Teraz rozumiem….

…..Tych co nieciekawi podróży.

Pojedynek dwóch prezesów trwa w najlepsze

Po tej wiadomości Jarosław zdecydował się na operacje kolana, póki nie jest za późno

Przynajmniej Kryształowy Marian gra w otwarte karty.

Niezły Meksyk.

Na gorąco.

Emocje powoli opadają. Niedziele mamy za sobą. Początkowe wyniki nie napawały optymizmem. Opozycja po raz kolejny okazała się słaba, skłócona i co gorsza bez wizji, która mogłaby porwać zaczadzone pisowskimi obietnicami uboższe warstwy społeczeństwa. Lud od dawna mało interesowały pisowskie afery i przekręty. Nie mogę uwolnić się od myśli, źe jednak Donald Tuski, być może osobowość w polityce zagranicznej, kompletnie zbagatelizował masy. Do tych odwołał się Kaczyński i udało mu się je przekupić. Zasadniczo było to dość łatwe, bo z pomocą przyszedł toruński watażka. Reszta to już historia.

Nie jestem oczywiście zadowolony z ostatecznego wyniku wyborów ale w moim przekonaniu, w aktualnej sytuacji, gdy opozycja nie prezentuje żadnej jedności, wyrwanie Senatu z łapek Jarosława należy uznać za niespodziankę i spory sukces. Cieszy mnie to również z tego powodu, że zawsze Karczewskiego uważałem za wyjątkowego błazna, hipokrytę i człowieka bez honoru. Mam nadzieje, że zgodnie z tym co radził lekarzom rezydentom teraz on pójdzie precz pracować dla idei. Nie bardzo to widzę ale warto mu przypomnieć jego słowa pełne szacunku skierowane do młodych lekarzy.

Na okoliczność stracenia większości w jednej z izb, pewnie zostało przesunięte ostatnie posiedzenie Sejmu i Senatu. Zapewne będą chcieli na tych posiedzeniach przepchnąć jakieś podłe prawo. Będą jednak musieli się nad tym zastanowić żeby Sejmowi nim nie związać rąk. Najchętniej by odwołali Senat, tylko czy to możliwe. Prawdę mówiąc wiele rzeczy przed dojściem PiS-u do władzy wydawało się mało prawdopodobne a jednak okazało się możliwe. Senat też można przepędzić i dać władze strażnikowi żyrandola albo powołać jakieś inne ciało pomiędzy Sejmem a długoPiSem. Nie mam złudzeń, że lud i masy palcem w bucie nie ruszą gdyby naczelnikowi wpadł taki pomysł do głowy.

Wybory jeszcze raz udowodniły jak bardzo głębokie są podziały między nami. Praktycznie nie istnieje żadna płaszczyzna porozumienia. Jak tak dalej pójdzie to w kolejnym etapie możemy się pozabijać.

W przyszłym roku walka o Belweder. Chyba najwyższy czas postawić na wspólnego kandydata na prezydenta by przegonić obecnego „konstytucjonalistę”. Czas na zmiany w przywództwie opozycji i wyłonienie wspólnego kandydata, który mógłby stawić czoło Dudzie. Wielu myśli, że Kidawa-Blońska byłaby lepszym prezydentem niż premierem. Skoro już zaistniała w świadomości ludzi to chyba warto to wykorzystać i budować jej rozpoznawalność i wizerunek póki nie jest za późno.

Ucieszyła mnie bardzo wiadomość o klęsce szanownego tatusia prezydenta. Chyba dotarło do niego, że Adrian nie jest aż tak popularny jak może mu się wydawało. Jakoś mało komu udaje się wyjechać na plecach prezydenta.

Póki co mam nadzieje, że obejdzie się bez niespodzianek na przełożonych sesjach Sejmu i Senatu.

O sytuacji w Ekwadorze w następnym wpisie.

