W świecie paranoi.

Po ostatnich sukcesach przewodniej siły narodu, Komitet Centralny partii podjął jedynie słuszną decyzje o konieczności budowy trasy szybkiego ruchu łączącej Żoliborz z Brukselą. Wstępna faza tego projektu zakłada wyłączenie tej dzielnicy z granic miasta stołecznego Warszawy, w której przestał czas się bezpiecznie przywódca wszystkich Porządnych i Spolegliwych ludzi kraju.

Zgodnie z planem trasa będzie przebiegać przez do tej pory mała znaną miejscowość Brzeszcze. Zadecydowały o tym czynniki ekonomiczne. Nitka łącząca to miasteczko z Warszawą już została oddana do użytku. Pierwsze próby trasy wykazały drobne niedociągnięcia i problemy. Okazało się jednak, że trasa sama w sobie nie budzi zastrzeżeń. Kłopoty jakie zostały zgłoszone głównemu wykonawcy wynikają zdecydowanie z braku doświadczenia kadry kierowniczej to znaczy kierowców. Zgodnie z wytycznymi partii zachodzi potrzeba ponownego ich przeszkolenia w Centralnym Ośrodku Szkolenia Kadry Kierowniczej na wydziale Kierowca Samochodu.

Trwają już zakrojone na szeroką skale prace związane z ominięciem Warszawy i przekierowaniem autostrady bezpośrednio na Żoliborz. Równocześnie planiści opracowują najkrótsze możliwe połączenie z Brzeszczy do Brukseli. Rozpoznawalność przewodniczącej Koła Gospodyń Wiejskich i jej wybór do Parlamentu Europejskiego pozwoli na otrzymanie konkretnych środków pieniężnych z komisji finansów unii.

Nadzór nad całym projektem przejął osobiście Pierwszy Przyzwoity.

Powstaje również nowy plan zagospodarowania przestrzennego Brzeszczy i okolic. Staną się one głównym i bardzo ważnym węzłem komunikacyjnym na tej trasie. W tym kontekście wróci się również do idei budowy centralnego portu lotniczego. Oryginalnie miał on powstać w okolicach Radomiu. Najnowsze badania wykazują jednak, że z Brzeszczy jest jeszcze bliżej do Afryki i San Escobar. To może być wzięte pod uwagę na najbliższym plenarnym posiedzeniu Biura Politycznego Komitetu Centralnego Partii. Sprawa również zostanie poruszona na nieoficjalnym spotkaniu spolegliwych z Radomia z Pierwszym Przyzwoitym kraju, który w trosce o mieszkańców tego miasta podejmie odpowiednie kroki w celu zrekompensowania strat wizerunkowych przewodniej siły lepszego sortu.

W świecie paranoi wyobraźnia nie ma granic.

