Jest jeszcze gorzej

Dziś pozwolę sobie przypomnieć mój tekst ze stycznia 2017 roku ‚Granice Absurdu”. Właśnie go przeczytałem i mam wrażenie, że nic się nie zmieniło. Wręcz odwrotnie, jest jeszcze gorzej.

Mam wrażenie, że litery „p” i „s” to chyba dwie od, których zaczyna się najwiecej polskich wyrazów. Literka „i” aczkolwiek mniej popularna w kontekście ilości wyrazów się od niej zaczynających, jako spójnik jest w naszym języku niezastąpiona co da się zauważyć w poniższym tekście.

Rządzi nami „prezes i spółka”  i nie wolno tego mylić z prawem i sprawiedliwością bo akurat oba te rzeczowniki „pan i służba” jego mają w „poważaniu i się” nimi najmniej przejmują. „Potężnemu i surowemu” władcy z Żoliborza udało się „przekonać i skłócić” swoich zwolenników z resztą „Polski i społeczeństwa”. Ten wszechwładny pan zwaśnił rownież wszelkie grupy zawodowe. Nowa prezes TK nijaka „Przyłębska i sędziowie” powołani niezgodnie z prawem, nad konstytucję przekładają edykty wydane na Żoliborzu. Chłopiec na „posyłki i sekretarka” naszego króla ukrywający się pod pseudonimami prezydent i marszałkini owe edykty „podpisują i stanowią” prawem.  Nasz „Parlament i Senat” w których większość stanowią „posłańcy i sługusy” „pierwszego i samowładnego” wszelkie „poprawki i sprostowania” do edyktów królewskich wymyślone przez „posłów i senatorów” opozycji, tylko „przegląda i skierowuje” na okoliczny śmietnik. Nie mają się czego bać bo „prokuratorzy i sędziowie” wymiaru sprawiedliwości wymieniani są na tych co się „podporządkują i samodzielnie” bez „przymusu i solidarnie” edykty królewskie za prawo uważać będą.  Nie inaczej dzieje się w wojsku. Tu rządzą „piloci i spadochroniarze”, których zadaniem jest „podporządkować i spacyfikować” tych, których żoliborski władca „posortował i sklasyfikował” jako nieprzydatnych do życia w królestwie. Tym celom służy też „policja i strażacy”, którzy mają „polać i spałować” tych, których nie dopadli „piloci i spadochroniarze”. Głównymi zadaniami wszystkich ministerstw jest skoncentrowanie się nad „pomnikami i Smoleńskiem”, pozostawiając „Polskę i społeczeństwo” na drugim planie.  W telewizji rządzi „pół-terier i sfora” zajmując się przede wszystkim „plotkami i skandalami” dotyczącymi „posortowanych i sklasyfikowanych” co ma się nazywać „patriotyczną i społeczną” misją telewizji. Czy ktoś pamięta aferę podsłuchową z knajpy Sowa i Przyjaciele? Nie ma juz tego lokalu, zmienił swoją nazwę na „Przyjaciele i Sowa” żeby było wiadomo kto może „podsłuchiwać i sprzedawać” nagrania z tej działalności.  A czy wiedzieliście, że na ulicy rządzą „prostytutki i sutenerzy”? Ich głównym zadaniem jest walka z „pedalstwem i samogwałtem”, tak podłych dewiacji szczególnie wsród „panów i singli”. Ponieważ „prezes i sekretarka” należą do tej grupy, dlatego walka na tym odcinku będzie „powszechna i skoordynowana” pod nadzorem „posłów i senatorów” jedynie „prawej i słusznej” orientacji „partnerskiej i seksualnej”. Przeczytałem gdzieś na internecie, źe narybek partyjny ma się organizować jako „plemniki i sperma” głównego ideologa. Ile w tym prawdy – nie mam pojęcia. Czytając codzienne doniesienia mam wrażenie, że granice absurdu już dawno zostały przekroczone.

Post i Scriptum.

