Doświadczenia z poprzednich wcieleń.

Czy wierzycie w reinkarnację? Sam mam w temacie mieszane uczucia. Jest jednak sporo przypadków, w których ludzie rozpoznają miejsca, w których pojawili się pierwszy raz, a jednak skądś je znają. To każe się nad tym zastanowić.

Mój holistyczny medyk sądzi, źe wiele naszych fobii wynika właśnie z poprzednich naszych wcieleń. Na przykład, moja małżonka boi się wody, nie umie pływać i zasadniczo topi się już na głębokości kolan. Nic takiego w jej aktualnym życiu się nie stało co mogłoby mieć tak drastyczny wpływ na jej stosunek do wody. Stąd zachodzi przypuszczenie, że tą fobie nosi w sobie z poprzednich swoich wcieleń.

Jedną z metod leczenia tego typu stanów jest odczytywanie przeżyć z poprzednich żyć. Są ludzie, którzy to potrafią robić. Są ludzie, którzy w to wierzą i są wreszcie tacy wśród nas, dla których to wierutna bujda.

Ja lubię eksperymentować, oczywiście na sobie. Do wszystkiego, w początkowej fazie mam stosunek obojętny. Dopiero zauważalny efekt w postaci poprawy, nie tyle zdrowia, co sposobu w jaki funkcjonuje, każe mi przemyśleć zasadność kontynuowania jakiejś metody. Przy czym musi to być coś co nie wymaga zbytniego wysiłku, bo z natury za nim nie przepadam.

Choroby immunologiczne to jedne z najbardziej trudnych do zdiagnozowania. Wymagają one spojrzenia na człowieka jako całość. Niestety w dobie specjalizacji, ciężko znaleźć takiego medyka. Holiści właśnie tak traktują swoich pacjentów.

Znając moje problemy Patrick, mój holistyk, zlecił mi przeprowadzenie zapoznania się z moimi przeszłymi wcieleniami. Znał kogoś kto to robi, a że ów człowiek wielokrotnie mu pomógł swoimi odczytami w procesie leczenia, to zalecał niemal każdemu konsultacje z nim.

Skoro już coś zacząłem to i skończyć trzeba było. Ze wszystkich jego rad ta przemawiała do mnie najmniej. Ale jak się powiedziało A to w konsekwencji trzeba i rzec i B. Tylko jak to zrobić skoro ja w Ekwadorze a specjalista w Kalifornii. Z pomocą przyszedł oczywiście Skype. Umówiliśmy się na konkretny dzień. Miałem do niego zadzwonić a on miał odczytać co to takiego kiedyś mnie dopadło, co do dziś nie pozostaje bez wpływu na moje funkcjonowanie. Zanim do naszego połączenia doszło, wcześniej spotkałem się ze swoją znajomą, która również poddała się tej terapii. Nie pamietam dokładnie co jej powiedział, dość powiedzieć, że w korelacji z jej aktualnym wcieleniem to wszystko miało sens.

Z niecierpliwością zatem czekałem na mój seans. Całość trwała około godziny. On miał w ręku jakąś różdżkę, którą cały czas machał. Przed sobą musiał mieć jakieś czytniki i co chwile sprawdzał co się na nich dzieje. Nie był zachwycony faktem, źe nic się na nich nie pojawiało, nic co mogłoby w jakiś sposób stać się przesłanka do moich aktualnych niedomagań. Aż nagle słyszę mówi: to ma sens. Już zacząłem się lekko przejmować, że być może to jest pierwsze moje wcielenie. Jednak nie. Otóż w osiemnastym wieku, jeśli dobrze pamietam, byłem jakimś wojownikiem. Widać służyłem w przegranej lub przegrywającej armii bo zdecydowałem się … wysadzić się w powietrze. Może byłem pierwszym terrorystą? Nie pamietam szczegółów. Jednak słuchając jego tłumaczeń, to co mówił miało sens. Po takim przeżyciu, organy wewnętrzne są kompletnie rozbite, co wpływa na ich funkcjonowanie albo raczej jego brak. Nie całkiem to wszystko do mnie przemówiło. Powiem jednak, że jako ktoś wierzący w reinkarnacje, w konsekwencji powinienem uznać, że to nie jest mój pierwszy raz na ziemi.

Żeby skończyć ten przydługi wpis, muszę powiedzieć, ze moja holistyczna terapia składała się z kilku różnych zaleceń. Co mi pomogło? Nie ma znaczenia. Efekt końcowy był jednak bardziej niż zadowalający. Niektóre z tych rzeczy wciąż stosuje, aczkolwiek stałem się wyznawcą powiedzenia „co ma być to będzie”, co z kolei nie nastraja mnie pilnowaniem siebie na każdym kroku. Jak mnie mocniej przyciśnie to się znowu wezmę za siebie.

Reklamy