Dajmy kopniaka

Masy są chciwe

Zazdrosne i mściwe

Więc wybierają

Tych co im dają

Darmowe życie

I kasę na picie

Wie o tym złodziej

Niby dobrodziej

Co szuka poparcia

Bo mało mu żarcia

I sam jest chciwy

Zazdrosny i mściwy

Wespół z masami

Chce rządzić nami

I pewnie będzie

Póki narzędziem

Lud w jego rękach

Budżet już pęka

Kochane masy

Juz wkrótce kasy

Dla was zabraknie

Bo pan co kradnie

Myśli o sobie

Wmawiając tobie,

Że jest odwrotnie

Ostanie spodnie

Przegrywasz ludzie

Wierząc obłudzie

Kłamcy i łgarza

Co ciągle powtarza

Jak lud jest głupi

Że dał się kupić

Pustym sloganom.

Tym zimnym draniom

Co nas skłócili

I przeciwstawili

Dajmy kopniaka

Na drogę ziemniaka

I pięćset złotych

I niech do roboty

Zmuszeni zostaną

Gdy władać przestaną

I poczytajcie jeszcze to.

http://netinfo24.pl/2019/10/11/prezydent-nowej-soli-odpalil-bombe-jego-wpis-wywolal-poploch-w-pis-tak-ostro-jeszcze-nie-bylo/

Ciekawe czasy

Ekwador prze długie lata był krajem rządzonym przez wszelkiego rodzaju warstwy uprzywilejowane. Ludzie z dołów społecznych nie mieli zbyt wiele do powiedzenia, co gorsza nie mieli też żadnych praw.

Dopiero kilkanaście lat temu rozpoczęły się ruchy społeczne zmierzające w kierunku poprawy warunków życia najbiedniejszych. Na tej fali wypłynął poprzedni prezydent Ekwadoru Rafael Carrera. Cieszył się on wielkim poparciem szczególnie dołów społecznych, które dzięki niemu po latach ignorowania ich, zostały wreszcie dostrzeżone. Correra zrobił wiele dla Ekwadoru podczas swoich dwóch kadencji jako prezydent. Chciał zmienić konstytucję aby sprawować władze przez kolejne cztery lata. To jednak mu się nie udało. Pod koniec swej prezydentury ludzie już bardziej chcieli żeby odszedł niż pozostał.

Jego następca Lenin Moreno to członek tej samej partii. Correra poparł Moreno w walce o prezydenturę. Na tym jednak skończyła się ich przyjaźń. Po dojściu do stanowiska prezydenta Moreno mocno zaangażował się w oskarżanie Correry o nadużycia i korupcję. Nie wiele udowodnił a przy okazji stracił poparcie społeczeństwa. Dotarło to do niego. W efekcie już jest wiadome, że nie będzie się starał o ponowny wybór.

Ekwador to jedno z niewielu państw, które dotuje benzynę. Obecna jej cena jest poniżej kosztów produkcji. Nie pozostaje to oczywiście bez wpływu na budżet państwa. Jeśli do tego dołożymy wszelkiego rodzaju programy chroniące najbiedniejszych to okaże się że ten budżet już nie daje rady.

To było nieuchronne. Na początku tygodnia Moreno ogłosił koniec dotowania do benzyny, zmiany w przywilejach pracowniczych sfery budżetowej. Wyraził również zgodę na ograniczenie tychże w sektorze prywatnym, który od dawna był bombardowany coraz to nowymi podatkami na korzyść pracowników.

Z pustego i Salamon nie naleje. Zadłużenie państwa i brak możliwości finansowania wielu programów społecznych, musiał do tego doprowadzić.

Lud nie lubi jak mu się coś odbiera. Może być zatem ciekawie.

Ewakuacja czyli powrót do domu.

Opuszczamy dzisiaj Trumpolandie. Sześć tygodni poza domem to na tyle duże, źe chce się wracać. Trzy tygodnie z tego spędziłem w Kaczystanie. Zastanawiam się zatem gdzie było bardziej normalnie.

Nie da się ukryć, źe oba kraje przechodzą swego rodzaju kryzys polityczny. To chyba jednak znak naszych czasów. Mężów stanu wszędzie jak na lekarstwo, za to karierowiczów wysyp taki jak za najlepszych czasów grzybów w lesie. Polityk stał się synonimem zła, oszustwa, hipokryzji, podwójnych standardów, kłamstwa odwołującego się do naszych najniższych instynktów. Dzisiejszy polityk dla władzy nie cofnie się przed niczym a ostatnią rzeczą, którą się kieruje jest dobro ogólne. Partykularyzm i oportunizm to kolejne cechy dzisiejszych ludzi kierujących krajami.