Po napisaniu tego tekstu uzmysłowiłem sobie, że nasze elity interesuje tylko walka o „pozycje i stanowiska” . Ta walka składa się z „porażek i sukcesów”, od pierwszych dostaje się bólu głowy od drugich jej zawrotu czyli nie ma miejsca na normalność.

https://widzianezekwadoru.wordpress.com/2017/01/26/granice-absurdu/

Pierwsze posiedzenie

W dniu dzisiejszym odbędzie się długo oczekiwanie pierwsze posiedzenie nowego Sejmu. Adrian zwlekał z wyznaczeniem tej daty licząc, że Stachu Karczemny przeciągnie w Senacie kogoś na stronę rządową lub, że w wyniku ponownego przeliczania głosów okaże się, że jednak gdzieś tam wygrał przydupas prezesa. Póki co pudła na obu frontach.

Tak czy inaczej przed pierwszym posiedzeniem Prezydent spotkał się z prezesem w celu wyznaczenia marszałka seniora.

Rozmowa przebiegała w rzeczowej i konstruktywnej atmosferze i obaj politycy wyznaczyli na to stanowisko Antoniego Smoleńczyka Macierewicza. To kultowa powstać w polskiej polityce. Wielokrotny minister, bezgranicznie oddany krajowi.

Nieprawdą okazały się rozpowszechniane informacje jakoby prezydent nie darzył szczególnym szacunkiem pana Antoniego. Okazało się, że krytykując MON, prezydent miał na myśli innego ministra.

Marszałek senior otworzy zatem kolejna kadencje naszego parlamentu. W trakcie swego wystąpienia Pan Antoni zadeklarował się, że uaktualni wszystkich posłów i telewidzów odnośnie prac pewnej komisji, która działa już od ponad dziewięciu lat. Właśnie odkryto nowe okoliczności wypadku w Smoleńsku.

Po przedstawieniu niepodważalnych dowodów, marszałek senior z chęcią odpowie na wszystkie pytania, również te dotyczące październikowych wyborów.

Inauguracyjne posiedzenie zakończy wspólna modlitwa za wszystkich szalonych..tfu na psa urok, do wszystkich świętych.

Na gorąco.

Emocje powoli opadają. Niedziele mamy za sobą. Początkowe wyniki nie napawały optymizmem. Opozycja po raz kolejny okazała się słaba, skłócona i co gorsza bez wizji, która mogłaby porwać zaczadzone pisowskimi obietnicami uboższe warstwy społeczeństwa. Lud od dawna mało interesowały pisowskie afery i przekręty. Nie mogę uwolnić się od myśli, źe jednak Donald Tuski, być może osobowość w polityce zagranicznej, kompletnie zbagatelizował masy. Do tych odwołał się Kaczyński i udało mu się je przekupić. Zasadniczo było to dość łatwe, bo z pomocą przyszedł toruński watażka. Reszta to już historia.

Nie jestem oczywiście zadowolony z ostatecznego wyniku wyborów ale w moim przekonaniu, w aktualnej sytuacji, gdy opozycja nie prezentuje żadnej jedności, wyrwanie Senatu z łapek Jarosława należy uznać za niespodziankę i spory sukces. Cieszy mnie to również z tego powodu, że zawsze Karczewskiego uważałem za wyjątkowego błazna, hipokrytę i człowieka bez honoru. Mam nadzieje, że zgodnie z tym co radził lekarzom rezydentom teraz on pójdzie precz pracować dla idei. Nie bardzo to widzę ale warto mu przypomnieć jego słowa pełne szacunku skierowane do młodych lekarzy.

Na okoliczność stracenia większości w jednej z izb, pewnie zostało przesunięte ostatnie posiedzenie Sejmu i Senatu. Zapewne będą chcieli na tych posiedzeniach przepchnąć jakieś podłe prawo. Będą jednak musieli się nad tym zastanowić żeby Sejmowi nim nie związać rąk. Najchętniej by odwołali Senat, tylko czy to możliwe. Prawdę mówiąc wiele rzeczy przed dojściem PiS-u do władzy wydawało się mało prawdopodobne a jednak okazało się możliwe. Senat też można przepędzić i dać władze strażnikowi żyrandola albo powołać jakieś inne ciało pomiędzy Sejmem a długoPiSem. Nie mam złudzeń, że lud i masy palcem w bucie nie ruszą gdyby naczelnikowi wpadł taki pomysł do głowy.

Wybory jeszcze raz udowodniły jak bardzo głębokie są podziały między nami. Praktycznie nie istnieje żadna płaszczyzna porozumienia. Jak tak dalej pójdzie to w kolejnym etapie możemy się pozabijać.

