Trochę humoru na weekend

Ostatnie humoreski z mjej poczty elektronicznej od znajomych przypadły do gustu. Skoro tak to znalazłem jeszcze parę dowcipasów ze szkolnych zeszytów.

Przez kilkadziesiąt lat Polska nie pokazywała się na mapie, bo była rozebrana.

     ***

Aleksander Wielki był dlatego sławny, bo założył wielkie reformy.

    ***

Działalność tajnych związków kończyła się ścinaniem członków.

    ***

Gaudenty wziął kropidło, zakropił mu oczy i członkiem uderzył w czoło.

    ***

Krzyżacy mordowali, palili i gwałcili starców, kobiety i dzieci.

    ***

Car, idąc do celu, opierał się na mordzie.

    ***

Emilia Plater była pułkownikiem o kobiecych piersiach widocznych spod munduru.

   ***

Kajetan Koźmian przez 25 lat gładził swój język.

   ***

Hanka i Wasylek kochali się tak bardzo, że ona się utopiła, a on umarł z głodu.

   ***

Jagna na szczęście nie była długo chora, wkrótce zmarła.

   ***

Liczne wypadki spowodowane są także przez dzieci. Te ostatnie powstają

     przez niedbalstwo, nieostrożność lub podczas zabawy. Chyba rodziców

   ***

Lis był chytry a pod spodem biały.

   ***

Krasicki zawsze wesoły i uśmiechnięty zmarł w roku 1801.

   ***

Na skutek żałoby swojej matki Iwona urodziła się 5 lat po śmierci ojca.

   ***

Obok grobów smutnych i zaniedbanych stały groby tętniące życiem.

   ***

Ludzie pierwotni mieli narządy z kamienia.

Reklamy

Kto zabrał mi zdrowie?

Za młodości grzechy

I jej uciechy

Z opóźnieniem płacimy.

Czy o tym myślimy

Gdy dojrzewamy

I świat odkrywamy?

Nie znam takiego,

Bo niby dlaczego

Tym się przejmować

I sobie żałować

Gdy każda zabawa

Jest tak ciekawa.

Potem prywatka

O niczym gatka

Alkohol i pety

Nazajutrz, o rety

Kapeć mam w ustach

I w głowie pustka.

To nic nie szkodzi

W południe przechodzi

I znowu zdrowi

Na tańce gotowi

Na noc nieprzespaną

Z dziewczyną spotkaną

Na dyskotece

A może w aptece?

To przecież nieważne

Bo żyć na poważnie

To śpiewka przyszłości.

Wciąż młode kości

Żelazna kondycja,

I choć policja

Od ciała kontroli

Coś szemrze, że boli

To w piersiach, to w boku

Nie zwalniam kroku.

Znowu mam kaca,

Gdy ból co powraca

Nie chce ustąpić

Zaczynam wątpić

W swą nieśmiertelność.

Podła bezczelność

Mojego lekarza

Co mi powtarzał

O konieczności

Życiu w trzeźwości.

Czyżby miał rację,

Że me wakacje

Kosztowne się stają?

Choć wiele dają

Wrażeń corocznie,

Efekty uboczne

Swoim ciężarem

Grożą udarem.

Płuc zadymienie

Ma związek z paleniem.

Waga i tycie

To piwa picie.

Pompa się jeży,

Prostata szczerzy,

Straszą jelita,

Wątroba chwyta,

Kamienie w nerkach,

Strach i rozterka

Myśli dopada

To jakaś zdrada,

Żałosna poezja

Największa herezja

Że czas młodości

Gdzieś tam w przyszłości

Przemówi głosem

Karząc nas losem

Smutnego pacjenta

Gdy myśl natrętna

Rozsadza mu głowę,

Kto zabrał mi zdrowie?

