Śmiej się śmiej

Powodowany dzisiejszym zachowaniem prezesa prezesów w sejmie zdecydowałem się na powtórzenie mojej rymowanki sprzed nieco ponad trzech lat.

Śmiej się, śmiej bałwanie

Wkrótce przed trybunałem staniesz

I prezydent ci pomóc już nie da rady

Bo sam namówiłeś go do zdrady

Za którą przyjdzie zapłacić mu drogo

A i historia oceni go srogo

Choć przyrzekał być samodzielnym

To wybrał bycie kundlem twym wiernym

Robi wszystko co mu rozkażesz

I widzi tylko co mu pokażesz 

Żałośnie obaj się prezentujecie

Bo chcecie wszystko a nic nie wiecie

Czy można bardziej niż wy nienawidzieć?

Trzeba być ślepym i nic nie widzieć

Żeby narzucać wszystkim swe zdania

Miast zadać sobie ważne pytania

Jak skończyć te głupie waśnie?

Co zrobić by kraj nasz właśnie

Stał się przykładem dla innych nacji?

Jak wysłuchać wszystkich racji

By podjąć najlepszą decyzje

Rozsławiając przy tym naszą ojczyznę

Wy jednak kłócić wolicie

Z nikim i niczym się nie liczycie

Bo najważniejsze są wasze ambicje głupie

A innych zdanie macie dziś w dupie

Krótkie więc będą te wasze rządy

I wkrótce ścigać was będą sądy

Bo arogancję zacząć karać należy

Żeby każdy kto w prawo wierzy

Mógł zawsze zasypiać spokojnie

I śnić o pokoju a nie o wojnie.

 

Dobrze jest.

Dobrze jest nigdzie się nie spieszyć 

I tym co nas otacza zachwycać i cieszyć

Wstawać rano, o której ma się ochotę

I przemierzać świat na piechotę

Oglądać jego urodę dnia każdego

By na noc wrócić do domu swojego

Dobrze rownież jest przed zaśnięciem

Nie martwić się tym co jutro będzie

Zamknąć oczy I zapaść w sen głęboki

Mając w pamięci te zacne widoki,

Które za dnia były naszym udziałem

Na stwórcy wszechświata całego chwałę.

Dobrze jest gdy ludzie żyją w pokoju

Zamiast wysyłać dzieci swoje do boju

A rządy mają dobro rodziny na względzie

I nie rozniecają niepokojów wszędzie

Dobrze jest żyć wsród samych życzliwych ludzi

I każdego rana z radością się budzić

Wiedząc, że nic złego nas dziś nie czeka

I szkoda tylko, że czas tak szybko ucieka

Lecz tempo zegara nie jest złośliwe

Sam chciałby zwolnić, lecz to niemożliwe

Dobrze jest wierzyć i z wiarą żyć w zgodzie

I składać modlitwę o słońca zachodzie,

W której o tolerancji wzajemnej jest mowa

Bo życie to wartość największa nie puste słowa 

Dobrze jest uczyć dzieci takich wartości, 

Które chcą dobra całej ludzkości

Abyśmy wszyscy jak jeden naród byli

I bez podziałów na kolor skóry żyli

A każdy niech prawo wyboru posiada

Byle po stronie dobra ogółu zasiadał.

Dobrze jest gdy rządów głównym zadaniem

O pokój na całej ziemi jest dbanie

Dla dobra wszystkich, bez względu na posiadanie

Bo wspólne jest imię nasze, Ziemianie.

Chociaż nie wszystko z tej listy jeszcze się dzieje

To niech ci co wierzą mają nadzieje

Że świat się zmienia, bo zmienić się musi

A ci, których czarcie zło dręczy i kusi

Znikną, przepadną i słuch o nich zaginie

Bo cała ta banda któregoś dnia spłynie

W miejsce co dla odchodów jest przeznaczone.

A my na ziemi zrobimy, co nie zostało zrobione

I wtedy każdy do tego co dobrze jest, będzie miał prawo

Bo co daje nam ziemia wszystkich jest strawą 

A mottem każdego ziemskiego bycia

Stanie się chęć do wspólnego życia.

Ciekawe przemyślenia pana J. K-M

Janusz Korwin-Mikke definitywnie nie należy do ludzi, których, gdybym go znał,  chciałbym zaliczyć do grona przyjaciół. Jego zachowanie i przemyślenia często sprawiają, że ma się wrażenie iż pomyliły mu się czasy, w których żyjemy. Na jego obronę trzeba jednak stwierdzić, że wielu naszym tak zwanym politykom czasy zupełnie się pomieszały, zatem pan Janusz nie jest w tym odosobniony. Swoimi wypowiedziami napewno nie zyskuje sobie zwolenników. Od czasu do czasu nad tymi jego poglądami warto się zastanowić, jak choćby nad jego felietonem, którego jak zwykle dostarczyła mi Angora. Oto on:

