W odwiedzinach

W tym roku minęło dwadzieścia lat od momentu wpisania starego miasta Cuenki na listę dziedzictwa UNESCO. Z tego względu odbyło się i wciąż odbywa wiele imprez kulturalnych w mieście. Muszę niestety je odpuścić bo na ogół maja miejsce dość późno a nas ogranicza powrót do domu.

Stare miasto zmienia się z roku na rok. Odkąd swoje zainteresowanie zaczęli okazywać Amerykanie i emeryci z innych krajów świata pojawi się pieniądze a wraz z nim możliwości odnowy i renowacji budynków w centrum. Wszystkie takie zamierzenie muszą oczywiście być zaaprobowane przez konserwatora zabytków. Proces ten był i jest wciąż skomplikowany. Są jednak budowlańcy, którzy odrestaurowali wiele budynków i mają już ustaloną renomę. Ci dostają zezwolenia relatywnie szybciej.

Odwiedziliśmy właśnie znajomych w jednym z takich budynków. Dla konserwatora najważniejsza jest oczywiście fasada i ta musi współgrać z otoczeniem. Środek tez musi spełniać określone wymogi. Apartamenty jednak to już kwestia wyobraźni budowlańca i kieszeni nabywcy. We wszystkich budynkach odnawianych z myślą o sprzedaży dla inwestorów znajduje się tak zwana wspólna przestrzeń. Na ogół znajduje się ona na….dachu. Z niego widać bardzo dużo, jest się na zewnątrz w centrum miasta a jednocześnie ma się spora ilość prywatności.

Tak to mniej więcej wygląda.

Patio wejściowe

Wspólnota „dachowa”

Dachowe miejsce na ognisko

A w tle a jakże, kopuły nowej katedry.

Polityczna zasada.

Za górami, za lasami

Rządził goryl zwierzętami

Przed nim niedźwiedź tu królował

Lecz na władzę zachorował

Ona oczy jemu zaślepiła

I w efekcie go zgubiła

Bo zapomniał o mieszkańcach

Co na dżungli krańcach

Radzić sobie nie umieli

Choć niektórzy bardzo chcieli

Większość tego towarzystwa

Dla wygody i z lenistwa

Pod drzewami tylko narzekała

I do pracy iść nie chciała

Goryl dobrze o tym wiedział

Na tym samym drzewie siedział

Swoje małpy wciąż poganiał

I od pracy sam się wzbraniał

Przyrzekł zatem przy niedzieli

Wszystkim tym co zmiany chcieli,

Że jak tylko władze on uzyska

Kapać forsą będą z pyska

Ci o których niedźwiedź nie pamiętał

Bo on bestia był przeklęta

Goryl rownież wiedział doskonale

Że po swojej stronie ma szakale,

Że się sępom cieżko żyje,

I że hieny żrą pomyje

Lisom się poluje coraz trudniej

I kojotom jest paskudnie

Wezwał zatem kruki na spotkanie

Chcąc pogadać z nimi o swym planie

I uzyskać ich poparcie.

Zachęcone lepszym żarciem

Całe chmary ich zleciały

I swą pomoc obiecały

Rozleciały się po dżungli więc ptaszyska

Propagując zmiany bazyliszka.

Goryl sprytnym się okazał politykiem

Choć na wodzie i patykiem

Opisywał wszystkie swoje cele,

Których było bardzo wiele.

Niedźwiedź o tym nic nie wiedział

Bo on w swojej norze siedział

Zapadając w sen zimowy

Nie zawracał sobie głowy

Popularności swojej spadkiem

Swej głupoty płynąc statkiem.

I tak goryl stał się absolutem

W dupę kopnął misia butem

Krukom oddał sprawy wiary

Żarciem wypełniając gary

Mu oddanym i posłusznym

Boć on władca wielkoduszny

Swoim małpom oddał przywileje

Sam rechocze i się śmieje

Z miśka żalów i rozpaczy,

Taki jego czar jest kaczy.

W polityce ważna zda się być zasada

O maluczkich zapominać nie wypada

Choćby hieny, choćby sępy

Jeśli nie wiesz toś jest tępy.