Listopadowe przepychanki czyli sukcesy i porażki

Listopad stał pod znakiem wyboru ministrów i całego rządu. Stąd większość moich bohaterów to przyszli polepszacze naszego życia. Z mojej perspektywy na niektóre nazwiska aż przykro jest patrzeć. A oto moja lista:

Szczyt arogancji – Zbigniew Ziobro, mianowanie tego pana na stanowisko ministra sprawiedliwości po raz kolejny to kompletny brak szacunku dla tej instytucji. Zbigniew Ziobro dał się poznać jako niekwestionowany lider w tworzeniu rzeczywistości. We wrześniu omal nie stanął przed Trybunalem Konstytucyjnym za przekroczenie i nadużycie władzy i tylko dzięki lekkomyślności ówczesnych rządzących wywinął się od odpowiedzialności a dzisiaj powierzono mu ponownie stanowisko, które już raz skompromitował. Pan minister już kombinuje jak tu dokopać Polańskiemu bo to na pewno go dowartościuje.

Szczyt bojkotu – Stefan Niesiołowski, pan Stefan namawiał do bojkotu wyborów na wicemarszałków Sejmu jako, że prawi i sprawiedliwie postanowili ukraść więcej niż jedno to stanowisko dla swoich niestrudzonych działaczy. Może i słusznie panie Stefanie, problem jednak w tym, że ludzie już są zmęczeni tym pańskim podżeganiem. Najwyższy czas przekazać pałeczkę komuś innemu bo nawet jeśli merytorycznie masz pan racje to wychodzi tak jak wychodzi czyli śmiesznie i to pan zaczynasz być bojkotowany.

Szczyt ciemnoty – Jean- Claude Juncker, pan przewodniczący jakiejś komisji europejskiej powiedział. Że Polska będzie musiała wywiązać się z założeń w sprawie przyjęcia uchodźców. Panie przewodniczący poprzedni rząd w Polsce może i wywiązałby się z tych założeń, problem w tym, że jego już nie ma. Nasz aktualny jedyny i prawdziwy patriota uważa, że Polska jest dla Polaków a nie jakichś tam terrorystów z bliskiego wschodu. Jeżeli pan tego nie rozumiesz toś pan całkiem ciemny.

Szczyt dochodzenia – kancelaria prezydenta, odkąd prezydent Duda przejął władze jego kancelaria robi audyt po prezydencie Komorowskim. Pierwsze takie dochodzenie przejmującego władze prezydenta po odchodzącym. Znaleźli tych wykroczeń, że aż się przewraca w głowie. Zmusili jednak Komorowskiego do obrony i przy okazji dostało sie śp. Lechowi Kaczyńskiemu. I po co to komu.

Szczyt entuzjazmu – Jarosław Kaczyński, pan prezes zabrał się do roboty z taką ilością entuzjazmu, że jak tak dalej pójdzie wszystkie założenia rządowe i obietnicy wyborcze spełni pewnie w ciągu jednego tygodnia. Prezydent i premierowa tak skaczą jak szanowny absolut zagra jeszcze tylko pozbyć się tych sędziów z Trybunału Konstytucyjnego i hulaj dusza piekła nie ma. Na następnym posiedzeniu sejmu postawi się wniosek o przywrócenie królestwa w Polsce z królem Jarosławem i po co jemu jakieś tam premierowanie. A co Rosja ma cara my nie gorsi.

Szczyt frustracji – posłowie i senatorowie opozycji. Goście starają się jak mogą aby utrudnić prawym i sprawiedliwym ale za każdym razem brakuje im głosów. Kombinują jak mogą ale matematyka jest bezlitosna. Z tej frustracji zaczęli już stosować metody prezesa z czasów kiedy to on był w opozycji wychodząc w trakcie głosowania z sali parlamentu.

Szczyt głupoty – Jarosław Gowin, w przypływie dobrego humoru nasz nowy minister od szkolnictwa wyższego wyznał, że uważa niejakiego Mariusza Kamińskiego za człowieka krystalicznie czystego. Pan Jarosław niespodziewanie stał się specjalistą od produkcji kryształów. Mam jednak wrażenie, że ta jego wiedza na ten temat ma się tak samo do siebie jak jego wiedza na temat szkolnictwa wyższego czyli jest żadna. W tym kontekście wychodzi mi na to, że w dziedzinie kształcenia studentów napewno poczynimy wreszcie krok do przodu.

