Czterdzieści lat minęło

Ostatnie wydarzenia w polskim parlamencie jako żywo przypomniały mi historie sprzed czterdziestu lat. Wydarzenia z czerwca 1976 w Radomiu spowodowały, że oto słowo warchoł juz na zawsze będzie się kojarzyć z radomskim protestami. A oto co znalazłem na temat tamtych czasów na stronie dzieje.pl.

Komunistyczne władze od początku próbowały przeinaczyć sens protestu z 25 czerwca 1976.„Ta łatka warchołów, którą przypięto radomskim robotnikom, miała na celu przede wszystkim umniejszenie znaczenia protestu, a także wymazanie go z pamięci społecznej obywateli”  „Ta swoista narracja PRL-u, która przedstawiała radomski protest jako chuligańskie wybryki, w pewnej części na stałe przylgnęła do radomskiego Czerwca’76” . Bezpośrednią przyczyną protestu robotniczego, do którego doszło 25 czerwca 1976 r., była zapowiedziana dzień wcześniej przez ówczesnego premiera Piotra Jaroszewicza drastyczna podwyżka cen wielu artykułów żywnościowych; mięso i ryby miały podrożeć o 69 proc., nabiał – o 64 proc., masło o 60 proc., ryż o 150 proc. oraz cukier o 90 proc. Stanowczy sprzeciw robotników spowodował jednak, że władze zdecydowały się wycofać z planów podwyżek.

I sekretarz KC PZPR Edward Gierek zinterpretował bunt przeciwko swojej polityce bardzo emocjonalnie. Może o tym świadczyć m.in. jego wypowiedź w czasie telekonferencji z I sekretarzami komitetów wojewódzkich, która odbyła się dzień po proteście, 26 czerwca. Gierek zażądał zorganizowania w wielu polskich miastach, w tym także w Radomiu, wieców poparcia dla linii partii i polityki rządu. „ Uważam, że im więcej będzie słów bluźnierstwa pod ich adresem, tym lepiej dla sprawy. To musi być atmosfera pokazywania na nich, jak na czarne owce, jak na ludzi, którzy powinni się wstydzić, że w ogóle są Polakami, że w ogóle po świecie chodzą” – mówił Gierek o radomskich robotnikach.„Radomski Czerwiec’ 76 był wiadrem zimnej wody wylanej na ekipę Gierka, która żyła do tego momentu w przekonaniu, że jest najlepiej radzącą sobie ekipą ze wszystkich rządzących dotąd PRL-em. Owa słynna propaganda sukcesu była wtedy w apogeum i w pełni swojego rozwoju zderzyła się z protestem w Radomiu” . Stąd ta autentyczna nienawiść, którą wyraził Gierek. Miał poczucie, że Polska tak się wspaniale rozwija pod jego rządami, a tu nagle tłum atakuje komitet partii i absolutnie nie przyjmuje do wiadomości argumentów, że podwyżka cen żywności jest niezbędna. Gierek potępił robotników z Radomia i jednocześnie zażądał organizacji spektakularnych wieców poparcia. „Żebyście mogli, towarzysze, powiedzieć o słuszności tej właśnie decyzji, tzn. o słuszności propozycji i żebyście mogli powiedzieć, że wy się z tym solidaryzujecie, żebyście mogli powiedzieć na tym wiecu, że nie popieracie metod chuligaństwa i metod narzucania ogromnej większości klasy robotniczej, narodu woli niewielkiej grupy chuliganów(…). Towarzysze, mnie to jest potrzebne jak słońce, jak woda, jak powietrze” – mówił Gierek na partyjnej telekonferencji. Jeśli takie słowa padają z ust I sekretarza rządzącej partii komunistycznej, to partia, a w ślad za nią i całe państwo, muszą stanąć na baczność i wolę towarzysza I sekretarza wypełnić. Najpierw szukając warchołów i chuliganów,  którzy zakłócili dialog partii z narodem,  a potem karząc ich – możliwie najsurowiej, by potwierdzić tezy partyjnej propagandy .Zgodnie z życzeniem Gierka w całej Polsce zaczęły odbywać się wyreżyserowane wielotysięczne wiece dla poparcia polityki władz PRL. Propagandowa kampania nienawiści przetoczyła się przez prasę, radio i telewizję. Wobec radomian działacze partyjni używali różnych określeń. „Żałosnej maści warchoł”, „męt”, „osobnik z kręgu bandytyzmu i przestępczości”, „element, któremu wszyscy uczciwi Polacy winni okazać najgłębszą pogardę i potępienie” – to tylko niektóre z nich.Kulminacją kampanii był wiec zorganizowany 30 czerwca 1976 r. w Radomiu. Na stadion klubu sportowego „Radomiak” zwieziono delegacje z kilku ościennych województw. Na trybunach zasiadło ok. 35 tys. ludzi, ze szturmówkami i tysiącami propagandowych transparentów („Towarzysz Gierek naszym wzorem”, „Niech żyje KC PZPR”). Za postawę radomian przepraszał ówczesny prezydent tego miasta Tadeusz Karwicki. W jego przemówieniu znalazło się wszystko to, czego oczekiwała partyjna centrala: akty potępienia „warchołów i chuliganów” i słowa przeprosin pod adresem „pozostałych uczciwych Polaków”. W podobnym tonie były inne odczytywane z kartek przemówienia. W przerwach siedzący w pierwszej ławce aktyw partyjny skandował „Gierek – Polska!”, „Robotnicy Waltera”, jaka wasza godność”.

