Wódz nad wodze na podłodze

Biega Jarek po pokoju

Coś nie daje spokoju 
Coś sie stanie, coś sie zdarzy
Wokół tylu jest zbrodniarzy
Każdy na prezesa czyha
Że on ledwie co oddycha
„Ta Bruksela z prezydentem
Daje konia z rzędem
Coś szykuje na mą władzę
Z nimi jednak sobie radzę
Pewnie opozycja w kraju znowu knuje
I ludzi przeciwko mnie buntuje
Opozycja jednak jest skłócona 
I bezdennie zagubiona
Pewnie Putin i Rosjanie
Znów szykują mi powstanie
Mamy jednak w kraju NATO
Odpowiedział by on za to.
Może Ziobro wraz z Gowinem
Wsadzić chcą mnie znów na minę?
Może Andrzej i Beata
Wykręcają na mnie bata?
Obie wersje niemożliwe
Towarzystwo nazbyt jest lękliwe
Choć Trybunał stoi mi na drodze
To sędziowie są już w trwodze
Bo człowiekiem moim wkrótce będzie prezes jego
Było przecież w tym coś nienormalnego
Żeby w moim kraju uczył mnie ktoś prawa
Mym poddanym też na kpinę to zakrawa
Toteż problem Trybunału rozwiązany będzie
Będę kontrolował zatem wszystkich wszędzie
Wszystko idzie zgodnie z planem
Kraju tego wkrótce będę wielkim chanem”
Już spokojny, wolnym zaczął człapać krokiem
Wedle lustra wreszcie stanął bokiem
Z dumą spojrzał w swe odbicie
By po chwili wylądować na podłogi płycie
Kot pod lustrem mu pamiątkę pozostawił
I swą małą kupką sprawił 
Że największy z wielkich walnął o podłogę
Chociaż myślał, że jest bogiem
Morał z tej wywrotki taki płynie
W tej naszej pięknej krainie
Nikt na ciebie nie poluje
Boś jest nikim tylko małym zbójem
W swojej pysze zadufanym
Przez nas wszystkich dziś niechcianym
I wystarczy mała kocia kupka
Żeby z wodza zrobić głupka. 
 

Avatar i Apocalypto czyli zapomniane wartości.

Zarówno Avatar jak i Apocalypto nalezą do niewielu filmów, do których chętnie wracam. Oba filmy zrobiły na mnie duże wrażenie i oba do pewnego stopnia odnoszą się do tych samych problemów. Apocalypto zostało wyreżyserowane przez Mela Gibsona a Avatar przez Jamesa Camerona. Obaj w swoich dorobkach mają bardzo uznane filmy. Braveheart to inny film Mela Gibsona, do ktorego lubię wracać a z produkcji Camerona najbardziej znane to oryginalny Terminator i Titanic. Apocalypto to historia Indianina, który próbuje przetrwać polowanie na niego a Avatar to historia planety, którą chcą podbić ziemianie. Na pierwszy rzut oka niewiele wspólnego. Jednak po obejrzeniu obu filmów wnioski nasuwają się same. Dlaczego zginęły cywilizacje Inków, Majów czy Aztecow? Oczywiście Gibson zastosował wiele uproszczeń ale widać jak na dłoni, że zgubiły ich walki wewnętrzne. Napadanie na mniejsze szczepy, porywanie ludzi w celu składania z nich ofiar jakimś bogom a potem urządzanie zabawy, której celem było bezmyślne zabijanie ot tak dla przyjemności. Świadczyło to o kompletnym upadku moralności i braku szacunku dla życia ludzkiego. Kiedy system wartości polegający na wspólnym szacunku i współpracy przestaje istnieć to i w końcowym efekcie ta cywilizacja sama sie wyniszczy. Film kończy się przybyciem obcych, przyszłych konkwistadorów na ziemie Indian. Jak to się skończyło dla ich kultur wszyscy wiemy. Gdyby jednak umieli wtedy żyć w zgodzie i razem stawić czoła najeźdźcom być może by przetrwali. Zrozumieli to mieszkańcy Pandory, którą chcieli zasiedlić ziemianie w Avatarze. Najeźdźcy pod każdym względem przewyższali Pandoran technologicznie. Próbowali nawet inwigilować ich środowisko podstawiając pod ich postacie swoich ludzi. Na niewiele sie to zdało. Mieszkańcy Pandory to stworzenia, które żyją w kompletnej symbiozie z otaczającym ich światem. Nawet jesli muszą upolować zwierzę to robią to z szacunkiem. To system wartości kompletnie inny od tego co reprezentują ziemianie.  Dla nich zysk, chęć podbicia, unicestwienia to główne motywy działania. Gdy więc dochodzi do ostatecznej bitwy te wszystkie wartości wspólne mieszkańcom Pandory biorą górę i pokonują Ziemian. W tej pięknej bajce Camerona dobro pokonuje zło. Myśle, że reżyser chciał koniecznie zwróć naszą uwagę na bezmyślne niszczenie ziemi przez nas, jej mieszkańców. Tymczasem jesteśmy częścią tego systemu i jesli nie zadbamy o niego to czeka nas Apocalypto. Jak narazie wszyscy dużo mówią mało robiąc a eksploatacja za wszelką cenę trwa w najlepsze a do tego dochodzą jeszcze konflikty pomiędzy państwami. Indianie z Apocalypto zapomnieli o współpracy i życiu w symbiozie dlatego zginęli, mieszkańcy Pandory dzięki jedności i życiu w symbiozie ze swoim środowiskiem przetrwali. A gdzie my zmierzamy?