Pooskarowe refleksje

Nie jestem krytykiem filmowym w związku z czym nie mam zamiaru wypowiadać się na temat wartości artystycznych nagrodzonych na tegorocznych Oskarach filmów. Nie wszystkie też oglądałem. Mam jednak wrażenie, że moje przewidywania się potwierdziły. Wygrał film stworzony przez Afroamerykanów czego osobiście się spodziewałem. Z pięciu najważniejszych kategorii w trzech wygrali Afroamerykanie. Tylko najlepszego aktora i aktorkę wygrali aktorzy spoza tego kręgu. Nie oglądałem Moonlight więc nie będę polemizował z jego wyborem. Zaskoczyła mnie ilość nominacji dla La La Land i sześć ogólnie przyznanych Oscarów dla tego filmu. W moim przekonaniu ten muzyczny romans to aczkolwiek miły w oglądaniu film to jednak nie ma w nim nadzwyczajnego. Jeśli jednak weźmie się uwagę kto był producentem tej produkcji to wszystko staje się jasne. Nie zdziwił mnie rownież brak uznania Akademii dla Hacksaw Ridge, który wyreżyserował Mel Gibson, którego wypowiedzi na temat właścicieli Hollywood są powszechnie znane. Sam film na mnie zrobił bardzo duże wrażenie a odtwarzający główną rolę Andrew Garfield w moim przekonaniu zasłużył bardziej na Oscara niż Casey Affleck, skądinąd rownież świetny aktor. Jego rola w filmie Manchester by the Sea była bez wątpienia trudna jednak nie aż tak ciekawa i charakterystyczna jak występ Andrew Garfielda. To oczywiście moja opinia.

Bardzo ucieszyło mnie ujęcie Andrzeja Wajdy w tradycyjnym przeglądzie twórców filmu, którzy pożegnali nas w trakcie ubiegłego roku. W tym segmencie na ogół przedstawiani są twórcy lokalni zatem znalezienie się w tym gronie świadczy o tym, że twórczość naszego zmarłego reżysera cieszy się tutaj dużym uznaniem. Dobrze by było gdyby nasi rządzący się nad tym zastanowili i zamiast odżegnywać się od wielkich Polaków poświęcili im więcej uwagi wykorzystując ich wizerunek dla dobra kraju. To chyba jednak za dużo dla tej ekipy.
Definitywnie rozśmieszył mnie bojkot Oscarów przez reżysera z Iranu, który wygrał w kategorii filmów nieanglojęzycznych. Nie spodobała się jemu polityka Trumpa dotycząca zakazu wjazdu do Stanów mieszkańców pewnych krajów. Nie będę bronił prezydenta USA tyle, że w takich sytuacjach dobrze jest pamietać o swoim gnieździe. Jak to się dzieje, że w krajach islamskich w tym w Iranie nie można praktykować innych religii? Ciekaw jestem czy to nie przeszkadza oburzonemu reżyserowi. Jak to mówi stare polskie porzekadło – cudze pod lasem się widzi a swoje pod nosem już trudno. Śmieszą mnie rownież polityczne wystąpienia aktorów potępiających Washington. Żyją oni w luksusie o jakim przeciętny człowiek nawet nie może marzyć, kompletnie oderwani od realiów dnia codziennego oburzają się na amerykańską politykę. To nie oni przecież giną w zamach terrorystycznych na lotniskach czy w innych środkach transportu. Rozumiem oburzenie ale dotychczasowe metody walki zdają się zawodzić zatem chyba trzeba spróbować czegoś innego. Wszyscy chcemy wolności i jak najmniejszej ilości zakazów i nakazów. Problem w tym, że aby do tego doszło w każdym kraju walka ze złem musi wyglądać identycznie. Sprzeciwiając się zatem polityce waszyngtońskiej żądajmy równocześnie od krajów sprzyjających terrorystom aby włączyły się do wspólnej walki. W przeciwnym wypadku krytyka wyglada śmiesznie. 
Zakończeniu tegorocznych Oscarów przejdzie do historii jako największa kompromitacja w jego dziejach. Prezentujący kandydatów do najlepszego filmu roku Warren Beatty i Faye Dunaway ogłosili zwycięstwo La La Land. Jego twórcy pojawili się na scenie, odebrali statuetki i rozpoczęli swe mowy dziękczynne. Gdy nagle ktoś dokonał sprostowania pokazując kopertę z najlepszym filmem, którym okazał się Moonlight. Chwilowa konsternacja przerodziła się w kompletne zamieszanie. Twórcy La La Land musieli oddać statuetki i zejść ze sceny, na której niespodziewanie pojawili się już prawdziwi zwycięzcy. Okazało się, że prezenterzy nie mieli prawidłowej koperty. W jakiś sposób otrzymali przed wejściem na scenę kopertę z nazwiskiem najlepszej aktorki. Ponieważ była nią odtwórczyni głównej roli z La La Land więc kierując się tym faktem postanowili ten film ogłosić laureatem nagrody. Dlaczego żadne z nich nie zgłosiło, że maja nieprawidłowa kopertę? Niewiadomo, fakt pozostaje faktem, że zamieszanie powstałe w związku z tym było żenujące i pozostanie na długo w pamięci widzów.

