Pazdziernikowe szczyty w pigulce

Szczyt ale to już było – Olga Tokarczuk, przypomniała nam wszystkim o naszych niegodziwościach względem Żydów. Pani Olgo to już było. Polecam obejrzenie Pokłosia oraz Idy. Jeśli pani mało to jest jeszcze jeden taki nawiedzony jak pani o imieniu bodajże Gross, staram się o nim zapomnieć bo na pamięć nie zasługuje. A swoją drogą czy czytała pani coś na temat eksterminacji Polaków na Ukrainie napisanej  przez ukraińskiego pisarza? A może wpadła w pani ręce pozycja napisana przez twórcę izraelskiego na temat morderstw na Palestyńczykach? Podejrzewam jednak, że pani ogranicza się do literatury tfu na psa urok pana Grossa.
Szczyt bezstronności – ks. proboszcz Eugeniusz Szymański z parafii Miłosierdzia Bożego w Lublinie, zachęcał do głosowania na Prawo i Sprawiedliwość. Ja rozumię, że księża to też ludzie i mają prawo do własnych przekonań politycznych ale kościół to instytucja religijna i od polityki trzymać się winna z daleka. Nie rozumie tego zacny proboszcz Eugeniusz i traktuje swoich wiernych jak pracowników przedsiębiorstwa państwowego z okresu PRL, którzy dostawali wytyczne jak mają głosować i że niegłosowanie chociaż tajne będzie karane. Módlmy się zatem o miłosierdzie dla szanownego proboszcza bo o rozum już za późno
Szczyt chciejstwa – byli prezydenci RP, panowie ci żyją na koszt podatników, nic ich nie kosztuje utrzymanie, prąd i inne przyziemne opłaty, z którymi boryka sie przeciętny Kowalski. Dodatkowo otrzymują pobory i to wcale nie małe. Wypożyczanie na wieczne oddanie sprzętu z kancelarii prezydenta na prywatne potrzeby w tym kontekście graniczy ze szczytem chciwości. Przykład idzie z góry. Walczymy z chamstwem ale to walka beznadziejna jeżeli pierwszy obywatel nie potrafi ocenić co jest moralne a co tym nie jest.
Szczyt dumy – Robert Lewandowski, nasz rewelacyjnie spisujący się kapitan i napastnik drużyny narodowej pękał z dumy po wywalczeniu upragnionego awansu do finałów mistrzostw Europy. Muszę przyznać, że gdy pan Robert zdymisjonował Błaszczykowskiego z funkcji kapitana drużyny byłem tym faktem zdegustowany. Zwracam honor panie Robercie. Kuba Błaszczykowski aczkolwiek zasłużony i bardzo dobry zawodnik nie potrafił poderwać zawodników do gry tak jak to się panu udało. Żeby być kapitanem trzeba być też liderem a tego panu naprawdę nie brakuje.
Szczyt emocji – reprezentacja Polski w piłce nożnej. Mecze ze Szkocją oraz Irlandią przyprawiły mnie o palpitacje serca. Juz dawno nie oglądałem tak emocjonujących spotkań naszej reprezentacji w piłce nożnej. Znajomy Ekwadorczyk, z którego gościnności skorzystałem, jako że wszystkie mecze były tutaj transmitowane na żywo, przy okazji poznał sporo nowych słów w naszym rodzinnym języku. Muszę samokrytycznie przyznać, ze sporo z nich było niecenzuralnych. No cóż emocje trochę mnie poniosły.
Szczyt fantazji – policja, na podstawie jakiegoś doniesienia, prowadziła śledztwo w sprawie picia szampana przez Roberta Lewandowskiego na murawie stadionu narodowego po zwycięstwie nad Irlandią. Domyślam się, że chodzi o ustawę o wychowaniu w trzeźwości. Szanowna policjo polecam parki oraz inne miejsca z ławkami gdzie normalni ludzie chodzą na spacer, który utrudniają im lokalni pijaczkowie. Wiem, że złapać Lewandowskiego na pijaństwie to w statystykach wyglada o wiele lepiej niż oczyszczenie parków z hołoty. Może jednak dla dobra ogółu lepiej wrócić do pracy u podstaw niż żyć w krainie fantazji z Lewandowskim jako przykładem walki z alkoholizmem.
