Ameryka to jest taki dziwny kraj cz.I

Ameryka, jak się popularnie mówi na Stany Zjednoczone to taki dziwny kraj. Tutaj ojca dyrektora i jego falangę zeżarliby jeszcze przed śniadaniem zanim by zdążył otworzyć oczy. Zaraz to wytłumaczę.

Wyjeżdżając z Polski w naszego Szczepana wszędzie się jeszcze czuje atmosferę świąt. Na moim lotnisku w Rzeszowie gdzie rozpoczynałem swoją podróż, dekoracje, choinki i inne atrybuty świąt były wszechobecne. Trudno mi powiedzieć jak było w Monachium gdzie zmieniałem samolot aby przeflancować się przez Atlantyk. Mieliśmy tutaj tylko nieco ponad godzinę na przesiadkę a spraw formalnych do załatwienia multum. Wszystko odbyło się zatem z jęzorem na brodzie, aleśmy zdążyli na nasz wielopłat za wielki staw.

Po, w porywach do dziewięciu godzin dobiliśmy do miejsca, które wielu zwie ziemia obiecaną. Najpierw był Waszyngton, w którym zmienialiśmy samolot a potem wreszcie docelowy Newark dokąd zmierzaliśmy.

Rozglądałem się dookoła na obu lotniskach za czymś co podkreślałaby, że to okres świąt bożonarodzeniowych. Nie znalazłem bo i nie mógłbym nawet gdybym chciał.

Wszystko zaczęło się paręnaście lat temu. Na lotnisku, jeśli dobrze pamietam, w Seattle ustawiono, jak i zresztą na innych lotniskach, pokaźnych rozmiarów choinkę. Wtedy jeszcze Merry Christmas dominowało w przestrzeni publicznej. W Stanach konstytucja ma sporą siłę, zwłaszcza w aspektach gwarantujących wolność wyznania. Każdy ma prawo wierzyć w co innego. Z czym to się wiąże? Ano z tym, że nie wolno propagować jednej religii ponad drugą zwłaszcza w miejscach należących do pańtwa. I tak to właśnie było w owym Seattle. Otóż przedstawiciel judaizmu mocno się zezłościł na te choinkę domagając się atrybutów jego wiary na równie widocznych miejscach i w równie podobnych rozmiarach. Sprawa trafiła do sądu. No i gościu wygrał a Seattle dostało po portfelu. Z podziemi wyszły inne wyznania i strach ogarnął wszystkich przemożny. No bo żeby wszystkich zadowolić, pewnie miejsca na lotniskach by zabrakło. Śklanko z mlikiem się rozlała na wszystkie strony i instytucje tudzież rownież. Zgłosili się rownież goście od jakiegoś smoka, że oni też chcą swoje atrybuty. I cóż było robić? I tak oto choinkę szlag trafił. Znikły też napisy Merry Christmas a pojawiły się Happy Holidays czy Season Greatings. No te nikogo nie obrażają i mają charakter ponadreligijny.

Wrócę teraz do ojca dyrektora. Niechby spróbował wysłać te swoje bojówki na lotniska czy gdzie indziej. Przegrałby z kretesem. Nie dlatego, że ludzie mają coś przeciwko naszej wierze lecz dlatego, że sfera publiczna musi respektować innych przekonania. To taka zdobycz i warunek tutejszej demokracji. Nazywa się to wolność. Przybiera ona czasami kolory, których możemy nie lubić. Ale w tym momencie pojawiają się kolejne słowa – akceptacja i tolerancja. Ojciec Tadeusz musiałby się tego nauczyć w Ameryce albo miałby wielgie, wielgachne problemy natury finansowej i nie tylko.

