No to pośmiejmy się…

Po tym niezbyt sympatycznym wpisie, wracam tam gdzie czuję się najlepiej czyli w krainę uśmiechu, śmiechu, płaczu ze śmiechu. Bo przecież, jak powiadają śmiech to zdrowie.

 

Mąż i żona jadą przez wieś samochodem.

Nie odzywają się do siebie – bo własnie się pokłócili.

Nagle żona spostrzega stadko świń i pyta złośliwie męża:

-Twoja rodzina?

-Tak, teściowie!

 

Pewnego wieczoru uznany chirurg odpoczywał na sofie po powrocie z pracy.

Kiedy oglądał wiadomości, zadzwonił telefon.

Doktor spokojnie podniósł słuchawkę i usłyszał znajomy głos kolegi.

– Potrzebujemy czwartego do brydża – mówi kumpel.

– Zaraz będę – wyszeptał lekarz.

Kiedy zakładał kurtkę, żona nie lubiąca byś sama w domu zapytała:

– Czy to coś poważnego?

O, tak – odrzekł z poważną miną – jest tam już trzech lekarzy!…

 

Szpital, sala operacyjna, operacja prostaty.

-Doktor Mówi:

— Siostro, proszę poprawić penisa.

-…….

— Tak… bardzo dobrze…

-a teraz to samo pacjentowi…

 

Córka przyprowadza matkę do lekarza:

– Proszę – niech panienka się całkiem rozbierze

– Panie doktorze, ale to moja mama jest chora

– Aha, to niech starsza pani wystawi  język…

 

U lekarza:
– Pali pan?

– Nie.

– Pije pan?
– Też nie!

– Co się pan tak cieszy… I tak coś  znajdę..

 

Pacjent ustala szczegóły dotyczące operacji:

– A ile będzie kosztować narkoza? – pyta.

– 1200 złotych – odpowiada anestezjolog.

– 1200 złotych za to, żeby mi się film urwał? Trochę za drogo, nie sądzi pan?

– Nie. Urwany film dostaje pan gratis.

Opłata jest za to, żeby znowu zaczął się wyświetlać…

 

Babcia przychodzi do urzędu skarbowego. Urzędniczka sprawdza dokumenty i mówi:
– Brakuje pani podpisu.
– Ale jak mam się podpisać? – pyta starsza pani.
– No, tak jak zazwyczaj się pani podpisuje.
Starsza pani wzięła długopis i napisała:
„Całuję Was mocno, babcia Aniela”

 

– Przepiszę pani tabletki – mówi lekarz do pacjentki z olbrzymią nadwagą.
– Dobrze, panie doktorze. Jak często mam je zażywać?
– Nikt ich pani nie każe zażywać.
Proszę je rozsypywać na podłogę trzy razy dziennie
i podnosić po jednej…

 

Późny wieczór. Nowakowie przyłapali nastoletniego syna, jak wymykał się z domu z wielką latarką w dłoni.

– Dokąd to?! – pytają.
– Na randkę – przyznał syn.
– Ha! Jak ja chodziłem w twoim wieku na randki, to nie potrzebowałem
latarki – zakpił ojciec.

– No i popatrz na co trafiłeś…

 

Odbywa się konsylium lekarzy nad pacjentem.
– To grypa.
– Ależ skąd, to żółtaczka!
– Jaka żółtaczka, to gruźlica!
Po chwili:
– Panowie, spokojnie, nie kłóćmy się – jak umrze, sekcja zwłok wykaże      kto z nas – miał rację…

 

O, cześć. Byłeś u tego psychoanalityka?

– Byłem.

– No i co, nie moczysz się w nocy?

– Moczę. Ale teraz … jestem z tego dumny.

 

Znowu trochę humoru

Zwyczaj opalania się na plaży pochodzi z epoki brązu.

   ***

Jednym z nałogów szlacheckich w XVIII wieku było pijaństwo,

    któremu Krasicki poświęcił wiele czasu i wysiłku.

   ***

Dziadek był kawalerzystą, bo nie mógł znaleźć panny.

   ***

Wiersze, które pisała Konopnicka, przedstawiały obraz nędzy i rozpaczy.

   ***

Bogurodzica była napisana w języku polskim po łacinie.

   ***

Już przed ślubem Jagna miała liczne upadki moralne.

   ***

Straszne były te krzyżackie mordy.

   ***

Dzieci nie miały od dawna w ustach bochenka chleba.

   ***

Andrzej nie miał taty, więc zajmował się nim ojciec.

   ***

Bił swoją żonę, z którą miał dzieci przy pomocy sznurka.

   ***

Kolumb zobaczył u nagich Indian wisiorki ze szczerego złota.

   ***

Kochali się do utraty tchu, lecz bez wzajemności.

   ***

Chorym mówił miłe słówka, pocieszał ich tak, że nikt nie tracił nadziei, że umrze.

   ***

Lekarz przed operacją myje ręce i pielęgniarki.

   ***

Gramatycznie rzecz biorąc, dziewczyna ma inną końcówkę niż chłopiec.

   ***

Bakterie, które rozmnażają się przez kichanie, prowadzą tryb życia koczowniczy.

   ***

U żaby kończyny przednie są dłuższe niż krótsze.

   ***

Kijanka różni się od żaby tym, że nie jest do niej podobna.

   ***

Jeż i jaskółka to zwierzęta, które pomagają rolnikowi w zjadaniu robaków.

   ***

Potrzeby fizjologiczne u chorych w szpitalu załatwia salowa.

***

Była to wyspa położona z dala od morza.

   ***

Azja jest największym kontynentem na Ziemi, a nawet na świecie.

   ***

Okres baroku charakteryzował się tym, że wszystkie rzeźby były tłuste.

   ***

Gioconda z uśmiechem spoglądała na Leonarda, który ją wymalował po twarzy.

   ***

Michał Anioł rzeźbił ludzi nago.

Trochę humoru na weekend

Ostatnie humoreski z mjej poczty elektronicznej od znajomych przypadły do gustu. Skoro tak to znalazłem jeszcze parę dowcipasów ze szkolnych zeszytów.

Przez kilkadziesiąt lat Polska nie pokazywała się na mapie, bo była rozebrana.

     ***

Aleksander Wielki był dlatego sławny, bo założył wielkie reformy.

    ***

Działalność tajnych związków kończyła się ścinaniem członków.

    ***

Gaudenty wziął kropidło, zakropił mu oczy i członkiem uderzył w czoło.

    ***

Krzyżacy mordowali, palili i gwałcili starców, kobiety i dzieci.

    ***

Car, idąc do celu, opierał się na mordzie.

    ***

Emilia Plater była pułkownikiem o kobiecych piersiach widocznych spod munduru.

   ***

Kajetan Koźmian przez 25 lat gładził swój język.

   ***

Hanka i Wasylek kochali się tak bardzo, że ona się utopiła, a on umarł z głodu.

   ***

Jagna na szczęście nie była długo chora, wkrótce zmarła.

   ***

Liczne wypadki spowodowane są także przez dzieci. Te ostatnie powstają

     przez niedbalstwo, nieostrożność lub podczas zabawy. Chyba rodziców

   ***

Lis był chytry a pod spodem biały.

   ***

Krasicki zawsze wesoły i uśmiechnięty zmarł w roku 1801.

   ***

Na skutek żałoby swojej matki Iwona urodziła się 5 lat po śmierci ojca.

   ***

Obok grobów smutnych i zaniedbanych stały groby tętniące życiem.

   ***

Ludzie pierwotni mieli narządy z kamienia.

Na dobry miesiąca początek.

Angora na swoich łamach ma rubrykę zwaną humor z zeszytów.

W numerze 42 z 21 października ubiegłego roku ten humor był wyjątkowo zabawny. Oto parę uczniowskich przejęzyczeń.