W przyszłym roku walka o Belweder. Chyba najwyższy czas postawić na wspólnego kandydata na prezydenta by przegonić obecnego „konstytucjonalistę”. Czas na zmiany w przywództwie opozycji i wyłonienie wspólnego kandydata, który mógłby stawić czoło Dudzie. Wielu myśli, że Kidawa-Blońska byłaby lepszym prezydentem niż premierem. Skoro już zaistniała w świadomości ludzi to chyba warto to wykorzystać i budować jej rozpoznawalność i wizerunek póki nie jest za późno.

Ucieszyła mnie bardzo wiadomość o klęsce szanownego tatusia prezydenta. Chyba dotarło do niego, że Adrian nie jest aż tak popularny jak może mu się wydawało. Jakoś mało komu udaje się wyjechać na plecach prezydenta.

Póki co mam nadzieje, że obejdzie się bez niespodzianek na przełożonych sesjach Sejmu i Senatu.

O sytuacji w Ekwadorze w następnym wpisie.

Cyrk na Wiejskiej czy wiejski cyrk?

Po raz pierwszy miałem okazje wysłuchać Sławomira Nitrasa. Generalnie, poza kilkoma nazwiskami, słabo znam opozycje. Niczym specjalnym się nie zapisała w mojej pamięci. To wystąpienie było jednak majstersztykiem. Szczególnie ta jego cześć mówiąca o moralności aktualnie rządzących. Po kompromitującym sposobie w jakim odszedł ze stanowiska były marszałek, PiS powinien być pozbawiony prawa wystawienia swojego kandydata. Słusznie zauważył Sławomir Nitras, o czym zapewne wszyscy wiedzą, lecz to musi być powtarzane w kółko Macieju aby dotarło do ludu, że posłowie powinni się zastanawiać nad odpowiedzialnością zwykłego posła, który pociąga za wszystkie sznurki.

Pełniący obowiązki marszałka Ryszard Terlecki, na próżno próbował uciszyć Nitrasa starając się go skompromitować płytkimi uwagami. Skompromitował w ten sposób siebie i swoje ugrupowanie, jeśli można kogoś w nim jeszcze ośmieszyć. Gdy padło jego nazwisko z mównicy, Jarosław Wszechwładny, mało nie dostał apopleksji próbując coś tam wyartykułować. Cokolwiek to było, musiało brzmieć jak ostrzeżenie dla Terleckiego, bo ten upodobał sobie zabawę z wyłączaniem Nitrasowi mikrofonu.

Żal na to wszystko było patrzeć. To przecież nasi reprezentanci. Na fotelu marszałka siedział gość, który mógłby grać w filmach grozy bez żadnego makijażu. Próbował zatem wystraszyć przemawiającego posła, jednak bez skutku. Prymitywne nawiązywanie do wykształcenia potwierdza w moim przekonaniu tylko wątpliwą przydatność Terleckiego w Sejmie.

Kuchciński w trakcie swojego sprawowania funkcji marszałka, łamał i naruszał wielokrotnie przepisy i prawo. Mówił o tym poseł Nitras. Dopiero jednak rozpasanie z lataniem skończyło jego karierę. Widać z tego ewidentnie, że dla ludu łamanie zasad współżycia nie ma większego znaczenia. Lud się buntuje gdy złodziej staje się bezczelny w sprawach finansowych.

Na koniec pomyślałem sobie, że jednak opozycja popełniła błąd wystawiając na funkcje marszałka swoje kandydatki. Z góry było wiadomo, że PiSmaki głosować będą na zasadzie kupą mości panowie. Biorąc to pod uwagę trzeba było zgłosić kandydaturę….Jarosława Kaczyńskiego. Tak czy siak to on będzie rządził a nie jakaś Witek. Niech wreszcie wystąpi przed szereg i weźmie na siebie odrobine odpowiedzialności. No i oczywiście chciałbym zobaczyć te miny tej nawiedzonej bandy. No kogo by wtedy głosowali na swojego pana i władcę, co prawda zgłoszonego przez opozycje, czy na kandydatkę zgłoszoną przez samego kinga? Podejrzewam, że Jaro by stchórzył, bo tchórzostwem cuchnie od niego aż tutaj.

Krystyny i Beaty dziewczyny taty.

