Dziś bez polityki, tylko dowcipy

Czyli polityka ale na wesoło.

No śliczny pomidor. Można go pokroić bez naruszania prawa.

Historia lubi się powtarzać.

Ostatnie pytanie nie jest zgodne z konstytucją

Czekamy na decyzje ….

…lepiej żeby była pozytywna

Mam słabość do Krakowa .. już zapomniałem o tych dwóch

Z poczty elektronicznej.

Mam bardzo wielu znajomych i w Polsce i w Stanach. W dzisiejszych czasach kontakt jest o wiele łatwiejszych. Dzięki połączeniom internetowym pozostaje z większością z nich w bliskim kontakcie.

Od czasu do czasu przyślą mi coś zabawnego. Trzymam wtedy taką korespondencję w specjalnej zakładce bo lubię wracać do rzeczy śmiesznych.

Dzisiaj pomyślałem, że na początek tygodnia przytoczę parę z tych śmiesznych tekstów od znajomych.

Poniżej kilka lapsusów językowych ze szkolnych zeszytów.

Robinson z Piętaszkiem wkrótce zaludnili bezludną wyspę.

    ***

Jacek Soplica po swojej śmierci był jakiś nieswój, ale przecież wiedział,

   że całe życie poświęcił ojczyźnie.

   ***

Dosyć szybko można się zorientować, że Izabela nie nadaje się do interesu,

    który ma Wokulski.

    ***

Doktor Judym, ponieważ współżył z chłopami, często znajdował się na  czworakach.

    ***

Pan Tadeusz zobaczył Zosię na płocie i poznał, że była dziewicą.

    ***

Jacek Soplica szukał zapomnienia pod zakonnym habitem.

    ***

Nel nałożyła mu piersi na głowę i spokojnie usnęła.

    ***

Wokulski spotkał Izabelę na spacerze w łazience.

    ***

Skrzetuski zobaczył jak szli: nagi dziad z wyrostkiem na przedzie.

     ***

Za ścianą dał się słyszeć tupot kopyt i po chwili do karczmy wpadła Danusia

    z księżną Mazowiecką.

    ***

Odyseusz zrzucił z siebie żebraczy strój i stanął w całej swojej okazałości

    przed przerażonymi zalotnikami.

    ***

Dedal potrafił różne rzeczy, więc pewnego dnia żona Minosa urodziła dziecko.

    ***

Jazon, wróciwszy do swojego stryjka, pokazał mu złote runo, ten zdębiał i zbladł.

    ***

Chłop wolał iść gdzieś pod drzewo, byle nie robić u pana.

    ***

Cesarz Franciszek Józef oprócz kobiet klepał również konie, podczas gdy

    inni klepali biedę.

Czas karnawału.

Od piątku popołudnia trwa w Ekwadorze karnawał. Nazwa kojarząca się mocno z tym co się dzieje w Brazylii, z tym jednak, że ten karnawał z tamtym niewiele mają wspólnego. Ekwadorski kończy się właśnie dzisiaj i trwał pięć dni.

Organizują jakieś koncerty i jakieś zabawy, generalnie to jednak nie jest impreza w trakcie, której ludziska paradują w strojach takich, że trudno od tancerek oderwać oczy.

Okres ten jest wolny od pracy. W piątek jeszcze pracowali do południa a potem już balanga. W środę mają wrócić do swoich zajęć zarobkowych. Wielu zapewne wróci. Małe firmy jednak pozostaną zamknięte. Dlaczego? Ano chłopy trzeźwieją po pięciu dniach harcowania.

