Pięćset plus.

O święty Jarosławie

Wstaw się w mej sprawie

Do sądu gminnego

By mnie niewinnego

Na wolność wypuścił.

Ja wiem żem spuścił

Mej ślubnej lanie,

Lecz drogi panie

Prezesie kochany

Byłem zalany.

Te więc pretensje

Źem przepił jej pensje

I jeszcze z krzykiem

Były wynikiem

Że nerwy straciłem

I przywaliłem.

To jej jest wina

Bo cała gmina

Wie już od dawna,

Że ręka ma sprawna

Nie znosi krzyków

I żadnych wybryków

Gdym jest zmęczony

I podchmielony.

A pieniądz na dziecko

Co zabrać zdradziecko

Pragnie mi żona

To rzecz sprawdzona,

Że moja to kasa

Bo ja bobasa

W jej łonie zasiałem

I ojcem się stałem.

Lecz sądzi sędzia

Nie mając pojęcia 

Żem ja gagatkiem

Bom skrzywdził matkę.

Za zmianą sądów 

I ich poglądów

Tobie głos daje  

Bo mi się zdaje,

Że nasi sędziowie

Mieszają w głowie

Nie tylko matkom

Lecz także ich dziatkom,

Co mnie rujnuje

I zdrowie psuje.

Królu mój złoty

Przez swe głupoty

I pociąg do łóżka

Dręczy mnie wróżka

Co napić się nie da

Gdy przyjdzie kolega.

Mądrości chodząca

Wszystko wiedząca

Coś kraj umiłował 

I zrezygnował

Z kobiety, dla niego

Wyboru słusznegoś 

Władco dokonał 

Jam się przekonał 

Ze racje miałeś

Gdy kraj wybrałeś.

Wielmożny panie

Mam jedno pytanie  

Co mnie nurtuje,

Czy przysługuje

Te pięćset złotych

Gdy się ma koty?

Telewizji Norodowej odbiorca

I Twój oddany wyborca 

Smoleńsk po amerykańsku

Nasza premierowa po spektakularnej klęsce w Brukseli, którą razem z prezesem próbowała sprzedać narodowi jako sukces zauważyła, że słupki zaufania do niej zaczęły dołować. Przyjęła zatem w ostatnim okresie taktykę pierwszego obywatela czyli najlepiej się nie odzywać. Zabierając rzadko głos w ważnych sprawach okazuje się, że prowadzi on w rankingach zaufania. Ta taktyka sprawdza się nawet wtedy gdy pan prezydent rozsierdzony ignorancją ministra od obrony smaruje do niego pisma, które jakoś przedostają się do mediów. Hetmana Wielkiego Koronnego można besztać bo on w kategorii zaufania znajduje się na samym dnie i chociaż nie powinno się kopać leżącego to w tym wypadku ludziskom się to nawet podoba. Specjalnym zaufaniem nie cieszy się również znawca spraw zagranicznych, który wije się jak piskorz starając się udowodnić swoją przydatność z czego niewiele mu wychodzi,  no może poza nawiązaniem stosunków dyplomatycznych z San Cristobal. Mnie najbardziej rozśmiesza jego naiwność w relacjach z wielkim bratem zza wielkiej wody. Kiedy na prezydenta, dawno temu, wybrano niejakiego juniora od tamtego momentu stopień inteligencji tamtejszych polityków budzi zastrzeżenia wielu obserwatorów amerykańskiej polityki. Miał okazję przekonać się o tym nasz znawca spraw zagranicznych, który oczekiwał, prawdę mówiąc nie wiem za bardzo czego, pomocy od wielkiego brata w zakończeniu kryminału smoleńskiego. Ustami swojego ambasadora w Polsce nasz największy sojusznik stwierdził, że zrobili już wszystko w tej sprawie co mogli. Urzędnik zza wielkiej wody znowu nic nie załapał. Nam nie chodzi o żadną pomoc w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy. Nasi specjaliści z komisji smoleńskiej już dawno je ustalili. Wprowadzają od czasu do czasu tylko drobne poprawki do swoich koncepcji jednak fakt, że to był zamach stanu nie podlega żadnej dyskusji. My oczekujemy w związku z tym inwazji Amerykańców na sprawców tego zamachu czyli na putinowską Rosję. Ileż można o to prosić? Juz nawet nie zależy nam na zniesieniu wiz, byle tylko dzielna armia zza wielkiej wody przyjechała do nas i z naszego kraju uderzyła i zniszczyła to czerwone zło ze wschodu. Nie łapał tego Obama i widać nie łapie tego Trump. Hm, może to jednak nasi rządzący nie rozumieją że Ameryka to przede wszystkim business i pieniądze. Kierując się zatem mocno podejrzaną polską racją stanu mogliby na tym więcej stracić niż zarobić. Warto aby nasi rządzący, poddani amerykańcom, o tym pamiętali. Brat zza wielkiej wody już raz postawił na nas krzyżyk, jak trzeba będzie to zrobi to ponownie. 

