Tematy zastępcze

Audyt poprzedniego rządu i prezydenta, zaginione obrazy w kancelarii, afera podsłuchowa, kraj w ruinie, zamach w Smoleńsku, teczki Bolka, afery Kwaśniewskiego, ostatnio zamach na rząd w Sejmie, przekręt z Amber Gold, Trybunał Konstytucyjny powoli kończą się tematy zastępcze, którymi można było przykrywać własne brudy. Utalentowani rzeczniczka rządu i rzecznik ministra od obrony jak mantra powtarzają wciąż, że problemów po poprzednikach wciąż jest mnóstwo do rozwiązania. Czystki na stanowiskach gdzie tylko nie spojrzysz i wprowadzanie swoich ludzi miało poprawić zarządzanie. Gdzie jednak by się nie pojawili ci genialni menedżerowie natychmiast wybuchają waśnie. Pół- terier ze swoją sforą zdewastował telewizje i mało kto chce to oglądać, minister od kultury swoimi nominacjami w teatrach zniechęcił i skłócił środowisko aktorskie z dyrektorami teatrów. Mieliśmy w Polsce uznane stadniny koni tylko, że według rządu wadliwie zarządzane. Po wprowadzeniu nowych ludzi nikt już nie chce naszych koni w przeciwieństwie do poprzednich zarządców, którzy na brak ofert pracy nie mogą narzekać. Największą gwiazdą naszego rządu jest niewątpliwie jednak specjalista od obronności. Nikt prawdę powiedziawszy nie wie kto tym resortem rządzi, ów minister czy jego rzecznik. To on bowiem wpadł i przeczołgał komórkę NATO i wyglada, że gdzie by się nie pojawił to wzbudza strach i przerażenie pomieszane ze śmiechem i kompromitacją. Prawdę mówiąc ma to po swoim szefie, który w dziedzinie rozśmieszania narodu bije wszelkie rekordy. Ostatnio pędził na spotkanie do Torunia, czyli w rządowym języku do spowiedzi, jakoś zbyt późno wyjechał i spiesząc się spowodował wypadek. No i wyszło szydło z worka, szef zafundował sobie trzydzieści limuzyn, za które podatnicy zapłacili trzydzieści pięć milionów. Dwie z nich to już historia bo szlag je trafił w drodze po odpuszczenie grzechów. I jak się tłumaczy z tego  ministerstwo? Ano problem z parkiem samochodowym odziedziczyli po poprzednikach i w strasznym pośpiechu, bo szanowny minister zasługiwał na lepsze traktowanie, zapomnieli nawet o przetargu na samochody tylko kupili co było pod ręką za jedyne trzydzieści pięć baniek. Tym czasem od momentu objęcia ministerstwa szanowny specjalista wrzeszczał na całe gardło jak to wojsko potrzebuje nakładów i przez poprzedników było kompletnie zaniedbane. Tak ta władza ma, że każde swoje pośliźnięcie i tak zwali na poprzedników. Rozśmieszyło to rownież byłego wice premiera w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, Roman Giertycha, który w zabawny sposób skwitował wypadek na drodze do Torunia. Pan Roman uważa, że to był zamach na ministra od obrony bo skoro na drodze była mgła to to nie mógł być przypadek, z czym trudno się nie zgodzić. Pan Roman uważa rownież, że powinnismy zacząć obchodzić miesięcznice tego wypadku czyli zamachu i proponuje aby znaleźć jakiegoś świadka z miejsca wypadku, który by zeznał , że widział na własne oczy w okolicy Donalda Tuska. Przyznam szczerze, że byłego ministra od edukacji nie posądzałem o taką dozę humoru. Ja osobiście czekam na potwierdzenie wersji sugerowanej przez pana Romana przez rzeczniczkę naszego rządu. Przy niej nawet Jerzy Urban to nieudacznik. W wymyślaniu odpowiedzialności za wszystko co złe i zwalania jej na poprzedni rząd nie ma sobie równych i gdyby owego rządu nie było to nie bardzo wiedziałaby o czy mówić. Jeśli dobrze się jednak nad tym zastanowić to wszystkie trzy Beaty najlepiej się czują mówiąc o poprzednikach.