 

Przed ganek zajechała golaska, z której wysiedli podróżni.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Pegazowi zanikły skrzydła w drodze ewolucji i stad mamy konie.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Sierotka Marysia służyła do spełniania życzeń gospodarza, a na swoje potrzeby miała tylko psa.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Cezary zupełnie sam wraz z tłumem ruszył na Belweder.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

U pasa Gerwazego wisiał kaktus.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Po bitwie na Polu Grunwaldzkim, zostało więcej nieboszczyków niż przyszło.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Po meczu Górnika z Legią najlepiej grała orkiestra strażacka.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Cel uświęca sierotki.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Rycerze urządzali teleturnieje

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Matejko namalował „Kościuszkę po Grunwaldem”.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Chłopi zrozumieli, że wielką kupą mogą wystraszyć żandarmów.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Miłość jest cnotą, której ofiarą padają przeważnie młodzi ludzie.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Chłopi maja dostatek, bo zjadają swoje jajka.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Kompozytor miał dużo pracy, ale dzieci mu przeszkadzały, więc je dalej dalej tworzył po nocach.

 

 

Humor z zeszytów. Angora nr. 42, 21 października 2018.

Na pokładzie samolotu cz. II

Celowo Opzycje 6.3 odpuściłem przy omówieniu nowości na rynku gier komputerowych. Po pierwsze wpis byłby zbyt długi, a po drugie Opozycja 6.3 załadowana na tym samym komputerze mogłaby doprowadzić do wybuchu twardego dysku i kompletnego zniszczenia naszej maszyny. No cóż aby poznać jeden i drugi zestaw trzeba mieć trochę więcej oprzyrządowania. Decyzja należy do indywidualnych graczy. Zarówno Rząd 1.5 jak i Opozycja 6.3 to gry absurdalno-paranoidalne. Aby wychwycić ów paranoidalny absurd trzeba mieć oba zestawy w posiadaniu. W przeciwnym wypadku możemy niespodziewanie znaleźć się w pozycji abstrakcyjnego zniewolenia spowodowanego ksenofobiczną reklamą o naturze wyświechtanych frazesów. Co to wszystko znaczy? Qu..a nie wiem.

Do rzeczy zatem. Opozycja 6.3 nie może być grana samodzielnie. Konieczne są dodatkowe tytuły. Spośród nich osobiście polecam Platformersi 4.9, Nowocześni 5.0, KOT 7.0, Wspólne Listy 3.1, Interpelacje 7.5, Hańba 6.6, Zdradzieckie Mordy 3.3, Gorszy Sort 2.9, Żal 8.2, Tęsknota 5.5, Przetrwać 4.6, Powroty 6.3

Już na pierwszy rzut oka widać, że cały zestaw został wymyślony przez analityka krytycznego wobec działań opozycji. To dla mnie bardzo ważne, bo po prawdzie opozycja nie ma zbyt wiele powodów do zadowolenia. Wręcz odwrotnie, jawi się jako formacja mocno skłócona, której bardziej chodzi o koryto niż o dobro czegoś co oni górnolotnie chcą nazywać ojczyzną.

Do rzeczy jednak.

Opozycja kiedyś rządziła, co opisałem w moim wpisie, do którego link poniżej. Zadufana w sobie, straciła kontakt z wyborcami bo bardziej była zainteresowana dożynaniem watah i spotkaniami w knajpach, gdzie usłużny kelner serwował jej ośmiorniczki z mikrofonem. Dodatkowo ich lider dał nogę do Brukseli i zostali sami, sponiewierani taśmami.

Teraz próbują się odkuć. O tym właśnie mówią Platformersi 4.9 i Nowocześni 5.0. Odstawieni od koryta dużo paplają o wspólnym interesie. Gry są tak skonstruowane, że nawet na pierwszy rzut oka widać, że to ich gadanie to takie po próżnicy. Buntują się w trakcie posiedzeń parlamentu wnosząc swoje interpelacje ( patrz Interpelacje 7.5 ), wykrzykują hańba ( patrz Hańba 6.6), lecz nic z tego nie wynika bo za zamkniętymi drzwiami sobie sami pokazują środkowy palec. Widać w tych grach sporo smutku dewelopera, który nijak nie potrafił znaleźć optymizmu. Stąd odbywa się to wszystko w ponurej atmosferze czarnego humoru. W tej tonacji jest też KOT 7.0, który zdawał się rodzic nadzieje lecz szybko przestał szczekać, zmieniając się w miauczącego kota.

Trochę nadziei wnoszą gry Zdradzieckie Mordy 3.3 i Gorszy Sort 2.9. Dzięki nieokrzesanemu Belfegorowi z gier prorządowych, który tymi określeniami zwrócił się do opozycji, nagle okazało się, że sporo osób spośród ludu poczuło się dotkniętymi i wstąpiło w szeregi albo jednych,albo drugich. Opozycja początkowo na tej fali ogłosiła Wspólne Listy 3.1. Szybko jednak okazało,się, jak bardzo różnią się w definicji wspólne. Przechlapali zatem swój czas jak Benek z Autobigrafii i teraz trawią ich żale, tęsknota i chęć przetrwania o czym traktują gry o tychże tytułach.

Ale oto nadchodzi zbawca. W Powrotach 6.3 ponownie pojawia się gość, który przeniósł się kiedyś do Brukseli. Ma spore poparcie ale i mnóstwo wrogów. Czy zjedna opozycję? Tu gra kończy się znakiem zapytania.

Streściłem tu trochę rozwój wydarzeń ale to tylko z powodu wielokrotnego rozgrywania wszystkich niewiadomych, które doprowadziły mnie do optymalnych wyników. To wcale nie znaczy, że ktoś inny nie osiągnie lepszego rozwiązania.

Choć polecam ów zestaw to mój stosunek do niego jest psychodeliczny. Najlepiej mi się w to grało jak byłem najarany. A, że nie da się bez tego stanu rozgryźć kierunku, w którym podąża opozycja, proponuje zakup marychy, tam gdzie legalna lub chociaż jakiegoś dopalacza. Broń Boże nie wąchacie klejów. Już jeden się ich nawdychał i choć wciąż działa w parlamencie to rozum mu kompletnie odebrało.

https://widzianezekwadoru.wordpress.com/2014/08/01/gry-komputerowe-warto-wiedziec/

Na pokładzie samolotu cz.I

Światem rządzi moda. Co jeszcze dzisiaj było gorące jutro już zda się być przestarzałe i niegodne użytku. Potem sterta tych różności zalega szafy, pawlacze, garaże, piwnice i jeszcze inne komórki bo kto wie, moda jak kobieta jest kapryśna zmienia się i może wrócić w postaci retro. Tak jest ze wszystkim niemal może z wyjątkiem elektroniki bo w tej dziedzinie postępy wykluczają retro. Tak mi się wydaje.

W jednym z moich artykułów pisałem o grach komputerowych. Wyszły tamte z mody. Czas zatem przejrzeć rynek i wrócić do tematu. Ukazało się sporo nowych tytułów wartych polecenia. Oto one:

Nowy rząd 1.5 to kontynuacja gry pod tytułem Opozycja 1.4. Sporo w niej zabawnych momentów. W Nowym Rządzie 1.5 grający mają szanse sprawdzić co mówili będąc w opozycji i jak to się ma do tego gdy się rządzi. Efekt jest piorunujący bo kłamstwo goni kłamstwo. Twórca gry wykorzystał w niej efekt Pinokia, co daje zabawny obrazek długich nosów tych co zostali złapani na oszustwie. Sama gra byłaby nudna gdyby nie dodatkowe produkcje współpracujące z Rządem 1.5 na tej samej platformie. Proponuje zatem zakup Belfegor 1.8, Przybłęda 4.1, Trzy Beaty 7.3, Harnaś 4.4, Konie 2.2, Kornik 1.7, Polowanie 3.1, Antosiaki 8.0, Purpuraci 5.5, Ustawy 3.7, Długopis 2.5, Nagrody 3.9, Żarcie 3.5, Debata i Głosowanie 8.7. Miska Ryżu 3.4.