Uchodźcy czyli hipokryzja, krótkowzroczność i prywata

Problemem uchodźców syryjskich zdaje się żyć jesli nie cały świat to przynajmniej cała Europa. Jedni się przed nimi bronią inni ofiarują pomoc, jeszcze inny udają, ze nie ma problemu. Nie inaczej jest i w naszym kraju, który jako część zjednoczonej Europy został w sposob naturalny wciągnięty do pomocy przy rozwiązaniu tego problemu. Tak jak i przy każdym innym problemie nasze dwie wiodące siły polityczne  różnią się w swoich punktach widzenia na ową pomoc. Hipokryci z Prawa i Sprawiedliwości w poczuciu obrony naszych tradycyjno-chrześcijańskich wartości są przeciw przyjmowaniu jakichkolwiek uchodźców przez nasz kraj. Dla nich życie poczęte, walka z aborcją i in vitro w celu ochrony życia to wartości, za które gotowi są „poświęcić” własne życie. Jesli chodzi o ludzi, którzy już żyją i na dodatek reprezentują inną wiarę to oni niech spokojnie sobie giną mordowani gdzieś tam w swoich krajach. Doprawdy zastanawiająca ideologia. Hipokryci z Platformy Obywatelskiej znaleźli się oczywiście na przeciwnym biegunie. Oni przecież tacy cywilizowani europejczycy, zatem zwykła polityczna poprawność wręcz wymaga pomocy owym zastraszonym uciekinierom. No i pewnie słuszny to pogląd gdyby nie fakt, że jakoś nie spieszno im z pomocą dla obywateli naszego kraju, którzy żyją na skraju ubóstwa i nędzy. Jakoś nie bardzo chce im sie pomagać eksmitowanym rodzinom czy wyrzucanym na bruk schorowanym emerytom i rencistom. Hipokryci po obu stronach barykady, którzy tak naprawdę gwiżdżą na los tych ludzi chcąc jedynie coś ugrać dla siebie bo zbliżają sie wybory. Ja zastanawiam się po co była stworzona Organizacja Narodów Zjednoczonych? Przecież jednym z celów miało być zapobieganie wojnom, które wyniszczają ludzkość. Ale jak mozna zapobiegać wojnom jeżeli w Radzie Bezpieczeństwa tej organizacji zasiadają państwa, które nie są zainteresowane pokojem na świecie? Problem Syrii mógł być dawno rozwiązany, gdyby Stany Zjednoczone i Rosja stały po jednej stronie barykady. Ale nie, to nie wchodzi w grę, będą sobie stawiać veto w każdej sprawie kosztem życia niewinnych ludzi. Świat jest jak Polska podzielony na strefy wpływów i rządzą nim ludzie bez skrupułów kierujący się tylko własnymi partykularnymi interesami. To właśnie  ta krótkowzroczność doprowadziła do obecnej sytuacji. Brak współpracy potęg, próba dominacji jednych nad drugimi, świat natomiast i ludzie w nim żyjący mogą tylko wolniej lub szybciej ginąć i umierać. Przyjmowanie mniejszej lub większej ilości uchodźców niczego nie rozwiąże tak długo jak długo będą tego typu podziały. Bez ich usunięcia nie ma dobrego rozwiązania dla uciekinierów. A zatem przyjmować czy nie przyjmować? Nie umiem się zdeklarować. Sam wyjechałem z Polski jako uchodźca w latach osiemdziesiątych. Gdy wreszcie dotarłem do „land of opportunity” mój sponsor powitał mnie słowami, które do dziś dźwięczą w moich uszach; nikt ciebie tutaj nie prosił. Nie rozczulałem się nad sobą bo decyzja o wyjezdzie była moja, nikt mnie nie zmuszał. Zdaje sobie sprawę, że nie wyjeżdżałem z kraju targanego wojną domową ale chociaż zabrzmi to brutalnie wolność czasami a może nawet zawsze wymaga krwi. Żal mi i solidaryzuje się z Syryjczykami ale świat im wolności nie da, nam tez nie dał. Związek Radziecki popierał PRL, Stany Zjednoczone Ruch Solidarności jakoś pomiędzy tymi dwoma mocarstwami udało nam się znaleźć drogę do wolności. Może zatem najwyższy czas aby zwolennicy IPN-u oraz jego rozhisteryzowani histerycy, nie mylić z historykami,  spojrzeli na Wojciecha Jaruzelskiego chociaż trochę inaczej bo gdyby przy władzy był człowiek pokroju Asada to wtedy my byśmy mieli to co on zgotował Syryjczykom. My uciekallibyśmy w popłochu tak jak Syryjczycy dzisiaj i mam niejakie watpliwości czy ktoś z możnych ówczesnego świata kiwnął by palcem w bucie. Wiosna ludów na Bliskim Wschodzie to pokłosie konfliktu palestyńsko-izraelskiego. Jak długo problem Palestyny nie zostanie rozwiazany tak długo w tym rejonie będzie istnialo niebezpieczeństwo i zarzewie konfliktu o szerszym charakterze. Dlaczego Izrael tak stanowczo odmówił pomocy uchodźcom. Ano bo pan Natanyahu kieruje się w swojej polityce amerykańską polityką kolonialną w stosunku do indian, która mówiła, że dobry indianin to martwy indianin co w przetłumaczeniu na hebrajski brzmi mniej wiecej tak: dobry arab to martwy arab. Nie odmawiam Izraelowi prawa do wlasnej państwowości sądzę jednk, że Palestyna zasługuje rowniez na swoje właśnie państwo.