Dobry pies podwórzowy powinien być zły. A jaki powinien być dobry ojciec? Czy taki, który podsuwa dziecku cukierki, odrabia za niego zadania domowe, pozwala całymi dniami bąki zbijać – czy taki, który pilnuje porządku, który przyleję klapsa za nieposłuszeństwo – a za poważne wykroczenie zleje syna nawet pasem? Proszę odpowiedzieć na to pytanie….A jaki jest dobry rząd? Czy taki, który robi to, co chcą jego obywatele, przekupuje rozmaitymi dotacjami, czy jakimś 500+ – czy rząd, który pilnuje prawa i porządku, zmusza do przestrzegania nielicznych może, ale rozsądnych przepisów – a morderców posyła na szubienice? Bo każdy ma prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci – ale dla mordercy naturalna jest smierć na szubienicy, a nie we własnym łóżku! A jaki jest dobry konsument? Czy dobry konsument to człowiek, który bez protestu kupuje co mu się wciska, kupuje szybko byle co, bo mu się spieszy, jest tolerancyjny dla fuszerki – czy ten facet ( a raczej najczęściej kobieta!!), który bardzo długo i starannie wybiera towar, by kupić najlepszy i najtańszy, ujawnia wszelkie fuszerki, a w przypadku chamskiego oszustwa pozywa producenta do sądu? Bo mu się chce walczyć o swoje?! Oczywiście dzieci chcą mieć dobrego tatę, „obywatele” – miły i sympatyczny rządzik, producenci – grzecznego i potulnego konsumenta. Tylko potem wyrastają rozpuszczone szczeniaki, rozbestwieni obywatele domagający się: ” Czy się stoi czy się leży, dwa tysiące się należy”, i producenci wymuszający na rządzie, by – jeśli obywatele nie chcą kupować ich bubli – okładał cłami lub wręcz nie wpuszczał do kraju zagranicznej konkurencji? Dzieci, gdy wyrosną, zaczynaja doceniać ojca, który nie był dla nich pobłażliwy. Te, które miały ojców pobłażliwych lądują zazwyczaj w rynsztoku. I jest zupełnie obojętne, co o swoich dobrych tatusiach myślą. Obywatele po jakimś czasie zaczynaja cenić surowego króla czy silnego prezydenta. A ci, którzy mieli pobłażliwych władców, już na ogół mają innych, na ogół obcych. Przy czym, uwaga: kogo najbardziej kochali Polacy pod zaborami? Pruskiego Kajzera, Ruskiego Cara – czy przemiłego Cesarza i Króla, Franciszka Józefa? A pod jakim zaborem żyło się ludziom najgorzej? Gdzie panowała największa bieda? W Królestwie Galicji i Lodomerii – czyli właśnie w zaborze austriackim!  I warto o tym pamietać. Niestety: nie ma siły, by przekonać producentów, że jest dla nich korzystne, by konsumenci byli kapryśni. Bo jeśli konsumenci kupują wszystko, jak leci, to producenci zaczynaja produkować bez zahamowania – i potem, gdy spotkają z producentami z innych krajów, nie wydelikaconych jak laleczki – padają jak muchy. Nie da się. Równie trudno też, na przykład, przekonać sarny, że są zgrabne i szybkie – dzięki temu, że wilki co jakiś czas , jakaś doganiają i zjadają… Każdy by chciał wylegiwać się w puchu i jeść kiełbasę z cukierkami. Tylko: miłe złego początki… I dlatego producentów musimy kochać, musimy pozwalać im zarabiać – ale pod żadnym pozorem nie wolno pozwolić, by producenci ( wszystko jedno: kapitaliści czy związki zawodowe!!) mieli cokolwiek do gadania przy tworzeniu ustaw! Bo niewątpliwie ustanowią przepisy, które pozwolą im bezkarnie produkować drogo i źle. A z kim są w Polsce OBOWIĄZKOWO konsultowane WSZYSTKIE ustawy? Z pracodawcami i związkami zawodowymi!!! I przestańmy dawać się nabierać na gadaninę o „ochronie polskiego przemysłu”. Musimy być surowymi konsumentami. Z tym trzeba natychmiast skończyć. 
Osobiście wydaje mi się, że najwyższy czas abyśmy wszyscy zrozumieli, że ” czy się stoi, czy się leży…” doprowadziły nas do bankructwa. Chyba, że jeszcze raz chcemy przerabiać „terapię szokową”. Następna może albo raczej napewno będzie jeszcze bardziej bolesna.
 
Angora nr.42 (1374), 16 października 2016 rok. Felietony Niekontrolowane. Dobry ojciec, dobry rząd. Janusz Korwin-Mikke. 