Szczyt histerii – Ewa Kopacz, rozhisteryzowana pani była już premier w trakcie inauguracyjnego posiedzenia Sejmu nawygrażała się przejmującym władze prawym i sprawiedliwym na temat kontroli i rozliczania z przyrzeczeń, że omal sama nie do końca wiedziała o co jej chodzi. Pani Ewo trzeba umieć przegrywać. Swoim przemówieniem nie tylko zaszkodziła pani sobie ale i swojej partii. Otrzeźwienie przyszło zbyt późno i jak to zwykle bywa to ludzie będą teraz musieli za wasze pomyłki płacić. Po piętnastu latach w polityce chyba nadszedł czas aby przekazać władze komuś innemu.

Szczyt indolencji – Parlament Unii Europejskiej. Zwołują ostatnio te szczyty jakby to były jakieś Himalaje a nie Bruksela. Szczyt od tego, szczyt od owego, przeganiają się po całej Europie. Nasz biedny były premier sam już nie wie gdzie się jutro obudzi. I dobrze, że starają się trzymać rękę na tak zwanym pulsie, gorzej jednak, że niezbyt wiele z tego wynika. Gdyby więcej czasu spędzano na rzeczach ważnych a nie prostowaniu bananów być może ktoś by zauważył, że zmierzamy w złym kierunku i te codzienne szczyty nie byłyby dziś potrzebne. Tyle, że do tego potrzeba ludzi z wizją a nie karierowiczów.

Szczyt judzenia – Witold Waszczykowski, nasz nowy minister spraw zagranicznych domaga się rewizji układu Rosji z NATO. Ja już myślałem, że nic gorszego niż Anna Fotyga nie może się nam przytrafić, a jednak. Panu Witoldowi marzy się mieszkanie w Moskwie albo w innym Petersburgu i w porozumieniu z ministrem obrony zamierzają najechać na Rosję. Panie Witold na szczęście w tym NATO siedzą mądrzejsi od pana i jeśli pan myślisz, że coś zrobią z tym pańskim wnioskiem toś pan w błędzie. Putin natomiast podobno zesrał się tyle, że nie ze strachu a ze śmiechu.

Szczyt kompromitacji – Antoni Macierewicz. Wybór tego pana na stanowisko ministra obrony narodowej to kolejny przykład na kierowanie się przez prezesa kwalifikacjami a nie jakimiś bliżej nieokreślonymi zasługami. Żal mi naszej armii ale jeszcze bardziej żal mi pana ministra bo gdyby miał choć odrobinę honoru to wiedząc jakie budzi emocje w społeczeństwie nie pchałby się na pierwsze strony gazet. Pan Antoni ma jednak parcie na szkło i w tej swojej wierze w jedynie słuszną linie, jedynie słusznej partii zapomniał o wszystkim nie mówiąc już o honorze.

Szczyt lizusostwa – Paweł Kukiz. Panu posłowi kompletnie wszystko się już wymieszało. Z jego haseł szczególnie dotyczących nepotyzmu i kolesiostwa nic nie zostało. W rządzie zasiadają jedynie dobrzy znajomi prezesa a oni dobierają sobie swoich kumpli z kampanii wyborczej a pan Paweł boi się nawet gęby otworzyć na ten temat. Wazeliniarstwo jego partii w stosunku do partii Absoluta przekroczyło już dawno stopień lizusostwa PSL do platformersów w czasie ich sprawowania władzy.

Szczyt łaski – Mariusz Kamiński. Ot i niespodzianka spotkała pana Mariusza. Jeszcze jego apelacja nie została rozpatrzona, nawet data tejże nie została ustalona a tu pierwszy obywatel już go ułaskawił. Prezydent nie zamierzał się wtrącać w uprawnienia sądów ale żeby głupi naród nie podejrzewał politycznego aspektu jakiekolwiek wyroku to w sposób niepolityczny ułaskawił byłego szefa CBA. Wiele można osiągnąć współpracując z właściwymi ludźmi na właściwych miejscach, nieprawdaż panie Mariusz, tfu na psa urok panie ministrze koordynatorze d/s a jakżeby służb specjalnych.

