Opona

Sposób w jaki wracamy z Cuenki do hacjendy zależy od ilości zakupów jakich musimy dokonać. Jeśli jest ich zbyt dużo, bierzemy taksówkę i za dychę jesteśmy pod domem. Jeśli jednak nie mamy zbyt wiele na plecach, bierzemy autobus, który dowozi pod wejście na naszą osiedlową drogę. Stąd mamy jeszcze pięć kilometrów do pokonania. Zwykle ten... Czytaj dalej →

Nowości z sąsiedztwa.

Od dziesięciu dni jest nas na górce więcej. Po dziewięciu miesiącach zjechał Milansky. Ma teraz trochę roboty koło i w domu. Kocica początkowo nie chciała z nim rozmawiać. Trwało to jednak tylko trzy dni. Teraz już łazi za nim kroki w krok. Milansky co drugi dzień przychodzi do nas na karty. Kocica czeka na niego... Czytaj dalej →

Słowo (nie tylko) na niedzielę

Syn właśnie zdał egzamin na prawo jazdy. Spytał więc ojca o możliwość użycia samochodu. Ojciec odpowiedział na to: „Jak poprawisz swoje oceny, wykażesz się znajomością Biblii i obetniesz włosy, wtedy będziemy mogli porozmawiać o używaniu samochodu przez ciebie”. Kilka tygodni później ojciec stwierdził: „Widzę, że poprawiłeś oceny, widzę również, że studiujesz Biblię. Wciąż jednak nie... Czytaj dalej →

Javierito

Javier czyli nasz taksista jeszcze przed naszym wyjazdem zdecydował się sprzedać swoje żółte autko. Okazało się bowiem, że koszty jego utrzymania były zbyt wysokie. Jako członek korporacji zrzeszającej taksówkarzy, musiał odprowadzać spore kwoty tam właśnie w zamian za licencje i obsługę. Na dobrą sprawę cała ta otoczka była zbędna bo zbudował sobie niezłą bazę klientów.... Czytaj dalej →

Moje pierwsze amerykańskie auto

Po przeczytaniu wpisu Caffe na temat kupna samochodu, przypomniała mi się moja historia z kupnem mojego pierwszego auto w USA. Była ona trochę zakręcona, zatem czemu jej tutaj nie opisać. Posiadanie samochodu na peryferiach wielkich miast w Stanach to wymóg. Bez niego ciężko znaleźć pracę. Poza dużymi miastami komunikacja autobusowa tutaj nie istnieje. Bez auta... Czytaj dalej →

W odwiedzinach

Odkąd pamietam, posiadanie samochodu w Stanach nie było niczym nadzwyczajnym. Było bardziej koniecznością niż czymkolwiek innym. Tutaj transport podmiejski po prostu nie istnieje. Bez samochodu dojazd do pracy jest wręcz niemożliwy. Jeśli pracuje mąż i żona i mieszkają poza miastem normalną rzeczą są dwa samochody. Dzięki temu, przyjeżdżając tutaj, na sobotę i niedzielę możemy wziąć... Czytaj dalej →

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

kosmiczne lata

papa was a rolling stone

Pielgrzymi

Z głową w chmurach po bezdrożach

Architektura doświadczeń

Proste doświadczenia i skomplikowana rzeczywistość

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

𝓛𝓾𝓼𝓽𝓻𝓸 𝓬𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮𝓷𝓷𝓸ś𝓬𝓲 - 𝓴𝓪𝓵𝓲𝓷𝓪𝔁𝔂

𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝒷𝓎ł𝒶𝓂 𝐸𝓌ą 𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝓈𝓀𝓇𝒶𝒹ł𝒶𝓂 𝓃𝒾𝑒𝒷𝑜 𝒞𝒽𝑜𝒸𝒾𝒶ż 𝒹𝑜𝓈𝓎ć 𝓂𝒶𝓂 ł𝑒𝓏 𝑀𝑜𝒾𝒸𝒽 ł𝑒𝓏, 𝓉𝓎𝓁𝓊 ł𝑒𝓏 𝒥𝑒𝓈𝓉𝑒𝓂 𝓅𝑜 𝓉𝑜, 𝒷𝓎 𝓀𝑜𝒸𝒽𝒶ć 𝓂𝓃𝒾𝑒

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat

FacetKA

... bo ktoś musi nosić spodnie!

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

rymki i nie tylko

Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,

Burgundowy Kangur

Zawiłości codzienności

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

TAKI JEST ŚWIAT

życie to nie bajka

Bursztynka

Cała ja:)

Spisane na kolanie

We and nature

Katie's Planners

Tworzę piękne i minimalistyczne kalendarze, notesy, plenery cyfrowe oraz do druku, także autorskie narzędzia i szablony ułatwiające organizację i wcielanie planów w życie.

sudeckie klimaty

hills and valleys of grassroot creativity

UnstableTrip

Digital Nomad Travel Blog