Ameryka to taki dziwny kraj cz. IV

W jednej z moich ostatnich notek pisałem na temat prawa w Stanach. Zdecydowałem się dopisać pare słów w tym temacie posługując się dwoma przykładami.

Czy pamiętacie Rodney Kinga? A może O. J. Simpsona? Ten pierwszy to zwykły Amerykanin, drugi natomiast to gwiazda amerykańskiej ligi futbolowej. W sumie łączy ich tylko kolor skóry i amerykański system prawny.

W Stanach w sprawach kryminalnych, zanim sprawa trafi na wokandę, prokurator i obrońca starają się dogadać szukając w miarę korzystnego werdyktu dla obu stron. Jeśli do tego nie dojdzie to wtedy dochodzi do rozprawy. Ojej wyniku decyduje jednak nie sędzia lecz ława przysięgłych. Składa się ona z normalnych ludzi, którzy posiadając prawo jazdy, zostają zarejestrowani jako potencjalni ławnicy w sprawach sądowych. Z reguły są oni wzywani w ilości przekraczającej potrzeby procesu. Chodzi jednak o to aby prokurator i obrońca mogli z tego grona wyłowić najbardziej obiektywne jury.

Rodney King nie zatrzymał się na polecenie patrolu drogowego. Został jednak złapany po krótkim pościgu. King nie tylko kierował pod wpływem alkoholu ale miał już sprawę w zawieszeniu więc gdyby go złapano mogła by ona spowodować surowsze konsekwencje. Gdy go zatrzymano stawiał czynny opór utrudniając założenie kajdanek. Stąd grupa oficerów zmuszona była użyć extra siły. Czterem z nich przedstawiono zarzut zdecydowanego nadużycia siły podczas zatrzymania, na podstawie nagrania video. Nieszczęściem dla nich, ktoś to nagrał, przekazał do telewizji i rozpoczęła się prawna awantura. Cała czwórka policjantów stanęła przed sądem. Ławnicy jednak nie dopatrzyli się nadmiernego użycia siły i uniewinnili całą czwórkę. W wyniku werdyktu doszło do protestów Afroamerykanów. Trwały one sześć dni i w ich wyniku zginęły sześćdziesiąt trzy osoby i niemal dwa tysiące czterysta osób zostało rannych. To był rok 1992. W rok później na wniosek Ministerstwa Sprawiedliwości ponownie postawiono pod są owych czterech policjantów. Tym razem sąd skazał dwóch z nich na dwa i pół roku więzienia a pozostałych dwóch uniewinnił.

O.J. Simpson gwiazda futbolu, aktor, sprawozdawca sportowy niezwykle popularna osoba w 1994 został aresztowany jako podejrzany o dokonanie zabójstwa na swojej byłej żonie i jej partnerze. Morderstwo było wyjątkowo brutalne a on sam już wielokrotnie był oskarżony o używanie przemocy w stosunku do swojej żony. Niemal pół Ameryki oglądało jego pościg i poddanie na autostradzie w okolicach Los Angeles. Simpson stanął przed sądem. Niestety na miejscu zbrodni popełniono wiele uchybień. Skorzystali z tego jego obrońcy zarzucając policji mistyfikacje i podrzucanie dowodów. Przeważająco afroamerykańska ława przysięgłych pomimo wielu dowodów na niekorzyść Simpsona, postanowiła go uniewinnić. W oczach wielu obserwatorów było to odpowiedzieć na proces czterech policjantów, którzy trzy lata wcześniej zostali uniewinnieni w procesie Kinga. Rozruchów jednak nie było, choć wyrok mógł do tego doprowadzić i kto wie czy gdyby to ofiary były Afroamerykanami a morderca biały tak by się nie stało.

O.J. Simpson okazał się kryminalistą bo już dziesięć lat później stanął ponownie przed sądem podejrzany o napad rabunkowy w Las Vegas. Tym razem został skazany.

Jak podaje wikipedia w 2016 roku przeprowadzono badanie opinii publicznej na temat winy Simpsona. Aż 83% białych Amerykanów uważa, że był winien morderstwa swojej żony, 57% Afroamerykanów tez podzieliła ten pogląd.

Nienawiść mocno oślepia bez względu na kolor skóry.

