Datki i zwierzęta z klatki

Nie bój się wolności ludu

To jeden z największych cudów

Jaki otrzymaliśmy ostatnio

By żyć w pokoju i dostatnio

Nie bądź jak ciemne masy,

Które wszystko zrobią dla kasy

Nawet swą wolność oddadzą

Serce i dusze sprzedadzą

Pieniądze nie trwają wiecznie

Niewolnictwo zaś bezsprzecznie

Czy znacie zoologiczne ogrody?

Tam miast na łonie przyrody

Żyją zwierzęta zniewolone

Swej wolności pozbawione

Latami tak były tresowane,

Źe nie potrafią już żyć same

Bo wolność jest umysłu stanem

I nie będziesz już swym panem

Gdy zdasz się na swego tresera

On w środkach nie będzie przebierał

Byś trwał w nieświadomości,

Że już nie żyjesz na wolności

Temu służą właśnie rządowe datki

Byś myślał żeś nie zwierz z klatki

Gdy tymczasem jesz z pańskiej ręki

Zawodząc, dzięki ci panie, dzięki

A gdy pan ów wszystkich nas zniewoli

Miską ryżu i szczyptą soli

Najeść nam się będzie kazał

I nie będzie wtedy zważał

Na nasze wolności pragnienie

Ono już tylko wspomnieniem

I archaicznym słowem

Co zaśmieca każdą głowę

W naszych umysłach pozostanie

Bo każde tak się kończy branie

Przywilejów od oszusta

Że gdy państwowa już jest pusta

Kasa, budżetem również zwana

To choć byś padał na kolana

Przed tym swoim panem

Teraz jesteś zwykłym chamem

Bo pan dając coś tobie

Przede wszystkim myśli o sobie

I gdy wolność mu swą sprzedawałeś

Niewolnikiem jego się stałeś

Na wzór znanego wszystkim jelenia

Któremu zakazano myślenia

Ślepa przyjaźń

Zastanawia mnie ostatnio czy jest na świecie drugi taki kraj jak Polska? Położony tak jak my. Skłócony wewnętrznie, niezrozumiały na zewnątrz. Kierowany przez ludzi bez wizji, którzy zawiązują nic nieznaczące przymierza.

Przejrzałem historie naszych wojen. Z kim myśmy się nie bili. Prowadziliśmy wojny z Prusami, Czechami, Rosją, Litwą, Mołdawią, Ukrainą. Najechali na nas Mongołowie, Tatarzy, Szwedzi, Niemcy, Rosja. Nasze granice zmieniały się częściej niż kobiety zmieniają bieliznę. Aż wreszcie całkiem zniknęliśmy z mapy.

Z kimkolwiek zawiązywaliśmy przymierza, odwracały się one przeciw nam. Ściągnęliśmy Krzyżaków, których przegoniono z Węgier i wkrótce stali się naszymi wrogami. Daliśmy im łupnia, co z tego, kiedy nie dokończyliśmy dzieła.

Ostatni nasz król rozdał nasze ziemie pomiędzy sąsiadów. Ponad sto lat nie istnieliśmy. Powróciliśmy na mapy w 1918 roku. Zaraz uwikłaliśmy się w wojnę z Rosją bolszewicką. Po drugiej stronie granicy rósł w siłę kolejny wróg. Anglia i Francja miały nam pomóc w przypadku agresji. Niewiele z tego wynikło. To my pomagaliśmy Anglikom w walce o Wielką Brytanię. Wystawiono nam za to rachunek za paliwo samolotowe.

Nikt nas nie słuchał na konferencjach pokojowych po II wojnie światowej i sprzedano nas naszemu wschodniemu bratu. Znowu zmienili nam granice za zgodą naszych sprzymierzeńców. Szczęście w nieszczęściu, nie staliśmy się kolejną republiką naszego zachłannego brata. Nasi sojusznicy jedynie co nam dali to Radio Ameryka i Wolna Europa, chyba w nadziei, że kiedyś się zbuntujemy i wrócimy na łono demokracji.