Czy pamiętacie Rudiego Schubertha i Wały Jagiellońskie? Czepiła mnie się ostatnio Monika, dziewczyna ratownika jak rzep psiego ogona. Nie szło się od niej odczepić. Jej ciało opalone, niczym nie osłonione stało mi przed oczami jako żywe. Uciekłem zatem w swój tekst tej piosenki. I mam spokój.

Przy okazji na chwile coś innego niż Ekwador.

Przed sejmem tłum jest gapiów, to fani są światłości

Wrzaski głośne podnoszą na widok jej jasności

I w amok wszystkich wprawia, gdy swe wygina kości

A jak się już porusza, portki chłopom wybrzusza

Krystyno ach Krystyno Jarkową tyś dziewczyną

Pół sejmu ciagle marzy, że coś się zdarzy

Twa tusza wszystkich wzrusza a strój porusza

Gdy w talii się napinasz, Krystyna, Krystyna, Krystyna

Pewnego razu w parlamencie, poseł co był zwierzęciem

Spotkał się z nią na stronie i dostał w skronie

Marszałek miał baczenie, ostatnie swoje tchnienie

Wydał parlamentarzysta, z życia już nie skorzysta

Krystyno ach Krystyno Jarkową tyś dziewczyną

Pół sejmu ciagle marzy, że coś się zdarzy

Twa tusza wszystkich wzrusza a strój porusza

Gdy w talii się napinasz, Krystyna, Krystyna, Krystyna

Uwaga, uwaga, tu mówi prezes

Posłowie w ławach rządowych

Do Afryki jest bliżej z lotniska w Radomiu

Poseł z częścią nogi w nazwisku, proszę mnie nie drażnić

Powtarzam, proszę mnie nie drażnić. Prosiłem

Won mi teraz z partii.

Gdy sesja się skończyła, sala już uwierzyła

Krystyna to nie Monika, nikt jej nie będzie bzykał

I mieć jej nigdy nie będzie, Jarosław jest wszędzie

A gdy ktoś się odważy, to łotra się usmaży

Beato ach Beato, Jarek kocha cię za to

Żeś była jego wieszczem i kimś tam jeszcze

On kocha twoją broszkę choć już znoszoną troszkę

Boć on jak tata, Beata, Beata, Beata

https://youtu.be/i4iUFoO-G74

Kto nam to zgotował?

Nigdy nie byłem specjalnym zwolennikiem Donalda Tuska. Z im dalszej perspektywy patrzę na okres jego sprawowania władzy tym bardziej wzrasta we mnie do niego niechęć. Sposobem w jaki zarządzał Platformą Obywatelską definitywnie niczym nie różnił się od Jarosława Kaczyńskiego. Otaczając się lizusami zniszczył wewnątrzpartyjną opozycje i nie zrobił nic w kierunku pozostawienia po sobie kogoś zdolnego do przejęcia sterów. Ze szczególną ostrością widać to właśnie teraz. Nijaki Grzegorz Schetyna, bez cienia charyzmy, przepracowana na stanowisku marszałka Sejmu Ewa Kopacz, bufoniasty Radosław Sikorski, który dodatkowo dał się podsłuchać, to mniej więcej cała partyjna elita. Z coraz liczniej pojawiających się opracowań na temat okresu, w którym Donald Tusk dochodził do władzy, jednoznacznie wynika, że wypłynął na wielkiej fali niechęci do Jarosława Kaczyńskiego. Nie było innej alternatywy, wybraliśmy więc mniejsze zło. Nie ulega watpliwości, że za jego rządów Polska  była postrzegana na arenie międzynarodowej w znacznie lepszym świetle. W polityce wewnętrznej nie wsłuchiwał się jednak zbytnio w to o czym mówili zwykli ludzie, dzięki czemu mógł rosnąć elektorat bezwzględnie grającego na ich uczuciach prezesa. Można dzisiaj gdybać czy świętej pamięci Lech Kaczyński zostałby wybrany na drugą kadencje. Można się  też zastanawiać, czy gdyby Donald Tusk został w Polsce, to czy on i jego partia wygraliby w następnych wyborach. W obu sytuacjach odpowiedz zdaje się być negatywna. O ile tragicznie zmarły Lech Kaczyński nie miał wpływu na swoją absencje w kolejnych wyborach, o tyle osobiście odnoszę wrażenie, że były premier uciekł z tonącego okrętu. Niby dostał propozycje nie do odrzucenia, której niewielu z nas potrafiłoby powiedzieć nie. Nawet gdybym chciał to zrozumieć to dręczy mnie myśl, że nic nie zrobił aby przeciągnąć na swoją stronę przeciętnego Kowalskiego. Pozostawił po sobie niechęć do swojej partii i wręcz pchnął lud w zgłodniałe ramiona prezesa. Co gorsza on i jego rząd nie zrobili nic aby zabezpieczyć kraj przed zawłaszczeniem przez obecną klikę. Przewidywał to kontrowersyjny Janusz Palikot ale ktoś jego wystąpienie w Sejmie w 2014 roku olał. Słuchając tego wystąpienia, nie mam watpliwości, że to z czym mamy do czynienia dzisiaj jak rownież i skala porażki Platformy w wyborach sprzed dwóch lat to jest niestety wyłączna zasługa pana Tuska. Polecam posłuchanie przemówienia Janusza Palikota bo dzisiaj nabiera ono szczególnego znaczenia.