Reklamy

Czerwcowe szczyty szczytów

Czerwiec na początku wyglądał na spokojny miesiąc, potem jednak sypnęło doniesieniami ze wszyskich stron świata. Żeby nie przedłużać oto moje czerwcowe szczyty szczytów.
Szczyt arogancji – FBI i amerykański wymiar sprawiedliwości. To bardzo fajnie, że ktoś wreszcie ukrócił to kompletne bezprawie i sobiepaństwo w FIFA. Wszechobecny brud i bezkarności działaczy tej organizacji nareszcie został napiętnowany. Tyle, że FIFA to organizacja międzynarodowa dlaczego więc żaden inny kraj nie mógł się tym zając? A może to poprostu kolejna manifestacja wielkości jedynie słusznej demokracji i pokaz, że nie ma ludzi bezkarnych. Nadszedł zatem czas rownież na zajęcie sie przestępcami z kongresu i senatu, tam ich też nie brakuje, tylko czy FBI ma na tyle odwagi.
Szczyt brawury – patrol drogowy z Podkowy Leśnej. Drogówka popisała sie brawurową akcja zatrzymania nachlanego jak wieprz znanego aktora. Dzięki tej akcji wróciła wiara w społeczeństwie, że nie ma ludzi bezkarnych i nawet celebryci za łamanie prawa dostaną za swoje. Szkoda, że nie spałowali dziada jednego bo mógłby to wykorzystać w swojej mowie powitalnej po objęciu fotela ministra spraw wewnętrznych sam pan Antoni stwierdzając, że już nigdy ten znany aktor nie zabije nikogo po pijaku. Tfu na psa urok to chyba powiedział inny minister. Po tak spektakularnym zatrzymaniu może czas na rozwiazanie paru zagadek dotyczących morderstw, teraz to już powinno pójść łatwiej.
Szczyt cwaniactwa – Radek Sikorski, ten gość to ma jaja jak dzwony Zygmunta. Już kilkakrotnie sie skompromitował i zachowaniem, i swoimi komentarzami, że zdecydowanie powinien zapaść się pod ziemię. Niestety nie leży to w naturze tego kiepskiego polityka. Zmuszony do rezygnacji z bycia marszałkiem sejmu już się odgraża, że będzie dalej kandydował na posła do sejmu w najbliższych wyborach. Nie pozostaje nam nic innego jak tylko zaufać mieszkańcom Bydgoszczu, że jak już raz dali kopa kumplowi Radka to takiegoż kopniaka wymierzą rownież zadufanego w sobie Radkowi.
Szczyt dumy – osiemnastu wspaniałych, którzy zostali naznaczeni zakazem wjazdu do Rosji. No ta wspaniała osiemnastka tak wlazła Putinowi za skórę, ze chłop z tych nerwów zabronił wydania im wizy wjazdowej do Rosji. Przynajmniej tak oni myślą. Prawda jest taka, że do bębna maszyny losującej wrzucono paręset kul z nazwiskami naszych dobroczyńców a ta wypluła osiemnastu kierując się li tylko przypadkiem. No ale powód do dumy jest. A swoją droga ciekawość czym podpadło prawie całe społeczeństwo polskie naszemu wielkiemu bratu zza oceanu. że też mamy zakaz wjazdu do ich ziemi obiecanej chyba, że nam na to pozwolą.
Szczyt erudycji – Lech Wałęsa, słynie z ciętego języka i nietuzinkowych pomysłów. Po raz pierwszy jednak chlapnął coś co nawet mnie zaskoczyło. Stwierdził bowiem, że Jarosław Kaczyński nigdy nie pobrudził sobie rąk pracą to lider z niego marny. Już od dawna podejrzewałem pana Kaczyńskiego o brak doświadczenia w zakresie wykonywania jakiegokolwiek zawodu, teraz jednak potwierdził to sam pan Lech, szkoda tylko, że w swojej wypowiedzi nie przeprosił ludzi za wyciagnięcie tego pana na piedestał. Przeprosiny się nalezą bo to dzięki temu właśnie panu przede wszystkim mamy dzisiaj kraj nasz podzielony, bo od dzielenia to on specjalistą jest napewno.
Szczyt fobii – Małgorzata Kidawa – Błońska. Z jakichś nie znanych mi powodów boi się Grecji. Nie chce pozwolić aby Polska podzieliła los tego państwa na liście bankrutów. Szanowna pani to bardzo niebezpieczny apel propagandowy przed wyborami. Przeciętny Kowalski już teraz bardziej utożsamia się z przeciętnym Grekiem a to właśnie przeciętny Kowalski, których jest w tym kraju coraz więcej, będzie wybierał swoich reprezentantów do sejmu i senatu. A tak na marginesie, Grecję, tam gdzie jest, doprowadziła rozdmuchana administracja, może warto by się nad tym zastanowić.
Szczyt głupoty – Elżbieta Bieńkowska, pani ta chyba już na stałe zagości na mojej miesięcznej liście. Aczkolwiek jej wypowiedzi pochodzą z nagrań udostępnionych dopiero teraz to należy koniecznie zapytać tą panią co ona dokładnie pali, bo niewątpliwie nie wychodzi jej to na zdrowie. Wspomniała coś o jakiś lulkach a może to odmiana jakichś dopalaczy, z którymi tak zawzięcie walczył sam szef pani Elżbiety. Wszystko jedno, proszę koniecznie ograniczyć zażywanie tych środków, zdecydowanie pani nie służą.