Po kolei zatem. Belfegor 1.8 to opowieść o cichociemnym, który rządząc chowa się za plecami innych. Gość jest generalnie tchórzowaty. Ma on zdolności hipnotyczne, toteż opętał całkiem niezła gromadę a ta wdarła się do Rządu 1.5 i stara się omamić resztę ludu. Kosmiczne sceny, niezłe dialogi, katastrofalny efekt końcowy. W Przybłęda 4.1 grający jest prawnikiem, który niewiele się na tym zna. Musi zatem kombinować jak tu się utrzymać na powierzchni. I tu jest właśnie moment gdzie gra nachodzi się z Rządem 1.5. Oto bowiem nasz prawnik łapie kontakt z szychą z tej gry, który notabene jest Harnasiem z produkcji Harnaś 4.4. Ów kontakt ma plecy u cichociemnego z Belfegora 1.8. Wszyscy się go boją, on bowiem wystraszył kiedyś cały Luwr. Akcja rozgrywa się na ul. Nowowiejskiej w stolicy. Obłędne dialogi, których nie będę zdradzał, pomiędzy Harnasiem i Belfegorem. Dochodzą jednak do porozumienia i prawnik Przybłęda staje się prezesem Trybunału. Opisałem to w skrócie jednak „momenty” w tej grze są całkiem niezłe.

W Trzy Beaty 7.3 jest sporo efektów humorystycznych. Akcja toczy się w Albatrosie. Tysiące Beat zjeżdża się do niego bo Belfegor ogłosił, że potrzebuje trzy kobitki do roboty. Płaca całkiem, całkiem, odpowiedzialność żadna. Trzeba tylko umieć mleć ozorem. I tu przychodzi z pomocą gra Antosiaki 8.0. W niej wyruszamy w kraj z pewnym Antonim. Ten zaś jako znany hipnotyzer wprowadza lud w pewien rodzaj narkotycznego transu. Dzięki temu poparcie ludu jest zapewnione co widać w kolejnych grach Konie 2.2, Kornik 1.7, Polowanie 3.1. W skrócie w tych produkcjach chodzi tu o danie swoim wyborcom odrobiny zabawy. I tak udostępnia się im konie do polowania na korniki i nie tylko. Jaja jak berety. Jeźdźcy niczym kawaleria tną wszystko co popadnie ku swojej uciesze a rząd zbiera kolejne punkty. Dzięki temu jedna z Beat może dymać lud ukazując rządowe sukcesy, za które należą się nagrody z Nagród 3.9, które ona opanowała. Druga z Beat zasadziła się w Ustawach 3.7 i te, które jej nie pasują sru do kosza. Niezła komedia. Trzecia z Beat ściemnia lud za pomocą mikrofonu, który jej dali w wieczyste posiadanie. Pomagają jej w tym gra Purpuraci 5.5, i Długopis 2.5. W pierwszej grupa popleczników rządu przebrana na purpurowo straszy lud, rzucając nań różne klątwy. To daje możliwość do szybkiego uchwalania przepisów zwanych ustawami w zabawie Ustawy 3.7, które dzięki prezydentowi z Długopis 2.5 zostają podpisane o północy gdy wszyscy śpią. Nad ranem nawet ów prezydent już nie wie co podpisał. Jego wyrzuty koją jednak Nagrody 3.9, które ponownie pojawiają się do dyspozycji tym razem gościa z długopisem. No tutaj wszyscy uczestniczy gier zostają docenieni za swoją ciężką prace skromnymi dodatkami do swoich żałosnych pensji. Ostatnie trzy gry czyli Żarcie 3.5, Debata i Głosowanie 8.7 oraz Miska ryżu 3.4 mają miejsce w parlamencie. Cała gama wystąpień ludzi rządu i opozycji. Niektórym debata umyka bo zajęci są konsumpcją. W sumie to bez znaczenia bo mając większość, rząd glosuje jak mu Belfegor każe. Ale ilość interpelacji opozycji, wystąpień partyjniaków niezależnych przyprawia o zawroty głowy. W tym obżarstwie w trakcie głosowania, rozbawiony lud nawet nie zauważył ustawy o misce ryżu na mieszkańca. Producenci podobno przygotowują kolejną grę pod tytułem Przebudzenie 7.7. Narazie nie przeszła cenzury.

Jak sami widzicie wszystko układa się w logiczną całość. Opisałem tu tylko parę możliwości spośród wielu oferowanych przez producenta. Prawdę mówiąc ilość nieprawdopodobnych połączeń jest nieobliczalna. Efekty humorystyczne dają poczucie świeżości dzięki czemu grający nie czują się zmęczeni.

Producent postanowił docenić tych graczy, którzy chcieliby być posiadaczami całego zastawu oferując zniżkę dochodzącą nawet do 75% oryginalnej ceny.

Nic tylko grać. Przyjemnej zabawy.

A dlaczego na pokładzie samolotu? Ano wpadło mi to do głowy podczas lotu.

W następnym odcinku opiszę zestaw Opozycja 6.3.

Blond czupryna.

Nie wiem dokładnie jaka jest geneza dowcipów o blondynkach. Nie wiem dlaczego niby mają być głupsze od kobiet o innym kolorze włosów. Nigdy nie gustowałem specjalnie w blondynkach, choć skłamałbym, że nigdy żadna nie zrobiła na mnie wrażenia.

Dawno temu pracowałem z jedna taką. Rzeczywiście warunki miała jak na mój gust niezłe i jak to mówią chłopy grzechu warta była. Mężczyźni, wbrew obiegowym wyobrażeniom też maja swoje zasady. Kiedyś rozwiązywaliśmy krzyżówkę. Siedzieliśmy przy stole z ową atrakcyjną blondynką. Ona czytała hasła a my asystowaliśmy, w sile trzech chłopa, z odpowiedziami. Rasa psa, takie była pytanie, pierwsza litera o. Nie czekając na nasze podpowiedzi, koleżanka pospieszyła ze swoją. Ogier walnęła z grubej rury. Nie pamietam czy pasowało czy też nie, dość powiedzieć, że jeden z nas tylko warknął, że trzech siedzi przed nią. Niespecjalnie się speszyła, tkwiąc w przekonaniu, że ogiery między psami też się trafiają.

To tyle z moich personalnych przeżyć z tym kobiecym kolorem włosów. Nigdy potem nie miałem przyjemności z kimś o równie wybujałej wyobraźni choć poznałem jeszcze parę atrakcyjnych pań w kolorze blond.

Jeszce do wczoraj to pytanie o złą sławę blondynek mogło mnie zastanawiać. Wczoraj jednak nastąpił ten punk przełomowy. Przepraszam z góry wszystkie panie blondynki ale gdy zobaczyłem w internecie zdjęcie nabuzowanego prezesa NBP w towarzystwie swoich asystentek to nagle mnie oświeciło. Choć nie wiem co one tam mają pod sufitem, to jednak na czole miały wytatuowany znak PLN, sprawiając wrażenie, że mało je obchodzi co i kto sobie o nich pomyśli. Wyglądały one na owym zdjęciu wyjątkowo tępo, przy czym muszę zaznaczyć, że jeśli ten głupek sprawujący funkcje prezesa myślał, że wyglada jak macho, to mu się już całkiem w głowie zaczadziło. Żałosny prostak bez odrobiny dobrego smaku w towarzystwie równie żałosnych kreatur a wszystkim im, sądząc po zdjęciu, atrybut myślenia zjechał windą w okolice krocza.

