Dziennik telewizyjny, kto pamięta?

Dobry wieczór państwu. Ze studia dziennika telewizyjnego wita państwa Jacek OdrąbięRękę. A oto najważniejsze wydarzenia dnia.

Pierwszy sekretarz komitetu centralnego partii towarzysz Jarosław Mały przebywał w godzinach rannych na spacerze z kotem. W przechadzce ulicami Żoliborza towarzyszyli mu członkowi najwyższych władz państwowych w osobach prezydenta Andrzeja Żyrandola, premiera Mateusza MiskaRyżu, marszałka Senatu Stanisława PracaDlaIdei oraz marszałka Sejmu Marka LatamzRodziną. Celem spaceru było zapoznanie się z aktualnymi bolączkami mieszkańców dzielnicy czemu służyły wymiany zdań z przygodnie napotkanymi mieszkańcami osiedla. Na Placu dla Kotów pierwszy sekretarz wygłosił krótkie przemówienie do licznie zebranej publiczności. Potępił w nim dotychczasowe działania aktualnego prezydenta miasta Rafała ZdradzieckaMorda. Zapoznał również mieszkańców z pracami specjalnej komisji przy Komitecie Centralnym, mającej na celu wytkniecie nieprawidłowości w trakcie wyborów prezydenckich w mieście, zapewniając, że wkrótce poznamy prawdę. Towarzysz Mały zachęcił również do wysłuchania konferencji prasowej przewodniczącego powyższej komisji, członka Biura Politycznego, zastępcy członka komitetu centralnego, szefa departamentu prawdy objawionej towarzysza Antoniego MgłaBrzozowa.

W godzinach popołudniowych Pierwszy Sekretarz Partii Towarzysz Jarosław Mały specjalnym samolotem udał się na otwarcie Zakładów Naturalnych Nawozów Rolniczych w miejscowości PodPiSdowo. W podróży towarzyszyli mu przedstawiciele najwyższych władz państwowych z prezydentem i premierem na czele. Na lotnisku żegnali pierwszego sekretarza marszałkowie Seantu i Sejmu towarzysze Stanisław PracaDlaIdei i Marek LatamzRodziną.

Po dwóch godzinach lotu delagacja dotarła do specjalnie wyboduwanego na tę okazje portu lotniczego w miejscowości Brzeszcze. Tu członkowie władz zostali powitani przez najwyższe władze wojewódzkie wraz z eurodeputowaną Beatą PrzegrywamGlosowania, która jest rownież honorowym prezesem okolicznego koła gospodyń wiejskich.

Pierwszy sekretarz wygłosił krótkie przemówienie, dziękując zebranym za przybycie i ich oddanie w patriotycznym rozwoju ojczyzny.

Bezpośrednio z lotniska delegacja udała się do Zakładów Produkcji Nawozów Rolniczych w PodPiSdowie, oddalonym zaledwie o kilka kilometrów od Brzeszcz. Tam już czekał na nich aktyw partyjny wraz z zespołem głównego wynalazcy nowego rodzaju nawozów naturalnych z ludzkich odchodów profeserorem Janem KornikSzyszką na czele.

I sekretarz ponownie wygłosił przemówienie dziękując za oddanie i poświęcenie członkom kolektywu partyjnego przy budowie kombinatu. Głos zabrali rownież prezyden Andrzej Żyrandol i premier Mateusz MiskaRyżu.

Profesor Jan Kornik-Szyszko w krótkim wystąpieniu podziękował pierwszemu sekretarzowi za jego wkład i patronat przy budowie zakładów nowej generacji nawozów.

Z ramienia kościoła obecny był arcybiskup, generał połowy Leszek Koniak Gwóźdź, który dokonał poświęcenia kombinatu.

I sekretarz wyraził zaniepokojenie otaczającym go niemilym zapachem. Okazało się jednak, że w całej Polsce ruszyły punkty pobierania surowca do produkcji nawozu. Naród z oddaniem ruszył do owych punktów gdzie surowiec został odpowiednio przesortowany i teraz wagony z nim stają na bocznicach w oczekiwaniu na rozpoczęcie produkcji. Po tym wyjaśnieniu w następnej kolejności w podniosłej atmosferze odbyło się przekazywanie surowca przez członków delegacji w specjalnie na ten cel przygotowanych toaletach.

O godzinie 19 pierwszy sekretarz towarzysz Mały dokonał przecięcia wstęgi i oficjalnie ruszyła produkcja. Pierwsza produkcja zostanie przekazana bezpłatnie kołu gospodyń wiejskich z Brzeszczy.

