W krainie Majów

Meksyk to dwie wielkie kultury indiańskie. Północna cześć kraju ze stolicą to wpływy Azteków. Południe natomiast wraz z Yukatanem to już Majowie.

Nie mam oczywiście pojęcia gdzie przebiegały granice. Wiem natomiast, że nazwa kraju pochodzi z języka nahuatl, którym posługiwali się Aztekowie. Mexik w tym języku oznacza właśnie Azteka. Wymawiało się to meszik, stąd już tylko krok do Meksyku.

My jednak jesteśmy na terenach majowskich. Tu nie brakuje pamiątek właśnie po tej kulturze indiańskiej. Najbardziej znany jest oczywiście kompleks w Tchichen Itzy. Jednak na trasie z Meridy do Cancun pozostałości pomajowskich jest o wiele więcej. Zdecydowaliśmy się na Kabah. Przede wszystkim na odległość i …wejściówki. Ceny tychże w miejscach gdzie turyści się pojawiają najczęściej przekraczają dwadzieścia dolarów od osoby. Kabah to tylko niecałe trzy. Zapewne mniejszy i mniej efektowny. Za to spokój, cisza bez tego całego nalotu i zgiełku turystycznego.

W każdym z tych miejsc obowiązują dwie taryfy, jedna dla Meksykan i o wiele droższa dla przyjezdnych. Czasami nawet trzykrotnie.

Czas na parę zdjęć.

Widok z bramy głównej

Na gorze siedziało ptaszysko i suszyło skrzydła.

Nie mieliśmy przewodnika zatem mogę tylko pokazać zdjęcia. Bez opisu.

Panoramy jednej trzeciej całego miejsca.