Szczyt humoru – Janusz Rewinski, skądinąd jeden z moich ulubionych aktorów komediowych. Mam jednak wrażenie, że chyba w tych ciężkich dla niego czasach wymienił tak bardzo przez niego propagowane picie piwa na konsumpcje mamrota. No i całkiem pomieszało mu się w głowie. I żeby tak odrazu po samej twarzy pani Beaty zdiagnozować stopień jej ciepłoty wewnętrznej na podstawie obalonej teorii to już chyba lekka przesada albo może za dużo mamrota.
Szczyt ignorancji – Antoni Macierewicz, podobało mi się stwierdzenie jednego z internautów podsumowujące działalność pana Antoniego. Stwierdził on, że nasz ukochany walczący o wolną Polskę tak się w tej walce zacietrzewionych, że nawet niezauważył że niema juz u nas totalitaryzmu, jest natomiast demokracja. Pan Antoni przespał jednak ten moment i walczy dalej z rządem już prawie pewnie pięćdziesiąt lat z małymi przerwami, kiedy to jego formacja miała władzę. No trzeba być kompletnym ignorantem żeby nie odróżnić totalitaryzmu od demokracji.
Szczyt kompromitacji – Kazimierz Greń, szef podkarpackiego związku piłki nożnej nie chce przyjąć do wiadomości, że się skompromitował sprzedając bilety przed meczem Polski z Irlandią w Dublinie. Przyrzekł, że oczyści się z zarzutów ale kiedy PZPN zapragnął rzucić okiem na akta irlandzkiej policji to miast umożliwić to w celu udowodnienia swojej niewinności to pan Kazimierz stanął w obronie swojej prywatności. Niech się pan lepiej przyzna ile pan zarobił na tych biletach. A swoją drogą ile panu płaca w tym OZPN, że aż musi pan dorabiać? Może lepiej podać się do dymisji i szukać lepiej płatnego stanowiska? Tak byłoby honorowo, tyle że kto to dzisiaj wie co to słowo dokładnie znaczy.
Szczyt litości – Bartosz Arłukowicz, no zlitował się nad nami oraz służbą zdrowia nasz specjalista od medycyny i podał się do dymisji. Kolejki do lekarza za jego kadencji pobiły pod względem długości te z czasów PRL kiedy do sklepu rzucano towar. Jeszcze jeden przykład na to w jakim oderwaniu od rzeczywistości żyją nasi parlamentarzyści, przecież oni w żadnych kolejkach nie czekają, dla nich wszystko już i teraz oraz za darmo.
Szczyt łgarstwa – Beata Szydło, takich kłamstw już dawno nie słyszałem. Pani Beata twierdzi, że pan Jarosław jest wybitnym politykiem i jego rola w przyszłym rządzie, oczywiście po zwycięstwie PiS-u w wyborach, musi być ważna. Jednak gdy tenże pan namaścił panią Beatę na przyszłego premiera to stwierdziła ona, że pan Jarosław nie będzie się mieszał w sprawy rządu. To już jakaś kompletna paranoja. Pan Jarosław z ważną funkcją w przyszłym rządzie ale bez możliwości wywierania na niego żadnej presji, to tak jak być za a nawet przeciw. Nawet dziecko z pierwszej klasy wie, że takie rozwiązania nie leżą w naturze prezesa. Ktoś tu kogoś kłamie.
Szczyt matactwa – zdecydowanie FIFA, nigdy nie mogłem zrozumieć ludzi, którzy dzierżą eksponowane stanowiska i nie brakuje im praktycznie niczego a przy tym nie muszą się napracować, kradną na lewo i prawo tak jakby sami niewierzyli w to, że mogą utrzymać się na swoim stanowisku. Dziwne to, że w organizacji o charakterze światowym, gdzie jesli czegokolwiek brakuje to napewno nie pieniędzy, jej działacze zachowują się jak najgorszej maści kryminaliści. A jeszcze bardziej wkurzającym jest fakt, że to Stany Zjednoczone musiały zając się tymi przekrętami, państwo które na przekrętach stoi. Ale tak to już jest, matacze naogół nie lubią się nawzajem.
Szczyt nepotyzmu – Leszek Miller, mam wrażenie, że pan Leszek postanowił doprowadzić SLD do końca. Już raz był świadkiem wynoszenia sztandarów PZPR i zakończenia działalności przez tą partię, tak mu się to spodobało, że postanowił sobie zrobić powtórkę z rozrywki. Tylko pogratulować dobrego samopoczucia, jest pan ewidentnym przykładem kogoś kto uważa, że on sam jest większy niż organizacja czy ruch, do którego należy. No chyba, że pan jesteś jak ten kapitan na tonącym okręcie, z którego dowódca schodzi ostatni, a to przepraszam.
Szczyt ojcostwa – Jarosław Kaczyński, chociaż ten pan nie ma swoich dzieci to przysposobił sobie wszystkich członków swojej partii, rozdając i nominujący swoich ludzi niczym ojciec swoje dzieci. Jeszcze pięć lat temu chciał być prezydentem, zrezygnował jednak wspaniałomyślnie i namaścił pana Andrzeja. Na tej fali namaszczania zrezygnował z ubiegania się rownież o stanowisko premiera i polecił wierną córę swojej partii panią Beatę. Dzieci jednak posłusznie przyrzekły słuchać ojca.
Szczyt przebudzenia – Ewa Kopacz. Przebudziła się nasza pani premier i poprzestawiała trochę to szemrane towarzystwo z panem Radkiem i Vincentym na czele. Szkoda jednak, że czekała tak długo, szkoda że spowodowane to było przez wkurzonego posiadacza kasy. Nie chcę być złym prorokiem ale mam wrażenie, że to rzeczywiście zbyt późno i zbyt mało, zwłaszcza że niesmak po premiach dla prezydium sejmu pozostał w pamięci.