Żal mi inteligentnych kobiet z czupryną blond, to zdjęcie było jednak mocno żenujące.

Kończąc, dodam zatem dowcip, który umieściła na swoim blogu anglojęzyczna internautka.

Pewna blondynka nie mogła zajść w ciążę. Wreszcie udało się. Z wielką radością oznajmiła to swojej przyjaciółce. Ta jej serdecznie pogratulowała. Blondynka dodała, że będzie miała bliźniaki. To trochę zaskoczyło jej koleżankę bo to przecież był początek ciąży. Skąd wiesz? Zapytała zatem. Na to blondynka: w zestawie ciążowym była dwa wskaźniki, oba wykazały, że jestem w ciąży.

Ostrożnie panie prezes bo może się okazać, że z tego asystowania będą czworaczki. I idę o zakład, że w to uwierzysz bo wyglądasz nad wyraz jak szejk tyle, że nie tym arabski jeno z owoców w blenderze zrobiony.

Wrześniowi komedianci spis alfabetyczny

 Szczyt arogancji – Stefan Niesiołowski, pan Stefan pod względem braku kultury osobistej może i śmiało rywalizuje z samym prezesem opozycyjnej partii. Zarówno pan Kaczyński jak i pan Niesiołowski nie uznają i nie mają za grosz respektu dla opozycyjnych partii. Sposób w jaki pan Stefan wyraża się o Andrzeju Dudzie naszym aktualnym prezydencie jest w swoim chamstwie zbliżony do tonu pana Kaczyńskiego względem prezydenta Komorowskiego. A przecież można mieć cięty język i robić to w sposób kulturalny.
Szczyt bezmyślności – Ewa Kopacz, nasza pani premier już niemal brzytwy się chwyta żeby odwrocić sondażowy trend. Umieszczenie panów Napieralskiego i Dorna na listach wyborczych graniczy z kompletnym brakiem wyobraźni i napewno wpłynie bardziej niekorzystnie na notowania platformersów niż przyniesie jakiś pozytywny efekt. Sprane nazwiska kojarzące się z bylejakością, pani Ewo czas dać szanse młodym chcącym coś zrobić a nie starym wyjadaczom bez żadnych sukcesów. Do kompletu brakuje pani jeszcze Adama Hofmana i staniecie się kompletnym pośmiewiskiem.
Szczyt czerwieni – Beata Szydło, po kompromitacyjnej frekwencji w czasie referendum pani Beata z dumą ogłosiła, że platformersi dostali czerwoną kartkę od społeczeństwa. No i po co się w ogóle odzywać pani Beato, gdyby nie głupota senatu, który nie zezwolił wam na to wasze równie durne referendum to i wy byście dostali czerwona kartkę. Ciekawy tylko jestem co miałaby pani wtedy do powiedzenia i jaką kartkę by sobie przyznała. Nigdy się tego nie dowiemy bo senat zrobił dokładnie to czego oczekiwaliście.
Szczyt dwulicowości – Ludwik Dorn, nie nadaremno inicjały pana Ludwika to DL co w wolnym tłumaczeniu oznacza dwulicowość. Znany jako trzeci bliźniak i oddany sojusznik Kaczyńskich pan Ludwik odepchnięty przez swoich kolegów i prezesa, niemając szans na kandydowanie do sejmu przeflancowal się do platformersów. Jeszcze pare miesięcy temu pan Ludwik odgrażał się, że kończy karierę polityczną. Zreflektował się chłopisko jednak bo przecież jest jeszcze tyle do zrobienia dla ojczyzny to znaczy zarobienia na ojczyźnie a przy tym nie trzeba się narobić. No i jak tu odmówić. Pozostaje tylko zaufać wyborcom, że pokażą gdzie jest miejsce naszego oddanego pracy dla ojczyzny pana Ludwika.
Szczyt exodusu – Donald Tusk, pan przewodniczący parlamentu europejskiego czy jak go tam zwał przestraszył się napływem uchodźców do Europy i postanowił zwołać zebranie nadzwyczajne aby jakoś temu zaradzić. Istnieje bowiem obawa, że unia może tego najazdu nie wytrzymać i się rozpadnie. No i wtedy nastąpi exodus ten, którego najbardziej obawia się pan Tusk czyli urzędników z Brukseli a byłoby szkoda tych ciepłych posadek no i co wtedy nasz biedny przewodniczący zrobiłby z tą sorry Bieńkowską, która pracy poniżej sześciu patoli nie ma zamiaru się chwytać. Ot i ciężki orzech do zgryzienia.
Szczyt frustracji – proboszcz parafii Baszków dowiedziawszy się o odwołaniu z parafii i przenosinach postanowił sobie odbić i zabezpieczyć swoją niepewną przyszłość wyprzedając majątek baszkowskiej parafii w internecie. Sprzedawał bidula co się dało włącznie z parafialnymi gruntami. Chłopisko chciał doinwestować swoją emeryturę w drugim filarze, niestety parafianie nic z tego nie zrozumieli. Po tylu latach posługi taka niewdzięczność i jak tu teraz żyć.
Szczyt głupoty – senatorowie Platformy, z punktu widzenia oszczędności stanęli na wysokości zadania i skończyli głupotę pod nazwą jeszcze jedno referendum. Niestety społeczny odczyt zafundowany ludziom przez prawych i sprawiedliwych odbije im się czkawką. Referendum pana Dudy nie miało najmniejszego sensu bo to był jego program wyborczy, który zrobił z niego prezydenta. Prawi i sprawiedliwi wiedzieli, że Platforma w swojej niechęci do nich odrzuci projekt referendum dając im w ten sposób jeszcze jeden argument do ręki jak to Platforma nie słucha społeczeństwa. A zatem było dać im to referendum chociażby z ciekawości jaką kartkę przyzna sobie Szydłowa. Za późno jednak i tego się nigdy nie dowiemy, za to o antyspołecznej polityce Platformy będzie teraz co niemiara.
Szczyt hańby – Andrzej Duda, miałem nadzieje, ze pan Andrzej wzniesie się ponad podziałami i będzie robił wszystko aby reprezentować wszystkich Polaków. Nie mam już złudzeń w tym zakresie. Jego wystąpienie w Niemczech i żałosne oskarżanie polskiego rządu o niesprawiedliwy podział majątku oraz zniechęcanie młodych Polaków przebywających na emigracji do powrotu do kraju zakrawa na brak szacunku do własnego kraju a to już jest hańba. Prezydent to pierwszy obywatel kraju i powinien go godnie reprezentować na całym świecie. Sprawy wewnętrzne załatwia się w domu bo wyciąganie ich na zewnątrz minimalizuje nasze osiągnięcia i nie stawia naszego kraju w pozytywnym świetle, zwłaszcza gdy robi to pierwszy obywatel kraju.
Szczyt indolencji – piłkarze Gibraltaru, stworzyli sobie kilka stuprocentowych sytuacji do zdobycia gola, z których ci amatorzy wykorzystali tylko jedną. Pare razy kompletnie ośmieszyli naszą obronę co nie wystawi jej najlepszego świadectwa. Jeśli nasza obrona tak zagra ze Szkocją i Irlandią to strach będzie te mecze oglądać.
Szczyt jątrzenia – Kaja Godek, surowa pani przeciwniczka aborcji i in vitro porównała nasz system prawny w tym zakresie do gorszego niż za czasów hitleryzmu. Całą wiedzę na temat wojny i hitleryzmu pani nawiedzona orędowniczka życia poczętego zaczerpnęła z pełnego grozy i przesiąkniętego aborcją serialu pt „Czterej pancerni i pies” i to już wystarczyło aby dojść do konkretnych wniosków. I tu właśnie różnimy się w ocenie tego filmu bo ja widziałem, że Janek I Maruśka stosowali antykoncepcję. Może zatem by tak profilaktycznie rzec coś na ten temat a gwarantuję, że i aborcji wtedy będzie mniej.
Szczyt kastracji – Grzegorz Napieralski, były szef Sojuszu Lewicy wykastrował się ze swoich lewicowych poglądów tylko po to aby dalej móc służyć ojczyźnie i przeflancował się do partii platformersów gdzie zajmie poczesne miejsce w tak zwanym skrzydle odrzutów nigdzie nie chcianych i przygarniętych z litości. Podobnie jak pan Ludwik tak i pan Grzegorz robi to tylko i wyłącznie kierując się dobrem ojczyzny. Poświęcenie godne podziwu, wykastrować się dla dobra kraju. Mam nadzieję, że wyborcy to docenią.
Szczyt luksusu – Piotr Duda, szef związków zawodowych, które odwołują się do imienia Solidarności, po ciężkiej walce o prawa pracownicze lubi sobie godnie odpocząć. Nie przeszkadza mu rownież fakt, że w jego organizacji pracują ludzie na umowach śmieciowych. Wszystko to odkrył niezastąpiony Newsweek za co został zwyzywany od najgorszych a pan Duda zapowiedział pozwanie do sądu brukowca pana Lisa. Jakoś póki co się z tym ociąga bo przecież szlag wie co te cholerne pismaki mogą na niego jeszcze mieć. Typowe dla ludzi wyznających podwójne standardy.
Szczyt łajdactwa – Zbigniew Ziobro, nasz były specjalista od sprawiedliwości nie chce w Polsce uchodźców. Wytyka przy tym rządowi brak zainteresowania biedą rodaków. Wyjątkowe łajdactwo pana Ziobry polega na tym, że wygodnie zapomniał o czasach kiedy to on i jego partyjni kolesie byli przy władzy i miast walczyć z biedą ganiali z mikrofonami podsłuchując swoich koalicjantów. Gdzie pan byłeś panie Ziobro wtedy? Coś pan zrobił dla ludzi wyrzucanych na bruk za parę złotych długów? Spójrz pan wreszcie w lustro bo co tam pan powinien zobaczyć jest przerażajace.