Postanowiłem wykorzystać ten tekst i lekko go zmodyfikować. Oto co powstało.

Pisowskie władze od początku próbowały przeinaczyć sens protestu KOD-u i opozycji dotyczących polityki rzadu.Łatka warchołów, którą przypięto opozycji miała na celu przede wszystkim umniejszenie znaczenia protestu, a także wymazanie go z pamięci społecznej obywateli. Ta swoista narracja PiS-u, która przedstawiała protest opozycji jako chuligańskie wybryki, w pewnej części na stałe do niej przylgnęła.Bezpośrednią przyczyną protestu opozycji do którego doszło w latach 2015 – 2016 było uchwalenie niezgodnych z prawem ustaw dotyczących Trybunału Konstytucyjnego. Ani premier Beata Szydło, ani prezydent Andrzej Duda nie dopatrzyli się w tych ustawach ewidentnego łamania prawa i konstytucji. I sekretarz KC PiS Jarosław Kaczyński zinterpretował bunt przeciwko swojej polityce bardzo emocjonalnie. Może o tym świadczyć m.in. jego wypowiedź w czasie telekonferencji z I sekretarzami komitetów wojewódzkich. Kaczyński zażądał zorganizowania w wielu polskich miastach wieców poparcia dla linii partii i polityki rządu.”Uważam, że im więcej będzie słów bluźnierstwa pod ich adresem, tym lepiej dla sprawy. To musi być atmosfera pokazywania na nich, jak na czarne owce, jak na ludzi, którzy powinni się wstydzić, że w ogóle są Polakami, że w ogóle po świecie chodzą” –tak sądzi Kaczyński.

Wystąpienia organizacji opozycyjnych są wiadrem zimnej wody wylanej na ekipę Kaczyńskiego, która żyła do tego momentu w przekonaniu, że jest najlepiej radzącą sobie ekipą ze wszystkich rządzących dotąd w IV Rzeczypospolitej. Propaganda dobrej zmiany zdawała się być w apogeum i w pełni swojego rozwoju zderzyła się z protestami. Stąd ta autentyczna nienawiść, którą wyraża Kaczyński. Ma on wciąż poczucie, że Polska tak się wspaniale rozwija pod jego rządami, a tu nagle tłum atakuje komitet partii i absolutnie nie przyjmuje do wiadomości jego argumentów. Kaczyński  potępia wszystkich inaczej myślących i jednocześnie żąda organizacji spektakularnych wieców poparcia. „Żebyście mogli, towarzysze, powiedzieć o słuszności tej właśnie decyzji, tzn. o słuszności propozycji i żebyście mogli powiedzieć, że wy się z tym solidaryzujecie, żebyście mogli powiedzieć na tym wiecu, że nie popieracie metod chuligaństwa i metod narzucania ogromnej większości klasy robotniczej, narodu woli niewielkiej grupy chuliganów(…). Towarzysze, mnie to jest potrzebne jak słońce, jak woda, jak powietrze”. Czyż nie świadczą o powyższym słowa premier Szydło i prezydenta Dudy na temat zamieszek w Sejmie i oskarżania o nie opozycji? 

Jeśli takie słowa padają z ust I sekretarza rządzącej partii, to partia, a w ślad za nią i całe państwo, muszą stanąć na baczność i wolę towarzysza I sekretarza wypełnić. Najpierw szukając warchołów i chuliganów, którzy zakłócili dialog partii z narodem, a potem karząc ich – możliwie najsurowiej, by potwierdzić tezy partyjnej propagandy. Zgodnie z życzeniem Kaczyńskiego w całej Polsce będą odbywać się wyreżyserowane wielotysięczne wiece poparcia dla polityki władz PiS. Propagandowa kampania nienawiści przetoczy się przez prasę, radio i telewizję. Wobec opozycji działacze partyjni już używają różnych określeń. „Żałosnej maści warchoł”, „męt”, „osobnik z kręgu bandytyzmu i przestępczości”, „element, któremu wszyscy uczciwi Polacy winni okazać najgłębszą pogardę i potępienie” – to tylko niektóre z nich.

Kulminacją kampanii propagandowo – ustawodawczej PiS-u ma być zmarginalizowanie opozycji albo wręcz zlikwidowanie jej w celu przejęcia kompletnej władzy, wykorzystując do tego naiwność klasy pracującej. Tak właśnie funkcjonowała PZPR, ówczesna partia rządząca, tylko, że ludzie pracy nie dali się już na to nabrać i cztery lata po wydarzeniach radomskich nie było już Gierka. 

Mnie nie pozostaje nic innego jak tylko mieć nadzieje, że tym razem lud nie będzie czekał aż cztery lata.