Zamieszanie w Kaczystanie

W Kaczystanie

Zamieszanie

Prezes kombinuje

Jak tu uratować szuje

Partii członek

Jak skowronek

Umiłował loty

Jak sam prezes koty

Zmoczył nimi dupę

Bo całą chałupę

Zabierał na trasę

Nie za swoją kasę

Władza deprawuje

I chamstwem skutkuje

Teraz mu wypada

By się wyspowiadać

Myślisz pewnie komu?

Prezesowi w domu!!

Suweren za głupi

I go łatwo kupić

Jak nie loty, to nagrody

Bez narodu zgody

Przyłapani, się kajają

Lecz kasiory nie oddają

By ugłaskać nację

Wymyślili więc donacje

Tym co władzę popierają,

Ich wyborców wspomagają

I tak się zamyka koło

Złodziej w kraju ma wesoło

Wspólną kasę okradają

Tylko swoim ją oddają

Lecz to jest wyborców wina,

Że ta farsa rodem z kina

Wielu wciąż nie brzydzi

Chociaż każdy widzi

Głosuj więc idioto

Na chciwca co złoto

Ze stołu zlizuje

A tobie funduje….miskę ryżu.

Wynik (Po)równania.

Prostytutka i Sutener

O jednym mówi się jako o najstarszym zawodzie świata. Jednak na dobrą sprawę obie profesje powstać musiały mniej więcej w tym samym czasie. Prostytutka bez opieki sutenera musiała mieć ciężkie życie. Klient trafiał się przecież różny, czasami skory do rękoczynów. Sutener zapewniał jej ochronę, dawał poczucie swego rodzaju bezpieczeństwa. Nie ma nic za darmo. W zamian za to pobierał haracz od panienki, od czasu do czasu w naturze. To ona jednak harowała na nich dwoje, zatrzymując sobie, w zależności od szczodrości opiekuna, marny procent ze swoich zarobków. Jedna dziewczyna do opieki to jednak żaden wielki dochód dla sutenera. Opiekował się zatem kilkoma panienkami ze wszystkich czerpiąc dochody dla siebie. Opieka nad paroma ulicznicami zaczęła jednak komplikować życie opiekunom. Wymyślili zatem, źe będą trzymać swoje dziewuszki w jednym miejscu. Tak mi się wydaje powstały właśnie burdele.

Początkowo to panie harowały a panowie odgrywali rolę opiekunów. Z czasem jednak i panowie zaczęli dawać ciała stając się męskimi prostytutkami a opiekę nad domem publicznym od czasu do czasu zaczęła sprawować dama zwana potocznie burdel mamą. Tak mniej więcej wyobrażam sobie ewolucję najstarszego zarodu świata.

Polityk i Społeczność

I gdy tak sobie myśle o relacji pomiędzy panną do towarzystwa o jej opiekunem to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że podobny związek przyczynowo-skutkowy ma miejsce między politykami i społeczeństwem. Tu rolę sutenera gra pan polityk, który swoimi decyzjami i działaniem zapewnia ludziskom bezpieczeństwo i pracę. Ludziska harują na tego gamonia za resztki z pańskiej tacy a on w zamian za ową opiekę pobiera od społeczeństwa podatki. Niby na potrzeby pracujących dla niego prostytutek, teraz politycznie poprawnie zwanych członkami społeczeństwa. Owi politycy potworzyli teraz partie na wzór domów publicznych, podzieli społeczeństwo na mniejsze społeczności, które zasuwają na utrzymanie owego politycznego burdelu. Każdy taki dom publiczny nazywa się dzisiaj okręgiem wyborczym, który wybiera niby swojego reprezentanta ale to taki pic na wodę, bo on reprezentuje albo swoje interesy, albo sieci burdeli o podobnym profilu. Tak powstał twór zwany dzisiaj franczyzą. Na jej czele stoi patron i satrapa, który kombinuje jak może aby dziwki z konkurencyjnych franczyzy przeszły do niego. Oferuje zatem lepsze warunki pracy, bardziej sprawiedliwy podział z nabijania swoich prostytutek w butelkę. Dla zapitalających od rana do wieczora panienek czy tez chłopców do towarzystwa, nawet pare groszy więcej wystarczy aby porzucili swojego patrona i poszli w diabły do konkurencyjnego satrapy. Toteż franczyzy walczą miedzy sobą na smierć i życie, nienawidząc się nawzajem bezgranicznie. Co jest oczywiście na rękę tym co trzymają kij w mrowisku kręcąc nim ku swemu zadowoleniu. Czyż nie mam racji?

Relacje jakie zachodzą miedzy prostytutką i sutenerem są wręcz uderzająco podobne do tych miedzy politykiem i społecznością. Nawet skrót wychodzi identyczny. Prostytutka i Sutener; Polityk i Społeczność. A jak do tego dołożymy Patrona i Satrapę to otrzymany wynik nazywa się pisowska Polska.