Jakby przewidzieli scenariusz przyszłości. Zbuntowaliśmy się we właściwym czasie i we właściwym momencie. Staliśmy się ponownie krajem wolnym. Historia jednak jak zwykle lubi się powtarzać. Zwycięstwo zawsze ma wielu ojców i wiele rąk chętnych do rządzenia. Zmieniały się te łapy na stanowiskach kierowniczych z szybkością samolotu odrzutowego. Inne idee, inne wizje, ciągłe kłótnie i znowu podzielono kraj i skłócono ludzi. Staliśmy się częścią Europy, tyle, że ona powoli ma nas dość. Znowu skłóceni wewnątrz i z sąsiadami, nie jesteśmy dla nikogo wiarygodnym partnerem.

Nasi politycy wpatrzeni jak w obrazek w Stany Zjednoczone ponownie zapomnieli o naszych priorytetach. Stosunek naszego Wielkiego Brata do nas nie ma nic wspólnego z partnerstwem. Stany traktują nas jak wasala i to tępego. Jeśli komuś marzy się bezwizowy wjazd za wielką wodę to chyba żyje w krainie czarów i hektarów. Aktualny włodarz kraju nad Potomakiem stawia nam same żądania. Włazimy mu bez wazeliny między pośladki. Takich durniów nie można traktować poważnie. Odnosi się więc do nas jak do poddanych bez prawa głosu. Poleźliśmy i uwikłaliśmy się w wojny dla tych miłośników pokoju i demokracji na świecie. Bezkrytycznie wykonujemy wszystkie amerykańskie zachcianki bo ktoś ubzdurał sobie, że to będzie nasza racja stanu.

I co? Prezydent USA nakazał nam zwrot mienia sprzed II Wojny Światowej. Niech sobie wydaje te swoje bzdurne polecenia jeśli dotyczą jego kraju. Decydować jednak o naszych stosunkach z innym krajem to wyraz wyjątkowej pogardy dla nas. Osobiście oczekiwałbym podobnej uchwały naszego rządu i domagania się zwrotu zrabowanego mienia Indianom. Tylko do tego trzeba mieć jaja.

No i znowu zostaliśmy sami. Cała nadzieja w San Escobar.

Freedom znaczy Wolność

Mamy jej coraz mniej. Wmawiają nam, że jest odwrotnie. To jednak kłamstwo. Nieco ponad rok temu napisałem notkę na temat wolności. Przed naszym świętem chciałbym ja przypomnieć.

Wolność to najgorętsze słowo w dzisiejszej przestrzeni publicznej. Gdzie są jej granice? Każdy chce mieć prawo by podejmować własne decyzje i jeśli są one bez szkody dla innych ludzi sądzę, że każdemu się to należy. Coraz cześciej odbiera nam się jednak możliwość decydowania o sobie, narzucając nam szereg nakazów i zakazów, wmawiając nam, że są one konieczne dla naszego dobra. Patrząc na tempo w jakim ogranicza się nasze swobody odnoszę wrażenie, że wkrótce będziemy mieli coraz mniej do powiedzenia na temat naszego własnego życia. Nie wiem czy ktoś to jeszcze zauważa? Spostrzegł to jednak Paul McCartney i swoim utworem Freedom zachęcił mnie do tego wpisu.

https://youtu.be/0xQ0y_R4asI

Bóg dał mi żyć

Bym wolnym mógł być

I żył wsród wolnych ludzi

Nie musiał się z nikim kłócić

To jest o wolność wołanie

I wolności się domaganie

Za wolność zginąć jest warto

By nas z niej nie obdarto

Nie dajmy jej odebrać sobie

Bez niej cieżko będzie mnie i tobie

Bo to jest nasze życie

To jest o wolność wołanie

I wolności się domaganie

Za wolność zginąć jest warto

By nas z niej nie obdarto

Moje tłumaczenie sporo odbiega od oryginału. Mam jednak nadzieje, że przekazuje najważniejszy jego sens. Wolność to nasze prawo, które otrzymaliśmy od stwórcy, który określił je jako wolna wola. Nie pozwólmy o tym nikomu zapomnieć.

Żyj po swojemu

Mówią mi ludzie

Że w psa mego budzie

Zachodzą niecności

Gdy suka w nim gości

Często więc słyszę

„Zakłóca mi ciszę

To psie ujadanie

Moj drogi panie”

Są też i tacy

Moi rodacy,

Którym przeszkadza,

Że pies mój zdradza

Każdą kochankę

I już nad rankiem

Wygląda nowej

Na wszystko gotowej

I jak wytłumaczyć

Co zew krwi znaczy

Tym co się brzydzą

I nim się wstydzą?

