Z muzyką przez życie

Od dawna nosiłem się z zamiarem napisania czegoś na temat mojej ulubionej muzyki. Zdecydowałem jednak, że nie będę tworzył żadnej listy bo nawet nie potrafiłbym coś takiego zredagować. Pomyślałem zatem, ze stworze coś na kształt z muzyką przez życie. Zestaw wybranych przeze mnie utworów to nagrania, które coś tam dla mnie znaczyły i kiedyś tam odbiły mi się o uszy i pozostały w mojej pamięci. Oto one:

Fool on the hill-The Beatles. Kiedyś dawno temu w czwartkowe wieczory leciała Kobra czyli teatr sensacji. Ten utwór był ozdobnikiem jednego z tych teatrów i tak poznałem The Beatles.

Girl – The Beatles, kolejne przedstawienie Kobry i kolejny szlagier tamtych lat
All you need is love – The Beatles, wszystko jest w tytule, czyż można nie lubić czegoś takiego? Można z samych przebojów tej grupy stworzyć niezła listę, powstrzymam się na tych trzech utworach.
Brown Sugar – Rolling Stones. Obie grupy konkurowały miedzy sobą Mick Jagger to jednak osobowość sama w sobie. 
Angie – Rolling Stones, zapamiętałem ten utwór, kiedy na długiej przerwie w ogólniaku pozwalali nam grać naszą muzykę. Angie to był chyba najczęściej grany utwór.
Anybody seen my baby-Rolling Stones, to już z poźniejszych lat. Usłyszałem na koncercie i już to ze mną zostało. I w tym wypadku z utworów można by stworzyć osobną listę ale poprzestanę na tych trzech.
What a wonderful World – Luis Armstrong, niesamowity głos, niesamowity utwór.
Non, Je ne regrette rien – Edith Piaf, jak wyżej, niesamowity głos, niesamowity utwór.
Cry Baby – Jenis Joplin, ze swoim głosem Joplin mogła osiągnąć wiele, nie osiągnęła ale kto usłyszał ten utwór już nigdy jej nie zapomni
Star Spangled Banner -Jimmi Hendrix, zagrać na gitarze hymn Stanów Zjednoczonych w taki sposób jak to zrobił Hendrix, niemożliwe.
Hey Jude – Jimmi Hendrix, a to już chyba jego najbardziej znany utwór. I on mógł dokonać wiele ale niestety narkotyki i jego twórczość przerwały
Have you ever seen the rain – Creedence Clearwater Revival, kiedyś na targach zwanych dzisiaj halami targowymi sprzedawano chałupniczo tłoczone pocztówki z muzyką. Pocztówka z tym nagraniem to była jedna z pierwszych moich „płyt”
Je T’aime – Jane Birkin i Serge Gainsbourg, ile ten utwór wykreował plotek, podejrzeń a ponoć nawet był przez jakiś czas zakazany. Podobno oryginalną wykonawczynią była sama Brigitte Bardot ale to wersja z Jane żyje do dziś 
Puppy love – The Osmonds, rodzina Osmondów konkurowała z Jacksonami o palmę pierwszeństwa. Utwór ten to piosenka Paula Anki ale The Osmonds zrobili z niego przebój. Puppy love to moja pierwsza prywatka sylwestrowa. Someone help me pleae…
Saturday night fever – Bee Gees, lata siedemdziesiąte, lata disco z genialnym Travoltą tańczącym do muzyki Bee Gees, tego się nie da zapomnieć.
Tragedy – Bee Gees, i więcej muzyki disco z jej najbardziej znaną grupą. Głos wokalisty to jeden z tych jedynych w swoim rodzaju i niepowtarzalnych.
My friend is wind – Demis Roussos, skoro już mówimy o kimś z niepowtarzalnym głosem. To jego jeden z najwiekszych przebojów
The answer is blowing in the wind – Bob Dylan, to historia muzyki. Przede wszystkim protest songi, których przykładem jest właśnie ten tytuł. 
Goodbye my love, goodbye – Demis Roussos, a to chyba największy jego przebój.
Staraway to heaven – Led Zeppelin, to klasyk tego zespołu i nie ma co więcej na ten temat pisać.