Szczyt maskarady – nowojorska policja, niezmordowani policjanci z miasta Nowy Jork wykryli powalającą maskaradę i na oczach przechodniów obezwładnili i skuli w kajdanki poszukiwanego listem gończym przestępcę. W swoim świętym przekonaniu, że namierzyli bandytę nie przyszło im do głowy aby gościa najpierw wylegitymować. Jakież było ich zdziwienie kiedy okazało się, że ów bandyta to znany amerykański tenisista Jeff Blake. Żeby chociaż biedaczysko przebrał się za owego gangstera no to jeszcze można by się nie dziwić policjantom. No i w ten oto sposób okazało się, że wystarczy być podobnym do jakiegoś oprycha i zanim się zorientujesz już się człowiek zapoznaje z glebą. Policja na całym świecie taka sama.
Szczyt normalności – Jarosław Kaczyński, po przyznaniu mu nagrody człowieka roku pan prezes raczył był zauważyć, że to świadczy o tęsknocie ludzi za normalnością. Święta matko co to szanowny pan prezes ma na myśli? Czyżby w jego encyklopedii słowo normalność oznaczało rządy jego partii z nim na czele? Ktoś kto uważa, że to były normalne czasy musi rownież uważać, że niszczenie kolegów z koalicji to też normalne, wszechobecne podsłuchiwanie wszystkich niewygodnych to też normalne. Teraz dopiero widzę jak bardzo źle rozumiałem słowo normalny, normalne. Na naukę nigdy nie jest za późno. Cieszę się jednak, że w nadchodzących anormalnych czasach będę z dala od tej tak zwanej normalności w wykonaniu pana prezesa.
Szczyt obłędu – Forum Ekonomiczne, odbyło się oni w mieście Krynica i tam nawiedzeni ekonomiści w celu zwrócenia na siebie uwagi postanowili przyznać komuś nagrodę człowieka roku. Padło na prezesa Kaczyńskiego zasłużonego w uprawianiu socjotechnicznej ekonomii, cokolwiek to oznacza. Prezes zwykle nie przyjmuje takich wyróżnień bo skromny, nie tylko z postury, to człowiek. Ranga nagrody nie pozwalała jednak na to. Tylko pogratulować Forum Ekonomicznemu wyboru, liczą pewnie że jak partia prezesa wkrótce przejmie władze to będą doradzać komuś z partii prezesa w dziedzinie ekonomii. Trochę mi żal tych obłąkańców bo powinni wiedzieć, że głównym ekonomistą prawych i sprawiedliwych jest sam prezes a w jego zastępstwie niezwykle doświadczony ekonomista wszechczasów Antoni Macierewicz. Idzie ku lepszemu.
Szczyt plotkarstwa – Danuta Hojarska, zatęskniła była posłanka za ulicą Wiejską i będzie startować w tegorocznych wyborach z ramienia formacji pierwszego plotkarza kraju niejakiego Stonogi. Nasłuchali się oboje taśm z podsłuchów polskiej awangardy politycznej, tak że dostrzegli w tym szansę dla siebie. Bredzą teraz na lewo i prawo jakie też to mają wiadomości w zanadrzu dotyczące rządzących. Póki co pani Danuta nie chce się wychylać bo sama może się doigrać. Dwukrotnie skazana prawomocnym wyrokiem sądu unikła odpowiedzialności bo wyroki warunkowo zawieszono. Za trzecim razem może kobicinie zabraknąć szczęścia zwłaszcza, że Stonoga to rownież więzienny bywalec. Ale poplotkować nigdy nie zaszkodzi a może i ktoś dzięki temu odda na zasłużoną dla praworządności panią Hojarską jakiś ważny głos.
Szczyt rechotu – Beata Kempa, w trakcie debaty w sejmie nad losem uchodźców syryjskich, którzy kojarzą się pani posłance z terrorystami z Al Quaidy aby spotęgować efekt swojego bzdurnego wystąpienia zaproponowała minutę ciszy dla ofiar ataku na World Trade Center. Postawiło to wszystkich w sytuacji bez wyjścia niczym przeciwników Dona Corleone gdy dawał im ofertę nie do odrzucenia. No i ucichł nasz sejm na całą minutę a mnie ogarnął pusty rechot. Ta minuta ciszy była bowiem najciekawszą częścią obrad.
Szczyt strachu – Prawo i Sprawiedliwość a właściwie MAJK-a czyli Macierewicz Antoni i Jarosław Kaczyński, głowni ideolodzy tej formacji, tak nastraszyli społeczeństwo, że każdy uchodźca to terrorysta, że blady strach padł na cały kraj. Już wkrótce po objęciu władzy w planie następnej pięciolatki uwzględniona zostanie budowa muru chińskiego dookoła Polski tak na wszelki wypadek. Przy okazji zmniejszy to bezrobocie a prezydent nasz będzie mógł wreszcie zachęcić ludzi do powrotu do kraju jako, że może nawet zabraknąć rąk do pracy. Jedyny problem jak nazwać ten mur. Ja osobiście proponuje na ten temat referendum.
Szczyt śmiechu – Bronisław Komorowski, w sobie tylko charakterystyczny sposób oświadczył, że wybory przegrał przez niejakiego Kukiza, który to odebrał mu wyborców w pierwszej turze. Panie Bronisławie toż wszyscy już wiedzą, że gdybyś pan nie był tak zadufany w sobie i sondażach i ruszył w Polskę miast płaszczyć siedzenie w swoim pałacu to może i byłbyś pan prezydentem do dzisiaj. Lenistwo pańskie to główny powód porażki a nie jakieś tam osoby trzecie.
Szczyt tumiwisizmu – Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych, pokazał polskiej Prokuraturze Generalnej gdzie ona mu wisi. Sami zatem musimy jako kraj tłumaczyć się z amerykańskich więzień dla terrorystów. Typowo amerykańska polityka czyli nabrudzić zabrać co swoje a resztą niech się martwią inni. Robią to od lat z konsekwencja godną podziwu. Wszyscy do już chyba widzą a jednak produkcja wazeliny dla mocarstwa z Ameryki Północnej ma się dobrze i to nie tylko w naszym kraju.
Szczyt uznania – Robert Lewandowski, strzelic pięć bramek w niespełna dziesięć minut i to w meczu o jakąś stawkę a nie towarzyskim zasługuje na uznanie. Nie jestem zwolennikiem sportowców bo uważam, że ich wynagrodzenia są niewspółmiernie wysokie w stosunku do ich wkładu w życie społeczeństwa ale zdaje się, że muszę się z tym pogodzić. Biorąc to pod uwagę mam nadzieje, że pan Robert zabłyśnie podobną skutecznością w zbliżających się meczach ze Szkocja i Irlandią.
Szczyt wyobraźni – Dariusz Joński, ogłosił, że z listy lewicy do polskiego parlamentu ma startować niejaki Riad Haidar. No i super mamy już Johna Godsona to i miejsce dla Riada Haidara się znajdzie. Oczekiwanie jednak, że cokolwiek lub ktokolwiek zmieni sposób myślenia prezesa na temat uchodźców graniczy ze szczytem fantastyki z krainy czarów i hektarów. Panie Darek nie tacy już próbowali zmienić prezesa najcześciej kończyli na wygnaniu z partii a potem popadli w zapomnienie. Proszę już na samym początku nie stawiać przed swoim kandydatem rzeczy niewykonalnych bo to żle wpływa na psychikę.
Szczyt zawodu – Paweł Kukiz, nie przypadł mi specjalnie do gustu ton wypowiedzi pana Pawła oskarżający Bronisława Komorowskiego o fiasko JOW referendum. Ludzie olali tą nagonkę bo generalnie żygać się już wszystkim chce na naszą politykę. Mnie jednak smuci to, że pan nie miał zastrzeżeń do pytań gdy te się pojawiły po raz pierwszy, jeśli się tak bardzo panu nie podobały trzeba było już wtedy zgłosić swoje z nimi problemy. Przydałoby się rownież trochę więcej zaangażowania to może i frekwencja byłaby lepsza a tak wyszło jak wyszło.
Szczyt żenady – Monika Olejnik, nie jest specjalnym zwolennikiem Andrzeja Dudy i nie będę ukrywał, że zawodzi on i moje oczekiwania zwłaszcza jeśli chodzi o bezstronność. Porównanie jednak prezydenta do norweskiego psychopaty to już gruba przesada. Wiem, że pani Olejnik usunęła to relatywnie szybko, niesmak jednak pozostał. Dziennikarze jak chyba żadna inna profesja korzystają z tak zwanej wolności słowa pełnymi garściami. Przydałoby się jednak trochę umiarkowania i samokrytyki.
Szczyt szczytów – Jan Tomasz Gross, kompletny imbecyl, który oskarża Polaków o większą ilość morderstw na Żydach niż mieliby tego dokonać hitlerowskie Niemcy. Trzeba być kompletnie niespełna rozumu aby stawiać takie tezy. Dziwi mnie, że znajdują się pisma publikujące takie badziewie. Pan Gross mówił coś na temat trzymania kupy, widocznie ma z tym poważny problem, co gorsza kupa zwana popularnie w Polsce gównem posiadła jego mózg.