Co jest ciekawe

Najwięcej w tej sprawie

Się wypowiadają

Ci co nie mają

Ani rodziny,

Ani chłopaka, ani dziewczyny

Swe żądze hamując

Często chorują

Z nadmiaru cnoty

W szpony głupoty

Wpadają zatem

Wierzgając batem

Morały prawią

Swą czystość sławiąc

Lecz to jest bzdura

Bo matka natura

Się nie wstydziła

Gdy nas tworzyła

Czy człowiek, czy zwierze

Mocno w to wierzę

Rozum swój dostał

By w zgodzie pozostał

Z natury prawami

Oceńcie to sami.

Stąd bliska mi rada,

Z którą się zgadzam

„Żyj po swojemu

I daj żyć drugiemu”

Freedom czyli Wolność

Wolność to najgorętsze słowo w dzisiejszej przestrzeni publicznej. Gdzie są jej granice? Każdy chce mieć prawo by podejmować własne decyzje i jeśli są one bez szkody dla innych ludzi sądzę, że każdemu się to należy. Coraz cześciej odbiera nam się jednak możliwość decydowania o sobie, narzucając nam szereg nakazów i zakazów, wmawiając nam, że są one konieczne dla naszego dobra. Patrząc na tempo w jakim ogranicza się nasze swobody odnoszę wrażenie, że wkrótce będziemy mieli coraz mniej do powiedzenia na temat naszego własnego życia. Nie wiem czy ktoś to jeszcze zauważa? Spostrzegł to jednak Paul McCartney i swoim utworem Freedom zachęcił mnie do tego wpisu.  

 

YouTube

 

 

Bóg dał mi żyć

Bym wolnym mógł być 

I żył wsród wolnych ludzi

Nie musiał się z nikim kłócić 

 

To jest o wolność wołanie

I wolności się domaganie 

Za wolność zginąć jest warto

By nas z niej nie obdarto 

 

Nie dajmy jej odebrać sobie 

Bez niej cieżko będzie mnie i tobie

Bo to jest nasze życie  

 

To jest o wolność wołanie

I wolności się domaganie 

Za wolność zginąć jest warto

By nas z niej nie obdarto 

 

Moje tłumaczenie sporo odbiega od oryginału. Mam jednak nadzieje, że przekazuje najważniejszy jego sens. Wolność to nasze prawo, które otrzymaliśmy od stwórcy, który określił je jako wolna wola. Nie pozwólmy o tym nikomu zapomnieć.