Reklamy

Lipcowi komedianci czyli miesięczne szczyty

Szczyt antypisizmu – Tomasz Lis, dotarło do pana Lisa, że wkrótce PiS przejmie władzę. Tak się tym przejął, a szczególnie ich programem, że pewnie jeszcze chwila i całkiem postrada zmysły. Panie Tomaszu, rok temu gdy wybuchła afera podsłuchowa z nielegalnymi taśmami i rząd z panem Tuskiem za pomocą abwery spacyfikował „Wprost”, pan i pana koledzy podnieśliście wrzask, że to zamach na wolność dziennikarzy, krytykując rządzących. Dziś już nie ma Donalda Tuska, zdegradowanego na wyższe stanowisko, Bronislaw Komorowski oddał prezydenturę prawie bez walki a PO na jesień straci władzę. Dopieliscie swego, zohydzona władza odchodzi, no więc o co ten wrzask, że co, że PiS podniesie podatki na pańskie skromne uposażenie? Nie bój żaby, jakoś pan sobie poradzi.
Szczyt bankructwa – Donald Trump, czterokrotny bankrut, zza wielkiej wody, zostawił sobie jakieś marne kieszonkowe i ma zamiar wykorzystać je w walce o prezydenturę. A jak wygra, co nie jest niemożliwe, pożyczy jakąś kasę od kogoś i znowu zbankrutuje tym razem na koszt państwa. A głupole niech płacą po to są stworzeni. Takie coś możliwe jest tylko w demokracji na wzór amerykański.
Szczyt co się z nim dzieje – Jerzy Janowicz, nasza gwiazda tenisowa wydaje się tracić blask z każdym turniejem coraz bardziej. Przejście pierwszej rundy to aktualnie sukces. Pan Jurek talent ma i pracy odmówić mu też nie można, tyle że zżera go zła energia i złe emocje, nad którymi nie potrafi zapanować. Szkoda, bo dobrze było oglądać ćwierćfinał Wimbledonu pomiędzy nim i Łukaszem Kubotem a w tym roku pierwsza runda i po Wimbledonie.
Szczyt detektywizmu – Roman Giertych, zapomniany kiedysiejszy wice premier i minister edukacji, postanowił przypomnieć o sobie. Oto odkrył, stosując najnowsze osiągnięcia kryminalistyki, że PiS to partia komunistyczna. Ani chybi złoży teraz zawiadomienie do prokuratury jako, ze działalność komunistyczna zabroniona jest na terenie naszego kraju. Udało sie panu, panie Romanie zaistniał pan o teraz proszę się już więcej nie wypowiadać.
Szczyt egoizmu – Antoni Macierewicz, poprostu nie jestem w stanie uwierzyć, że pan Antoni nie ma nic do powiedzenia. Cały naród czeka na jakieś rewelacje od pana a pan jak kamień w wodę się zapadł i kompletnie nic. To pewnie taka cisza przed burzą ale po wyborach pan Antoni sobie odbije.
Szczyt fantazji – Donald Tusk, podobno nakrzyczał na Angelę Merkelową i tego premiera Grecji Ciparisa czy Ciulakisa albo jakoś tak, kiedy byli gotowi zerwać obrady na temat długu Grecji. Oboje tak się Tuska naszego przestraszyli, że w chwilę potem osiągnięto porozumienie. Nikt nie zna szczegółów, tak na wszelki wypadek.
Szczyt głupoty – niejaki Paweł Ukielski, wiceprezes Instytitu Peerelowskiej Nienawiści. Pan ten urodzony w 1976 przyszedł na świat napiętnowany pamięcią o latach stalinizmu w Polsce. Zagiął zatem parol na Pałac Kultury i Nauki i domaga się jego zburzenia. Ja bym poszedł o krok dalej panie Pawle, całą Warszawę zburzyć, to znaczy tylko tą część którą wybudowali komuniści wreszcie mógłby pan nieboraku spać spokojnie.
Szczyt humoru – Wiesław Adamski, artysta rzeźbiarz został pobity przez konserwatora zabytków z tegoż miasta za rzeźbę, która przedstawiała urzędasa utrudniającego życie ludziom. Dziwnym trafem Paweł P. Rozpoznał siebie w rzeźbie i dał w mordę artyście. Uderz w stół a nożyce same się odezwą.
Szczyt ignorancji – Ewa Kopacz, uważa ona, że za kryzys grecki winę ponosi naród, który żył ponad stan. Czyli, że rząd nie dawał, banki nie dawały, ludzie sami wykorzystując prywatne mennice produkowali sobie mamonę i doprowadzili kraj na skraj bankructwa. Biedny rząd nic nie widział, nic nie wiedział, tak samo jak i banki. Pani Ewo z taką wiedzą to może lepiej żeby jednak pani nie była premierem.
