Na tapczanie siedzi……

Na tapczanie siedzi Krycha

Nic nie robi tylko wzdycha

Nienawidzi wszystkich ludzi

Lecz to wcale jej nie smuci

Tylko w sobie widzi ideała

Cała reszta to jest chała

Gdzie nie spojrzy widzi zdradę

Więc obrzuca innych jadem,

Który w swym żołądku zgromadziła

Gdy gorliwie się modliła.

A ma mazi tej w nadmiarze

Jak partyjni jej włodarze

Z nimi może nawet się dogadać

Razem chodzą się spowiadać

Choć nie grzeszą aż tak wiele

Chodzą przecież na mszę co niedziele

Czasem nawet w dni powszednie

Przy nich, innych wiara blednie

Wspólnie teraz dobro czynić pragną

Więc piętnują tych co kradną

Pod warunkiem, że to nie ich ludzie

Ci za pracę w wielkim trudzie

Są tak marnie nagradzani,

Że aż trudno jest ich ganić

Walczą zatem tylko z tymi,

Którzy chcą mieć więcej, będąc leniwymi

Jak na przykład ci lekarze rezydenci

Miast pracować bardziej są zajęci

Jak tu więcej zgarnąć kasy

Co za chamstwo i brak klasy

Gdyby z rządu przykład wzięli

To od dawna by wiedzieli

Że istnieją takie miejsca pracy

Gdzie zamiast pieniędzy, ważniejsi rodacy

A nagrody od premiera to skromny dodatek

Bo to z innej kasy przecież jest wydatek.

Uświadamia zatem wszystkich Krycha,

Że lewactwo i ta jego pycha

Dobrej zmianie stoi na przeszkodzie

Propagując zło w narodzie

A choroba gender, obrzydliwa

W macierzyństwie jest szkodliwa

Krycha nasza wielka matka Polka

Nienawidzi rownież nijakiego Bolka

Sama nawet nie wie za co

Lecz jej właśnie za to płacą

WOŚP i Woodstock to zbrodniarze

Prześladować więc ich karze

Na tapczanie siedzi Krycha

Ledwie zipie, wciąż oddycha

Tak lewactwo ją zmęczyło

I to gender udręczyło,

Że już tylko jej nienawiść pozostała,

Z której zna ją Polska cała.

Wiersz wcale nieśmieszny 

Śmiej się, śmiej bałwanie

Wkrótce przed trybunałem staniesz

I prezydent ci pomóc już nie da rady
Bo sam namówiłeś go do zdrady
Za którą przyjdzie zapłacić mu drogo
A i historia oceni go srogo
Choć przyrzekał być samodzielnym
To wybrał bycie kundlem twym wiernym
Robi wszystko co mu rozkażesz
I widzi tylko co mu pokażesz
 
Żałośnie obaj się prezentujecie
Bo chcecie wszystko a nic nie wiecie
Czy można bardziej niż wy nienawidzieć?
Trzeba być ślepym i nic nie widzieć
Żeby narzucać wszystkim swe zdania
Miast zadać sobie ważne pytania
Jak skończyć te głupie waśnie?
Co zrobić by kraj nasz właśnie
Stał się przykładem dla innych nacji?
Jak wysłuchać wszystkich racji
By podjąć najlepszą decyzje
Rozsławiając przy tym naszą ojczyznę
Wy jednak kłócić wolicie
Z nikim i niczym się nie liczycie
Bo najważniejsze są wasze ambicje głupie
A innych zdanie macie dziś w dupie
Krótkie więc będą te wasze rządy
I wkrótce ścigać was będą sądy
Bo arogancję zacząć karać należy
Żeby każdy kto w prawo wierzy
Mógł zawsze zasypiać spokojnie
I śnić o pokoju a nie o wojnie.