Czy to tylko sen?

Obudziłem się o świcie

Co świadczy niezbicie

Że coś mi się śniło

Co sen wystraszyło

Lecz co to było?

Nic nie pamietam

Może zwierzęta

Głodne i dzikie

Co z głośnym rykiem

Szukają strawy

A ja wsród trawy

Chowam swe ciało

Bo żyć by się chciało?

Skronie mam mokre

Wieje za oknem

Coś tu się stanie

Już przeszło mi spanie

A może to duchy

Spod mej poduchy

Wyszły na łowy?

I już mam ból głowy

I pot zrosił mi czoło

Rozglądam się wkoło

I nic nie widzę

I trochę się wstydzę

Bo to świtanie

A duszków ganianie

To czas północy

Zamykam więc oczy

Zasnąć zamierzam

Lecz bez pacierza

Mam wciąż na myśli

Że znów mi się przyśni

Mara co budzi

Nie tylko ludzi

I sen z powiek spędza

Posłucham rad księdza

Poproszę Boga

By ta nagła trwoga

Mnie opuściła 

I snem zakończyła 

Już weń zapadam 

Gdy mnie dopada

Strach co przypomina

Pewnego wiedźmina

O twarzy znajomej

I zakompleksionej

Choć on był przyczyną

To nie jego winą

Me obudzenie było

Lecz co się zdarzyło

Bom ujrzał na tronie

Króla co tonie

W uściskach motłochu,

Który w popłochu

Cześć mu oddaje

Bo mu się zdaje

Że władca go kocha

Czyż warto szlochać 

Nad czyjąś ślepotą?

Lud co miernotom

Władzę oddaje 

Głupim się staje.

To mi ciążyło

I ze snu wybiło 

Stąd moja rada 

Co podpowiada

By tuż przed zaśnięciem 

Myśleć zawzięcie 

O rzeczach miłych

Aby to one, się nam spełniły