Szczyt międzynarodowych wiadomości – Claro. Claro to jedna z najwiekszych kompanii telefonicznych w Ekwadorze. Właśnie z ich sieci korzystam. Jedną z usług oferowanych przez nich są sms – y dotyczące najważniejszych wydarzeń na świecie. Pod koniec listopada zawiadomi mnie, że Polska odmówiła wydania Romana Polańskiego amerykańskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Pomyślałem sobie: tyle się w Polsce dzieje a oni mi zawracają głowę Romanem Polańskim. Tyle, że Polański to uznana sława a prezesa tutaj nikt nie zna. I BARDZO DOBRZE.

Szczyt nie dotarło – Bronisław Komorowski. Wciąż nie dociera do byłego prezydenta przyczyna stracenia władzy przez niego i platformersów. Ostatnia teoria pana Bronisława to przesyt Polaków po tak długim sprawowaniu władzy przez Paltformę. Otóż nie panie były już prezydencie to nie żaden przesyt doprowadził was do utraty władzy to wasza pycha i arogancja, to brak kontaktu ze społeczeństwem. Już najwyższy czas walnąc się w piersi a nie szukać przyczyn tam gdzie ich nie ma.

Szczyt oburzenia – rząd Izraela. Oburzył się premier Izraela i jego świta na Unię Europejską za wtrącanie się w sprawy gdzie państwo izraelskie produkuje swoje towary. Premier Natanyahu nie uważa, że produkty, które zostały wyprodukowane na terenach Palestyny zajętych przez jego państwo bezprawnie powinny być oznakowane jako wyprodukowane w Palestynie a nie Izraelu. No i ma chłop rację. Przecież takie państwo jak Palestyna to ono już od dawna nie istnieje a te tumany z Brukseli wciąż tego nie przyjmują do wiadomości. No i jak tu ma być pokój na bliskim wschodzie?

Szczyt poprawnego nazewnictwa – Agnieszka Holland, nasza znana nie tylko w Polsce pani reżyser nazwała prezydenta Andrzeja Dudę „cynglem Kaczyńskiego”. Zaprawdę prawdę powiada pani Agnieszka, sprawujący urząd prezydenta pan Andrzej tak na dobrą sprawę jeszcze nie podjął żadnej decyzji samodzielnie a większość z nich budzi spore kontrowersje jak to zresztą bywa z większością decyzji prezesa. Można wyśmiewać poprzedniego prezydenta ale aż tak jak obecny to on nie siedział w kieszeni ani Donalda Tuska, ani tym bardziej Ewy Kopacz.

Szczyt rechotu – Edmund Janniger. Człowiek o tym tajemniczym nazwisku właśnie skończył dwadzieścia lat i już został doradcą ministra obrony do spraw nie wiadomo jakich. Paweł Kukiz omal nie oskarżył ministra o kolesiostwo ale po rozmowie z panem Edmundem jego wiedza na temat spraw byle jakich powaliła posła Kukiza na kolana. W sejmowych kuluarach głośno już się mówi na temat najnowszego przeboju pana Kukiza poświęconego doradcy ministra do spraw obrony też nie wiadomo dokładnie czego.

Szczyt sukcesu – Agnieszka Radwańska, po byle jakim sezonie nasza najlepsza tenisistka niespodziewanie wygrała kończący sezon turniej najlepszych zawodniczek tego sportu. Początkowo wyglądało na to, że odpadnie po pojedynkach grupowych bo przegrała dwa pierwsze mecze. Potem jednak nabrała wiatru w żagle i reszta to juz historia. Cieszy mnie ten sukces bo ostatnio nie wiodło się Agnieszce i prawdę mówiąc sam uważałem, że jej kariera dobiega końca. No cóż, nikt nie jest nieomylny.

Szczyt śmiechu (nocnego) – posłowie i senatorowie prawych i sprawiedliwych – znani z opuszczania sali w trakcie głosowań podwładni prezesa tak się przejęli rolą wiodącej siły w państwie, że nie sposób ich wypędzić do domu. Przy pracach nad mało istotnymi sprawami związanymi z Trybunałem Konstytucyjnym tak się goście zapracowali, że aż zastała ich północ. Dopięli swego przy okazji łamiąc parę demokratycznych zasad ale przecież zwyciezców się nie sądzi, nieprawdaż?

