Oprócz

Mieszkanie w górach, z dala od miasta ma ta właśnie przewagę, że w sytuacji jak obecna, związana z podwyżkami cen, jestem z dala od tego całego zamieszania. W środę byliśmy w Cuence na naszych, raz na dziesięć dni zakupach. Wieczorem pan prezydent ogłosił swoje plany. Już w czwartek rano drogi były zablokowane przez taksówkarzy i właścicieli wszelkiego rodzaju busów. Nie wybieram się do Cuenki bo wyrosłem już z tego typu niezdrowej ciekawości. Nasz Słowak, który niespodziewanie zjechał wcześniej, jednak nie mógł wytrzymać i pognał na swojej motorynce do miasta. On w przeciwieństwie do nas uwielbia być w centrum każdej sytuacji. Czego zamieszkał z dala od miasta, sam do dzisiaj nie potrafi na to pytanie udzielić odpowiedzi.

My, wykorzystując piękna pogodę poszliśmy na przechadzkę po okolicznych górach. Teren mało znany i z daleka od tras turystycznych. Można się pozachwycać widokami i nacieszyć panującą dookoła ciszą.

Oderwać się od rzeczywistości, która gdzie nie spojrzysz wszędzie jest zniechęcająca to dla nas najlepsza metoda na spokój wewnętrzny. A gdy do tego dojdą te widoki to już tylko mam w głowie słowa piosenki Maanamu „Oprócz”. Oprócz drogi szerokiej, oprócz góry wysokiej, oprócz kawałka chleba, oprócz błękitu nieba nic mi więcej nie potrzeba.

Lewy dolny róg to mój paluch w obiektywie.😂

Te promienie zobaczyłem dopiero na zdjęciu.

Ucieczka od rzeczywistości

Gdy emocje już opadły

Zeszły ze mnie wszystkie smutki

I decyzje już zapadły

Wychyliłem szklankę wódki

 

Najpierw jedną, potem drugą

Rzeczywistość jest męcząca 

Nie chce być jej marnym sługą

Od początku aż do końca

 

Jakby trochę zaszumiało

Dookoła bardziej kolorowo

Ucieszyło się też ciało

Za gorzałki mej namową

 

I stan ducha się poprawił

On był rownież osowiały

A następny kieliszeczek sprawił

Że radosny stał się cały

 

Zrobię sobie teraz przerwę

Jak to robi ptak nad rzeką

Zanim całkiem się oderwę 

I odlecę gdzieś daleko

 

Znów podrywam się do lotu

Leje gorzałeczkę w siebie

Strzec się muszę samolotów, 

Których pełno jest na niebie

 

Coraz bardziej świat się kręci

Po następnym kieliszeczku

Tylko ja i sami święci

Obracamy się w kółeczku

 

Coraz szybciej, coraz prędzej

Aż do końca gorzałeczki

Nie ma już butelek więcej

Nadszedł koniec mej ucieczki

 

Jawa wkrótce snem się stała

Pełnym ciszy i spokoju

I do rana by tak trwała 

Gdyby nie ten huk w pokoju

 

Gdzie ja jestem, co się stało

Myśli kłębią się w mej głowie

Spokój, cisza, gdzieś to uleciało

Niczym więzienni zbiegowie

 

Z trudem oczy swe otwarłem

Aby dojść do huku sedna

I w bezruchu wnet zamarłem 

Rzeczywistość była wredna 

 

Dookoła cisza bowiem panowała

Tylko głowa jakoś tak trzeszczała

Gdzieś nade mną wirowała mi powała

A pode mną ziemia się ruszała cała

 

Efekt był to wódeczności

I nauczka już pewnikiem setna

Uciec od rzeczywistości

Niepodobna, rzecz to pewna