Reklamy

Prawo i stróże prawa

Czy pamiętacie jeszcze samochody marki Warszawa z nadrukiem MO? Taki skrót od Milicja Obywatelska, który wraz z pojawieniem się Fiatów zlikwidowano i zastąpiono go prostszym i łatwiejszym do zapamiętania napisem Milicja. Nazwa tej jednostki utrzymała się do odzyskania tak zwanej niepodległości by wraz z upadającym systemem zastąpić ją o wiele dumniejszym i poważniejszym określeniem Policja. Milicja bowiem była zła bo reprezentowała złe prawo, narzucone nam przez sprawujących w owym czasie komunistów. Po transformacji wycięto w pień milicjantów i zaczęto budować nową, lepszą i dobrą Policję. Już sama nazwa zbliżała nas do cywilizowanego zachodu i napawała do dumy, oto mamy wreszcie funkcjonariuszy , którzy będą gwarantem przestrzegania demokratycznego prawa. Gdzieś w tym zachłyśnięciu się wiarą w potęgę demokracji i jej sprawiedliwość uciekło nam pare ponadsystemowych prawd, które powoli zaczynają do nas docierać. Jaka jest bowiem różnica, poza nazwą oczywiście, miedzy Milicją a Policją? Otóż żadna bo wymuszanie przestrzegania prawa narzuconego nam przez sprawujących władze wymagało od jednostek milicji i wymaga od policjantów podporządkowania się tej władzy. Fałszem było i jest, że obie siły porządkowe zostały powołane dla naszego bezpieczeństwa. Czy ktoś może sobie wyobrazić, że obecna Policja w przypadku zamieszek antyrządowych stanęłaby po stronie demonstrantów? Trzeba być naiwnym żeby móc w to uwierzyć. Nie po to władza rozdaje im przywileje pracownicze. Absurd tej sytuacji polega na tym, że to my naszymi podatkami utrzymujemy stróżów prawa, pracodawcą jest jednak władza i to jej mają oni być podporządkowani. Nie oszukujmy się zatem, bez względu na nazwę, Milicja, Policja, Żandarmeria czy inni Karabinierzy, ich zadaniem jest ochrona sprawujących władze. Ludziom może się nie podobać kiedysiejsza Milicja, prawda jest jednak taka, że wymuszanie obowiązującego prawa nie zawsze jest popularne szczególnie przez prześladowaną opozycje. Nawet jeśli prawo było lub jest złe, to nikt nie oczekiwał od dawnego milicjanta i nikt nie oczekuje od dzisiejszego policjanta jego krytyki a wręcz przeciwnie ślepego jego wykonywania. Do aparatu wymuszania prawa trafiają różni ludzi. Niektórzy naoglądali się amerykańskich produkcji i wydaje im się, że będą gonić przestępców, przy okazji zaspokajać swoje potrzeby bycia kimś ważnym. Niestety to bajka. Dzisiejszy świat przestępczy często jest lepiej uzbrojony niż nasi stróże prawa. Giną zatem niepotrzebnie bo coraz więcej polityków i ich zwierzchników jest z tym światem powiązanych. Jak wyglada zatem przestrzeganie prawa przez władze? Oto marszałek Senatu odsunął wicemarszałka izby pochodzącego z opozycji od prawa prowadzenia posiedzeń bo ten podjął decyzje niezgodną z jego oczekiwaniami. Na pytania czy tak było wolno, odpowiedział beztrosko, żeby pokazano przepis, że tak nie wolno. Krótko mówiąc ja stanowię prawo i ja decyduje co wolno a czego zabraniam. Marszałek Sejmu zdecydował się przenieść obrady nad budżetem do innego pomieszczenia gdzie wraz z większością pochodząca z jego partii przyjął rzeczona ustawę bez posłów opozycji. Jemu tez tak wolno bo on jest ponad prawem. Szefowa rządu określiła działania opozycji jako próbę zamachu stanu i nie dopatrzyła się zamachu na demokracje. Narzekamy na brutalność policji i słusznie. Zdominowała ona jednak wszystkie aspekty naszego życia. Agresja i brutalność to dzisiaj chleb powszedni. Nie da się ukryć, że policja często nadużywa swoich uprawnień, w wielu przypadkach bronią też swojego zdrowia i życia. Czyż można się dziwić, że w takich sytuacjach niektórzy się zapominają. Fala skądinąd słusznej krytyki i oburzenia spadła ostatnio na wrocławskich stróżów prawa. Spowodowanie śmierci kogokolwiek w okolicznościach, które nie wymuszały aż takiego użycia przymusu bezpośredniego zasługuje na zdecydowane potępienie. Dochodzenie w tej sprawie trwało ponad rok i gdyby nie nagranie z paralizatora, które przedostało się do mediów to pewnie trwało by dalej. Teraz dopiero przystąpiono do wyciągania konsekwencji wobec winnych i posypały się głowy. Ucierpi na tym zapewne wizerunek policji chociaż winni zostaną zapewne surowo ukarani. W tym miejscu pozwolę sobie przypomnieć  że mniej więcej w tym samym czasie córka gdańskiej radnej o jedynie słusznej przynależności partyjnej, dała się mocno we znaki jednostce policji z tego miasta. Została potraktowana tak jak sobie na to zasłużyła. Oburzył się na to jednak sam pan minister wytykając policjantom nadgorliwość w pracy. Nikt nie miał złudzeń, że agresywnej dziewczynie nic takiego się nie stało i dostało minimum tego co jej się należało, gdyby mamuśka nie reprezentowała wiadomej opcji. Osobiste zaangażowanie ministra w obronę córki partyjnej koleżanki z jednoczesnym zlekceważenie sytuacji na wrocławskim posterunku dobitnie pokazują gdzie leżą priorytety władzy. Żeby nie być posadzonym o skrajny antyPiSizm śmiem twierdzić, że istnieje duże prawdopodobieństwo identycznego zachowania ministra z innej opcji politycznej gdyby to jego koledze lub koleżance stróże prawa zrobili krzywdę. Stąd moja teza, o służebności organów wymuszania prawa wobec każdego rządu. We Wrocławiu poleciały głowy a pan minister nie ma sobie nic do zarzucenia. I słusznie przecież zakatowany nie był członkiem ugrupowania, do którego on należy.  Na koniec jeszcze jedno pytanie. Po co sprawującym władze wybrańcom narodu potrzebny jest immunitet? Ano po to by bez konsekwencji mogli świadomie łamać prawo i jeśli ich na tym złapie jakiś nadgorliwy policjant to z uśmiechem na ustach mogą mu pokazać środkowy palec. I nie ma w tym nic brutalnego ot taki nowoczesny gest Kozakiewicza. Z góry przepraszam naszego świetnego sportowca jeżeli go obraziłem.