Szczyt rozsądku – Bartłomiej Sienkiewicz, jako jedyny z taśmowych aferzystów postanowił wycofać się z polityki i zrezygnować z pracy w rządzie. Chwała, że zorientował się pan, że wystarczy tej kompromitacji. Szkoda jednak jak i w przypadku powyżej, że czekał pan tak długo bo w tego typu przypadkach honor jednak powinien być najważniejszy i należało odejść rok temu. Teraz, choć to krok prawidłowy wyglada jednak trochę żałośnie.
Szczyt skuteczności – niejaki pan Zbigniew Stonoga. Jarosław Kaczyński od ośmiu lat próbuje odsunąć platformersow od władzy i nic. A to takie proste było, to podsłuchać, nagrać. I opublikować i po gościach. Pan Stonoga wkurzony na władzę właśnie tak zrobił i okazało się, że można, nawet jesli nie jest to zbyt czyste to kogo to obchodzi, przecież zwyciezców się nie sądzi. No takie jaja to tylko w państwie prawa są możliwe.
Szczyt tumiwisizmemu – Ryszard Legutko, pan profesor od filozofii i przy okazji od siedmiu boleści ciagle żyje w czasach kiedy donosicielstwo było w cenie. Nie omieszkał więc uprzejmie donieść do jakiś tam komisji w parlamencie europejskim, która nawiasem mówiąc i tak to miała w dupie, że pan prezydent Donald z Tusków złamał jakieś prawo i wtrącił się do wyborów prezydenckich w Polsce. Dla pana Legutki prawo to prawo i skarżyć, i donosić się należy nawet Polak na Polaka. Kwintesencja jego filozofii. I to właśnie ci ludzie chcą władzy na jesień.
Szczyt uniesienia – Sepp Blatter, uniósł się wreszcie honorem i zrezygnował z bycia ojcem chrzestnym mafii zwanej FIFA. Bronił się do końca wbrew zdrowemu rozsądkowi i przytłaczającym dowodom o korupcji w tej światowej organizacji. Niesamowite jednak było to, że pomimo akcji FBI i aresztowania skorumpowanych działaczy pan Blatter i tak został ponownie wybrany na jej szefa co tylko świadczy o tym, że tak zwani działacze wyżej cenią sobie przestępców niż prawo. Pan Blatter stanął jednak na wysokości zadania i już na trzeci dzień po ponownym objęciu stanowiska zdecydował się z niego zrezygnować. Jak to w polityce, zbyt późno, zbyt mało.
Szczyt wstydu – Leszek Balcerowicz, nie ma ten gość za grosz wstydu i samokrytyki. Po swojej kuracji szokowej proponuje nam jeszcze głębsze reformy. Praktycznie rzecz biorąc niewiele udało mu się zdziałać od momentu powyższej kuracji a wręcz przeciwnie, czego się nie dotknął okazało się matactwem, na którym garstka robiła szmal, jak na przykład OFE. Panie Leszek idź pan z innym panem Leszkiem, tym z SLD, który tez ma problemy z odejściem, na piwo a zaraz po nim na emeryturę obaj się już kwalifikujące. A może tak do Rosji uzdrowić ich gospodarkę, tam jest konkretny szmal do zagospodarowania.
Szczyt zuchwalstwa – Marian Zembala, nowy minister zdrowia, oświadczył, że będzie zwalniał strajkujących lekarzy albo coś w tym sensie. Panie profesorze chce pan zabronić środowisku robienia tego w czym są najlepsi czyli strajkowania? Już od dawna jest wiadome, że zdrowie ludzi dla tej bandy dorobkiewiczów nie ma większego znaczenia. Oczywiście są Judymi tu i ówdzie ale generalnie to pracować im się niebardzo chce za to kasować po dwie stówy za piętnastominutową wizytę prywatną to jest jak najbardziej uzasadnione. Osobiście życzę powodzenia panu profesorowi tyle, że wygrać z bandą karierowiczów będzie cieżko.
Szczyt żenady – francuski wymiar sprawiedliwości, uniewinnił on pana Dominique Strauss-Kahna w procesie o stręczycielstwo. Ten były szef funduszu walutowego i kandydat na prezydenta Francji już niejednokrotnie uwikłany był w afery seksualne i znany jest ze swojego gorącego temperamentu. Podczas pobytu w stanach zgwałcił pokojówkę hotelową ale i wtedy dogadał się i uciekł przed sprawiedliwością. Widać prawo wszędzie nie dla wszystkich jest takie same. Nie jest wykluczone, że sędziowie też korzystali z uciesznych prywatek pana stręczyciela i to się teraz przydało.
Szczyt szczytów – Donald Tusk, powiem szczerze, że nigdy bym się niespodziewal, że kiedyś umieszczę na tym niechlubnym miejscu byłego premiera. Biorąc jednak pod uwagę ten cały syf z jakim zostawił panią Kopacz, nie mam innego wyjścia. Afera podsłuchowa zaczęła się jeszcze za jego rządów i już wtedy trzeba było usunąć jej bohaterów, usunąć nie przesunąć. Niestety pan Donald okazał sie typowym karierowiczem. Potwierdził tym, niestety, że z niego nie był i nie jest żaden mąż stanu a przy władzy utrzymywał się tylko i wyłącznie z powodu braku konkurencyjnej partii, bo PiS niestety poprzez swojego prezesa skutecznie zniechęcił do siebie ludzi.