Zaraz po głównym wydaniu dziennika zapraszamy państwa na obszerną transmisję z uroczystości uruchomienia Zakładów Naturalnych Nawozów Rolniczych w PodPiSpdowie. Z uwagi na ograniczone ramy czasowe nasze relacja skoncentrował się na najważniejszych punktach tego ważnego dla kraju wydarzenia. Mając na uwadze jego doniosłość, na terenie całego kraju został wydany zakaz nadawania audycji na wszystkich innych kanałach od godziny dwudziestej do odwołania. W tym czasie TVP będzie towarzyszyć i transmitować przebieg pobytu delegacji w PosPiSdowie aż do wyprodukowania pierwszego worka nawozu.

Dziękujemy państwu za uwagę. Żegna państwa Jacek OdrąbięRękę. Oddaje głos do naszego wozu transmisyjnego w PodPiSdowie. Dobranoc.

Reklamy

W świecie paranoi.

Po ostatnich sukcesach przewodniej siły narodu, Komitet Centralny partii podjął jedynie słuszną decyzje o konieczności budowy trasy szybkiego ruchu łączącej Żoliborz z Brukselą. Wstępna faza tego projektu zakłada wyłączenie tej dzielnicy z granic miasta stołecznego Warszawy, w której przestał czas się bezpiecznie przywódca wszystkich Porządnych i Spolegliwych ludzi kraju.

Zgodnie z planem trasa będzie przebiegać przez do tej pory mała znaną miejscowość Brzeszcze. Zadecydowały o tym czynniki ekonomiczne. Nitka łącząca to miasteczko z Warszawą już została oddana do użytku. Pierwsze próby trasy wykazały drobne niedociągnięcia i problemy. Okazało się jednak, że trasa sama w sobie nie budzi zastrzeżeń. Kłopoty jakie zostały zgłoszone głównemu wykonawcy wynikają zdecydowanie z braku doświadczenia kadry kierowniczej to znaczy kierowców. Zgodnie z wytycznymi partii zachodzi potrzeba ponownego ich przeszkolenia w Centralnym Ośrodku Szkolenia Kadry Kierowniczej na wydziale Kierowca Samochodu.

Trwają już zakrojone na szeroką skale prace związane z ominięciem Warszawy i przekierowaniem autostrady bezpośrednio na Żoliborz. Równocześnie planiści opracowują najkrótsze możliwe połączenie z Brzeszczy do Brukseli. Rozpoznawalność przewodniczącej Koła Gospodyń Wiejskich i jej wybór do Parlamentu Europejskiego pozwoli na otrzymanie konkretnych środków pieniężnych z komisji finansów unii.

Nadzór nad całym projektem przejął osobiście Pierwszy Przyzwoity.

Powstaje również nowy plan zagospodarowania przestrzennego Brzeszczy i okolic. Staną się one głównym i bardzo ważnym węzłem komunikacyjnym na tej trasie. W tym kontekście wróci się również do idei budowy centralnego portu lotniczego. Oryginalnie miał on powstać w okolicach Radomiu. Najnowsze badania wykazują jednak, że z Brzeszczy jest jeszcze bliżej do Afryki i San Escobar. To może być wzięte pod uwagę na najbliższym plenarnym posiedzeniu Biura Politycznego Komitetu Centralnego Partii. Sprawa również zostanie poruszona na nieoficjalnym spotkaniu spolegliwych z Radomia z Pierwszym Przyzwoitym kraju, który w trosce o mieszkańców tego miasta podejmie odpowiednie kroki w celu zrekompensowania strat wizerunkowych przewodniej siły lepszego sortu.

W świecie paranoi wyobraźnia nie ma granic.

Historii nie da się zmienić.

Moja szanowna rodzicielka była wciąż dzieckiem kiedy na nasz kraj najechali sąsiedzi z zachodu. Miała właśnie rozpocząć szkolną przygodę jako pierwszoklasistka lecz musiało to poczekać. Mieszkając na wiosce nie miała aż takiej styczności okupantem jak ludzie z miast. Nie znaczy to oczywiście, że było jej rodzinie lżej czy lepiej. Pamięta okropności tych czasów chociaż jej najbliższa rodzina nie doświadczyła wywózek do obozów czy aresztowań i przesłuchań. Okres ten jednak był i dla nie traumą tak jak dla większości ludzi z krajów podbitych i okupowanych przez najeźdźców.

Paręnaście lat po wojnie wracała taksówką z dworca kolejowego do domu. Za kierownicą siedział młodzieniaszek, który zapewne urodził się w trakcie wojny lub zaraz po jej zakończeniu. Wiele z tamtych czasów pamietać nie mógł, jeśli cokolwiek. Tak był jednak wkur…ony PRL-em, że w swojej karkołomnej tezie oświadczył mojej mamie, że lepiej było już nawet za Niemca. Rodzicielka moja, będąc słabo odporną na bzdury i banialuki, nie zdzierżyła oczywiście. Dostało się zatem kierowcy konkretnie i zasłużenie.