Smutny dzień

To smutny dzień nie tylko dla polskiej ale i dla światowej kinematografii. Andrzej Wajda zakończył wczoraj dziewiątego października swoją ziemską wędrówkę, która trwała dziewięćdziesiąt lat. Wielki reżyser, z którym identyfikuje się kilka pokoleń aktorów, twórców filmów ale i rownież kinomanów. Pozostawił po sobie mnóstwo niezapomnianych filmów, które wywarły piętno na postrzeganiu polskiego kina na całym świecie. Występowały u niego największe gwiazdy naszych scen: Łomnicki, Englert, Komorowska, Jędrusik, Tyszkiewicz, Łapicki, Zapasiewicz, Janczar, Mikulski, Karewicz, Gliński, Linda, Seweryn, Janda, Pszoniak, Olbrychski, Opania, Nehrebecka, Dykiel, Pieczka czy z młodszego pokolenia Grochowska, Więckiewicz, Chyra, Ostaszewska, Cielecka, Stenka, Żmijewski. To tylko niektóre nazwiska bo nie sposób wyliczyć wszystkich. Andrzej Wajda to historia polskiego kina, jedno z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk na świecie reprezentujących naszą  kinematografię. Fakt przyznania mu Oscara za całokształt świadczy dobitnie o jego wielkości  i respekcie jakim cieszyła się jego twórczość poza granicami naszego kraju. Andrzej Wajda był znamienitym Polakiem. Nie mnie oceniać jakim był człowiekiem bo od tego jest nasz stworzyciel. Nie mnie oceniać jego dorobek bo od tego są krytycy filmowi. Pewny jednak jestem, że pan Andrzej rozsławił nasz kraj poza jego granicami tak jak mało kto. Nie dziwią mnie zatem kondolencje napływającego z całego świata. Nie dziwią mnie artykuły na jego temat w prasie zagranicznej podsumowujące życie naszego reżysera. Andrzej Wajda nie był zwykłym obywatelem naszego kraju. Ludzie jego pokroju rozsławiają swoje kraje poza ich granicami, kreując zainteresowanie swoim państwem. Pan Andrzej to jedna z naszych ikon i takim już pozostanie. Smutny zatem był ten wczorajszy dzień bo odszedł wielki Polak. Smutniejszy jednak jest brak jakiegokolwiek słowa ze strony naszych władz. Ogólnikowe wpisy z kancelarii prezydenta i od ministra kultury każą mi sądzić, że zmarły nie należał do ich faworytów. Mało mnie interesuje czy poglądy Andrzeja Wajdy odpowiadały naszym rządzącym. Mało mnie interesują bieżące kłopoty rządu. Aby wychowywać młodych ludzi w szacunku do kraju, trzeba wznieść się ponad głupie uprzedzenia i ten szacunek pokazać kiedy istnieje ewidentna tego potrzeba. Nie sądzę aby pan Andrzej gdzieś tam z góry specjalnie się tym przejmował. Mnie jednak smutno, podwójnie smutno.