Z tego czego się dowiedziałem to jest to jeden z takich okresów, że władze miast oddają je do dyspozycji ludności. Może nie tyle oddają, co wola się schować i nie brać w tych obchodach udziału. Główna atrakcja tego karnawału jest wylewanie przede wszystkim wody na kogo się da i gdzie się da. Idziesz człowieku po chodniku a tu nagle … jesteś mokry do suchej nitki. Twoja głupota, czyjaś zabawa, chyba, że sam tego szukałeś. Woda jest głównym instrumentem w tej gonitwie za przygodami. Są jednak i inne atrakcje, można na ten przekład oberwać jajem. Tego typu fantazje ponoć jednak mają miejsce tylko na gruncie rodzinnym. Całe familie spotykają się u kogoś kto ma najwiecej przestrzeni i obrzucają się zespołowo czym się da, co oczywiście może ulec rozbiciu, po którym ze środka coś się wylewa. Wojna ponoć trwa na całego, przerywana tylko posiłkami i czymś do dodania sobie odwagi.

Pamiętacie prezerwatywy wypełnione wodą, pękające po uderzeniu o bruk i rozpryskujące się strumieniem wody? To właśnie na tym polega ichni karnawał, oblać kogo się da i czym się da. Stąd pistolety na pianę i wodę idą jak świeże bułeczki, armatki wodne, baloniki i inne przyrządy „rzygające” żelem, wodą, pianą i kto wie czym jeszcze to najbardziej gorące towary.

Ci, którym to nie odpowiada, uciekają z miasta. Staje się ono własnością uczestników karnawałowego szaleństwa.

Parę lat temu, nie zdając sobie sprawy z powagi z jaką traktują owe dni żartownisie, dostałem taką wodną bombą z przejeżdżającego samochodu, pod nogi. Trochę zmokłem. Teraz wolę trzymać się na dystans. Zapraszali mnie też kiedyś na imprezę rodzinną. Niestety coś nam wypadło. Z drugiej strony, dostać jajem…jakoś do mnie nie przemawia. No chyba, że na płazy nudystów 😁😄

Fiesta powoli się kończy. Ludzie potrzebują tego typu możliwości wyżycia się. To dobrze, ponoć, wpływa na nerwy.😀😎

Trzy dowcipy.

Zachęcony pozytywnym oddźwiękiem po historyjce z karniszem postanowiłem ponownie zabić zasłyszanymi żartami.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Pewnego dnia zostałam zaproszona na wyjście z koleżankami. Obiecałam mężowi, że będę w domu o północy.

Godziny mijały i nagle okazało się, że jest 3 w nocy. Trochę wypita ruszyłam do domu. Gdy tylko weszłam do środka zegar z kukułką zaczął wybijać godzinę. Zakukał 3 razy. Zorientowałam się, że mój mąż pewnie się obudzi, więc zakukałam jeszcze 9 razy. Byłam z siebie bardzo duma, że wpadłam na tak genialny pomysł. Mimo iż byłam totalnie nawalona, potrafiłam dojść do tego, że 3 kuknięcia plus 9 kuknięć równa się 12 – północ!

Następnego ranka mąż spytał się, o której wróciłam. Powiedziałam, że o północy. Nie wydawał się być zdenerwowany. Pomyślałam, że mi się upiekło. Wtedy jednak powiedział:

– „Potrzebujemy nowego zegara”.

Gdy zapytałam dlaczego, stwierdził:

Widzisz, dziś w nocy, kukułka zakukała 3 razy, potem – nie wiem jak to zrobiła – krzyknęła ‚O kurwa!’ Znów zakukała 4 razy, zwymiotowała w korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłogę ze śmiechu. Kuknęła jeszcze raz, nadepnęła na kota i rozwaliła stolik w salonie. A potem, powaliła się koło mnie i kukając ostatni raz – puściła głośnego bąka i szybko zaczęła chrapać…”

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Wnuczek na stole w pokoju zostawi buteleczkę z pigułkami LSD.

Gdy wrócił do domu buteleczka zniknęła. Spytał babci czy jej nie widziała.

Na to babcia z miną mocno spiętą i oczami rozbieganymi i z miotłą w rękach

A co ty mi zawracasz głowę jakimiś pigułkami kiedy po mojej kuchni smok szaleje.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Pytanie do nauczycieli: po czym się drapiecie.

Prawidłowa odpowiedź

Nauczycielki po przerwie

Nauczyciele po dzwonku.