Uchodźcy czyli hipokryzja, krótkowzroczność i prywata

Problemem uchodźców syryjskich zdaje się żyć jesli nie cały świat to przynajmniej cała Europa. Jedni się przed nimi bronią inni ofiarują pomoc, jeszcze inny udają, ze nie ma problemu. Nie inaczej jest i w naszym kraju, który jako część zjednoczonej Europy został w sposob naturalny wciągnięty do pomocy przy rozwiązaniu tego problemu. Tak jak i przy każdym innym problemie nasze dwie wiodące siły polityczne  różnią się w swoich punktach widzenia na ową pomoc. Hipokryci z Prawa i Sprawiedliwości w poczuciu obrony naszych tradycyjno-chrześcijańskich wartości są przeciw przyjmowaniu jakichkolwiek uchodźców przez nasz kraj. Dla nich życie poczęte, walka z aborcją i in vitro w celu ochrony życia to wartości, za które gotowi są „poświęcić” własne życie. Jesli chodzi o ludzi, którzy już żyją i na dodatek reprezentują inną wiarę to oni niech spokojnie sobie giną mordowani gdzieś tam w swoich krajach. Doprawdy zastanawiająca ideologia. Hipokryci z Platformy Obywatelskiej znaleźli się oczywiście na przeciwnym biegunie. Oni przecież tacy cywilizowani europejczycy, zatem zwykła polityczna poprawność wręcz wymaga pomocy owym zastraszonym uciekinierom. No i pewnie słuszny to pogląd gdyby nie fakt, że jakoś nie spieszno im z pomocą dla obywateli naszego kraju, którzy żyją na skraju ubóstwa i nędzy. Jakoś nie bardzo chce im sie pomagać eksmitowanym rodzinom czy wyrzucanym na bruk schorowanym emerytom i rencistom. Hipokryci po obu stronach barykady, którzy tak naprawdę gwiżdżą na los tych ludzi chcąc jedynie coś ugrać dla siebie bo zbliżają sie wybory. Ja zastanawiam się po co była stworzona Organizacja Narodów Zjednoczonych? Przecież jednym z celów miało być zapobieganie wojnom, które wyniszczają ludzkość. Ale jak mozna zapobiegać wojnom jeżeli w Radzie Bezpieczeństwa tej organizacji zasiadają państwa, które nie są zainteresowane pokojem na świecie? Problem Syrii mógł być dawno rozwiązany, gdyby Stany Zjednoczone i Rosja stały po jednej stronie barykady. Ale nie, to nie wchodzi w grę, będą sobie stawiać veto w każdej sprawie kosztem życia niewinnych ludzi. Świat jest jak Polska podzielony na strefy wpływów i rządzą nim ludzie bez skrupułów kierujący się tylko własnymi partykularnymi interesami. To właśnie  ta krótkowzroczność doprowadziła do obecnej sytuacji. Brak współpracy potęg, próba dominacji jednych nad drugimi, świat natomiast i ludzie w nim żyjący mogą tylko wolniej lub szybciej ginąć i umierać. Przyjmowanie mniejszej lub większej ilości uchodźców niczego nie rozwiąże tak długo jak długo będą tego typu podziały. Bez ich usunięcia nie ma dobrego rozwiązania dla uciekinierów. A zatem przyjmować czy nie przyjmować? Nie umiem się zdeklarować. Sam wyjechałem z Polski jako uchodźca w latach osiemdziesiątych. Gdy wreszcie dotarłem do „land of opportunity” mój sponsor powitał mnie słowami, które do dziś dźwięczą w moich uszach; nikt ciebie tutaj nie prosił. Nie rozczulałem się nad sobą bo decyzja o wyjezdzie była moja, nikt mnie nie zmuszał. Zdaje sobie sprawę, że nie wyjeżdżałem z kraju targanego wojną domową ale chociaż zabrzmi to brutalnie wolność czasami a może nawet zawsze wymaga krwi. Żal mi i solidaryzuje się z Syryjczykami ale świat im wolności nie da, nam tez nie dał. Związek Radziecki popierał PRL, Stany Zjednoczone Ruch Solidarności jakoś pomiędzy tymi dwoma mocarstwami udało nam się znaleźć drogę do wolności. Może zatem najwyższy czas aby zwolennicy IPN-u oraz jego rozhisteryzowani histerycy, nie mylić z historykami,  spojrzeli na Wojciecha Jaruzelskiego chociaż trochę inaczej bo gdyby przy władzy był człowiek pokroju Asada to wtedy my byśmy mieli to co on zgotował Syryjczykom. My uciekallibyśmy w popłochu tak jak Syryjczycy dzisiaj i mam niejakie watpliwości czy ktoś z możnych ówczesnego świata kiwnął by palcem w bucie. Wiosna ludów na Bliskim Wschodzie to pokłosie konfliktu palestyńsko-izraelskiego. Jak długo problem Palestyny nie zostanie rozwiazany tak długo w tym rejonie będzie istnialo niebezpieczeństwo i zarzewie konfliktu o szerszym charakterze. Dlaczego Izrael tak stanowczo odmówił pomocy uchodźcom. Ano bo pan Natanyahu kieruje się w swojej polityce amerykańską polityką kolonialną w stosunku do indian, która mówiła, że dobry indianin to martwy indianin co w przetłumaczeniu na hebrajski brzmi mniej wiecej tak: dobry arab to martwy arab. Nie odmawiam Izraelowi prawa do wlasnej państwowości sądzę jednk, że Palestyna zasługuje rowniez na swoje właśnie państwo. 