W tym kontekście Polska pewnie niewiele różni się od wielu innych krajów, w tym Stanów Zjednoczonych. To co najbardziej mnie uderzyło to swego histeryczna nienawiść obozów przeciwnych w kraju nad Wisłą. Daleki jestem od stwierdzenia, że w Stanach tego nie ma, jednak nie na taką skalę. Być może wynika to z tego, źe USA są hegemonem na swoim kontynencie a w Europie Polska mające wewnętrzne problemy polityczne uwikłana jest również w te zwanymi europejskimi.

Stany żyją oczywiście innymi, dla nich ważnymi, wydarzeniami na arenie międzynarodowej. W Europie swego już dokonali, osłabiając Unię. Teraz, zwłaszcza, że zbliża się rok wyborczy, bankrut z Białego Domu przypomniał sobie o pokojowej roli i misji jego kraju. Martwi go zatem niemożebnie Iran i Korea Północna. Tam widzi spore możliwości zdobycia poparcia w przyszłym roku. Grozi zatem swoim paluchem w tamte strony a wtajemniczeni podejrzewają, źe sprawa wojny w Iranie jest przesądzona. Co gorsza nasze oszołomy, z chęcią poprą amerykańskie starania o wprowadzenie ich stylu życia na całym świecie. Nasz najbardziej znany jasnowidz twierdzi, że będzie wojna…ano zobaczymy.

Opuszczam zatem Trumpolandie bez większego żalu. Chociaż, jak każdy rodzic, trochę ciężko ewakuować się tak daleko od swojego przychówka. Z drugiej strony, póki pary nie brakuje, tak jest lepiej dla każdego. Mamy po prostu inny styl życia.

Dwie przesiadki czekają nas jutro w drodze do Leninchiny. Skoro nazywam Polskę Kaczystanem a Stany, Trumpolandią to postanowiłem wymyślić coś równie śmiesznego dla mojego aktualnego miejsca zamieszkania. Rządzi tam Lenin Moreno, aktualnie również niezbyt lubiany. Postawił on w swojej polityce zagranicznej na Chiny, które coraz bardziej rozpychają się na całym kontynencie. Być może przyjdzie mi uczyć się nie tylko hiszpańskiego ale również jakiejś odmiany chińskiego. Póki co nie mam zamiaru się tym przyjmować, hiszpański wciąż jest dla mnie priorytetem.

W domu natomiast czeka mnie walka, jak wleźć w spodnie, które ze mnie spadały jeszcze sześć tygodni temu a teraz cisną mnie w pasie.

Dobra piosenka o niedobrych ludziach.

Domyślam się, że sprofanowałem ten utwór. Ale nich tam skoro już sobie go po swojemu przetłumaczyłem