Poranne przemyślenia

Był wczesny ranek
Gdy się zbudziłem i wyszłem na ganek
A tam słońce świeci radośnie
I drzewa szumią donośnie
W oddali huk rzeki słychać
I aż chce się oddychać
A pachniało tak dookoła
Że tylko otwarta stodoła
Pełna zbóż wszelakich
Może wydawać zapach taki.
Zwierzaki w słońcu się grzeją
Kury w ziemi coś grzebią, koguty pieją
Kaczki nad stawem też coś do siebie nadają
A gęsi jak gęsi wesoło gegają
I psu, i kotu nastrój ten się udzielił
Aż baraszkują w kwiecistej bieli
I ptactwa rożnego krocie
Siedzi i śpiewa na przydrożnym płocie
Mnogość kwiatów obraz ten dopełnia
W takiej harmonii wszystko sie spełnia
Stojąc tak zamknąłem oczy
I poczułem jak wokół wszystko się jednoczy
Jak tych różnych dźwięków orkiestra
I barw wszelakich palestra
Ogarnia całe moje ciało
I otwierać oczu mi się odechciało
I stałbym tak w zadumie pogrążony
Gdyby nie wołanie żony
Bo oto sąsiedzi machają na powitanie
Dziś wspólnie zjemy śniadanie
A ono będzie jedyne w swoim rodzaju
Z owocami z pobliskiego gaju
Z chlebem dopiero wyjętym z pieca
Zapach, którego do nas się zaleca
Są warzywa z ogródka zebrane świeżo
I krowie mleko, i miód pszczeli też na stole leżą.
Zasiedliśmy do stołu wszyscy razem
Zachwycając się otaczającym nas obrazem
I poczuliśmy się jakby częścią jego
I być może właśnie dlatego
Siedzielismy tak w kompletnej ciszy
By każdy słuchać mógł, a co usłyszy
Mógł to zapisać w pamięci swojej
Bo chwile takie, jak piękne dziewoje
Ocalić trzeba od zapomnienia
Bo świat w takim tempie się zmienia
Że zapominamy o tym co jest ważne
Stawiając sobie cele doraźne
Ta droga do nikąd prowadzi
Musimy zatem temu zaradzić
Rozglądajmy się więc dookoła siebie
Bo ziemia i swiat są dzisiaj w potrzebie.
Zróbmy wszystko co w naszej mocy
Abyśmy po każdej przespanej nocy
Mogli wyjsć na przydomowy ganek
I podziwiać właśnie budzący się poranek.