Szczyt trybunału – Elżbieta Witek i Adam Lipiński. Wymyśliło to duo, napewno samodzielnie, że postawią byłego już premiera Donalda z Tusków przed Trybunałem Stanu. Problem w tym, że owa instytucja zajęta jest przez „sługusów” platformersów. Wykombinowali zatem odwalanie pięciu sędziów, których przysięgi dziwnym trafem nie miał czasu przyjąć prezydent Duda. Ten wniosek zaskarżyła do Trybunału aktualna opozycja. I w ten sposób uchwała o Trybunale jest w Trybunale a Tusk czeka na postawienie go przed Trybunałem jeśli jeszcze coś z tego ciała zostanie. Ale to wie tylko prezes.

Szczyt uchodźctwa – Jacek Sasin. W walce o to kto ma rację na temat „nocnych” reform Trybunału Konstytucyjnego pan Jacek tak się zaperzył, że zaproponował opozycji uchodźstwo i stworzenie gdzieś tam w świecie swojego Trybunału Konstytucyjnego. W Polsce prawi i sprawiedliwy będą decydować o owego kształcie i składzie. Brawo panie Jacku na tym właśnie polega demokracja i niezawisłość wymiaru sprawiedliwości. Na liście zaufanych prezesa poszedł pan ani chybił do góry.

Szczyt walki – Donald Tusk, dobiega pierwszy rok sprawowania władzy w Brukseli przez pana Donalda a tu na jego oczach całą tą unie mało szlag nie trafi. Dwoi się zatem pan Tusk zwołując kolejne szczyty, strasząc rozpadem unii i jeszcze innymi rzeczami a tu jak na złość pożytek z tego marny. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jeśli ta unia się rzeczywiście rozpadnie to prezes Kaczyński będzie mógł z dumą uświadomić całemu światu że to wszystko „wina Tuska”. I jak tu spać spokojnie.

Szczyt zawodu – Beata Szydło, powołania na stanowiska ministerialne, szczególnie te kluczowe to jeden wielki zawód. Sprane, skompromitowane nazwiska przygotowane jej przez prezesa i próba ich bronienia przez panią premier nie przynosi jej ani chluby ani szacunku. Podobnie jak prezydent pani Beata mówiła dużo o swojej niezależności od partyjnego guru, tymczasem nie zaproszono jej nawet na spotkanie ustalające skład rządu. Nie byłem zwolennikiem poprzedniej premier, ta jednak potrafiła przegonić skompromitowanych ludzi swojego poprzednika. Wszyscy wiemy, że z prezesem współpracowac jest trudno, przydałoby się jednak choć odrobinę własnego zdania.

Szczyt żenady – Piotr Gliński. Pan minister kultury i wicepremier jednocześnie wdał się na wizji w „kulturalną” przepychankę z dziennikarką telewizji publicznej. Poszło o Teatr Polski we Wrocławiu, który wystawiał sztukę noblistki Jelinek pt. „Śmierć i dziewczyna”. Na podstawie doniesienia organizacji o jakże znamiennej nazwie Krucjata Różańcowa pan minister zarządał od teatru wstrzymania premiery przedstawienia z uwagi na treści pornograficzne. Dostało się przy okazji dziennikarce za podchwytliwe pytania i telewizji publicznej za swoje istnienie. Rewelacyjny początek, doprawdy panie ministrze wreszcie wolność idzie w dobrym kierunku.

Szczyt szczytów – Andrzej Duda. Pierwszy obywatel narodu wciąż utrzymuje, że jest bezpartyjny. Może i jest on bez żadnej przynależności partyjnej, może. W swoim działaniu jednak zachowuje się jak zagorzały zwolennik swojej byłej formacji politycznej. Ułaskawienie Mariusza Kamińskiego to mieszanie się w sprawy niezawisłych sądów. Bezkrytyczne podpisywanie wszystkiego co wymyśli prezes to brak respektu dla funkcji, którą pan Duda piastuje. Panie prezydencie w kolejce do ułaskawienia Andrzej P. Z SLD i Jan B. Z PSL. Jak ułaskawiać to ułaskawiać. Gwarantuję panu, że te ułaskawienia będą mniej polityczne niż to dla Mariusz Kamińskiego i jego wspołpracowników. Tylko czy prezes się na to zgodzi.