Pokłosie afery podsłuchowej

Kiedy jesienią ubiegłego roku wybuchła afera podsłuchowa z udziałem naszych polityków, nasze media prześcigały się w informowaniu nas na bieżąco na temat tej mydlanej opery. Nie mam zamiaru bronić bohaterów tejże, bo ich brak podstawowych zasad kultury oraz dobrego smaku był ewidentny, zanim doszło jeszcze do całego tego fiaska. Nie mogłem i w dalszym ciagu nie mogę pogodzić się jednak z faktem, że obdarto tych panów z prawa do prywatności. Paru domorosłych myślicieli poszło do knajpy, na koszt podatników, co powinno być karalne, i tam ucięli sobie pogawędkę nawet jeżeli ona dotyczyła spraw na poły państwowych, i nawet jesli to byli urzędnicy państwowi, to rozmowa wciąż była prywatna. Czy ktoś może sobie wyobrazić żeby osiedlowa gazeta opublikowała z detalami przebieg imprezy w naszym domu tylko dlatego że było głośno a one dotyczyły na przykład sytuacji na naszym osiedlu a jakiś usłużny sąsiad to usłyszał i polazł z tym do redakcji gazety? Podejrzewam, że każdy podniósł by wrzask na temat napadu na jego prywatność. I słusznie, moim zdaniem. Dlatego też, aczkolwiek czułem sie mocno zniesmaczony całym tym zdarzeniem, uważałem jednak że „Wprost” przekroczył wszelkie ramy przyzwoitości publikując coś co zostało skradzione w sposób dla mnie nielegalny. Jestem za wolnością słowa i niezawisłością dziennikarzy ale to co zrobiła redakcja „Wprost” nie miało z tym nic wspólnego. Uważałem wtedy i uważam nadal że akcja ABW w redakcji byla w pełni uzasadniona a tłumaczenie, ze podsłuchane osoby to urzędnicy publiczni, kompletnie mnie nie przekonywało jako, że jestem rownież zwolennikiem prawa do prywatności. Podniosla się jednak straszna wrzawa w środowiskach dziennikarskich z panią Olejnik na czele, że był to zamach na wolność dziennikarską. Nie pamietam juz wszystkich komentarzy ale gromy leciały z każdej strony oskarżające premiera i jego świtę o metody wzięte żywcem z okresu PRL-u. Jedność dziennikarzy w obronie sprzedawcy taniej sensacji była imponująca i żałosna jednocześnie. Wszystkie media obiegły zdjęcia przedstawiajace naczelnego walczącego o swój laptop niczym chłop o swoją ojcowiznę, wyjątkowo marne przedstawienie. Niestety władza nie wytrzymała presji i przeszła na pozycje obronne. „Wprost” a zanim inne tanie czytadła mogły kontynuować grzebanie w tej puszce Pandorry ku uciesze rozbawionej gawiedzi. Zwyciężyły, jak to często bywa, partykularne interesy a nie zdrowy rozsądek. Zwyciężył brak przewidywania oraz wyobraźni. Pokłosie tego zbieramy aktualnie. Obrażony na rząd pan z pieniędzmi otworzył sobie gazetę, kupił trochę informacji i rozpowszechnia je sobie, ponownie ku uciesze czytelników. Nie żal mi tej grupy odwołanych przez panią premier ministrów i innych polityków bo gdyby mieli honor i chociaż minimum szacunku dla urzędów, które sprawowali już dawno by podali sie do dymisji ale to już inna historia. Wstyd mi jednak, że byle kto z pieniędzmi może doprowadzić do kryzysu rządowego tylko dlatego, ze poczuł sie obrażony. Wstyd mi, że do tego celu wykorzystał dziennikarską wolność, która nie ma w tym przypadku, podobnie jak publikacje „Wprost”, nic wspólnego ani z odpowiedzialnością, ani rzetelnością. Aż strach pomysleć co się może stać jak tak, nie daj Boże pan Kulczyk z lekka się zdenerwuje. Wszystkim kochającym wolność nie tylko tą dziennikarską polecam gorąco utwór Marka Grechuty pod tytułem właśnie „Wolność”. Pada tam wiele pięknych słów na jej temat, ja pozwolę sobie przytoczyć mały fragment tego utworu: „wolność to diament do oszlifowania a zabłyśnie blaskiem nie do opisania” tyle, że szlifierzy mamy marnych. Mam nadzieję, że tym razem dziennikarska brać nie stanie w obronie pismaka z Zamościa.