Granice przyzwoitości

Co jest dzisiaj przyzwoite a co nie? Gdzie znajdują się granice tego słowa? Przesuwają się one niemal każdego dnia i co jeszcze wczoraj wydawało się czymś godnym pogardy dzisiaj jest już akceptowane. Jeszcze paręnaście lat temu samotna matka była powodem wstydu dla rodziny a wspólne życie, czy posiadanie i wychowywanie dzieci bez ślubu czymś niemieszczącym się w standardach codziennego myślenia. Te stereotypy potrzebowały zmiany wraz z postępującym rozwojem ludzkości. Zawarcie związku małżeńskiego nie powinno determinować chęci bycia razem a ilość rozpadających się małżeństw zdaje się potwierdzać, źe często te decyzje podejmowane były zbyt pochopnie. Czyż można potępiać samotną matkę za to, że zaufała, albo partner okazał się nie tym kogo się spodziewała? Oczywiście, że nie. Bardziej lub mniej, w zależności od środowiska, akceptujemy tego typu sytuacje i mało kogo to już dzisiaj dziwi. Kiedyś, od ludzi pełniących władze oczekiwano bycia niemal nieskazitelnym pod każdym względem. Ewoluujące normy obyczajowe zmieniły i ten standard. Objadająca się posłanka na sali sejmowej podczas obrad to nic specjalnego. Romansujący szef partii ze swoją podwładną to rownież nie powód do wstydu i ucieczki w zapomnienie. Chamski język debaty publicznej miast powodować zawstydzenie zdaje się być nie tylko coraz bardziej akceptowany ale wręcz oczekiwany przez wybierający swoich przedstawicieli lud. Nikt już dzisiaj z rządzących nie odwołuje się do naszych dobrych emocji, a wręcz odwrotnie przede wszystkim do tego co jeszcze nie tak dawno nazywano niskimi pobudkami. To zdaje się dawać większe poparcie. Wszechobecne kłamstwo, skrywanie prawdziwych intencji pod przykrywką fałszywych słów na potrzeby słuchaczy to już dzisiejsza norma, bez względu na szeregi partyjne. Obłuda i chciwość. Stacja radiowa określająca siebie jako katolicka, namawiającą bez ogródek do nienawiści jest ślepo broniona przez swoich słuchaczy. Trudno nie zauważyć, że następuje całkowite przebiegunowanie i to co kiedyś było kanonem postępowania, miarą bycia człowiekiem przyzwoitym dzisiaj powszechnie uważne jest za słabość. W wyścigu szczurów nie ma miejsca na skrupuły, sentymenty czy empatię. Tempo tych zmian i ich powszechna akceptacja każe mi sądzić, że zmienić się tego nie da. Na końcu tej drogi, kiedy jedynym prawem będzie prawo dżungli, czeka nas konflikt, po którym być może znowu przypomnimy sobie, że tak naprawdę jesteśmy wszyscy tacy sami, tylko daliśmy się zmanipulować. A co z ceną tego doświadczenia? O tym wolę nie myślec.

Dobrze jest.

Dobrze jest nigdzie się nie spieszyć 

I tym co nas otacza zachwycać i cieszyć

Wstawać rano, o której ma się ochotę

I przemierzać świat na piechotę

Oglądać jego urodę dnia każdego

By na noc wrócić do domu swojego

Dobrze rownież jest przed zaśnięciem

Nie martwić się tym co jutro będzie

Zamknąć oczy I zapaść w sen głęboki

Mając w pamięci te zacne widoki,

Które za dnia były naszym udziałem

Na stwórcy wszechświata całego chwałę.

Dobrze jest gdy ludzie żyją w pokoju

Zamiast wysyłać dzieci swoje do boju

A rządy mają dobro rodziny na względzie

I nie rozniecają niepokojów wszędzie

Dobrze jest żyć wsród samych życzliwych ludzi

I każdego rana z radością się budzić

Wiedząc, że nic złego nas dziś nie czeka

I szkoda tylko, że czas tak szybko ucieka

Lecz tempo zegara nie jest złośliwe

Sam chciałby zwolnić, lecz to niemożliwe

Dobrze jest wierzyć i z wiarą żyć w zgodzie

I składać modlitwę o słońca zachodzie,

W której o tolerancji wzajemnej jest mowa

Bo życie to wartość największa nie puste słowa 

Dobrze jest uczyć dzieci takich wartości, 

Które chcą dobra całej ludzkości

Abyśmy wszyscy jak jeden naród byli

I bez podziałów na kolor skóry żyli

A każdy niech prawo wyboru posiada

Byle po stronie dobra ogółu zasiadał.

Dobrze jest gdy rządów głównym zadaniem

O pokój na całej ziemi jest dbanie

Dla dobra wszystkich, bez względu na posiadanie

Bo wspólne jest imię nasze, Ziemianie.

Chociaż nie wszystko z tej listy jeszcze się dzieje

To niech ci co wierzą mają nadzieje

Że świat się zmienia, bo zmienić się musi

A ci, których czarcie zło dręczy i kusi

Znikną, przepadną i słuch o nich zaginie

Bo cała ta banda któregoś dnia spłynie

W miejsce co dla odchodów jest przeznaczone.

A my na ziemi zrobimy, co nie zostało zrobione

I wtedy każdy do tego co dobrze jest, będzie miał prawo

Bo co daje nam ziemia wszystkich jest strawą 

A mottem każdego ziemskiego bycia

Stanie się chęć do wspólnego życia.