https://youtu.be/gaHfH0US0JU

Obyśmy nie wyszli na kompletnych idiotów

Niedawno pisałem na moim blogu na temat młodych ludzi i ich wystąpieniu w Sejmie. Sposób ich doboru zakrawał na kompletną kompromitacje. W kolejnym numerze „Angory” jeden z jej czytelników podzielił się z gazetą swoimi przemyśleniami, które bardzo mi się spodobały. Postanowiłem je zatem umieścić rownież u mnie.

„Godny pożałowania był spektakl jaki urządzono w Sejmie na Dzień Dziecka za  sprawą rządzących, z udziałem marszałków, ze szczególnie nonszalancko i idiotycznie uśmiechający się Joachimem Brudzińskim. Wyselekcjonowane przez speców od IPN-u smarkacze czytały nieudolnie z kartek to, co im przygotowały zwapniałe i zblanszowane mózgi starych wyjadaczy sejmowych. Jeśli w moim kraju są tacy, którzy myślą, że to „przyszły kwiat narodu” – to niech porządna cegła na ten durny łeb spadnie, aby ocknęli się z letargu, to może będzie szansa, że i niereformowalne już szare komórki oderwą się od systemu neurologicznego zdrowych (chyba tam jeszcze są?) i może być nadzieja, że zdrowo myśląca tkanka ludzka jeszcze pozostanie. Niektóre małolaty wyraźnie liczą na polityczną karierę, ale mogą się przeliczyć. Powiadają, że przykład idzie z góry, bo skoro starzy tak się w Sejmie opluwają, to dlaczego, my, młodzi nie możemy. No i walono dyrdymały. A swoją droga – ciekawe czy ten szczawik, który tak ostentacyjnie darł flagę Unii Europejskiej, wiedział o tym , że te pomarańczowe gwiazdy to symbol aureoli wokół głowy Matki Boskiej, wyrażający chrześcijaństwo jako podstawową i główną religie Europy. Żaden z tych „posłów” nawet się nie zająknął o tym co się wydarzyło w Manchesterze. Nikomu z tych zatableciałych i zasmarfoniałych mózgach nie zrodziła się myśl, aby poza zrobionym przez PiS protokołem wystąpień wyjść na mównicę i rzucić hasło uczczenia minutą ciszy zamordowanych przez terrorystę ich rówieśników na koncercie. To nad wyraz podła i godna pogardy postawa młodych ludzi zaprezentowana w Sejmie RP. Pomijając treści, jakie tam czytano z kartek, jako obywatel pytam: co, wy, dorośli tam robiliście? Przyszliście tylko posłuchać? Nawet PiS-owska nauczycielka, robiąca chwilowo za wiceministra edukacji nie wpadła na to, aby jakiemuś PiS-owskiemu szczawikowi przypomnieć o niedawnej tragedii. Żenada i kompromitacja do potęgi entej. Kiedy stary Pawlak pilnował młodego Zenka w „Nie ma  mocnych”, aby ten nie poszedł w nocy przed ślubem do wnuczki Ani, jego żona Mania, myśląc głośno, jak to będzie z młodymi po ślubie, celnie podsumowała „historyczne myślenie” męża, gdy powiedział, że „Polska nie dzieli się na kresowych i resztę, a na mądrych i głupich”. Jak ulał pasuje tu użyć „PiS-owców” zamiast „kresowych”. Ale Mania podsumowała krótko: „obyśmy na tych drugich nie wyszli”. Jak na razie zmierzamy ku temu. Czy wyjdziemy? Oby nie. A młodzi w końcu się opamiętają i w przyszłym roku, świętując w Sejmie swój dzień, naprawdę powiedzą, co im leży na wątrobie. I nie pod dyktando rodziców lub starych sejmowych wyjadaczy. Powtórka z tej wątpliwej „rozrywki” za rok będzie znaczyć, że Mania miała rację i wyjdziemy już naprawdę nie tylko na tych głupich, ale kompletnych idiotów.”