D’yer Maker – Led Zeppelin, to inny Zeppelin, bardziej melodyjny i spokojniejszy dla mnie to jeden z lepszych utworów tej grupy
When a blind man cries – Deepe Purple, to klasyk tej grupy, niepowtarzalny i jedyny w swoimi rodzaju.
Fools – Deep Purple, kolejny niepowtarzalny przebój tej grupy. Definitywnie jeden z moich ulubionych.
Perfect Strangers – Deep Purple, to już trochę późniejsza kompozycja ale równie dobra i warta posłuchania.
Wish you were here – Pink Floyd, to olbrzymi tego okresu, ilośc niesamowitych nagrań przekracza możliwości tej listy. Wish you were here to rewelacyjny utwór.
Another Brick in the Wall – Pink Floyd, celowo pomijam Dark Side of the Moon bo to chyba najbardziej popularna płyta tej grupy. Warto jednak poznać The Wall ze świetnymi kompozycjami.
Private Investigations – Dire Straits, Mark Knopfler to głos, który trudno zapomnieć a Private Investigations jeden z jego najbardziej znanych utworów.
Romeo and Juliet – Dire Straits. Wspaniały utwór, wspaniały Mark Knopfler definitywnie do słuchania zawsze i wszędzie.
Tunnel of Love – Dire Straits, jeszcze jeden genialny utwór tej grupy. Cała płyta zatytułowana Making Movies to niesamowite przeżycie.
Mamma Mia – Abba, czwórka ze Szwecji  zdominowała w pewnym okresie rynek muzyki rozrywkowej i chyba słusznie
Dancing Queen – Abba. Kolejny wielki przebój sympatycznej czwórki ze Szwecji. Nie myśle aby w tym czasie odbywały się prywatki bez ich nagrań.
Imagine – John Lennon, po rozpadnięciu się The Beatles John Lennon stworzył wiele wartościowych utworów, z których Imagine to chyba największy i najważniejszy.
Band on the run – Paul McCartney, Paul nie pozostawał w cieniu Johna i sam nagrał niezliczone ilości przebojów, z których ten chyba jest najpopularniejszy.
You look wanderful tonight – Eric Clapton, niesamowity gitarzysta i wykonawca, mi najbliższa jest właśnie ta kompozycja. 
Needles and pins – Smokey, trochę muzyki rozrywkowej. Smokey to jeden z moich ulubionych zespołów. Wesołe pogodne kawałki na każdą okazje.
View for the bridge – Kim Wilde, kolejna wokalistka z muzyką lekką, łatwą i przyjemną zawsze miło się tego słucha.
Maria Magdalena – Sandra, ta piosenkarka w swoim najlepszym czasie stworzyła sporo prywatkowych hiciorów, które do dzisiaj słucha się bardzo przyjemnie
Stumblin’ In – Suzi Quatro i Chris Norman, lekko, łatwo i przyjemnie. Oboje często pojawiali się na listach przebojów.
Cum on Feel the Noize – Slade, kompletnie zapomniana grupa a ten kawałek to był bardzo popularny hit. Świetna muzyka.
The Ballroom Blitz – Sweet, kolejna świetna grupa tamtych czasów, to były świetne czasy dla rocka brytyjskiego
Samba Pa Ti – Carlos Santana, wielki gitarzysta i solista. Ten instrumentalny utwór to był olbrzymi przebój. Wspaniała muzyka.
Europa – Carlos Santana, kolejny instrumentalny utwór utwór tego wspaniałego gitarzysty i muzyka latynoskiego. Chce się słuchać.
The children of the revolution – T. Rex, dawno zapomniany utwór nie dla mnie jednak. Zdecydowanie największy przebój tej grupy.
Bangladesh – George Harrison and friends, to był chyba pierwszy koncert gwiazd na jakiś cel. Coś wyjątkowego.
Sweet Lord – George Harrison, z pewnością George nie był tak popularny jak Lennon i McCartney ale nagrał parę utworów wartych polecenia
One way ticket – Boney M, typowo taneczna muzyka, pamietam bo zapisałem się na kurs tańca, czegoś nas uczyli do tego kawałka, już nie pamietam. 