Wiem, wiem nie jest to modlitwa

Wiem, wiem rządzi nami sitwa

Wiem, wiem na jej czele stoi

Wiem, wiem człowiek co się boi

Wiem, wiem czego nie rozumie

Wiem, wiem chowa się za tłumem

Wiem, wiem swoich małych ludzi

Wiem, wiem po co ma się trudzić

Władzę mają same trutnie

Okłamując nas okrutnie

Cechą dla nich wspólną jest głupota

Jak nie kretyn to znowu idiota

Prześcigają się w swojej tępocie

Aby w tyłek wleźć pewnej miernocie

Która chce być wielkim wodzem

Niszcząc wszystko na swej drodze

Wiem, wiem Jaro rządzi w kraju

Wiem, wiem Rysiek jest na haju

Wiem, wiem Krycha je na sesjach

Wiem, wiem żarcie to jest jej obsesja

Wiem, wiem marszałków jest dwoje

Wiem, wiem obaj to opoje

Wiem, wiem Tosiek pali skręty

Wiem, wiem przez co jest nadęty

Władzę mają same trutnie

Okłamując nas okrutnie

Cechą dla nich wspólną jest głupota

Jak nie kretyn to znowu idiota

Prześcigają się w swojej tępocie

Aby w tyłek wleźć pewnej miernocie

Która chce być wielkim wodzem

Niszcząc wszystko na swej drodze

Wiem, wiem Witold świat odkrywa

Wiem, wiem w San Escobar bywa

Wiem, wiem u nas wykpiwany

Wiem, wiem tam jest dobrze znany

Wiem, wiem Janek rządzi w lesie

Wiem, wiem czasem coś przyniesie

Wiem, wiem przyszedł raz z kopertą

Wiem, wiem i stał się legendą

Władzę mają same trutnie

Okłamując nas okrutnie

Cechą dla nich wspólną jest głupota

Jak nie kretyn to znowu idiota

Prześcigają się w swojej tępocie

Aby w tyłek wleźć pewnej miernocie

Która chce być wielkim wodzem

Niszcząc wszystko na swej drodze

Wiem, wiem sądy nie istnieją

Wiem, wiem ludzie z kraju wieją

Wiem, wiem bezprawie kraj toczy

Wiem, wiem otwierają oczy

Wiem, wiem od gór aż po morze

Wiem, wiem Bóg nam więc pomoże

Wiem, wiem bowiem Jarku w niebie

Wiem, wiem dość już mają Ciebie.

Dlaczego psy szczekają?

Kto obecnie rządzącym najbardziej leży na żołądku, stoi w gardle, jest kamieniem w prezesa bucie? Idę o zakład, że po ostatnich wydarzeniach na stu zapytanych wszyscy zgodnie odpowiedzą – Jerzy Owsiak.

Nigdy głębiej się nie zastanawiałem nad powodem tej nagonki na prezesa WOŚP. Drażni ich, bo coś robi. Znaleźli więc Przystanek Woodstock jako powód tej ich niechęci. Nigdy tam nie byli, nic nie widzieli, jednak wiedzą wszystko. Raz jakiś nadgorliwy policjant usłyszał „kurwa” ze sceny wykrzyknięte przez Jurka i to wystarczyło żeby mu wytoczyć sprawę. Na przystanku często zatrzymują się księża, którzy nigdy nie powiedzieli nic złego o imprezie a wręcz odwrotnie, czuli wspaniałą atmosferę.

Dla cnotliwych i bogobojnych wyznawców Radia Maryja, impreza ocieka seksem. W narkotycznym uniesieniu każdy śpi z każdym, chodzą na golasa i jeden Pan Bóg wie do jakich jeszcze bezeceństw tam dochodzi. Najwięcej o tym wiedzą pewna posłanka, biegła w sprawach seksualnych i ojciec dyrektor specjalista od palenia, też dokładnie niewiadomo czego ale na narkotykach się zna jak nikt inny.

Zarzucili więc WOŚP jakieś powiązania finansowe z Przystankiem i uczepili się ich niczym łysy grzebienia. Nic nie szkodzi, że kontrole nic nie znalazły, skoro toruński pyszałek miał sen znaczy się prawda to jest.

Od momentu obalenia poprzedniego systemu jeszcze żaden rząd nie miał takich sukcesów na polu niszczenia autorytetów. Gnoją, plują, rzucają oszczerstwa bez względu na to czy mają, czy nie mają dowodów. Skompromitowali się pluciem na Donalda Tuska podczas jego ponownego wyboru. Plują na Wałęsę, choć już nawet nie zachodzi potrzeba bo każdy ma już na temat byłego prezydenta wyrobione zdanie. Żadne teczki i dodatkowe dokumenty prawdziwe czy nie, nic już nie zmienią. Tym poniżaniem Wałęsy odnieśli odwrotny skutek, bo jego popularność teraz wzrasta miast maleć. Sponiewierali Rzeplińskiego i wszystkich innych sędziów Trybunału. To samo zrobili z prezes Sądu Najwyższego. Oczernianie autorytetów wychodzi im równie dobrze jak Pietrzakowi ośmieszanie PZPR-owskiej nomenklatury. Szkoda, że pan Jan nie dostrzega żadnych paraleli miedzy tym z czego szydził a tym czego obecnie broni.

Na placu pozostał już tylko Owsiak. Próbują, szukają, knują, podkopują. Nie lubią gościa. Koniec, kropka.

Kiedyś przechodziłem koło ujadającej po drugiej stronie płotu małej suni. Szczekała w obronie swojego terytorium. Ponoć psy tak mają. Szczekają bardziej ze strachu w nadziei, że odgonią intruza.

