Marian i „elity”

Zwykły, szeregowy poseł wciąż pewnie nie może swoim rozumem pojąć jak to się stało, że odebrano mu zabawkę pod nazwą Senat. Przyczyn zapewne szuka wszędzie tylko nie tam gdzie ich szukać powinien. Przeliczanie głosów niewiele pomogło. Próby skorumpowania senatorów też spełzły na panewce. Luster w domu pewnie nie ma. Gdyby je miał to spojrzałby w jedno z nich i walnął się w klatę. To jednak nie w jego stylu. Przyznać się do własnych błędów wymaga odwagi a z niego tchórz nad tchórze.

Jeszcze zapewne nie przeżuł senackiej klęski a tu już owa instytucja ustami nowego marszałka chce przesłuchać nijakiego Banasia. Machloje szefa NIKu powoli schodziły na plan dalszy i gdyby nie ta senacka wpadka może i udałoby się to jakoś zmieść pod dywan. Już pewnie się nie da.

Co i ile będzie miał do powiedzenia sutener z Krakowa może się okazać okrutne w skutkach dla partii prawych i sprawiedliwych. Mam nadzieję, że nowy Marszałek Senatu nie rzuca słów na wiatr i zobaczymy Banasia przed komisja senacką. Niech się tłumaczy i niech kolesie mają pełne portki.

Banaś nie wyglada na kogoś, kto gotów jest się poświecić dla tej szemranej bandy. Gdyby tak było to usunął by się dawno w cień. Skoro jednak tego nie zrobił to znakiem tego ma jakieś argumenty w swoich brudnych łapkach. Zna je zapewne prezes i nie tylko. Na samą myśl, że mogą one ujrzeć światło dzienne dostają niestrawności. Banaś sutener może się okazać tym czym Masa dla mafiosów. Tylko to inny świadek i całkiem inna Mafia

Poważnie rozważamy wezwanie pana Mariana Banasia, szefa NIK na komisję, na wyjaśnienia. Senackie komisje mają niemal takie same uprawnienia jak te sejmowe – mówił w środę dziennikarzom marszałek Senatu Tomasz Grodzki.

Przypomnijmy, że kilka tygodni temu dziennikarze Superwizjera TVN ujawnili, że Banaś jest właścicielem kamienicy w Krakowie, która wynajmowała pokoje na godziny. Prowadzeniem biznesu zajmowali się ludzie z półświatka.

Z kolei za czasów ministerialnych Banasia, w resorcie finansów funkcjonowała mafia VAT-owska, która oszukała państwo na 5 mln zł. Wysocy urzędnicy ministerstwa (w tym były szef Krajowej Szkoły Skarbowości) siedzą w areszcie”

Dobry początek. Proponuje też przesłuchać byłego wiceministra sprawiedliwości kreatora Kasta Watch. Po tych przesłuchaniach w PiS-ie może już tylko zostać Jarosław z Antonim.

Źródło. WWW.Money.pl

Wynik (Po)równania.

Prostytutka i Sutener

O jednym mówi się jako o najstarszym zawodzie świata. Jednak na dobrą sprawę obie profesje powstać musiały mniej więcej w tym samym czasie. Prostytutka bez opieki sutenera musiała mieć ciężkie życie. Klient trafiał się przecież różny, czasami skory do rękoczynów. Sutener zapewniał jej ochronę, dawał poczucie swego rodzaju bezpieczeństwa. Nie ma nic za darmo. W zamian za to pobierał haracz od panienki, od czasu do czasu w naturze. To ona jednak harowała na nich dwoje, zatrzymując sobie, w zależności od szczodrości opiekuna, marny procent ze swoich zarobków. Jedna dziewczyna do opieki to jednak żaden wielki dochód dla sutenera. Opiekował się zatem kilkoma panienkami ze wszystkich czerpiąc dochody dla siebie. Opieka nad paroma ulicznicami zaczęła jednak komplikować życie opiekunom. Wymyślili zatem, źe będą trzymać swoje dziewuszki w jednym miejscu. Tak mi się wydaje powstały właśnie burdele.

Początkowo to panie harowały a panowie odgrywali rolę opiekunów. Z czasem jednak i panowie zaczęli dawać ciała stając się męskimi prostytutkami a opiekę nad domem publicznym od czasu do czasu zaczęła sprawować dama zwana potocznie burdel mamą. Tak mniej więcej wyobrażam sobie ewolucję najstarszego zarodu świata.

Polityk i Społeczność

I gdy tak sobie myśle o relacji pomiędzy panną do towarzystwa o jej opiekunem to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że podobny związek przyczynowo-skutkowy ma miejsce między politykami i społeczeństwem. Tu rolę sutenera gra pan polityk, który swoimi decyzjami i działaniem zapewnia ludziskom bezpieczeństwo i pracę. Ludziska harują na tego gamonia za resztki z pańskiej tacy a on w zamian za ową opiekę pobiera od społeczeństwa podatki. Niby na potrzeby pracujących dla niego prostytutek, teraz politycznie poprawnie zwanych członkami społeczeństwa. Owi politycy potworzyli teraz partie na wzór domów publicznych, podzieli społeczeństwo na mniejsze społeczności, które zasuwają na utrzymanie owego politycznego burdelu. Każdy taki dom publiczny nazywa się dzisiaj okręgiem wyborczym, który wybiera niby swojego reprezentanta ale to taki pic na wodę, bo on reprezentuje albo swoje interesy, albo sieci burdeli o podobnym profilu. Tak powstał twór zwany dzisiaj franczyzą. Na jej czele stoi patron i satrapa, który kombinuje jak może aby dziwki z konkurencyjnych franczyzy przeszły do niego. Oferuje zatem lepsze warunki pracy, bardziej sprawiedliwy podział z nabijania swoich prostytutek w butelkę. Dla zapitalających od rana do wieczora panienek czy tez chłopców do towarzystwa, nawet pare groszy więcej wystarczy aby porzucili swojego patrona i poszli w diabły do konkurencyjnego satrapy. Toteż franczyzy walczą miedzy sobą na smierć i życie, nienawidząc się nawzajem bezgranicznie. Co jest oczywiście na rękę tym co trzymają kij w mrowisku kręcąc nim ku swemu zadowoleniu. Czyż nie mam racji?

Relacje jakie zachodzą miedzy prostytutką i sutenerem są wręcz uderzająco podobne do tych miedzy politykiem i społecznością. Nawet skrót wychodzi identyczny. Prostytutka i Sutener; Polityk i Społeczność. A jak do tego dołożymy Patrona i Satrapę to otrzymany wynik nazywa się pisowska Polska.