Sierpniowe rodzynki czyli plusy i minusy miesiąca.

Szczyt alienacji – Jacek Majchrowski prezydent Krakowa powołał na stanowisko dyrektorskie faceta przeciwko, któremu toczy się 13 postepowań prokuratorskich. Pan prezydent uważał jednak, że należy się czternasta szansa. W tym swoim zacietrzewieniu w sprawie odwołania owego gościa trwał pomimo oburzenia mieszkańców Krakowa. Oburzenie owo miał jednym słowem w dupie. Kiedy jednak ludzie wyszli z inicjatywą referendum w sprawie odwołania pana prezydenta, przekonał się, że w tej swojej alienacji nie może dłużej trwać. Musiał owego podejrzanego o trzynaście przestępstw kolesia odwołać, bo koszula bliższa ciału. Przy okazji, dobra robota panie prezydencie, koleżanka z pańskiej partii pani Kopacz potrzebuje wlasnie takiej reklamy przed wyborami.
Szczyt bezczelności – Jan Tajster, on to jest ów wybraniec prezydenta Krakowa, który został powołany na stanowisko dyrektora Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie. Człowiek ten pomimo niezliczonej ilości postepowań prokuratorskich miał czelność ubiegać się o stanowisko dyrektora tego miejskiego przedsiębiorstwa. Podobno ma przydomek „niezatapialny” no i słusznie.
Szczyt cwaniactwa – Jarosław Kaczyński, dotarło do niego po wielu latach wreszcie, że jego czas się skończył. Chociaż dotarło to nie ma zamiaru się wycofywać. Póki co schował się za plecami Dudy i Szydło bo im mniej go ludzie widzą i słyszą tym większe szanse ma jego partia na wygranie wyborów. Wróci na scenę po wyborach.
Szczyt dbałości – Andrzej Biernat, były minister sportu po długotrwałej walce o umieszczenie go na listach wyborczych wreszcie zrezygnował. Oficjalna wersja to taka, że kierował się dbałością o swoją rodzinę oraz dobrem swojej partii. Gdyby te dwie rzeczy rzeczywiście leżały panu Biernatowi na sercu to zrezygnowałby już rok temu ale wtedy jeszcze jednak kariera i poczucie władzy a nie rodzina i partia bardziej przemawiały do pana Biernata.
Szczyt euforii – Bogdan Pęk, senator Prawa i Sprawiedliwości zasłabł był na korytarzu przysejmowego hotelu. Na tę okoliczność został obfotografowany. Utrzymuje, że nic nie pamięta tyle, że zasłabł i obudził się w swoim łóżku. Naogół tego typu przypadki kończą się w szpitalnym łóżku. Przyczyn zatem zasłabnięcia pana senatora należy upatrywać w euforii jaka ogarnęła PiS po zwycięstwie pana Dudy. Owa euforia źle się skończyła dla pana senatora bo egzekutywa jego partii zrobiła ciach, ciach i pana Bogdana nie ma już na listach wyborczych a szykuje się banicja z partii.
Szczyt folwarszczyzny – Grzegorz Birecki, senator PiS, założyciel i główny udziałowiec SKOK-ów, podobno majątkiem przekroczył majątek kas, postanowił zaSKOKczyć parlament i wkręcić do niego obok siebie jeszcze swojego brata i głównego ekonomistę SKOK – ów. Nie dał się jednak zaSKOKczyć pan prezes PiS i póki co odmówił poparcia bo sam nie jest do końca przekonany co do czystości SKOK-ów.
Szczyt gadulstwa  Antoni Macierewicz, odezwał się wreszcie partyjny policjant PiS-u z nosem, którego mógłby mu pozazdrościć niejeden pies policyjny. Pan Antoni wywąchał, że zlikwidowani przez niego funkcjonariusze WSI przeflancowali się do ABW. Popularna abwera zatrzęsła się ze strachu na myśl co to będzie jeśli PiS wygra wybory. Pan Antoni z werwą ruszy do jej likwidacji, chyba że nie zostanie wybrany do parlamentu co jest jednak mało prawdopodobne bo prezes da mu jedynkę w okręgu, w którym średnia IQ jest na pograniczu debilizmu i w ten sposob jakoś się go przepchnie.                                                                                                                                        Szczyt humoru – Stefan Niesiołowski, pan Stefan mówi, ze może współpracowac z prezydentem, to już kompletne jaja. Pan poseł jesli chodzi o jakąkolwiek współpracę z opozycją nie różni się niczym od Jarosława Kaczyńskiego, obaj panowie uznają rylko jeden typ prawdy, ich prawdy.No ale ofertą współpracy uśmiałem się serdecznie.
Szczyt inkwizycji – członkowie Episkopatu Polski, w swojej mądrości postanowili wytknąć palcem byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego, za podpisanie ustawy o in vitro. Ów akt świadczy o popełnieniu przez prezydenta grzechu z gatunku najcięższych co ma skutkować odmową udzielenia komunii panu prezydentowi gdyby miał zamiar takową przyjąć. Co innego pedofile, ci mogą liczyć na miłosierdzie wszechwiedzących dogmatykow z episkopatu. Komorowskiego najlepiej odrazu na stos i spalić żywcem i niech wreszcie ludzie wiedzą kto tu jest od stanowienia prawa.
Szczyt judzenia – Tadeusz Rydzyk, ojciec dyrektor jedynie słusznej stacji radiowej porównał a raczej przychylił się do porównania byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego do Hitlera. Judzenie swoich słuchaczy przeciwko wszystkim, którzy myślą inaczej niż jego czarna eminencja osiągnęło juz monstrualne rozmiary. Stosując tego typu porównania bliżej ojcu Tadeuszowi do diabła niż Komorowskiemu do Hitlera.
Szczyt kretynizmu – Komsomolskaja Prawda, to dziennikarskie badziewie ogłosiło, że malezyjskiego Boeninga zestrzelili CIA. Dysponują nawet jakimś nagraniami na tą okoliczność. Tylko kretyn mógł coś takiego wymyślić i opublikować. Skoro jednak mają w tej swojej redakcji departament dochodzeniowy to ja bym proponował przyjrzeć się Marsjanom, wyjątkowo niesympatyczna nacja co to nas Ziemian chce skłócić. A jesli szukacie komsomolcy reportera dochodzeniowego w Polsce to jest jeden taki specjalista od spraw pozaziemskich i niewyjaśnionych. Polecam współpracę z nim.
Szczyt lenistwa – prof. Katarzyna Kotulska -Jóźwiak, zastępca dyrektora Centrum Zdrowia Dziecka, pani profesor nie wyraziła zgody na leczenie marihuaną dziecka, któremu jedynie ta metoda pomaga, twierdząc, że nie ma wystarczającej ilości badań potwierdzających lecznicze właściwości marihuany. Pani profesor, cały cywilizowany świat już to stosuje. Gdzie pani była jak inni widzieli korzyści ze stosowania marihuany w lecznictwie. Może najwyższy czas przestać czytać Chazana i zając się czymś pożytecznym, proszę jednak nie przeszkadzać jak pani nie chce pomóc.
Szczyt łaknienia – Zbigniew Boniek, muszę walnąć się w klatę, że gdy wybrano pana Zbyszka na prezesa PZPN nie byłem tym faktem zachwycony. Udowodnił on jednak mi i podejrzewam, że wielu innym osobom, że jest bardzo dobrym organizatorem i kieruje naszą piłkę z podziwu godna konsekwencją i wizją co chyba każdy widzi. Bardzo ucieszyła mnie deklaracja pana Zbyszka, że łaknie pozycji w UEFA tak jak powrotu feudalizmu. Nie wielu wsród naszych polityków zrezygnowałoby z takiej możliwości. Pozostaje mi tylko wierzyć, że ten PZPN-owski beton doceni prace pana Zbyszka i bez większych podkopów wybierze go na drugą kadencję. Tylko czy to u nas możliwe.