 

List do Angory napisał czytelnik o pseudonimie Słowik. Sądzę, że komentarz jest zbyteczny. 

 

Angora Nr. 27 2 lipca 2017. Ludzie listy piszą: „Lekcja (nie)demokracji.

Młodzi w Sejmie

Odkąd zjechałem do kraju nad Wisłą, nadrabiam moje zaległości prasowe. Nie mam na to zbyt wiele czasu ale pomalutku posuwam się do przodu. W Angorze z 11 czerwca donoszą o posiedzeniu parlamentarnym, które miało miejsce w Sejmie. Posłami były jednak dzieci i to one prowadziły obrady i dyskutowały na nurtujące ich tematy. Wydawałoby się, że jest to inicjatywa godna pochwały. I ja tak o tym myślałem dopóki nie zaznajomiłem się z procesem selekcji na małych posłów. Niestety jeśli patronem takiego przedsięwzięcia jest IPN to sam ten fakt determinuje sposób doboru młodych uczestników tej przygody. Aby zatem zasiąść w ławach sejmowych należało „w czasie sześciu tygodni zdobyć informacje o istniejących dotąd w swoim mieście czy gminie symbolach komunistycznego zniewolenia: nazwach placów, ulic, szkół czy osiedli, o pomnikach, tablicach itd. Należało dotrzeć do dokumentów (np. uchwał rad narodowych) nadających dekomunizowane dziś nazwy, relacji z gazet, fotografii i przewodników po okolicy. Trzeba było nagrać wywiady ze świadkami historii, dotrzeć do historyków regionalistów, akt w gminnych urzędach i oddziałach IPN. W miejsce dekomunizowanych symboli należało zaproponować lokalnych bohaterów, przekonując do ich kandydatur mieszkańców i radę gminy przez zorganizowanie okolicznościowej wystawy, gry miejskiej, badań ankietowych i wciągniecie do współpracy lokalnych mediów. Na koniec sprawozdanie z dekomunizacji (opis, zdjęcia, filmy) i propozycje uhonorowania lokalnych bohaterów należało wysłać do oceny”, domyślam się, że przez zahartowanych w boju z depeerelizacją, historyków z Instytutu Poronionej Nienawiści.

Nie było mnie jeszcze na świecie zaraz po wojnie, ale z opowieści mojego ojca wiem, że tak właśnie wyglądała wczesna robotniczo-chłopska indoktrynacja. Po takiej dawcę patriotycznego wychowania czegóż mroźna było się spodziewać po samych obradach tak dobranego gremium? Jeśli ktoś jest ciekawy odsyłam do artykułu, bo mi szkoda tutaj miejsca. Dla mnie już od dawna IPN było instytucją, której potrzeby istnienia nie jestem w stanie pojąć. Ludzie przesiąknięci odwetyzmem nie powinni być dopuszczani w pobliże dzieci i młodzieży. Ta ich chora ideologia może bowiem zrobić tyle samo psychicznego spustoszeni w umysłach dorastających ludzi ile seksualnie molestujący je kapłan. 

 

 

Angora Nr.23 11 czerwca 2017. Sejm, czyli krucjata dzieci.

Jesteśmy na fali

Znając poglądy niezapomnianego Wojciecha Młynarskiego pozwoliłem sobie……………….