Szczyt gadulstwa – Antoni Macierewicz, wyrwał się chłop z kraju nad Wisłą gdzie już niewiele osób, może poza prezesem, chce go słuchać i wpadł na małą pogawędkę w swoje ulubione środowisko na tak zwanym Jackowie w wietrznym mieście znanym także jako Chicago. A co tam naplótł tym skołowanym Polonusom to podobno nawet stwórca nasz w niebiesiech złapał się za głowę i nie mógł w to uwierzyć. Doszły mnie słuchy, że pan Antoni stara się o prace w komisji do spraw jedenastego września. Wreszcie ktoś musi udowodnić, że za tym zamachem stało WSI.
Szczyt herezji – Beata Szydło, pani Beata podczas debaty, na pytanie na temat rozdziału kościoła od państwa stwierdziła, że nie ma na co odpowiadać bo taki rozdział już od dawna istnieje. Jasne, że istnieje tyle, że tylko na papierze. Pytanie bardzo niewygodne dla członków partii, którzy nawet akcje wyborcze prowadzą w miejscowych parafiach a prezes wygłasza przemówienia podczas mszy na Jasnej Górze. Nie mam nic przeciwko prywatnym poglądom księży i ich preferencją partyjnym powinny one jednak pozostać prywatne a ambona nie powinna służyć do ich wygłaszania. Jak sądzę pani Beata nie widzi jednak w tym żadnego problemu.
Szczyt ignorancji – Donald Tusk, pan przewodniczący czegoś tam w Europie wystąpił w obronie naszej premier stwierdzając, że nie ma się ona czego wstydzić. Pewnie, że nie ma bo wstydzić to się powinien pan Donald. Gdyby nie jego ignorancja i kolesiostwo w rozprawianiu się z taśmowiczami to  pani Ewa nie musiałaby tracić na to bagno tyle czasu. Ale szanowny pan były premier myślał, że się rozejdzie po kościach tak jakby nie znał opozycji z prezesem na czele. Tak panie przewodniczący Pani Ewa traci przede wszystkim boś pan był ignorant.

Szczyt jakiegoś mnie stworzył – Joachim Brudziński, w demokratycznym państwie nie można skontrolować pojazdu, którym się porusza kandydat opozycji na premiera. Tak przynajmniej uważa pan Joachim. Policja zachowała się z pełną kulturą przy kontrolowaniu autobusu pani Szydło i zrobili to tylko i wyłącznie na skutek zawiadomienia telefonicznego. Pan Brudziński, po tak długiej współpracy z Antonim M., wie jednak doskonale, że za tym stały obce agentury powiązane z naszym rządem. Dobrze, że Bronisław Komorowski już nie jest prezydentem bo i on byłby w to wplątany  Andrzejowi Dudzie nie wypadało dowalić boć to swój człowiek. Boże miej nas w opiece.
Szczyt kompromitacji – Jerzy Zelnik, dał się podejść dziennikarzowi z Radia Rock, który dzwoniąc do niego przedstawił się jako pracownik kancelarii prezydenckiej. A że radość z telefonu odebrała mu rozum, bo przecież popiera urzędującego prezydenta, to dał upust swojej niechęci do kolegów po fachu niesprzyjającym panu Dudzie. No i dostało się Barcisiowi i Łukasiewiczowi. Gdy pan Jurek się dowiedział, że to była taka podpucha dziennikarska zaperzył się okrutnie i odciął się od tego unurzania go w tym radiowym szambie. Autorów natomiast nazwał postaciami agenturalnymi bo tylko tacy lubią konfliktować społeczeństwo. Hm, panie Jurku w zakresie konfliktowania specjalistą jest nie od dzisiaj niejaki pan Jarosław prezes ale on się mocno odcina od agenturostwa.  Może zapozna pan swojego guru z pańską definicją tego terminu.
Szczyt lewizny – Deutsche Bank, jego pracownik pomylił się przy przelewaniu pieniędzy i dołożył parę zer do transakcji, dzięki czemu jakiś fundusz w Stanach otrzymał 5,3 miliardów euro. Nie piszą jak się afera skończyła oraz nie podają danych pracownika w obawie przed chętnymi zawarcia bliższej znajomosci z gościem. Bank w przypływie dobrego humoru przyznał, że pomyłki przy wystukiwania kwot na klawiaturze zdarzają się. Jasne, że można się pomylić o jedno zero ale o kilka to już nie pomyłka tylko przekręt.
Szczyt łomotu – Paweł Kukiz, przewidywał szanowny muzyk łomot jaki platformersi otrzymają dwudziestego piątego tego miesiąca. Panie Paweł, ależ się pan zmienił. Ta polityka wyciąga z ludzi jednak wszystko co najgorsze. Patrz pan trochę na swoje podwórko bo mi wychodzi, że to ten pański ruch został bardziej złomotany niż jakakolwiek inna formacja. A wiązałem z panem sporo nadziei.