Szczyt marnotrawstwa – Andrzej Duda, już trwoni pieniądze podatników. Ze względów prawnych nie mógł dodać dodatkowych pytań do wrześniowego referendum, wymyślił sobie zatem październikowe referendum. Nie rozumiem pytań tego referendum bo odpowiedzi są już znane, przecież dały mu zwycięstwo w kampanii wyborczej. Może nagle liczy, że ludzie chcą pracować dłużej? Mam zatem pomysł na listopadowe referendum. Trzy pytania, czy chcemy prezydenta, czy chcemy senatu, czy chcemy sejmu? Ale i tu odpowiedzi byłyby do przewidzenia.
Szczyt nepotyzmu – Bronisław Komorowski, panie Bronisławie awansować jakiegoś kleche ze stopnia porucznika do stopnia generała i przyznać najwyższe odznaczenie państwowe dila obcokrajowca właścicielowi Biedronki świadczy tylko o tym, że nie zasłużył pan rzeczywiście na drugą kadencje. Trzeba było z rozpędu awansować wszystkich żołnierzy do stopniów generalskich przynajmniej pod względem ilości generałów bylibyśmy najlepsi na świecie.
Szczyt oszustwa – Światowa Federacja Siatkówki, wygląda mi na to, że dobrze jest być albo Niemcem albo Rosjaninem w sporcie. W ubiegłym roku piłkarze ręczni Niemiec przegrali z nami w eliminacjach do mistrzostw świata i co, i znalazł się sposób aby mogli wystąpić. Siatkarze rosyjscy skompromitowali się w Lidze Światowej i mieli być zdegradowani do drugiej ligi i co, i nie zostaną zdegradowani, poprostu powiększy się ligę od przyszłego roku. Tak to można grać.
Szczyt pomieszania z poplątaniem – Stanisław Karczewski, panu szefowi sztabu wyborczego PiS-u całkiem się pomieszało, tyle że w tej partii to norma. Najpierw Legutko donosił na Tuska, teraz Karczewski donosi do prokuratury na rząd, że urządza sobie kampanie wyborczą za pieniądze podatników. Panie Stanisławie donoszenie było modne w poprzednim systemie teraz to obciach i kompromitacja ale jak już pan koniecznie musisz to proszę przy okazji donieść na słońce, które totalnie przegina z tymi temperaturami tego lata.
Szczyt rechotu – Tomasz Lis, pan Tomasz obwieścił wszem i wobec, że wraz ze zwycięstwem PiS-u w jesiennych wyborach parlamentarnych wróci Polska Ludowa. Nie wiem rechotać się z tego czy może zapłakać nad pana Tomka prymitywną niechęcią do tej partii. Mnie rownież przeraża prawdopodobne zwycięstwo PiS-u ale porównywanie ich to PRL to ubliżanie PRL-owi. W tamtej formacji udało nam się utrzymywać poprawne stosunki ze wszystkimi krajami. Pan Jarosław uznaje wyższość jedynie Stanów Zjednoczonych i za to one go mają w dupie. One rownież miały więcej szacunku do PRL-u. Wtedy mieliśmy więcej dumy, teraz robimy za ich sługusów. Pan Jarosław chciał być prezydentem, przegrał, został dzięki bratu premierem, też przegrał. Została ostatnia szansa. Wprowadzimy monarchię z wiadomym królem na czele.
Szczyt sukcesu – Polska piłka nożna, po raz pierwszy od pięciu lat będziemy mieli dwie drużyny w fazie grupowej ligi europejskiej. Ciągle nam daleko do czołowych drużyn klubowych ale widać choć troszeczkę poprawę. Jedna jaskółka wiosny nie czyni mam jednak nadzieje, że nasza piłka powoli wraca na swoje dobre miejsce.
Szczyt śmiechu – Tomasz Terlikowski, ten specjalista od szczepionek twierdzi, że zastrzyk przeciwko rakowi szyjki macicy powoduje rozwiązłość dziewczynek. Wygląd na to, że biedne dziewczyny zamiast dostawać lek przeciwdziałajacy chorobie, aplikowane są wiagrą. Brawo panie Tomaszu za rewelacyjne odkrycie z drugiej strony może to metoda na zwiększenie przyrostu naturalnego.
Szczyt tępoty – Donald Trump, republikański kandydat na prezydenta domaga się wydalenia imigrantów bez pozwolenia na pobyt na terytorium Stanów. Wspaniały pomysł ja bym jeszcze do tego dodał, żeby zabronić wszystkim bankrutom ubiegania się o stanowisko prezydenta Stanów. Wszyscy emigranci razem wzięci pewnie nie okradli tego kraju na tyle ile jeden poczwórny bankrut a teraz chce być prezydentem.
Szczyt uniesienia – Krystyna Pawłowska, poczuła się w trakcie zaprzysiężenie na prezydenta pana Andrzeja Dudy jak podczas pielgrzymek Jana Pawła II do Polski.
Następny krok pani Krystyny to apel o okrzykniecie naszego aktualnego świętym.
Simon Templer to on nie jest ale już Santo i to subito, czekamy na zawiązanie komitetu obywatelskiego pod pani przewodnictwem
Szczyt wstydu – rząd polski, wstyd na skalę światowa aby w kraju, który ominął rzekomo kryzys gospodarczy, w kraju który jest najlepiej rozwijającym się krajem postkomunistycznym, w kraju w którym ponad dziewięćdziesiąt procent społeczeństwa stanowią wyznawcy jedynie słusznej religii uciekinierzy z innego kraju nie mogli być nakarmieni i woleli zostać zabici u siebie niż umrzeć u nas z głodu to nawet wykracza poza kategorie wstydu.
Szczyt zawodu – Tomasz Wiktorowski, nie przepadam za panem Radwanskim, ojcem naszych gwiazd tenisa, niestety jednak muszę przyznać mu racje, że obecny trener Agniszki zaistniał dzięki pracy ojca z Agnieszką. Odkąd jednak ten reżim pracy narzucony córce przez ojca przestał być kontynuowany, Agnieszka stacza się po równi pochyłej w dół. Sadzę, że na początku była chęć pokazania ojcu, że można bez niego, teraz już nawet to nie jest w stanie zmotywować naszej gwiazdy. Ale po co pracować skoro występ w pierwszej rundzie gwarantuje zawodnikom zarobek o jakim zwykły zjadacz chleba może tylko pomarzyć nawet gdyby chciał na to pracować cały rok.
Szczyt żenady – Beata Szydło, pani Beata powoli pokazuje swoją prawdziwą stronę. Wie, że Platforma ma większość w Senacie i może zabić idee głupiego referendum. Schowała się zatem za obywatelami tego kraju udając, że to my domagamy się tego referendum. Szkoda, że pani Beata nie miała odwagi skrytykować swoich partyjnych kolesiów z Senatu za te że opuścili Senat na rozkaz Bonapartego przy głosowaniu nad referendum Komorowskiego. W partii prezesa wszyscy mają gęby pełne frazesów ale jak przyjdzie co do czego to prezes zawsze ma racje. Żałosna cała ta maskarada z byciem niezależnym, w PiS-ie nie ma takich polityków.
Szczyt szczytów – organizatorzy tenisowych turniejów wielkoszlemowych, ja doskonale rozumiem, że są tylko cztery takie turnieje i zarobki w nich muszą być najlepsze ale ten wyścig żeby każdego roku więcej i więcej graniczy z chorobą. A może zamiast płacić tyle tym którzy niewiele juz potrzebują przeznaczyć trochę pieniędzy na rozwój tenisa w krajach uboższych. Federer w trakcie swojej kariery zarobił niemal sto milionów dolarów, jakoś da sobie radę i nie umrze z głodu. To co się dzieje w sporcie jest poprostu chore.