W kraju całym lęk, na nazwiska mego dźwięk truchleją wszyscy

Rządzę tak jak chcę, Antek w tym pomaga mnię, oraz moi bliscy

Mój parlament jest a marszałek niczym pies mi raportuje

Senat też jest mój, chociaż z opozycji zbój wciąż się buntuje

Ja to w poważaniu mam bo nie jestem przecież sam tu na sali

Niech podskoczy ktoś, żeby zrobić mi na złość to mu się przywali

Na mównicę wkraczam już, w blat jej wbijam ostry nóż dla pojednania

Bo życzenia mam dla tej najważniejszej z moich dam do przekazania 

 

Dla sympatycznej panny Krysi z rzędu trzeciego

Od sympatycznego pana Jarka, kiciu-kiciu

 

Jesteśmy na fali, na sejmowej sali

W promieniach Torunia opalamy się 

Nowoczesna szlocha, a Platforma krzyczy

I niech sobie ryczy, Krysiu kocham cię

 

Bo panna Krysia, panna Krysia

Wielu jest wybranką nie od dzisiaj 

Odkąd stała się posłanką z ludu

Dokonuje w sejmie samych cudów

Wokół niej jest nieustanny tłok

Bez niej tutaj by panował mrok

 

W kraju całym lęk, w tym jest właśnie sęk by to utrzymać 

Na ulicach tłum powoduje szum, będzie zadyma

Wtem wypada zeń poseł głuchy niczym pień i apeluje

Prośbę do was mam, nie dam rady sam i intonuje

 

Dla niewątpliwie miłej panny Krysi z rzędu trzeciego

Od oddanego jej dozgonnie równie miłego pana Ryśka, misio-misio

 

Jesteśmy na fali, na sejmowej sali

W promieniach Torunia opalamy się 

 

A panna Krysia, panna Krysia

Wzrokiem gniewnym obrzuciła pana misia

Swe oddanie niech pan sobie schowa

Jam dziewczyna jest Jarkowa 

A że misio się kocura bardzo boi

Do Beaty poszedł rany swe ukoić

 

W całym kraju lęk, zewsząd słychać jęk tych co marzyli

W parlamencie strach, gorszych czeka piach gdy już po chwili

Na mównicę wpadł antyowsiakowy chwat  co się przyczaił

Walnął pięścią w blat aż mikrofon z niego spadł i tak zagaił

 

SPOKÓJ W ŁAWACH 

Panno Krysiu z trzeciego rzędu

Tam gdzie siedzą posłowie lepszego sortu 

To ja kocham panią najbardziej. Twój Tasiu

 

Lud to widział w odbiornikach

I ze śmiechu się posikał

Bo tej szopki było celem

Żeby „lepszym” dać wesele

I niech myślą, że tu o nich dbają 

Kiedy kiciu, misio, tasiu tylko to udają i…

 

Dla sympatycznej panny Krysi lepszego sortu

Od niewątpliwie sympatycznych panów tegoż 

Kiciu, misio oraz tasiu

Zapewne dzieli mnie przepaść od oryginału. Mam jednak nadzieje, że udało mi się przypomnieć wszystkim pana Wojciecha. Mój tekst oczywiście oparty jest na jego utworze pod tytułem „Jestesmy na wczasach”.

https://youtu.be/RRfiddT5-aM

Seks i frustracja

Seks i jego wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne człowieka to temat wcale nie nowy, no może poza kilkoma krajami, gdzie to jest wciąż temat tabu. W naszym kraju w okresie przewodniej siły narodu, jej materialistyczna ideologia dziwnym trafem pokrywała się ze sposobem postrzegania tej sfery życia ludzkiego z religią i rozmowy na ten temat nie były miłe widziane. Coraz więcej jednak badań naukowych udowadnia, że brak seksu wpływa bardziej destrukcyjnie na homo sapiens niż daje jakiekolwiek korzyści. Dziwnym trafem specjalistami w tej materii są rownież wyznawcy celibatu z wyboru lub z powodu powołania. Oni rownież mają wiele do powiedzenia na ten temat. Gdy nie coraz głośniejsze przypadki molestowania nieletnich to może i warto byłoby ich posłuchać. Ten jednak fakt mocno ich dyskryminuje w stawianiu tez na ten temat. W numerze 44 „Angory” z trzydziestego października ubiegłego roku w artykule „Kara za obcowanie z kurą” opisano przypadek dwudziestosześciolatka, który zgwałcił kurę, za co został skazany na dziesięć miesięcy kicia w zawieszeniu. Nie wiem i nie bardzo mogę sobie ten stosunek wyobrazić, kura jednak przypłaciła go życiem a samo zdarzenie świadczy, że seks jest w naszej naturze i czasami jego brak doprowadza do dewiacji, a czasami do zaburzeń psychicznych i rożnego rodzaju chorób. Ponieważ nie jestem specjalistą w rzeczonej dziedzinie postanowiłem się podeprzeć wypowiedziami seksuologów w tej sprawie, których nie brakuje na internecie.  Oto co udało mi się znaleźć:

