Zabawy w kotka i myszkę.

Chociaż mam zdecydowanie więcej czasu to czuję niepochomowaną niechęć do pisania czegokolwiek na jakikolwiek temat. I nie jest to związane z jakąś melancholią czy innym stanem depresyjnym. Polska polityka, którą intereseję się na codzień jest bardzo przygnębiająca. Ci sami bohaterowie każdego dnia, ten sam stek bzdur i kłamstw. Nie pojmuje i nie jestem w stanie zrozumieć tego życia przeszłością jakie aplikują nam każdego dnia, to ciągłe poszukiwanie czarownic i odpowiedzialnych za coś co stało sie dawno temu i nie ma nic wspólnego z dniem dzisiejszym. Gloryfikowanie jednych, brak szacunku do innych tylko dlatego, że mają bądź mieli inne poglądy. Prezydent mówi o wzajemnym wybaczeniu, prezes o wcześniejszym ukaraniu, premierowa sama już nawet nie wie co jest grane. W Sejmie parlamentarzyści nie znają nawet swoich obowiązków i głosują sobie za nieobecnych bo ci o to ich prosili. Żenujący brak honoru i profesjonalizmu. Nikt już kompletnie nie wie jaki jest skład Trybunału Konstytucyjnego bo prezydent zaprzysięgła kogo mu się podoba i kto jest polecony przez prezesa. Prezes trybunału nie bierze pod uwagę „zaprzysiężonych” i nie może powołać wybranych przez poprzedni rząd sędziów bo oni nie są na rękę prezydentowi czytaj prezesowi. Bawi się zatem ta banda 560 nawiedzonych, 460 w Sejmie i 100 w Senacie, w kotka i myszkę ku uciesze i tak juz podzielonego pospólstwa. W oczach świata rząd łamie zasady demokracji, ten jednak uważa, że działa w imieniu swoich wyborców i gwiżdże na to co sobie rezta świata o nim myśli. Nie ma w tym żadnej logiki. Partia rządząca chce być przewodnią siłą narodu a jednocześnie kiedysiejszą przewodnią siłę narodu uważa za organizację przestępczą. Sami uważają siebie za orędowników tradycji narodowych, patriotycznych i chrześcijańskich. W tym duchu przemawiają do ludu, starając siė go kupić hasłami żywcem wziętymi z czasów słusznie minionych. Odrzucają pojęcie demokracji ludowej, dla zasady, jednocześnie drugimi drzwiami starają się ją wprowadzić. Osobiście nie widzę żadnej różnicy pomiędzy PRL-em a tym z czym mamy dzisiaj do czynienia. Nie mam tu na myśli oczywiście sektora prywatnego. W sektorze państwowym mamy dokładnie to samo co przed laty: nomenklatura stanowisk, telewizja rządowa, kumoterstwo, nepotyzm, brak szacunku dla opozycji, żenujące kwalifikacje osób sprawujących funkcje kierownicze. Czy mozna jeszcze coś dodać? Pewnie tak tyle, że musiałbym siegnąć do słownika słów niecenzuralnych. Słowo murzyn jest uważane za określenie pejoratywne. Nasi wybrańcy w swoim tępym zadufaniu doprowadzą wkrótce do tego, że słowo Polak będzie miało podobne zabarwienie. Obym się mylił. 
Reklamy