Szczyt matactwa – Janusz Korwin -Mikke, jak słucham jego wypowiedzi to już sam nie wiem o co tak naprawdę panu Januszowi chodzi. Rozumiem jego zauroczenie monarchią bo wreszcie nie każdy ma inicjały jak Jego Królewska Mość. Niestety zmienia on te swoje zamiłowania do systemów społecznych z taka częstotliwością, że obawiam się iż on sam tak do końca nie wie o co mu chodzi. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że chce wszystkich powsadzać do więzienia ale nie chce powiedzieć kto miałby to więzienne bractwo utrzymywać.

Szczyt nadgorliwości – stewardessa American Airlines. W kiblu samolotu nadmienionych linii lotniczych pewna pani ściągała mleko z piersi za pomocą jakiejś pompki. Ponieważ proces się wydłużał a parcie do toalety po posiłku było spore to szanowna pani stewardessa zaczęła się dobijać do wychodka. Informacje jakie uzyskała bardzo jej nie przypadły do gustu. Domagała się zatem natychmiastowego opuszczenia przybytku, który nie powinien był służyć do tego typu praktyk.  Zaraz po wyładowaniu pasażerka poskarżyła się telewizji. Informacja trafiła na pierwsze strony gazet zgłodniałych taniej sensacji i sprawa, znając amerykański prawników, pewnie będzie miała finał w sądzie. Stewardessa tłumaczyła się troską o pasażerkę a tu taka niewdzięczność.
Szczyt opatrzności – Jarosław Kaczyński, już nie ma zamiaru ukrywać, ze jedyna nadzieja dla Polski to samodzielne rządy jego partii. Prezes nie wierzy w żadne koalicje bo jak sam to stwierdził nie zdają one egzaminu. Coś na temat koalicji z prezesem mogą powiedzieć członkowie Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin. Szanowny prezes zamiast dbać o dobro kraju bardziej był wyczulony na współpracę, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczenie, z koalicjantami aż doprowadził do upadku rządu. Ano niestety zobaczymy już wkrótce co nam tym razem ten zesłany przez opatrzność dobroczyńca zgotuje. Obawiam się, że nic dobrego, obym się mylił.
Szczyt pomieszania z poplątaniem – Trybunał konstytucyjny, uznał że lekarze kierujący się klauzulą sumienia nie muszą wskazać lekarza, który ma tą klauzulę w głębokim poważaniu i mógłby choremu pomóc w krytycznym przypadku. Wychodzi zatem na to, że w państwie, w którym istnieje rozdział kościoła od państwa nie istnieje rozdział religii od obowiązków zawodowych. Krótko mówiąc jeśli nie dasz panu doktorowi w łapę to nie tylko, że nam nie pomoże ale nawet nie wskaże lekarza, który pomóc pacjentowi może. Pogratulować Trybunałowi zaiste mądra diecezja.
Szczyt rusofobii – Jarosław Krajewski, szef stołecznego klubu radnych z formacji prawych i sprawiedliwych i kandydat do parlamentu w nadchodzących wyborach, domaga się usunięcia pomnika wdzięczności żołnierzom armii radzieckiej z jakiegoś parku gdzieś w Warszawie. Pomnik ów spać mu nie pozwala i powoduje nocne moczenie trzeba go zatem usunąć. Pan Ukielski z IPN ma ten sam problem z Pałacem Kultury i Nauki. Wyglada, że razem będą budować Warszawę od początku. Nie ma już pomników Stalina i bardzo słusznie, nie ma też Lenina i też bardzo słusznie. Czas na pomniki po armii radzieckiej. Mam tylko małe pytanko panie imiennik prezesa; jak już pan to wszystko usuniesz i przestaniesz się moczyć w nocy to co będziesz pan robił?
Szczyt skąd się biorą kibole – młodzieżówki prawych i sprawiedliwych, szturmowali oni bez wejściówek budynek telewizji gdzie miała się odbyć debata ósemki zainteresowanej władzą w Polsce. Nikt z innych partii nie sprawiał ochroniarzom problemów z wyjątkiem nawiedzonych zwolenników pani Beaty. Po debacie pani Beata nie omieszkała skrytykować rząd za brak respektu dla społeczeństwa. Jak juz walić to z grubej rury bo to nie jej kibole spowodowali zamieszanie tylko brak szacunku rzadu dla obywateli tego kraju. Po wyborach napewno będzie lepiej.
