Mieszanka wybuchowa

Wyglada na to, że życie powoli wraca do normy. Drogi odblokowane, protestanci wrócili do domu. Czy osiagnieto porozumienie? Jeszcze nie wiem. Nasz słowacki sąsiad też wrócił do domu ale i on nie wie czy to tylko weekendowe zawieszenie broni, czy to oznacza, źe strony konfliktu się dogadały. Pewnie poniedziałek wiele wyjaśni.

Świat jest oczywiście piękny. My jednak robimy wszystko co w naszej mocy aby go sobie obrzydzić. Z dość dobrym skutkiem.

Na internecie znalazłem takie oto hasło: czasami ci którzy nie lubią utrzymywać kontaktów towarzyskich, nie są zasadniczo przeciwko nim. Generalnie nie mają tolerancji do dramatyzujących, głupich i fałszywych ludzi.

Chyba właśnie dlatego mieszkam z dala od tej mieszanki wybuchowej.

Nic tylko podziwiać

I podziwiać

Pasma oddziela rzeka

A dookoła cisza.

Święta w lipcu i żart do wpisu Optymisty

Słońce zdecydowanie nas nie rozpieszcza. Trudno jednak się dziwić bo ono przecież o tej porze roku operuje przed wszystkim na półkuli północnej. Po mojej stronie świata, nad oceanem zapewne jest ciepło, jednak w górach temperatury zdecydowanie niższe. Zdarzają się oczywiście dni słoneczne ale na tej wysokości, jak nawet wiaterek tylko sobie dmucha od niechcenia to i tak czuć go pod skórą. A gdy słońca nie ma i niebo zachmurzone i jeszcze do tego powiewa to ten chłód na zewnątrz natychmiast przenika do środka. Naszym jedynym ogrzewaniem jest kominek, który spełnia role bardziej estetyczna niż grzewczą. Kiedy jednak go rozpalę to już sam ogień wywołuje poczucie ciepła.

Niedziela była właśnie takim chłodnym i niesprzyjającym do wyjścia na zewnątrz dniem. Filmów mamy od groma. Tylko jeszcze znieść drzewa, rozpalić i oddać się filmowej muzie. W międzyczasie Luśka zamięsiła ciasto i wyszły z niego bułeczki z czekoladowym nadzieniem. W południe, czy jakoś tak, do tego kawka i chwila lektury.

A w świecie gdzieś ścigają się szczury, niech się ścigają.

Kominek ma coś w sobie.

No i nie ma to jak pieczywo własnej roboty

Na koniec ku przestrodze żart dla Optymisty w kontekście trzeciej płci.

Taksówkarz wiezie zakonnicę. Przygląda jej się w lusterku i nie może od niej oderwać wzroku. Wreszcie siostrzyczka spytała czego ją tak świdruje swoim spojrzeniem. Kierowca szczerze więc jej odpowiedział, że jedną z jego fantazji seksualnych jest całowanie się z zakonnicą. – No cóż, jeśli jesteś kawalerem i chrześcijaninem to mogę cię pocałować – zaproponowała siostra. – Tak się składa, że jestem i tym, i tym – odpowiedział taksówkarz. – Skręć zatem w jakiś zaułek i się zatrzymaj.

Już po chwili stoją w ślepej uliczce i zakonnica żałuje tak namiętnie taksówkarza, że nawet panienka lepszych obyczajów by się tego nie powstydziła.

Jednak po pocałunku kierowca nagle się rozpłakał.

– Co się stało – pyta zakonnica

– Skłamałem – odpowiada kierowca – jestem Żydem i do tego żonatym.

– Nic się nie martw – odpowiada siostra – ja mam na imię Andrzej i wybieram się na bal przebierańców.

Tak, tak panie Optymista nawet habit może człowieka wprowadzić w błąd.