Kredyty, pożyczki, odpowiedzialność i etyka

 Ostatnio padło wiele słów na temat pożyczkobiorców, czy też kredytobiorców. Szczególnie drażliwym tematem są ci, którzy użyli nieszczęsnych franków pochodzących z państwa zwanego Szwajcarią dla sfinansowania swoich życiowych potrzeb mieszkaniowych. A że sprawa dotyczy sporej grupy ludzi toteż chcący czy niechcący stali się oni mięsem wyborczym, bo przecież każdy głos jest na wagę złota. Czy się da coś z tym zrobić, tego nikt tak naprawdę nie wie, ale obiecać można, wszak z tego się nie strzela. Każdy ma jakąś własną opinie na ten temat. Ci co wzięli pożyczkę w owych frankach czują się oszukani i domagają się ochrony ze strony państwa. Ci, których to nie dotyczy nie widzą powodów do tego aby finansować pomoc dla „frankowiczów”, bo każdy wiedział co robi podpisując stosowny dokument. 
  W operacjach walutowych zawsze zawarte jest  pewne ryzyko, z którym trzeba się liczyć. Raz na wozie raz pod wozem – powiadali ci co się na tym znali. Przeliczyli się zatem ci, co z frankami ze Szwajcarii się związali, niech więc teraz ponoszą konsekwencje. Racja jest jak zwykle po środku. Tylko gdzie jest ten środek? Aby to wyjaśnić postanowiłem użyć przykładu przeciętnego Kowalskiego. Załóżmy zatem, ze pan Kowalski razem ze swoją lepszą połową chcą kupić dom. Oboje Kowalscy pracują i mają całkiem niezły dochód. Upatrzyli sobie nawet domek swoich marzeń, ale nie mają na tyle gotówki, aby go kupić bez pożyczki. Ale od czego są banki. Dobrodzieje na pewno pomogą nam w spełnieniu naszych marzeń pożyczając drobną kwotę niezbędną do tego aby spełnić nasze marzenia. Państwo Kowalscy udają się zatem do pobliskiego banku w celu przedyskutowania swoich możliwości z panem bankierem, często też hucznie zwanym doradcą finansowym. Ów dżentelmen z uwagą wysłuchuje naszych Kowalskich po czym przedstawia możliwości jakie ma bank w zakresie interesującym klientów. Sympatyczny pan budzi w nas zaufanie i decydujemy się skorzystać z jego usług. Jest super. Pan doradca poprosił nas teraz o stertę dokumentów, zaświadczeń, podkładek i innych tego typu papierzysk, aby dokładnie zdiagnozować naszą sytuację finansową i nasze możliwości płatnicze. Na „krzywy ryj” to tylko Dyzmie udało się załapać na żarcie. Składamy zatem te papierzyska, a pan dobrodziej żąda coraz to nowych zaświadczeń i podkładek. Wreszcie ma wszystko. Wszyscy jesteśmy zadowoleni, bo pan nas wreszcie zakwalifikował i w imieniu swojej instytucji chętnie pożyczy nam te parę groszy. Jest super. Nasz ukochany dobroczyńca nie zamierza jednak poprzestać na suchym stwierdzeniu, ze oto przyznana została nam pożyczka. Teraz tak naprawdę zaczyna się jego praca, gdyż Pan przecież pracuje na prowizje, a produkt produktowi nie jest równy. Przedstawia nam te swoje oferty i propozycje. Tu zaoszczędzimy tyle, tam znów dołożymy trochę więcej, ale za to będziemy ubezpieczeni. Te na krótszy okres są niżej oprocentowane, a na dłuższy wyżej, ale przy dłuższym okresie opłata miesięczna jest mniejsza, bo rozkłada się na więcej rat. Mniejsza rata miesięczna to możliwość wykorzystania ekstra pieniędzy na inne zakupy. I tak miele ozorem, że w końcu sami już nie wiemy, co jest dla nas dobre, a co już aż tak bardzo nam się nie opłaca. Przeciętny Kowalski nie zna się na wszystkim tak jak na ten przykład pan Antoni M., którego wiedza od agentów przez obiekty latające do żyrandola w pałacu prezydenckim jest po prostu oszałamiająca. Nie wiem czy potrafiłbym coś napisać nie wspominając naszego speca od informacji wszelkich. Daleki jestem od oskarżania wszystkich doradców o kierowanie się własnym interesem przy tego typu pertraktacjach. Znając jednak realia amerykańskie wiem, że obiegowym powiedzeniem wśród rożnego rodzaju sprzedawców jest powiedzenie, że towaru się nie sprzedaje, sprzedaje się siebie. Większość ludzi kupi zatem produkt od tego, kto wzbudził w nim większe zaufanie. No i jest super, mamy dom, mamy hipotekę – najkorzystniejszą jaka tylko była dostępna, reszta to już bajka.
  Na nasze nieszczęście światem zawładnął kryzys. Okazało się, że kredyt walutowy, który tak zachwalał zaufany bankier już nie jest taki super. Jego koszty są o wiele większe niż się spodziewaliśmy i zaczynamy mieć problemy finansowe. Szukamy oczywiście pomocy u naszego doradcy ale teraz to on już niewiele może. Zaczynamy zalegać ze spłatami i widmo straty domu zaczyna być coraz bardziej realne. Juz nie jest super. Większość ludzi powie bez żalu, że za głupotę trzeba płacić, nauka zawsze kosztuje itd., itp. oskarżając Kowalskich o brak wyobraźni. Nie broniąc ich do końca pozwolę sobie mieć jednak trochę inne zdanie. Banki to nie instytucje charytatywne, nic nie robią za darmo. Proces kwalifikowania Kowalskich do przyznania lub do odmowy udzielenia pożyczki i jego końcowa decyzja, to też jest pewne ryzyko banku, za które pobiera od nas odsetki. Udzielając klientom kredytu bank sprawdza wiele rzeczy kierując się również trendami w gospodarce. Pożyczkobiorca nie jest ekonomistą i ma prawo nie wiedzieć, w która stronę idzie gospodarka, tym właśnie zajmują się doradcy finansowi ustalając stopień ryzyka i w zależności od niego wysokość oprocentowania kredytu. Im większe ryzyko tym wyższe odsetki. Dlaczego zatem jeśli coś idzie nie tak, to bank zostaje z naszym domem, a my lądujemy na ulicy? Uważam zatem, że banki również powinny ponosić odpowiedzialność za złe prognozy. Zwalenie całej winy na Kowalskiego w moim odczucie jest niemoralne i nieetyczne. Umowy powinny zawierać klauzule, które zmuszałaby instytucje finansowe do ponoszenia pewnej odpowiedzialności w przypadkach gdy ich prognozy nie potwierdziły się. Dla przykładu: W przypadku kredytów walutowych, gdy relacje pomiędzy walutami ulegają zmianie o 10% w jedną, czy w druga stronę taki kredyt powinien być z urzędu  przewalutowany na walutę krajową. Nie jestem specjalistą w tym zakresie, ale wydaje mi się, że takie rozwiązanie pozwoliłoby dzisiaj uniknąć całej tej sytuacji spowodowanej i przez głupotę tych co brali kredyty i przez chciwość banków. Kowalskim może zabrakło rozsądku, ale i banki w całej tej sytuacji nie są bez winy. Skoro nie dzielą się z podatnikami swoimi zyskami, to i podatnicy nie powinni być obciążani ich stratami.