W zakresie odporności na głupotę sporo pewnie odziedziczyłem po swojej matuli. Niestety nie ma wciąż żadnej szczepionki, która uodparnia na ludzką tępotę. Chociaż z wiekiem człowiek staje się coraz bardziej wyrozumiały i coraz mniej rzeczy go dziwi to jednak słuchanie, w moim przypadku, kogoś kto czasy słusznie minione zna tylko z opowieści ludzi pokroju Macierewicza, przyprawia mnie o wymioty. Nie, nie będę bronił PRL – u, sam z niego uciekłem. Wysiew tych IPN-owskich pseudonaukowców niespełna czterdziestoletnich znających ów system od podszewki, a raczej od strony pieluch, które pod koniec tego systemu wciąż jeszcze moczyli jest wręcz zatrważający. Co jeden to mądrzejszy i aż rwie się do krytyki postaw ludzi, którzy w tamtych czasach żyli. Skończyłem właśnie czytać historie PRL-u bez IPN-u. W jednym z rozdziałów przytoczono list Stefana Kardynała Wyszyńskiego do ówczesnego I Sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki. Kiedy w 1966 kościół chciał obchodzić tysiąclecie chrześcijaństwa w Polsce, inicjatywa ta spotkała się ze sprzeciwem przewodniej siły narodu. Chrześcijaństwo nie było bowiem po linii propagandowej partii. Kardynał wysłał więc list, w którym starał się objaśnić ówczesnej władzy, charakter obchodów i znaczenie tej rocznicy dla naszej historii. Pisze w nim jednak miedzy innymi, że historii bez względu na system i władzę, nie da się zmienić. Wydaje mi się to bardzo ważne spostrzeżenie. Tamte czasy nogą się wielu nie podobać i zapewne słusznie. Nie wszystko jednak było tylko czarne, tak jak niekoniecznie wszyscy wyklęci byli bez skazy. Czasu nie da się cofnąć, przynajmniej na razie. Szkoda jednak bo z chęcią bym przeflancował tych domorosłych myślicieli żeby zobaczyć ich wybory i niech ich potem krytykują następne pokolenia tych co nic nie przeżyli i mało widzieli.

Kawalerskie żale

O prezesie będzie to opowieść

Którą wszystkim pragnę dowieść

Że nie każdy jest stworzony

Aby nie posiadać żony

Każdy bowiem ma marzenia

Je w rodzinie trzeba zmieniać

On jej jednak nie ma wcale

Więc na naród przeniósł żale

Że tak bardzo mu brak

 

Sekretarza pierwszego,

Człowieka wielkiego

W partii jedności

I w Sejmie zgodności

Dziury budżetowej

Armii na wszystko gotowej

W więzieniu opozycji

I dzielnej milicji

Wystąpień politycznych 

Zamieszek ulicznych

Wielkiego brata

I małego fiata

 

Kiedy schodzi do piwnicy

W serca swego okolicy

Taką dziwną czuje pustkę

Sięgnąć musi więc po chustkę 

Aby załzawione przetrzeć oczy

Bo na niego dziś się boczy

Niemal każdy na ulicy

Że on nie ma połowicy

I dlatego tak bardzo mu brak

 

Sekretarza pierwszego,

Człowieka wielkiego

W partii jedności

I w Sejmie zgodności

Dziury budżetowej

Armii na wszystko gotowej

W więzieniu opozycji

I dzielnej milicji

Wystąpień politycznych 

Zamieszek ulicznych

Wielkiego brata

I małego fiata

 

Kiedyś pragnął być aktorem

Dzisiaj mylą go z potworem

A on pragnie tylko dobra

I teatru z serii kobra

Przecież to jest tak niewiele

Że chce zostać przyjacielem 

Wszystkich takich ludzi

Co dla niego chcą się trudzić

I dlatego mu brak

 

Sekretarza pierwszego,

Człowieka wielkiego

W partii jedności

I w Sejmie zgodności

Dziury budżetowej

Armii na wszystko gotowej

W więzieniu opozycji

I dzielnej milicji

Wystąpień politycznych 

Zamieszek ulicznych

Wielkiego brata

I małego fiata

 

I gdy patrzy tak do tyłu

Z jego marzeń oprócz pyłu

Nic a nic nie pozostało

Co się stało, co się stało?

Wszystko stracił z własnej woli

Bi nie umiał się wyzwolić

Żeby stanąć przeciw sobie

I odrzucić żale wrogie

Że tak bardzo mu brak

 

Sekretarza pierwszego,

Człowieka wielkiego

W partii jedności

I w Sejmie zgodności

Dziury budżetowej

Armii na wszystko gotowej

W więzieniu opozycji

I dzielnej milicji

Wystąpień politycznych 

Zamieszek ulicznych

Wielkiego brata

I małego fiata

 

 

Na motywach „Kolorowe Jarmarki”