matki. Widać wszystko sprowadza się do jakiegoś dnia, w którym kobieta jest szczególnie doceniana przez nas chłopów.

Od pewnie roku staliśmy się wegetarianami. Ja nie całkiem do końca, ale moja dziewczyna z tych bardziej konsekwentnych. Jedzonko okazało się być właśnie wegetariańskim, dodatkowo przyrządzanym na naszych oczach.

Na koniec wspólne zdjęcie, po dwanaście róż na twarz, czyli dla nas dwadzieścia cztery. Załapaliśmy się tez na cztery korzenie tych róż, które właściciele likwidowali. Będziemy teraz sadzić, to znaczy ja kopię dołki, Luśką rękoma pełnymi uwielbienia z delikatnością anioła włoży owe kwiaty do dołka, a otuliwszy je kompostem i czymś tam jeszcze dla ochrony będzie z niecierpliwością oczekiwać na efekty.

Poranne przemyślenia

Był wczesny ranek
Gdy się zbudziłem i wyszłem na ganek
A tam słońce świeci radośnie
I drzewa szumią donośnie
W oddali huk rzeki słychać
I aż chce się oddychać
A pachniało tak dookoła
Że tylko otwarta stodoła
Pełna zbóż wszelakich
Może wydawać zapach taki.
Zwierzaki w słońcu się grzeją
Kury w ziemi coś grzebią, koguty pieją
Kaczki nad stawem też coś do siebie nadają
A gęsi jak gęsi wesoło gegają
I psu, i kotu nastrój ten się udzielił
Aż baraszkują w kwiecistej bieli
I ptactwa rożnego krocie
Siedzi i śpiewa na przydrożnym płocie
Mnogość kwiatów obraz ten dopełnia
W takiej harmonii wszystko sie spełnia
Stojąc tak zamknąłem oczy
I poczułem jak wokół wszystko się jednoczy
Jak tych różnych dźwięków orkiestra
I barw wszelakich palestra
Ogarnia całe moje ciało
I otwierać oczu mi się odechciało
I stałbym tak w zadumie pogrążony
Gdyby nie wołanie żony
Bo oto sąsiedzi machają na powitanie
Dziś wspólnie zjemy śniadanie
A ono będzie jedyne w swoim rodzaju
Z owocami z pobliskiego gaju
Z chlebem dopiero wyjętym z pieca
Zapach, którego do nas się zaleca
Są warzywa z ogródka zebrane świeżo
I krowie mleko, i miód pszczeli też na stole leżą.
Zasiedliśmy do stołu wszyscy razem
Zachwycając się otaczającym nas obrazem
I poczuliśmy się jakby częścią jego
I być może właśnie dlatego
Siedzielismy tak w kompletnej ciszy
By każdy słuchać mógł, a co usłyszy
Mógł to zapisać w pamięci swojej
Bo chwile takie, jak piękne dziewoje
Ocalić trzeba od zapomnienia
Bo świat w takim tempie się zmienia
Że zapominamy o tym co jest ważne
Stawiając sobie cele doraźne
Ta droga do nikąd prowadzi
Musimy zatem temu zaradzić
Rozglądajmy się więc dookoła siebie
Bo ziemia i swiat są dzisiaj w potrzebie.
Zróbmy wszystko co w naszej mocy
Abyśmy po każdej przespanej nocy
Mogli wyjsć na przydomowy ganek
I podziwiać właśnie budzący się poranek.