Otóż to. To ujadanie władzy to zwykły strach. Owsiak to wciąż autorytet, który jak zechciałby „zaszczekać” mógłby pociągnąć całe rzesze ludzi. Narazie tylko się broni. Gdyby jednak zechciał przejść do ataku to swoją pozycją mógłby całkiem realnie zagrozić tym wszystkim przywiązanym do swoich stołków.

Jerzy Owsiak póki co nie jest zainteresowany polityką. Gdyby jednak wpadł mu taki pomysł do głowy to wtedy…..To ich przeraża, powoduje brak snu, doprowadza to całe kółko wzajemnej adoracji do trwogi. Nie mają innego planu. Odmawiają mu wszystkiego o co poprosi w nadziei, że go zajadą i zniechęcą. Omal im się to udało.

Jurek jednak odszczeknął i wyglada, że nie zamierza przestać.

Polityczna zasada.

Za górami, za lasami

Rządził goryl zwierzętami

Przed nim niedźwiedź tu królował

Lecz na władzę zachorował

Ona oczy jemu zaślepiła

I w efekcie go zgubiła

Bo zapomniał o mieszkańcach

Co na dżungli krańcach

Radzić sobie nie umieli

Choć niektórzy bardzo chcieli

Większość tego towarzystwa

Dla wygody i z lenistwa

Pod drzewami tylko narzekała

I do pracy iść nie chciała

Goryl dobrze o tym wiedział

Na tym samym drzewie siedział

Swoje małpy wciąż poganiał

I od pracy sam się wzbraniał

Przyrzekł zatem przy niedzieli

Wszystkim tym co zmiany chcieli,

Że jak tylko władze on uzyska

Kapać forsą będą z pyska

Ci o których niedźwiedź nie pamiętał

Bo on bestia był przeklęta

Goryl rownież wiedział doskonale

Że po swojej stronie ma szakale,

Że się sępom cieżko żyje,

I że hieny żrą pomyje

Lisom się poluje coraz trudniej

I kojotom jest paskudnie

Wezwał zatem kruki na spotkanie

Chcąc pogadać z nimi o swym planie

I uzyskać ich poparcie.

Zachęcone lepszym żarciem

Całe chmary ich zleciały

I swą pomoc obiecały

Rozleciały się po dżungli więc ptaszyska

Propagując zmiany bazyliszka.

Goryl sprytnym się okazał politykiem

Choć na wodzie i patykiem

Opisywał wszystkie swoje cele,

Których było bardzo wiele.

Niedźwiedź o tym nic nie wiedział

Bo on w swojej norze siedział

Zapadając w sen zimowy

Nie zawracał sobie głowy

Popularności swojej spadkiem

Swej głupoty płynąc statkiem.

I tak goryl stał się absolutem

W dupę kopnął misia butem

Krukom oddał sprawy wiary

Żarciem wypełniając gary

Mu oddanym i posłusznym

Boć on władca wielkoduszny

Swoim małpom oddał przywileje

Sam rechocze i się śmieje

Z miśka żalów i rozpaczy,

Taki jego czar jest kaczy.

W polityce ważna zda się być zasada

O maluczkich zapominać nie wypada

Choćby hieny, choćby sępy

Jeśli nie wiesz toś jest tępy.

Nieekwadorskie problemy…

Życie w kraju, który z emocjonalnego punktu widzenia jest mi obojętny uważam za niewątpliwy plus decyzji o przeprowadzce do Ekwadoru. Nie czuję się w jakiś szczególny sposób związany z tym krajem, poza oczywiście faktem bycia jego mieszkańcem. Stąd zapewne, w przeciwieństwie do Ekwadorczyków, polityka i politycy mało mnie interesują. Domyślam się z rozmów z moimi znajomymi, że i tutaj, jak na całym świecie, te tematy wywołują sporo kontrowersji i dzielą ludzi. Nie widzę tego aż w takim stopniu jak w naszym kraju, co oczywiście nie oznacza, że jest tutaj lepiej tym zakresie. Nie ulega jednak watpliwości, że jak wszędzie tak i tutaj politycy mają gęby pełne frazesów i wyjątkowo krótką pamięć, która ich zawodzi zaraz po wyborach. Ten „zawód” jednak tak ma. To tylko tak na marginesie. Sytuacja tutaj i nie tylko w tym kraju bo w większości państw Ameryki Południowej pod jednym względem zda się być podobna do problemu Europy. Uchodźcy, bo o nich mowa, to coraz częściej temat wielu rozmów pomiędzy politykami. Wenezuela rozpada się na naszych oczach. Już tysiące jej mieszkańców każdego dnia przekracza jej granice szukając dla siebie miejsca do życia. Kraje Ameryki Południowej to nie bogata Europa Zachodnia. Maja one swoje problemy ekonomiczne, z których rozwiązaniem walczą każdego dnia. W przeciwieństw do uchodźców w Europie, Wenezuelczycy nie trafiają do żadnych obozów przejściowych. Gdyby rynki pracy innych krajów były w stanie wchłonąć uciekinierów to i problemu z nimi by nie było. Tak jednak nie jest. Masy napływających Wenezuelczyków, zalewa wszystkie kraje kontynentu.