O sowach, wronach i innych ptakach

Ostatnio sporo spaceruję po parkach, w których można natknąć się na naśladowców Japycza i jego paczki z Rancza o czym juz zresztą pisałem. Większość z nich to bardziej alkoholicy niż cokolwiek innego ale od czasu do czasu można uslyszeć dość śmiałe konwersacje. Podsłuchałem ostatnio, że najcześciej używanym przysłowiem stało się „wyszło szydło z worka”. Ciekawy zbiegł okoliczności z ostatnimi wydarzeniami w walce o stołek premiera. Ale nie o tym chciałem pisać. Otóż wlasnie tym przysłowiem rozpoczęli rozmowę goście którzy przysiedli się na sąsiedniej ławce w pewnym parku w pewnym mieście. A sprawa tyczyła się oczywiście ostatnich sensacji podsłuchowych. Jak każdy wie, te słynne już wydarzenia miały miejsce w restauracji o nazwie Sowa i Przyjaciele. Gdy jednak odwróci sie kolejność wyrazów to wychodzi z tego Przyjaciele i Sowa a skrót tej nazwy wskazuje głównego podejrzanego w całej tej farsie. Podobno nazwa Sowa i Przyjaciele to była dla zmylenia przeciwnika ale teraz to już nie ma kogo i po co zmylać tak więc knajpa ma wrócić do poprawnej pisowni zwłaszcza, że prezydent został juz wybrany a wybory te inne na jesieni to tylko formalność. Podobno nowa restauracja pod uaktualnioną nazwa nie będzie już ukrywać swojego przesłania i ma sie reklamować jako miejsce gdzie każdy może każdego posłuchać z pewnymi wyjątkami. Zgodnie z wiedzą jednego z dyskutantów knajpa ma oferować Profesjonalny i Specjalistyczny posłuch wysokiej jakości. Materiały z tak uzyskanej działalności będą Publikowane i Sprzedawane przez Pismaków i Stonogow, którzy juz dzisiaj wykazują olbrzymie zapotrzebowanie na tego typu rewelacje. Jesli sam zainteresowany nagraniem kogoś będzie chciał stać na boku, lokal zapewnia jeden z dwóch programów: Podsłuch i Skup albo Podsłuch i Sprzedaż wszystko oczywiście w Profesjonalnej i Specjalistycznej formie. Lokal prowadzi swoje usługi podobno tylko dla wtajemniczonych tyle, ze Polityczni Oszuści nie chcą już z tej knajpy korzystać. Wychodzi na to, że zwolennicy nowego prezydenta i pewnej siebie nowej pani premier będą zmuszeni podsłuchiwać się nawzajem, ale będą jaja.
Pan Sowa podobno jeszcze w latach osiemdziesiątych nazywał się Wrona. Jednak juz pod koniec tych lat zmienił nazwisko na Sowa powodowany przeczuciem, że nadchodzą złe czasy dla Wron. I miał racje, bo oto jak głosi wieść ławeczkowa zaraz po wyborach nowa koalicja z nową panią premier rusza na puszkowane wszystkich Wron. Nazwisko to ma jednoznaczne skojarzenia i trzeba koniecznie to wredne ptactwo wyplenić z naszego życia codziennego. Nawet jesli masz na imię Jarosław czy inny Andrzej nic ci nie pomoże. Kto żyw niech zmienia nazwisko póki jeszcze nie jest zapóźno. Podobno wstręt pana prezesa do tego ptaka bierze się z faktu, że nie został odosobniony w wiadomym okresie przez co uznano go za mało groźnego, no to on teraz pokaże jak bardzo się o nim mylili. Informacje o planach prezesa względem Wron rozpowszechniają oczywiście Polityczni Oszuści, którzy nawet uknuli hasło wyborcze, które ma przeciągnąć to czarne ptactwo na ich stronę. Brzmi ono „Żadna Wrona przy nas nie skona”. No będzie się działo, wybory czyli komedia z Wroną w tle. Aby do jesieni.