Szczyt jebizmu – oto w skrócie, okrojony poczet prezydentów Stanów Zjednoczonych. Bush I Senior, Bush II Junior, Bush III Jebany. Takie jaja tylko w Ameryce.
Szczyt kaznodziejstwa – Jarosław Kaczyński, na zakończenie pielgrzymki do Częstochowy użył liturgii mszy świętej i w trakcie jej trwania z ambony wygłosił płomienne przemówienie do pielgrzymów. Przemówienie nie miało żadnego charakteru politycznej agitacji. Ot tak z głębi duszy pan prezes dzielił się swoją socjotechniką ze słuchaczami. Ale czego pewien dominikanin określił to jako skandal doprawdy nikt nie wie z hierarchami kościelnymi obecnymi podczas tego spektaklu na czele
Szczyt litości – zlitowała się wreszcie rosyjska federacja piłki nożnej i przepędziła na cztery wiatry niejakiego Fabio Capello, trenera drużyny narodowej. Fabio nie wyszedł na tym najgorzej. Za zerwanie kontraktu skasuje trzydzieści milionów eurosów i jakoś to przeżyje, ciężko będzie, nawet mi go trochę szkoda, ale kacapow już nie.
Szczyt łgarstwa – Michał Lisicki właściciel tygodnika „Wprost”. Chłopina żali się przez te wszystkie publikacje taśmowe a potem oszczerstwa na temat Kamila Durczoka stracił pieniądze. Coś tu kurwa nie gra jak to mówią w pewnej bajce, po co zatem pan żeś publikował te bzdury, przecież nie uwierzę, że nie dla zysku.
Szczyt miernoty – cała partia Republikanów, która wystawiła do wyścigu o fotel prezydenta w przyszłorocznych wyborach poczwórnego bankruta oraz brata najgłupszego prezydenta w historii Stanów Zjednoczonych. Wybór powalający.
Szczyt normalności – Zbigniew Ziobro, pan Zbigniew ma czelność domagać się normalności w życiu codziennym naszego kraju od partii rządzącej. Mam wrażenie, że chodzi mu o normalność typu ala Zbigniew Ziobro Minister Sprawiedliwości. Panie Zbigniewie jak to się mówi, dziękuję ale postoję.
Szczyt oszczędności – Andrzej Duda, pan elekt jeszcze zaczął urzędować a już zaczął wydawać akonto na luksusowe wczasy we Włoszech. Podobno jednak po znajomosci dostał zniżkę i dodatkowo wybrał najtańszą opcje.
Szczyt przewidywania – Lech Wałęsa oświadczył, że wiedział iż pan Bronisław Komorowski przegra wybory. Wyglada na to, że on jeden nie dał się zwieźć sondażom i innym przewidywaczom dającym panu Komorowskiemu zwycięstwo z palcem w kieszeni oczywiście. Szkoda, że nie podzielił się pan Lech tymi przewidywaniami przed wyborami, wyglądałby dzisiaj jak nie przymierzając Nostradamus.
Szczyt równości – Robert Biedroń. Mam wrażenie, że władza panu Robertowi padła na głowę. Nie pozwolił na powieszenie obrazu papieża na budynku miejskim parę miesięcy temu. W lipcu nie wpuścił do Słupska cyrku bo jest przeciwnikiem znęcania się nad zwierzętami. Nie wiem czy tresura to znęcanie sądzę jednak, że te zwierzaki puszczone wolno nie były by w stanie przeżyć paru dni bez pomocy ludzi. To po pierwsze, po drugie natomiast pan Robert chce narzucić swoje poglądy innym ludziom nawet tym, którzy lubią ten rodzaj rozrywki. Panie Robercie miasto to nie pana dom. Domaga się pan równości dla homoseksualistów a ja dla tych, którzy lubią chodzić do cyrku a jeżeli pan tego nie lubi, musu nie ma można zawsze zostać w domu
Szczyt szybkości – Krzysztof Lipiec, pan poseł z nadmiaru radości po przeczytaniu sondaży dających PiS-owi przewagę w jesiennych wyborach, nie zwrócił uwagi, że mknie a raczej grzeje z prędkością prawie 50 kilometrów ponad limit. Nie zauważył rownież, że patrol policji próbuje go zatrzymać. Pan poseł w swojej dobrotliwości zatrzymał się wreszcie i przyznał się do winy, twierdzi jednak, że sam pościg za nim jak i zatrzymanie było niezgodne z procedurami i będzie składał skargę. Broń się pan, panie pośle, wiadoma sprawa jedynka na listach wyborczych to gra warta świeczki a pan Jarosław prezes zacny ostatnio nie toleruje takiej anty pisowskiej działalności.
