Kto to taki?

Wzrost od ziemi: nie jest znany

Stan umysłu: wciąż naćpany

Kolor włosów: łyso-szpakowaty

Wyraz twarzy: durnowaty

W kilogramach waga: wielka tajemnica

Przebyte choroby: mózgowa kamica

Kolor oczu: brąz morderczy

Pasja, konik: naród dręczyć

Stanowisko: jeden z posłów

Przynależność: partia osłów

Ulubiona proza: z bezpieki teczki

Zawsze gotów: do ucieczki

Jego ego: większe od planety

Przyjaciele wierni: z moheru berety

Wiara i religia: toruńskgie klimaty

Jego patriotyzm: zniszczyć kraj na raty

Wykształcenie: historia z rękawa

Dokonania: na Bolka obława

Biegły w wiedzy: teorie spiskowe

Ulubione miejsce: komisje sejmowe

Biegły w sztuce: donoszenie

W czym najlepszy: w byciu leniem

Zycie seksualne: żadne albo marne

Powiązania z mafią: wręcz spektakularne

Specjalność wojskowa: zbyt wielka tępota

Dla prezesa: gorszy jest od kota

Słabość: doradcy w pieluchach

Alkoholizm: zawsze coś wydmucha

Jego zwierzchnik: wieki, mały człowiek.

Czuje się najlepiej: gdzie głupoty mrowie

Nawyki: bajek rozprawianie

Osiągnięcia: wyborców dymanie

Wkurwia go najbardziej: pałac ten od ruskich

Łechcą podniebienie: napewno nie kluski

Obstawa: generalskie lizusy

Czyta biegle: herbaciane fusy

Ksywa: Antonio „Węch” Wąchalski

Okręg: Piotrków Trybunalski

Trzy filmy.

Wsród producentów i wytwórni filmowych zapanowała ostatnio moda na filmy oparte na faktach autentycznych. Niemal każdy film, który ostatnio wpadł mi w ręce był albo jakąś prawdziwa historią, albo nią inspirowany. Miałem zatem możliwość obejrzenia kroniki wydarzeń dotyczącej życia Tonyi Harding, Andrei Bocelli i JK Salingera. Dwa pierwsze były oparte na autoportretyzowanych opowieściach głównych bohaterów o samych sobie, podczas gdy trzeci był scenariuszem napisanym przez osobę z zewnątrz. Po obejrzeniu wszystkich tych filmów nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że opowiadanie o samym sobie jest dość ciężkie i wymaga sporego dystansu do samego siebie. Udało się to w moim przekonaniu Tonyi Harding, kompletnie natomiast rozczarował w tym zakresie film o znanym śpiewaku operowym. Podejrzewam, że z całej tej trójki to jego nazwisko jest zapewne najbardziej rozpoznawalne przez przeciętnego człowieka. Tonya bez ogródek mówi o swoim życiu i karierze łyżwiarskiej, czasami nawet sposób zabawny bardzo charakterystyczny dla humoru amerykańskiego. Znając realia czasowe filmu bardzo łatwo było mi tą historię zrozumieć i zaakceptować jako prawdziwą bez większych retuszy. Odwrotne uczucie odniosłem po obejrzeniu historii Bocellego. Nie mam wątpliwości co do prawdy na temat jego życia, brakuje w nim jednak bardziej krytycznego spojrzenia na samego siebie. Niewątpliwie utrata wzroku to przeżycie, z którym jest ciężko się pogodzić. Jeśli się jednak opowiada o sobie to trzeba wyzbyć się emocji dotyczących swoich problemów. Te emocje czuje się w tym filmie w każdej scenie co powoduje, że staje się on zbyt cukierkowy i definitywnie przeretuszowny. W tym kontekście film o amerykańskim pisarzu, którego prawdę mówiąc bardzo mało znam, wypadł wręcz rewelacyjnie. Ciekawa historia, ciekawy człowiek, ciekawy scenariusz sprawiły, że pewnie sięgnę po jedną z jego książek żeby mieć swoje prywatne zdanie na jego temat. Inna sprawa, że ważną częścią filmu jest rownież aktorstwo. Aktor aktorowi nierówny jak zapewne reżyser reżyserowi. Tu rownież film o Andrei Bocellim odstaje od pozostałych. Obawiam się jednak, że było to bardziej wynikiem schematu jaki narzucił producentom artysta niż ich własnych umiejętności. Jeśli ktoś widział te filmy to ciekawy byłbym jego opinii.