Magiczna taksówka i Isla de la Plata

Drugi i ostatni dzień pobytu w Puerto Lopez mieliśmy zaplanowany na zwiedzanie wyspy o uroczej nazwie Isla de la Plata. W wolnym przełożeniu to Wyspa Pieniędzy. Ponoć sam Drake, znany angielski pirat, miał na niej swoją kryjówkę. Potem ktoś odkrył tam jakieś stare monety stąd owo miejsce nazwano właśnie Isla de la Płata.

W dniu przyjazdu nasz naganiacz przygotował dla nas miejsce na łódce, która miała nas zabrać na oddaloną o czterdzieści dwa kilometry wyspę. Nasz hotel znajdował się dość daleko od przystani, więc zgodziliśmy się na dopłatę ekstra dolara do taksówki na przystań.

Rano w naszym hotelu pojawił się przewodnik, który miał nam towarzyszyć. Razem z nami płynęło jeszcze szesnaście osób, które należało zebrać z różnych punktów i zaprowadzić najpierw do agencji organizującej całe przedsięwzięcie a potem na przystań. To oznaczało oczywiście, że z taksówki będą nici a nasz naganiacz pobrał od nas ekstra prowizje za swoje usługi. Na szczęście były to tylko dwa dolce, przejazd na przystań i powrót z tejże do hotelu. To była taka magiczna taksówka, której nie było.

Reszta, na szczęście odbyła się bez większych przygód. Po nieco ponad godzinie dopłynęliśmy do celu podróży. Ostatnio tak się zdarza, że wśród uczestników eskapad, w których bierzemy udział my jesteśmy najstarsi. Nie inaczej było i tym razem. Dwie studentki z Belgii, paru Ekwadorczyków jeszcze jakaś młoda dziewczyna gdzieś z Argentyny i uwaga, dwie Słowaczki. Próbowałem im sprzedać naszego Milana, bezskutecznie.

W programie wycieczki poza zwiedzaniem było nurkowanie w okularach w okolicach wyspy. Odpuściłem to jednak, bo woda była odrobine zbyt chłodna a ja na plecach, nie wiedzieć czemu odczuwałem jakiś dziwny żar.

Isla de Ła Plata była kiedyś miejscem zamieszkałym. Niestety fenomen El Niño spowodował, że w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku nie spadła tam przez trzy lata nawet jednak kropelka deszczu. To spowodowało ucieczkę wszystkich mieszkańców na stały ląd. Potem kupił tą wyspę były wiceprezydent Ekwadoru i zorganizował sobie na niej miejsce polowań na kozice. Bawił się tak skutecznie, że wybił te zwierzaki co do jednego. Wreszcie i jego stamtąd przepędzono i wyspa stała się parkiem narodowym. I tak jest do dzisiaj.

Miejsce to ma swoją drugą nazwę, Galapagos dla ubogich. Wycieczka na znane wszystkim Galapagos jest dość kosztowna. My za nasza eskapadę zapłaciliśmy cztery dychy od osoby i zobaczyliśmy, podobno, wszystko co jest do zobaczenie na sławnych żółwich wyspach, przy okazji szlifując…słowacki.

Wyspę aktualnie zamieszkuje ptactwo wszelkiej maści i oczywiście żółwie. Te ostatnie widzieliśmy w wodzie. Ptaki natomiast, szczególnie głuptak niebieskonogi niewiele sobie robiły z naszej obecności. Oprócz niego drugim ptakiem, który zdominował wyspę była fregata. To jednak ten o niebieskich łapach okazał się bez bardziej niebezpieczny. Dodatkowo wyszło na to, że właśnie miały miejsce gody owych ptaków i samiec w obronie swojej partnerki był zdolny nawet zaatakować. Były zatem miejsca na trasie, w których na szlaku zabawiała się parka w my musieliśmy im zejść z drogi. Nasz przewodnik cały czas przypominał nam o strefie i czasie erotycznych rozgrywek pomiędzy ptakami. Głuptaki w parze wytrzymują ze sobą siedem miesięcy, to jest dokładnie tyle ile potrzebują na wychowanie i usamodzielnienie się swoich pociech. Potem on w swoją stronę ona w swoją, bez specjalnych kłótni.

Podobnie dzieje się wśród fregat. Tu jednak samica sama sobie wybiera partnera. Jej decyzja oparta jest na wielkości czerwonego wola, im większe tym podobno osobnik rokuje nadzieje na zdrowe potomstwo. Prosta zasada zdająca się pracować. Gamonie z mniejszym wołem po prostu muszą poczekać aż im wole urośnie. Tyle na temat wielkości, wola oczywiście.

Sam żyję wśród dzikiej przyrody, jednak ta wyspa to zupełnie inne przeżycie. Popatrzcie sami.

Isla de la Plata

Pan Głuptak i pani Gluptakowa

Pan Głuptak miał ochotę na wymianę zdań

Ten kaktus a zasadniczo sok z niego ma właściwości lecznicze. Pity w nadmiarze może przenieść chętnego w lala land. I świat wtedy staje się jeszcze piękniejszy

Ten z czerwonym wolem pan Fregata, ma największe szanse u dziewczyn.

Do zobaczenia dzika wyspo, pozostań dzika.