Szczyt śmiechu – PKP InterCity, spółka zgubiła pociąg relacji Warszawa – Wiedeń gdzieś na trasie. Zachodziło nawet podejrzenie, że maszynista odbił gdzieś w kierunku trojkata Bermudzkiego. Nie znalazło to jednak potwierdzenia i po około godzinie poszukiwań zaginiony skład odnalazł sie w tak zwanej dziurze komórkowej, cokolwiek to oznacza a stanął w lesie z uwagi na gałęzie na torach. Odnalezieni i uratowani pasażerowie otrzymali zwrot kosztów za bilety. To się nazywa serwis.
Szczyt temperatury – Radosław Sikorski, tak się gorąco zrobiło wokół pana Radka, że nie wytrzymał temperatury i zrezygnował z walki o mandat poselski z Bydgoszczy. Coś miasto to nie jest zbyt szczęśliwe dla dygnitarzy z partii platformersów. Najpierw szanowany pan Vincentym przepadł w eurowyborach a teraz pan Radek umoczył. Tyle, że Vincentym kandydował z Bydgoszczu a Radek z Bydgoszczy a może to dwa rożne miasta chociaż tak podobne w pisowni.
Szczyt ukrainizmu – Bronisław Komorowski, nasz ustępujący prezydent założy wkrótce fundację na jakaś tam rzecz z Ukrainą w nazwie. Pan Bronisław chce podziękować w ten sposób wszystkim Polakom z Wołynia za poparcie w wyborach i w trakcie sprawowania przez niego władzy. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko mieć nadzieję, że pan Bronisław nie wyjdzie na tej współpracy jak Polacy z Wołynia.
Szczyt watpliwości – Jacek Kurski, pan Jacek przez jakiś czas nie miał watpliwości czy dobrze zrobił występując z PiS-u. Im bliżej jednak wyborów do parlamentu tym jego watpliwości przybierają coraz bardziej na sile. Gotów jest zgodzić się nawet na umieszczenie go na liście w Sri Lance byle załapać się na jakaś fuchę i udowodnić prezesowi swoje oddanie. Tak trzymać panie Jacku, prezes ma wielkie serce i kto wie, kto wie, może akurat.
Szczyt zacofania – Arcybiskup Stanisław Gądecki i jego podwładni są przeciwko in vitro. Zapewne uważają, ze skoro księża mogą żyć w celibacie czyli bez dzieci to i małżeństwa z problemami rozrodczymi też dzieci mieć nie muszą. Bo tak po prawdzie to te wszystkie małe gamonie doprowadzają prawych ludzi stanu wszelkiego do tego paskudnego pedofilstwa. Czyli im mniej dzieci tym mniej pedofilstwa a najlepiej gdyby wprowadzić powszechny obowiązek celibatu, nie ma dzieci nie ma pedofilstwa. A co na to Watykan? Jakie ma to znaczenie, kościół polski od śmierci Jana Pawła II żadnej władzy nie uznaje i słuchać nie zamierza.
Szczyt żenady – Atlantic Counsil, kompania konsultingowa, zamierzająca podobno zatrudnić pana Sikorskiego. Jedynym wymaganiem aby pracować w tej doradczej firmie to posiadanie szerokich znajomosci. Bez względu w jakiej dziedzinie te cwaniaki doradzają napewno nie jest to tanie. Ale jak się ma wejścia to wydusić można wszystko zwłaszcza jesli szef firmy, której owa banda doradza nie płaci swoimi pieniędzmi. Mam nadzieję, że wzięli pod uwagę koszty utrzymania pana Radka, bo te też do niskich nie należą.
Szczyt szczytów – Hilary Clinton. Kobitka będzie się starać o pozostanie następnym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Dziwi mnie ta chciwość władzy tych Bushów i Clintonów ale w przypadku pani Hilary szczególnie. Nigdy nie cieszyła się zbytnią sympatią ludzi. Uchodzi wręcz za typ karierowicza najgorszego gatunku. Ale cóż może i pewnie wygra, bo po czarnym czas na kobietę.juz widzę oczami wyobraźni jak Clintonowie wracają do Bialego Domu a Bill po prawie dwudziestu latach na miejsce swojego przestępstwa. Tyle, że tym razem to Hilary będzie decydować co zrobić z tym cygarem.