Niezaspokojone potrzeby seksualne skutkują zwykle frustracją, gorszym samopoczuciem, złością, zdenerwowaniem, czasami spadkiem samooceny (czujemy się odrzuceni, samotni, nieatrakcyjni), rozdrażnieniem, irytacją, niekiedy bezsennością, brakiem apetytu czy migrenami. Jeśli chodzi o mężczyzn, brak seksu zazwyczaj skutkuje u nich konsekwencjami emocjonalnymi, np. lękiem przed tym, jak sobie poradzą w czasie intymnych zbliżeń, niepewnością, obawą co do ich umiejętności seksualnych. Warto na ten temat porozmawiać z seksuologiem. Hamowanie, czy tłumienie popędu seksualnego, który jest naszą naturalną, biologiczną potrzebą, w sferze psychicznej może powodować napięcie, stres, czy obniżony nastrój. Co jednak, kiedy na horyzoncie nie pojawia się nikt, z kim można tworzyć związek. A nie każdy chce wchodzić w przelotne romanse. Rozwiązaniem  sytuacji może być masturbacja jako zdrowa i normalna alternatywa, która pozwala osiągnąć podobny efekt fizjologiczny, co stosunek, choć nie ma takiej wartości emocjonalnej jak bliski kontakt z partnerem/partnerką.  O ile niemal każdy mężczyzna opanowuje tę sztukę już w okresie dorastania, to część kobiet nie umie tego robić, nie sprawia im to satysfakcji. Warto próbować, można skorzystać z porad w internecie albo udać się do seksuologa. Jeśli rozmowa na ten temat ze specjalistą mężczyzną jest krępująca, można wybrać seksuolożkę. Z pewnością nie uzna tego za błahy problem. Nie bez powodu mówi się o sfrustrowanych starych pannach. Rzeczywiście, niektóre samotne, czy nie mające satysfakcji seksualnej osoby, reagują zawiścią wobec młodych, okazujących sobie pożądanie ludzi, albo swoje niezadowolenie z życia odbijają sobie na innych, zwłaszcza gdy mają nad nimi władzę. Mogą działać destrukcyjnie, być wprost agresywne lub bardziej pokrętnie – zwalczać przejawy seksualności innych (np. dewotki, działacze propagujący czystość moralną, zwalczający edukację seksualną młodzieży, itd…). Bo co tu ukrywać – dla większości ludzi seks jest jednym z tych obszarów w życiu, który sprawia, że czują się kochani, upragnieni, dowartościowani i usatysfakcjonowani, nie mówiąc o rozładowaniu emocji, które ma miejsce przy orgazmie. Nadmiar codziennego stresu i frustracji nie mających nic wspólnego z seksem, jeśli nie jest ich zbyt dużo, jeśli u ich podstawy nie leżą głębokie problemy natury psychicznej, lecz są to zwyczajne życiowe utarczki, dobry seks i orgazm może od nich uwolnić, tak jak uwalnia od napięcia seksualnego”.

Stopień sfrustrowania naszych posłów i senatorów, w kontekście powyższego, każe mi sądzić, że jest coś na rzeczy. Jeśli do tego dołożymy, że lider partii i najbardziej opiniotwórcza parlamentarzystka, to zatwardziali singliści, tfu-poświęcili swoje życie dobru ojczyzny, to wnioski narzucają się same. Sfrustrowany biznesmen z Torunia, notabene rownież zwolennik celibatu, chce więcej reklam w swojej telewizji od tej dobrej zmiany, mogą być nawet podpaski i prezerwatywy, byle podbudować kiepski budżet radiostacji. To nic, że jego słuchacze z tego już wyrośli, liczy się kasa. Nie twierdzę, że brak erotyzmu w życiu prywatnym dotknął dotknął tylko singlistów, czego najlepszym przykładem jest twórca teorii spiskowych, sądzę jednak, że o czym mówią seksuolodzy powyżej, mocno daje się we znaki naszym wybrańcom. Chociaż w ich stanie zaleca się masturbacje, na tym etapie to chyba i na to jest już za późno.