Po śmierci Hugo Chaveza, władzę po nim objął jego partyjny zastępca Nicolas Maduro. Od początku jego rządów kraj zaczął się staczać jak po równi pochyłej. Mając w rękach całą władzę, nie liczy się z nikim ani niczym. Po przegraniu wyborów parlamentarnych, pował swoją izbę a legalnie wybranych reprezentantów nie uznaje. Protesty i ofiary w ludziach to już niemal codzienność. Z przestępców stworzył rządowe oddziały paramilitarne, które ślepo wykonują jego polecenia. Przepłacone wojsko też stoi po jego stronie. Rządzi zatem według własnego upodobania wmawiając co bardziej naiwnym o istnieniu imperialistycznych sił wywrotowych, które rownież obwinia za narastający kryzys. Uciekają zatem obywatele Wenezueli gdzie się da i gdzie jest to tylko możliwe. Ponad sto tysięcy przybywa ich już w Ekwadorze. Zaczyna to powodować coraz więcej problemów bo z braku środków do życia wielu z nich stacza się w ciemną strony mocy zasilając środowiska przestępcze. Cuenca rownież jest na to narażona bo to w końcu trzecie co do wielkości miasto Ekwadoru. Póki co zdarzają się drobne kradzieże i mam nadzieję, źe na tym się skończy.

Wenezuela w swoim czasie była bardzo popularnym turystycznym. Wielu Amerykanów, z którymi rozmawiałem, zachwalał tamtejsze plaże, ludzi, ceny i bezpieczeństwo. Wystarczyło oddać władzę jednej nieodpowiedzialnej osobie by zniszczyła wszystko. Kolejny przykład jak bardzo władza zmienia ludzi.

Gwoli przypomnienia

Ponad dwa lata temu w styczniu 2016 przedrukowałem artykuł z Angory autorstwa Marka Borowskiego. Dotyczył on planów zmiany konstytucji przez obecnie rządzących. Przymierzali się oni do tego już podczas pierwszej tury swojego sprawowania władzy. Z różnych względów nie udało im się wprowadzić owych planów w życie. Pozostały jednak ślady ich zamierzeń, które niestety zaczynają się powoli realizować. Jeszcze dwa lata temu wydawało się to wszystko mało prawdopodobne i wręcz niemożliwe. Dziś już nie ma żadnych złudzeń dokąd to wszystko zmierza. Sposób sprawowania władzy oparty na tanich kłamstwach i przekupstwie uboższych, będących pod wpływem kleru, dał im wreszcie zwycięstwo umożliwiające przeprowadzenie zmian zmierzających do utrzymania kontroli nad państwem. I tak co wydawało się baśnią z kręgu tysiąca i jednej nocy powoli staje się coraz bardziej realne. Jeśli zatem ktokolwiek liczy na Trybunał Stanu dla obecnie rządzących to odsyłam tych wszystkich do artykułu Marka Borowskiego. Postanowiłem go zatem przypomnieć bo już wkrótce pawłowiczowe media narodowe w poczuciu głębokiego „patriotyzmu” wprowadzą cenzurę na ich zdaniem „antypolskie”, czytaj antypisowskie, publikacje.

PiS – owska konstytucja

Czy uda nam się zatrzymać tą rozpędzoną maszynę nienawiści i pogardy? Zaczynam mieć watpliwości.