Szczyt śmiechu – Bartłomiej Morawski, ten kandydat na posła z ramienia prawych i sprawiedliwych oburzył się, że w trakcie festynu w Krapkowicach śpiewano rownież po niemiecku. Bo tu przecież Polska. Panie Bartłomiej to już sam teraz nie wiem pomagać tym prześladowanym Polakom na Litwie, Białorusi i jeszcze gdzie indziej na świecie czy może jednak nie. Zgodnie z mapą w moim atlasie tam nie jest Polska. No chyba, że pan masz inną mapę, a to co innego.
Szczyt tematów tabu – Ryszard Petru, pan prezes bankowej tfu Nowoczesnej Polski, domaga się aby przywileje pracownicze przestały być tematem tabu. I słusznie gada bo przeciętny Polak zagranicą nie choruje z taka częstotliwością jak w kraju rodzimym. Dobrze jednak by było panie Ryszardzie przyjrzeć się działalności instytucji finansowych bo to pan robi narazie z tego temat tabu. Przeglądał pan zarobki prezesów tych instytucji? Domyślam się, że wie pan doskonale jakim obciążeniem są owe uposażenia tych nierobów dla ich organizacji. Chce pan ograniczać przywileje pracownicze to zacznij pan od głowy bo tam cuchnie najbardziej.
Szczyt uznania – Lech Wałęsa, przyznał wreszcie, że jest pełen uznania dla Jarosława Kaczyńskiego. Pan Lech ma swoistą filozofię, której ja nawet nie staram się zrozumieć. Jeszcze parę dni wcześniej twierdził, źe pomysły prezesa są z piekła rodem by nagle okazało się, że jednak ma on dla pana Jarosława uznanie. Wychodzi mi ewidentne, że pan Lech chyba nie chciał ale musiał zabrać głos będąc jednocześnie za a nawet przeciw zabieraniu głosu. Media z pana Lecha robią na siłę analityka wydarzeń politycznych w kraju i na świecie co zresztą bardzo mu się podoba.
Szczyt wdzięczności – Stefan Niesiołowski, przeszedł samego siebie we wdzięczności do Antoniego Macierewicza. Pan Antoni znowu dal się poznać jako specjalista w zakresie znajomosci powiązań pomiędzy służbami specjalnymi byłych demoludów. Zgodnie z teorią naszego specjalisty wszyscy z jakimiś służbami współpracowali oprócz niego no i oczywiście prezesa. To właśnie spowodowało słowotok wdzięczności pana Niesiołowskiego do naszego zacnego śledczego. Panie Stefanie nie ma być panu Macierewiczowi za co wdzięcznym. Wszyscy znamy jego słabość do agentów wszelkiej maści. Wiem przynajmniej czego prezes trzyma go przy sobie. Pewnie i na niego Kluzo ma jakieś kwity.
Szczyt zdrady – organizatorzy wiecu wyborczego prezesa w Bielsku Białej. Kompletna paranoja. Ludzie odpowiedzialni za wiec wyborczy prezesa nie sprawdzili do piątego pokolenia preferencji partyjnych uczestników wiecu co spowodowało, że padły pytania, na które szanowny mówca nie miał najmniejszego zamiaru odpowiadać. Gdyby tak w Polsce była Syberia to los organizatorów byłby po wyborach przesądzony. Prezes napewno postara się im o pracę gdzieś na Suwalszczyźnie i bardzo słusznie.
Szczyt żalu – Ewa Kopacz, nie jest mi specjalnie żal pani Ewy, muszę jednak przyznać, że nie miała łatwego zadania. Jej poprzednik, najdłużej urzędujący premier w historii wolnej Polski pan Donald Tusk pozostawił po sobie takie ilości materiałów poślizgowych w rodzaju kupek główna, że cieżko było miedzy nimi manewrować. Sprzątanie owych kupek zajęło pani Ewie więcej czasu niż rządzenie. Pani Ewa ani jej partia nie zasłużyli sobie na kontynuowanie rządzeniem naszego kraju jednak główny winowajca tego stanu rzeczy o zgrozo kieruje teraz parlamentem europejskim.
Szczyt szczytów – Sepp Blatter i Michele Platini. Słów brakuje dla określenia chciwości i braku jakichkolwiek zasad dla obu panów. Mając do dyspozycji wszystko co dla normalnego człowieka pozostaje tylko w sferze marzeń nie potrafili tego docenić, wyciągając łapy po więcej. FIFA i UEFA jako instytucje ponad narodowe poza wszelką kontrolą jeszcze raz udowodniły, że to zgniły świat sprzedajnych i chciwych kurew. Przykro mi, że użyłem wulgaryzmu ale nie znalazłem łagodniejszego określenia.