Bankierzy, finansiści tego świata aferzyści

Nie chce mi się nawet pisać wierszy
Bom ja przecież nie jest pierwszy
Co dostrzega to okropne szambo
Od którego nawet murzyn zwany Bambo
Zrobił się jak papier blady
Rządzą nami koniokrady.
Ci co maja władze na tym świecie
To w większości same śmiecie
Nie, to nie są politycy
Ci to łażą na ich smyczy
To bankierzy, finansiści
Oraz im podobni aferzyści
Kiedyś było niewolnictwo
Dziś zmienili nazewnictwo
Bo niewolnik brzydkie słowo
Wymyślili węc idee całkiem nową
I pieniądzem to nazwali
Którym prace nasza wyceniali
Wszystkim to się spodobało
Bo to bardzo ułatwiało
Rozliczenia usługowo-towarowe
Masz monetę, płacisz i gotowe.
Banki pieniądz przechowywać miały
Sprawę sobie jednak zdały
Ze zysk z tego jest zbyt mały.
Wymyślili więc pożyczki wszelkie
Za opłaty niezbyt wielkie.
To co kupisz dzisiaj, spłacisz jutro
Wal do sklepu kupuj sobie futro
Weź kredycik i kup sobie auto
Jak coś chcesz to czekać jest nie warto
By kupować za gotówkę
Na zaliczkę dasz nam stówkę
Resztę spłacisz pózniej w ratach
I nie słuchaj to co mówi tata
On jest bardzo starej daty
Zatem nie rozumie słowa raty.
I tak banki w siłę rosły
Niczym kury złote jaja, zyski niosły.
Mając w zadłużeniu przedsiębiorstwa oraz ludzi
Ten proceder ich już znudził.
Powołali zatem bank światowy
Ten pożyczać był gotowy
Wszystkim rządom, całym państwom
Co walutę mają własną
No i zaczął się proceder nowy
Banki odebrały politykom głowy
Za to ich kieszenie napełniły
W czym wspaniale się sprawdziły.
W zamian za to politycy chętnie pożyczali
I w ten sposób kraj swój zastawiali
Wszystkie kraje mają dzisiaj jakieś długi
Więc harujem jako sługi
Dla bankierów, finansistow
Oraz im podobnych aferzystów.
Chociaż kraje swoje rządy mają
One bankom podlegają
Śmieje z nas się polityczna klasa
My harujem, dla nich kasa
Każdy niewolnik pracował dla swego pana
Dzisiaj wszyscy ludzie od samego rana
Czasem nawet aż do późnej nocy
Pracują dla tej polityczno-bankierskiej swołoczy
Stała się więc rzecz przedziwna
System inny, nazwa inna
Banki zniewoliły całe kraje
Myślisz ześ jest wolny? Tak się tobie tylko zdaje
Toteż ludziom Grecji biję dzisiaj brawo
Powiedzieli bankom: spieprzać byle żwawo.