Hotel California – Eagles, końcówka lat siedemdziesiąt to właśnie Eagles a to był ich największy przebój
Mamy Blue – Top Pops, z jakiś powodów utwór ten jest mi bardzo bliski, nie wiem dlaczego ale utkwił mi w pamięci.
Modern Talking – Atlantis is calling, to początek lat osiemdziesiątych, żadna prywatka nie mogła się obejść bez przebojów tej grupy.
Final Countdown – Europe, magnetowidy w Polsce jeszcze nie były dostępne. Ktoś mi go pożyczył i właśnie Finał Countdown był moim pierwszym nagraniem na taśmę VHS. Sam utwór zrobił furorę i jest popularny do dzisiaj.
l’m still standing – Elton John, wielki muzyk tamtych lat, popularny zresztą do dzisiaj, utkwił mi w pamięci właśnie w tym utworze
Up town girl – Billy Joel, piano men, bardzo popularny. W Up town girl wystąpiła Christie Brinkley, z którą spędził pózniej parę lat.
Papa don’t preach – Madonna, jeszcze nie gwiazda ale juz rozpoznawalna postać w muzyce. Lubię jej początki późniejszą twórczość już mniej
Thriller – Michael Jackson, król popu nie może nie być wymieniony. Thriller to nie rylko muzyka ale i teledysk, który chyba jest jego najlepszym telewizyjnym nagraniem.
Africa – Toto, trudno nie zapamietać bardzo oryginalnej melodii tego utworu, Toto większości z nas kojarzy się właśnie z tym  przebojem.
We are the World – US for Africa, kolejny przebój zaśpiewany przez gwiazdy na cel dobroczynny. 
True Colors – Cindy Lauper, bardzo fajny utwór z bardzo fajna i ciekawą wykonawczynią.
Dancing in the dark – Bruce Springsteen, ikona muzyki amerykańskiej. Byłem na jego koncercie i widziałem jak na niego reagują. Niesamowite.
Nothing compares 2 U – Sinead O’ Connor, mało mnie interesują jej poglądy, ten utwór to jej największy przebój, który bez wątpienia musiał zrobić na wielu wrażenie.
Listen to your heart – Roxette, bardzo fajny i ciepły duet ze Szwecji. Przytulanki prywatkowe to chyba była ich specjalność.
Must have been love – Roxette, jeszcze jeden niezapomniany kawełek tego duetu. Zawsze fajnie się tego słucha.
Self Control – Laura Branigan, jeden przebój ale jaki, chociaż to było tak dawno to jednak pozostał w mojej pamięci.
Janie’s got a gun – Aerosmith, jedna z bardziej popularnych grup a jej wokalista Steve Taylor to twarz grupy. Utwór ten to pokaz ich możliwości.
Voyage, voyage – Desireless, nie znam innych utworów tej dziewczyny ale ten jeden to jest właśnie taki rytm, który lubię.
Twist in my sobriety – Tanita Tikaram, definitywnie wielki przebój Tanity i defitywnie musiał się znaleźć na mojej liście.
Life is life – Opus, zapomniany utwór australijskiej grupy Opus. Warto do niego wrócić bo to dobra muzyka 
Welcome to the jungle – Guns ‚N Roses, to był najlepszy utwór tej grupy w latach osiemdziesiątych. Coś jest w nim przynajmniej dla mnie.
November rain – Guns ‚N Roses, ten utwór to rewelacyjna ballada, która ma wszystko. Koniecznie trzeba posłuchać
I wish it would rain down – Phil Collins, z bogatego dorobku tego artysty wybrałem ten utwór oraz
Another Day in paradise – Phil Collins, oba utwory z tej samej płyty i oba równie doskonałe i pełne refleksji.
Dance me to the end of love – Leonard Cohen. Wspaniały wykonawca ballad, rewelacyjny głos i wspaniała kariera.
Wrapped around your finger – Police, bardzo popularny zespół lat osiemdziesiąt a ten utwór to moim zdaniem ich największy przebój.
Solsbury Hill – Peter Gabriel, to podobnie jak Phil Collins wielka postać z Genesis ale zdobył rownież wielka popularność jako artysta solowy.
Wind of change – Scorpions, nie jestem w tym wyborze specjalnie unikalny. Znają go wszyscy a i grupa warta jest wspomnienia.