Monsanto, imperium zła 

Monsanto to jedna z bardziej znanych korporacji w Stanach Zjednoczonych. Na początku swego istnienia była to firma chemiczna. Z czasem jednak ewaluowała do innych gałęzi przemysłu. Firma powstała w 1901 roku w okolicach St Louis. Ciągle zmiany w charakterze produkcji doprowadziły Monsanto do udziału w Projekcie Manhattan, ktorego finałowym aktem było spuszczenie bomby atomowej na Hiroszimę. To był jednak początek tego do czego Monsanto posunęło sie w następnych latach. Na potrzeby wojny w Wietnamie Monsnato produkowało tak zwanæ mieszankę pomarańczową, ktora miała być bezpieczna dla ludzi niszcząc jedynie uprawy, drzewa i krzewy. Monsanto „zapomniało” jednak ostrzec wszystkich przed negatywnym wpływem jednego ze składników owej mieszanki, który okazał się silną dioksyną powodując rozliczne choroby ludzi z rakiem włącznie. Po wojnie w Wietnamie Monsanto musiało wypłacić odszkodowania żołnierzom amerykańskim, którzy byli narażeni na działanie tego specyfiku. Lista przekrętów Monsanto jest bardzo długa. Ja chciałem się jednak skupić na aktywności firmy w latach osiemdziesiątych i po nich. Do lat osiemdziesiątych żywność w Stanach była wyłączona z procesów patentowych. Istniały rozliczne ograniczenia uniemożliwiajæce opatentowywanie produktów żywnościowych. Aż nastał Ronald Reagan. Pod wpływem silnych lobby wielkiego biznesu zaczął on usuwać ograniczenia na drodze dużych korporacji. Monsanto w tym czasie rozpoczynało swoje badania w dziedzinie biogenetyki. Kontynuatorem polityki Reagana był Bush senior i to za jego czasów po raz pierwszy Monsanto wykorzystując luki prawne opatentowało genetycznie modyfikowane ziarna soi i kukurydzy. Silne powiązania kompanii z politykami w rządzie Busha seniora wzmocniły pozycję Monsanto na w przemyśle rolno-spożywczym. Wykorzystując naturalne przemieszczanie się ziaren w czasie zasiewu Monsanto posunęło sie krok dalej. Pobierając próbki z pół rolników sąsiadujących z polami Monsanto udowodnili, że wsród upraw owych rolników występują rownież ziarna genetycznie modyfikowane. Jeżeli taki rolnik nie potrafił udowodnić, że nabył owe ziaren legalnie spadały na niego kary i grzywny, które oczywiście były ponad możliwości finansowe małych farmerów. na nic zdawały się odwołania drobnych producentów w sądach. Monsanto ze swoimi prawnikami zawsze wygrywało. Koszty postepowań sądowych rosłych do rozmiarów takich, które uniemożliwiały kontynuowanie dalszej walki. Mali rolnicy przegrywali, tracili wszystko a Monsanto zasiewało swoją genetycznie modyfikowaną żywnością coraz to większy areał. Badania nad genetycznie modyfikowaną żywnością niejednokrotnie udowadniały jej szkodliwość, Monsanto jednak zawsze wychodził obronna rękę z wszelkiego rodzaju sądowych sporów dzięki swoim powiązaniom ze światem polityki. Zgodnie z ostatnimi danymi ziarna kukurydzy i soi produkowane przez Monsanto stanowią dzisiaj w granicach dziewięćdziesięciu procent produkcji tych upraw. Nie mają one żadnych wartości odżywczych jednak konsekwentnie są narzucane rolnikom w coraz to większej ilości krajów. Monsanto jest rownież producentem środka chemicznego o nazwie Round Up. I w tym przypadku kompania ta starała i stara się ukryć jego toksyczność przekłamując informacje o zawartych w nim składnikach. Przez wiele lat twierdzili, że produkt ten jest samorozkladajacy się w glebie i nie przynosi żadnych szkód dla środowiska ani dla ludzi. Znowu zostali nakryci na kłamstwie i jedyne co zrobili to usunięcie samorozpadu i braku toksyczności z opakowań. Produkt jednak w dalszym ciągu można nabyć w sprzedaży. Monsanto od lat walczy w stanach z wszelką działalnością zmierzającą do oznakowania produktów genetycznie modyfikowanych jakimiś znakami dając możliwość wyboru ludziom, którzy nie chcą mieć do czynienia z żywnością genetycznie modyfikowaną. Niestety walka ta jest coraz trudniejsza ze względu na koszty sądowe. Działalność Monsanto ewidentne zmierza do podporządkowania sobie rynku żywności. Wraz zatem ze zniesieniem ograniczeń w handlu ze Stanami zakazy sprzedaży genetycznego ziarna tez bedą musiały zniknąć. Przekonał sie o tym Meksyk gdy po wprowadzeniu bezcłowego przepływu towarów ziarna Monsanto zapluskwily pola organicznej żywności. Korporacja ta pod przykrywką rewolucjonizowania rynku żywności powoli wyniszcza wszystko i wszystkich zatruwając kolejne państwa swoją genetyką. Nie wiem jak długo uda się Europie bronić przed tymi kryminalistami póki co odradzam używanie Round Up szczególnie jesli ma sie zwierzęta w domu, które lubią sobie pobaraszkować w przydomowej trawie.