Loosing my Religon – R.E.M., ich tez nie sposób pominąć. Wiele dobrej i uznanej muzyki. 
Private dancer – Tina Turner, przedstawiać jej nie trzeba. Z jej przebojów tez można by ułożyć niezłą listę. Bardzo lubię ten utwór oraz
What love got to do with it – Tina Turner. To jej szlagier odnoszący się do jej burzliwego związku z Ikiem Turnerem. Powstał też film na ten temat.
Moonlight in Somosa – Robert Plant, łagodniejsza strona wokalisty Led Zeppelin, który nagrał parę płyt solo.
Nothing else matters – Metalica, nie jestem zwolennikiem heavy metalu, ale grupy tego gatunku potrafią nieźle zaskoczyć. Ten utwór to właśnie tego przykład.
It’s my life – Bon Jovi, bardzo popularna grupa, wiele przebojów ten według mnie jest najlepszy.
Mr. Jones – Counting Crows, w latach dziewięćdziesiątych już na dobre zadomowiłem się w Stanach i muzyka zza oceanu zaczęła być coraz ważniejsza dla mnie.
Time of your life – Green Day, fajne słowa, utkwiły mi w pamięci i od czasu do czasu lubię tego posłuchać jeszcze raz i jeszcze raz.
What it’s like – Everlast, nie znam bliżej tego zespołu ale ten utwór zadomowił się w mojej głowie podczas wyprawy do Nowego Meksyku i juz tam został.
Zombie – Cranberries. Lubię tego typu utwory. Charakterystyczna melodia i charakterystyczny wokal. 
I will always love you – Whitney Houston, nieprawdopodobny głos, niesamowity talent, smutne życie, ale utworu nie sposób zapomnieć. 
Don’t speak – No Doubt, to był pierwszy wielki hit tej grupy i pierwszy pokaz możliwości Gwen Stafani, samą swoją energią na scenie nie pozwala oderwać od siebie oczu.
Un-break my heart – Tony Braxton, sam głos robi wielkie wrażenie. Utwór definitywnie niemożliwy do zapomnienia. 
Smooth Operator – Sade, kolejna gwiazda muzyki nastrojowej. Dla mnie Smooth Operator to jej najlepszy utwór.
Desert rose – Sting, kompletnie inna twarz solisty Police. Wyjątkowo przypadło mi to do gustu.
My heart will go on – Celine Dion, czyli główna melodia z Titanica. Może i trochę ckliwa, jednak głos Celine to najwyższa półka.
One – U2, Bono i jego grupy nie ma co przedstawiać. Ten utwór wyjątkowo przypadł mi do gustu bo to jest taka moja muzyka
Ironic – Alanis Morissette, największy jej przebój. Bardzo utalentowana i bardzo ciekawy głos. Piosenka bardzo długo cieszyła się wielkim powodzeniem.
Cup of life – Ricky Martin, ta piosenka stała się oficjalnym przebojem mistrzostw świata w piłce nożnej w 1998. Świetny i dynamiczny utwór.
Lets get loud -Jennifer Lopez, nie jest to moja ulubiona piosenkarka ale jak już śpiewa to już śpiewa. Ma wiele utworów do dobrej zabawy.
Bring me to life – Evanescence, bardzo ciekawa piosenka i bardzo ciekawa artystka. Ten utwór to taka moja muzyka.
With Arms Wide open – Creed, bardzo dobrze zapowiadający się zespół z bardzo dobrym wokalistą. Coś jednak nie wyszło do końca ale utwory zostały.
Higher – Creed, jeszcze jeden świetny utwór tej grupy. 
Polityk – Coldplay, świetny zespół i wiele znanych przebojów, wyjątkowo lubię ten wlasnie utwór oraz
Yellow – Coldplay, spokojniejsza wersja możliwości Chrisa Martina, wokalisty tej grupy
Whatever – Shakira, muzyka latynoska coraz cześciej gości wsród moich utworów. Taniec to doskonała forma relaxu a do tej muzyki swietnie się można bawić.  
Who knew – Pink, bardzo zadziorny głos. Rownież bardzo dobra muzyka do tańca i zabawy.
Loose yourself – Eminem, to piosenkarz, który wykonuje specyficzną muzykę. Nie wszystko da się lubić, ten utwór zrobił jednak na mnie wrażenie 
Somebody that I used to know – Gotye, przykład na muzykę, może mniejszej wartości, ja jednak lubię rytmiczne i taneczne melodie.
Promiscuous – Nelly Furtado, kolejna piosenkarką latynoska, ciekawa wokalistka ten utwór przypadł ni do gustu najbardziej.
Hello – Beyonce, do tańca i do dobrej zabawy. Wielka gwiazda współczesnej muzyki rozrywkowej.
Chasing Cars – Snow Patrol, nie znam innych kawałków tej grupy ale ten bardzo mi sie spodobał i lubię do niego wracać.
Rain over me – Pitbull i Marc Anthony, wielkie gwiazdy muzyki latynoskiej, świetny utwór, świetny teledysk i świetna zabawa.
International love – Pitbull i Chris Brown, jeszcze jeden bardzo fajny utwór tego wykonawcy w towarzystwie innego piosenkarza. 
Stereo Love – Edward Maya, motyw przewodni tego utworu jest grany na harmonii i jest to zrobione fantastycznie. Nie znam innych utworów tego wykonawcy i nie muszę ten mi w zupełności wystarczy.
I to by było na tyle. Celowo pominąłem polską muzykę bo noszę się z zamiarem stworzenia czegoś podobnego ale poświęconego właśnie naszym muzykom.
Reklamy

Salsa czyli poczuć Amerykę Południową

Moje do pewnego stopnia zafascynowanie Ameryką Południową zaczęło się pewnie ze dwadzieścia lat temu. Zakład, który był pierwszym moim pracodawca w stanach zatrudniał rownież wielu hiszpańskojęzycznych ludzi. Była to fabryka a na liniach produkcyjnych pracowali przede wszystkich napływowi obywatele całego świata. Było nas szczęściu Polaków wsród tego tłumu z całego świata. Byli Hindusi, Chińczycy albo raczej Azjaci bo ciężko ich było rozróżnić. Największą grupę stanowili jednak hiszpańskojęzyczni a to pewnie z uwagi na Portoryko, ktorego obywatele mieli bezwizowy wjazd do stanów. Cała ta grupa mówiąca językiem hiszpańskim, chociaż pochodzili z rożnych krajów, mieli wiele cech wspólnych. Na mnie szczególne wrażenie zrobiła ich miłość do tańca i zabawy. Mieliśmy w trakcie pracy jedną długą przerwę, na której niemal wszyscy latynosi wychodzili na zewnątrz podstawiali parę samochodów koło siebie, ustawiali radia na tą samą stację i dawaj w tany. Te ichnie rytmy choć nie robiły na mnie zbyt wielkiego wrażenia to jednak taniec już tak. To był taniec z pokaźną dozą erotyzmu ale zawsze czuć było, że są jednak jakieś granice, których napewno nie przekroczą. Sposób tańca, dystans między partnerami a raczej jego brak, wszystko to sprawiało wrażenie, ze partnerzy przetańczyli ze sobą ładnych parę lat. Nic bardziej mylnego taniec to był żywioł tych ludzi, to było coś co pozwalało im zapomnieć o wszystkim czym czuli się zmęczeni. Dla nas taniec to prywatka, to zabawa wiejska, to dancing czy jakaś inna forma spotkania, nie dla nich. Im wystarczyło trochę placu, parę samochodów i ta sama stacja radiowa no i oczywiście przerwa w pracy i tyle. Salsa, która definitywnie dominowała to dość nieskomplikowany taniec, tyle, że trzeba pozwolić biodrom żeby się wyluzowały. Patrząc na tych salsowiczów, nie mogłem sobie wyobrazic, że to tańczą poprostu znajomi, których nic nie łączy poza chęcią zabawy i tańca, tańca, który rozluźnia i pozwala poczuć się jakby w trochę lepszym świecie. Zaszczepili we mnie w ten wlasnie sposób ciekawość ich świata. Będąc w Polsce, szczytem marzeń były Stany, kiedy jednak tu dotarłem wszystko się samo jakoś przewartościowało i nie mogłem przestać myślec o Ameryce Poludniowej. Już wkrótce miało się to spełnić.